Skocz do zawartości

łsobota

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    671
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez łsobota

  1. Dokładnie. Tym bardziej, że do tej pory odwaliłeś kawał porządnej roboty i jak na razie w starciu z "Żulem" zdecydowanie prowadzisz na punkty. Czekam na K.O.
  2. Piękna robota Marudek! Pasy wyszły pierwsza klasa
  3. Były 3. Planujesz zrobić do niego (Seirana) wózek?
  4. Dzisiaj w końcu udało mi się uporać ze zdjęciami. Może na początek fotki, a potem kilka słów komentarza. A teray kilka słów wyjaśnienia. Pozwolę sobie wypunktować. 1. Pierwsze co zauważyłem na fotkach to lekko pochylony do przodu maszt na "dachu" i pogięty wspornik. Przyczyna są zapewne naprężenia spowodowane przez naciągi (z nici wyciąganych z pończoch). Masztu już nie będę ruszał, ale wspornik powinno udać się naprostować bez większych problemów. 2. Grube lufy działek. Miałem je wymieniać na cienkie druciki (poprzeczki z relingów), ale po kilku próbach dałem sobie spokój - co udało mi się przykleić jedną lufę, to odpadała ona przy próbie przyklejenia następnej. Aby rozwiązać ten problem mam zamiar przy okazji następnych większych zakupów kupić fototrawione działka i zamontować je na wszystkich dotychczas skończonych przeze mnie okrętach. 3. To samo dotyczy anteny RDF (ta czarna kulka na szarym stożku na "dachu"). Wprawdzie mam te anteny na kilku blaszkach, ale nijak nie udało mi się żadnej złożyć. Po zepsuciu czterech postanowiłem sobie na razie odpuścić. Spróbuję znowu za jakiś czas. 4. No i jeszcze uwaga dotycząca wodnosamolotów. Z tego co mi wiadomo w skład grupy lotniczej Chiyody nie wchodziły myśliwce A6M2-N "Rufe", ale tak bardzo mi się ten samolot podoba, że dałem aż dwa egzemplarze. A jakie wnioski nasunęły mi się po skończeniu tego modelu? Przede wszystkim jak najszybciej przejść na olinowanie z wyciąganych ramek i kupić fototrawione działka 25mm. To by było na tyle. Wszystkich chętnych jak zwykle zapraszam do komentowania
  5. Nie ma za co No to ja też uzupełnię źródła (bo zapomniałem). Informacje o I-400 i I-401 to po prostu wikipedia. Natomiast info o I-402 pochodzi ze strony http://www.combinedfleet.com
  6. Wkłady wyglądają dużo lepiej. Świetny pomysł. A przy okazji pozwolę sobie uzupełnić Twój rys historyczny okrętów Sen Toku o kilka faktów. 1. 26 czerwca 1945 roku I-400 oraz I-401 zostały wysłane w celu przeprowadzenia samobójczych ataków lotniczych na flotę amerykańską zakotwiczoną w atolu Ulithi. Atak miał nastąpić 17 sierpnia, jednak w wyniku przerwania działań wojennych okręty powróciły do Japonii i poddały się Amerykanom. 2. Zbudowano jeszcze I-402 (zwodowany 24 lipca 1945 w Sasebo), ale został on przebudowany na podwodny tankowiec i miał przewozić ropę z Holenderskich Indii Wschodnich do Japonii. 11 sierpnia I-402 został zaatakowany w porcie w Kure przez stacjonujące na Iwo Jimie Mustangi. Z podziurawionymi zbiornikami paliwa został unieruchomiony do końca wojny. We wrześniu 1945 w Kure przejęli go Amerykanie. W październiku już z amerykańską załogą okręt udał się do Sasebo. 30 listopada 1945 I-402 został skreślony z listy floty. 26 marca 1946 dowództwo amerykańskie wydało rozkaz zatopienia wszystkich japońskich okrętów podwodnych. I-402 został zatopiony 1 kwietnia 1946 w okolicach wyspy Gato, w trakcie ćwiczeń marynarki amerykańskiej o kryptonimie "Road's End".
