a i tak jak nie umiesz, tak nie będziesz umiał malować, tfu... lakierować.
Kup sobie adlera za 100 i najpierw ogarnij pracę z aerografem. Inaczej będą to wyrzucone pieniądze.
I naucz się tego jak pacierza.
Sądząc po tym zdaniu nowy aerograf nie zapewni Ci efektu jakiego szukasz.
- Farb nie miesza się w określonym, stałym stosunku z rozcieńczalnikiem. Miesza się je uzyskując właściwą konsystencję do stylu malowania, zamierzonego efektu, aerografu, rodzaju farby itd. Wziąwszy pod uwagę, że punkt wyjścia, czyli charakterystyka samej farby, nie jest stały należy zwyczajnie nauczyć się empirycznie 'czucia' farby. Na dłuższą metę jest to niezbędne doświadczenie. Osiągane tym szybciej im wcześniej odrzuci się poszukiwania definicji ustawień zespołu kompresor-aerograf-farba.
-Uzyskanie linii jak pisakiem na niechłonnej powierzchni i przy użyciu farb modelarskich jest niewykonalne. Uzyskanie bardzo cienkiej owszem i dyszą 0,4 możliwe są kreski ok. 1mm. Jednak należy się liczyć, choćby z niewielkim odkurzem. Najefektywniejszym regulatorem szerokości linii jest odległość aerografu od malowanej powierzchni. Dysza dopiero w drugiej kolejności.
- Przez dyszę ok. 0,4 przeleci i samochodowa perła. Dysza 0,15 może okazać się pułapką i rodzić problemy z przepływem farby przy minimalnych otwarciach i niskich ciśnieniach. 0,2 będzie bezpieczniejsza.
- Dobry aerograf w zasadzie nie maluje lepiej. Zdecydowana większość dobrego efektu bierze się z ustawień ciśnienia, techniki malowania i farb (kolejność przypadkowa) dobranych odpowiednio do zadania. Bardzo niewiele pozostaje na jakość samego sprzętu. Ten zapewnia raczej większy komfort w samej pracy i gwarantuje powtarzalność jakości wykonania. Dzięki temu malarz może być spokojny o to, że ewentualne porażki nie są winą aerografu. A to akurat jest dość ważne.
No i dochodzi przyjemność z mania fajnego urządzenia. I to może przeradzać się w większy zapał i lepsze wyniki.
- Nie istnieje aerograf odporny na uszkodzenia, jeśli chodzi o rozkalibrowanie dyszy. To akurat bardzo łatwo jest zrobić w każdym aerografie.
Jeżeli nie udało się uzyskać przyzwoitych wyników pożyczonym aerografem, to o ile nie był on zwyczajnie zepsuty, nie ma co liczyć na wielką poprawę przy pracy nowym sprzętem. Oczywiście mam nadzieję, że się mylę i wszystko będzie mistrz!
Lakieruje się lakierem, a maluje malem. To chyba oczywiste. A pistoletem się sika i pryska. Ale nawet gdy np. KRL oduczy się pisać kokpit to i tak wątpię, bym przestał malować modele i zaczął je lakierować. I w ogóle wątpię, by nawet neofita lakierowania gotów był napisać: 'dzisiaj wylakierowałem pierwszą warstwę smug okopceń z kolektora wydechowego'. ;)