Taki Master to samolot szkolno bojowy. Mamy takie położenie geograficzne, ze w razie czego będziemy państwem frontowym. I wtedy możliwość niezasysania brudów z płyty lotniska może się okazać bardzo potrzebna. F-6, bedą musiały mieć czyste pasy, co ogranicza ich dyslokacje, zatem pewnie po paru godzinach konfliktu będą stertą złomu. Ja bym wolał, mieć samoloty, których szansa przetrwania pierwszych zmasowanych ataków na bazy lotnicze jest duża. Czyli samolotów, które by mogły operować z ciągle innych lotnisk. Myśliwce operujące z jednej bazy sa banalnie proste do rozwałki. Słowem zawyżone standardy czystości pasa, są na kursie kolizyjnym z przetrwaniem samolotu w realiach konfliktu.