  7. Ja tak miałem w swoim H6K Mavis. Może to ze względów bezpieczeństwa przy wysyłce? W końcu pudło jest spore i dość giętkie, więc jeżeli wypraska by je szczelnie wypełniała mogła by się złamać. Wiadomo na pocztach i lotniskach z paczkami się nie cackają A model na pewno ciekawy i jak na razie bez alternatywy (ciekawe czy się w końcu doczekamy zupełnie nowej wersji wypuszczonej przez Hasegawę? Zresztą to samo pytanie dotyczy Mavis'a). Sam go jeszcze nie mam (przy robieniu zakupów zawsze znajdzie się coś co wypycha biedną Emilkę z koszyka), ale już niedługo być może znajdzie się w moich rękach
  8. Witam Po dłuższej przerwie udało mi się w końcu kilka dni temu rozpocząć kolejny model okrętu. Znowu (to już będzie trzeci) padło na mój ulubiony typ, a mianowicie 5,500 tonowy lekki krążownik japoński. Tym razem będzie czterokominowy krążownik Jintsu (typu Sendai). Dla zainteresowanych "in box" modelu znajduje się tutaj. Na początek kilka zdjęć oryginału w różnych okresach jego życia. 1. IJN Jintsu w roku 1928. Tym co zwraca uwagę jest platforma dla wodnosamolotu umieszczona z przodu nadbudówki dziobowej i rozciągająca się ponad wieżami artylerii głównej numer 1 i 2: 2. IJN Jintsu po remoncie w roku 1930. Zdjęcie przedstawia okręt z nowym dziobem, który dostał po kolizji z niszczycielem Warabi do której doszło 24 sierpnia 1927: 3. IJN Jintsu w roku 1938 na krótko przed ostatnim przedwojennym remontem. Widoczna jest już katapulta wodnosamolotu umieszczona w części rufowej. Okręt ma jeszcze trójstopniowy maszt nadbudówki dziobowej: 4. IJN Jintsu 13 listopada 1939 zmierza do Sato Point w Zatoce Hiroszima, po ostatnim przed wojną remoncie. Zwraca uwagę całkowicie zmieniony maszt nadbudówki dziobowej: Zdjęcia pochodzą z internetu i książki "Japanese light cruisers of World War II" wyd. Squadron/Signal Do budowy modelu mam zamiar wykorzystać elementy fototrawione firm: Lion Roar, Tom's Modelwork, Aber i Part. W sumie będą to zaślepki na bulaje, kable demagnetyzacyjne, drzwi, drabinki, katapulta, relingi, elementy wodnosamolotu i załoga. Może uda się też dopasować jakiś dźwig z zestawu TM dedykowanego nosicielom wodnosamolotów i skombinować kotwice (ale nie obiecuję). Oprócz tego oczywiście jako lufy dział 140mm wykorzystam igły lekarskie. I to chyba tyle z planowanych dodatków. Jak coś dojdzie w międzyczasie to oczywiście dam znać. Na razie wszystkie te dodatki (oprócz igieł) prezentują się tak: Na początek zabrałem się za nadbudówkę dziobową. Na pierwszy ogień poszły plastikowe imitacje okien, które po odcięciu zostały zastąpione fototrawioną drabinką, dzięki czemu będzie można zajrzeć do wnętrza i zobaczyć, czy sternik aby nie zasnął Dokleiłem też relingi i drzwi. Tak to wygląda na chwilę obecną (wiem, że krzywo, ale raz, że podłoże na którym robiłem zdjęcia było niestabilne, a dwa to maszt włożony jest na sucho): Potem wziąłem się za oklejanie kadłuba kablami z zestawu Parta i zaślepkami z Lion Roar (sugerując się obrazkiem na pudełku modelu zaślepiłem wszystkie iluminatory). A tak to się prezentowało po około czterech godzinach pracy (po raz kolejny przydały się krasnoludki poprowadzone ze stoczni Okonka): Na koniec prysnąłem to co trzeba (a nawet trochę więcej) kolorem linoleum (Tamiya XF-79): Wszystkie elementy pokładu są złożone na sucho, żeby ładnie wyglądać na zdjęciu. I to by było na tyle w pierwszym odcinku. Ciąg dalszy nastąpi wkrótce
  9. Witam po długiej przerwie. Niestety z powodów sprzętowo-lokalowych nie miałem możliwości do dalszego prowadzenia relacji z budowy na forum. Niemniej chciałbym zakomunikować, że kilkanaście dni temu budowa Chiyody (dzięki nieocenionej pomocy udzielonej mi przez wspomnianych kilka postów wcześniej krasnali) dobiegła do szczęśliwego końca. W najbliższym czasie zrobię trochę fotek i umieszczę je w galerii, a na początek, jako dowód skończenia modelu jedno zdjęcie:
  10. Był jeszcze numer na stateczniku. Np. K6-01
  11. No i jest git A na żywo wygląda pewnie jeszcze lepiej.
  12. Seirany akurat ją miały. Ja w siedemsetce po prostu je maluje. Najpierw robię białą kropkę a potem czerwoną (oczywiście nieco mniejszą). Owszem nie jest to idealny okrąg, ale w tak "nikczemnej" skali efekt jest w pełni zadowalający. W 1:300 też powinno się udać. Ważne, żeby kroplę robić lekkim dotknięciem pędzla i żeby to dotknięcie było prostopadłe do "malowanej" powierzchni. A tu przykład tak namalowanych hinomaru: Oczywiście na zdjęciu zniekształcenia koła są duuuużo bardziej widoczne niż na żywo
  13. Jak to mówią: "potrzeba matką wynalazku" Pomysł wart wypróbowanie
  14. Żurawik od razu wygląda dużo lepiej Co do kabli, to tu może być ciężko, ale spróbuj zrobić coś takiego - weź trzy kawałki drutu, rozciągnij je tak, żeby były proste, a odległości między nimi były mniej więcej takie same i co jakiś odcinek naklej na nie "poprzeczkę" (np. z polistyrenu, cienkiej blaszki czy choćby jakiegoś opakowania - np. denka po jogurcie). Poniżej narysowałem o co mniej więcej mi chodzi: Będzie to na pewno bardzo czasochłonne, ale efekt powinien być zadowalający. Ewentualnie możesz poszukać kabli fototrawionych - może ktoś takowe robi w 1:300 (1:350 myślę, że też by pasowało - jeżeli nie przeszkadzałoby Ci takie "przekłamanie")? Ja wkrótce zamieszczę kilka zdjęć z budowy japońskiego krążownika w którym zastosowałem właśnie kable fototrawione, tyle, że w 1:700 (są one bardziej uproszczone od tych narysowanych przeze mnie wyżej, ale też możesz się na nich wzorować). A debonder możesz spróbować kupić w kiosku RUCH-u. Ja kiedyś kupiłem tam rozpuszczalnik tej samej firmy co robi super glue. Ale przyznam, że działał tak sobie. To znaczy, owszem rozpuszczał klej (a w zasadzie zmieniał go w łatwo ścieralną galaretę), ale trzeba go było sporo dawkować i to kilka razy. Ale może debondery do CA tak po prostu działają (nie miałem porównania, bo używałem tylko tego jednego)?
  15. Na jednym z wcześniejszych zdjęć pokazałeś dźwig. Ponawiercaj go (otworki masz zaznaczone na plastiku) a na pewno będzie się prezentował dużo atrakcyjniej. Ogólnie model sprawia coraz lepsze wrażenie Nie podobają mi się tylko drabinki i kable demagnetyzacyjne - są strasznie krzywe. Może spróbujesz to jeszcze poprawić?
  16. Faktycznie nie zwróciłem uwagi, że Twój ma być na pływakach i dałem linka do wersji kołowej No ale widzę, że temat znalazł już szczęśliwy finał ps. wczoraj znalazłem jeszcze takie zdjęcie (pochodzi z książki "The Dutch Naval Air Force Against Japan"): Co prawda nie wnosi ono nic nowego do kwestii naciągów, ale zawsze można sobie obejrzeć ten interesujący samolot w ciekawym towarzystwie
  17. Może zdjęcia z tej strony trochę Ci pomogą?
  18. Moim zdaniem Humbrol 60 jest za jasny a 73 za ciemny. Ja bym sugerował pomieszać. Na początek 4:1 na korzyść tej jaśniejszej farby.
  19. E tam, nie taki znowu stary. Jakby to były lata 70-te, to można by napisać, że ma swoje lata A sam model całkiem przyjemny. Duży plus za to, że zdecydowałeś się na relingi, które znacznie podnoszą wartość merytoryczną modelu. No i za sam wybór modelu, bo okręt ten jak sam zauważyłeś ma bardzo ciekawą sylwetkę (to oczywiście kwestia gustu, ale w mój trafiłeś ) Jeżeli chodzi o minusy (małe zresztą i w większości łatwe do poprawienia) to: - kotwice pomalowane były na kolor kadłuba - brak olinowania (nie jest to wcale takie trudne) - trochę grube maszty - lufy dział mogłeś wykonać z igieł lekarskich - świecące się kalki (zwłaszcza widoczne na zdjęciu numer 13) No i jeszcze jedno: Na zielono i żółto zaznaczyłem małe "niedociągnięcia". Na pewno na żywo nie tak łatwo to dojrzeć, ale zawsze. No chyba, że okręt ma być docelowo umieszczony na podstawce imitującej wodę to "zielone" się "zgubi". Przy okazji poprawiłem poziomy kolorów - 10 sekund roboty a przyznasz, że zdjęcie wygląda nieco lepiej. I największy minus (ale do poprawienia jak najbardziej) - całkowicie gładkie burty. Tzn. brak bulajów i - jeżeli model przedstawia okręt z czasów wojny kabli demagnetyzacyjnych i zaślepek na bulaje. I jeszcze kilka pytań i próśb: 1. Jaką farbą malowałeś kadłub (pytam z ciekawości)? 2. Twój model przedstawia Wakatake z jakiego okresu? Chodzi o to, że od początku wojny nazwy na burtach niszczycieli były sukcesywnie zamalowywane. 3. Czy można prosić o 2, 3 zdjęcia łodzi patrolowej ps. napisałeś, że Wakatake miał 4 działa, a czy prawidłowo nie powinno być 3 - bo tyle miały okręty tego typu (Momi i Wakatake)
  20. Czy lufa jest za cienka czy nie to łatwo sprawdzić. Podziel sobie 140 przez skalę modelu i wyjdzie Ci jakiej średnicy igły użyć. ps. w jakiej skali jest ten okręt?
  21. Do plastiku to trzeba Sidoluxu do PVC (lub jego odpowiednika z innych firm). Tak więc Pronto do drewna raczej odpada.
  22. No i pięknie Ci to wychodzi Czuję, że będzie śliczny model.
  23. Śliną.
  24. No i coraz lepiej to wygląda Seiran powoli zaczyna przypominać Seirana, relingi nie są takie złe. Spróbuj jeszcze przyciąć (np. obcinaczką do paznokci), te kawałki wystające ponad poziomą poprzeczkę. Wiem, że zdjęcie znacznie to uwidoczniło i na żywo tak tego nie widać, ale może się uda. Działka także w porównaniu z "żulem" dużo lepsze. Tak trzymaj
  25. Nie wiem czy chodzi o moje próby z solą, ale tutaj masz link do realacji z budowy B7A2. Metoda z solą jest dobra - ale tylko do małych odprysków/obić farby. Większe złuszczenia moim zdaniem lepiej robić za pomocą gąbki i płynu maskującego. Obicia robione za pomocą soli na wspomnianej Grace wyszły mi nie do końca tak jak chciałem (bo były moim zdaniem zbyt regularne). Wbrew ostrzeżeniom (a później błaganiom) Spitona, który twierdził, że nie są takie złe zacząłem je poprawiać i w efekcie model do dzisiaj leży gdzieś w szafie czekając na kąpiel w cleanluxie i ponowne malowanie Ale jeszcze do niego wrócę
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.