Skocz do zawartości

barszczo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    7 362
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    95

Zawartość dodana przez barszczo

  1. Model zagruntowany, można malować. Jutro początek:
  2. Dołożona chłodnica i wszystkie elementy odróżniające wersję Sea od zwykłego Hurriego, w instrukcji nie ma śladu o konieczności montażu zaczepów katapulty. Chłodnica nie jest jeszcze wklejona, można ją wyjąć do malowania: Dołożony fabryczny lekko zmodyfikowany celownik, można montować szklarnię:
  3. Całość kadłuba zmontowana. Trwają prace nad chłodnicą, do wklejenia jeszcze celownik i przednia owiewka, a potem grunt i lakiernia. Na całości szpachla w ilościach śladowych, głównie na kilku zapadliskach. Przy uważnym montażu wszystko pasuje wzorcowo:
  4. Kadłub sklejony i przenitowany, w kokpicie najlepszy element tego modelu: tak wygląda płat od dołu: I w całości, spasowanie wzorcowe:
  5. Płat gotowy. Krawędź spływu wymaga sporego szlifowania aby jakoś wyglądała. U mnie wyszło tak sobie bo za mało niestety zeszlifowałem. A potem zabrałem się za nitowanie. Na skrzydłach było tego sporo do zrobienia, na szczęście kadłub to w większości płótno:
  6. Wczesne Hurricany srebrne w środku, Interior Green tylko śladowo. Tak jak u Ciebie to późne Mk.II wyglądały. Spójrz do mojego wątku Sea Hurricane. Fajna robótka poza tym .
  7. Wnętrze zrobione. Dodałem parę blaszanych pierdółek które zostały z Hurriego Hasegawy, dorobiona busola. Niewiele tego będzie widać:
  8. Fantastyczny temat, czytam i wspominam. Moje modelarstwo zaczęło się od zestawów sklejanych przez mojego tatę. Pamiętam jak siedziałem i podziwiałem go przy pracy nad modelami, tak bardzo podziwiałem że rozlałem klej na Jaka 40 Plasticarta. Kiedyś przyniósł Jaka 3 Hellera i komplet Humbroli do pomalowania i mogłem popatrzeć na prawdziwe modelarstwo. Mój pierwszy model to też Jak 40 tylko Krugozora, a potem już poszło w większości jak u was. Sklejało się co było. Lata osiemdziesiąte to już pierwsza kolekcja: II Wojna w skali 1:72, potem zmiana orientacji i maszyny współczesne też 1:72. W drugiej połowie lat osiemdziesiątych miałem to szczęście że mój tata wyjechał do pracy na, jak to się wtedy mówiło - kontrakt, do ówczesnej Czechosłowacji. Pierwsza podróż za południową granicę i szok, przede wszystkim wszystko w sklepach, a potem jeszcze większy szok kiedy znalazłem się w praskim domu handlowym Kotva na stoisku z modelami. Cały asortyment Kovozavodów i Smeru, a także Revell we wszystkich skalach. Wtedy kupiłem swoje pierwsze czteryósemki: Spitfire Mk.II i P-51D Mustang i mnóstwo farb Revella. A za jakiś czas podczas kolejnego pobytu zobaczyłem to: To było naprawdę coś, wyglądał dużo lepiej niż modele z Esci czy niektóre Monogramy. Mig 27 z Esci wyglądał przy nim żałośnie. Mig 21 OEZu Miał wgłębne linie podziału, mnóstwo części, kupę podwieszeń. Później doszły kolejne które kupiłem już w Polsce na początku lat dziewięćdziesiątych: I jeszcze małe uzupełnienie literatury. Była jeszcze świetna książka Mieczysława Wyszkowskiego, jedynego zestrzelonego pilota Cyrku Skalskiego pod znamiennym tytułem Ostatni Lot: Pamiętam jak czytałem wspomnienia Arcta i Króla z walk w Afryce. Wyszkowski przedstawił Afrykański epizod trochę inaczej, bardziej prawdziwie moim zdaniem. Chłopcy lubili się zabawić, co barwnie opisał Wyszkowski. U Arcta i Króla tego nie znajdziemy, kto nie czytał polecam. No i oczywiście książki mojego ulubieńca Tadeusza Schielego. Trzeba je czytać z lekkim przymrużeniem oka, ale opisy przygód z Tadeuszem Stabrowskim tak w powietrzu jak i na ziemi pierwsza klasa. Fajne książki pisał też Tadeusz Rolski.
  9. Całość zgodnie z instrukcją i moją wiedzą dostała kolor srebrny, część ścianek bocznych miała być w kolorze Interior Green. W płycie pancernej wyciąłem otwór pod pasy i dorobiłem mocowanie zagłówka montowanego na wersjach Sea: Potem pooglądałem w sieci trochę zdjęć muzealnego egzemplarza i poczytałem co nieco. Koloru Interior Green powinno być trochę więcej niż sugeruje instrukcja. Na pewno płyta pancerna, powierzchnie boczne i elementy kratownicy, podłogę zostawię srebrną. Następnie sięgnąłem po kupioną jakiś czas temu Hatakę C025 i zonk. Kolor zmienił się na coś pomiędzy RLM02, a RLM63. Poszukałem starej Pactry, niestety zaschła. Na szczęście znalazłem zbliżone Gunze H312, więc prace przez Święta pójdą dalej. A tak nawiasem mówiąc, kupiona w tym samym czasie Hataka C013 Mid Stone też zmieniła odcień, teraz bardziej przypomina RLM79. Jedynie C028 Azure Blue jest OK. Tutaj macie Hatakowy Interior Green w porównaniu do Gunze H312:
  10. Trzymam kciuki, model wyzwanie.
  11. Kolejny projekt na nadmiar wolnego czasu. Sea Hurricane Airfixa, model znany i lubiany ma być szybkim projektem. Z dodatków tablica Yahu i pasy Eduarda, jak mnie najdzie to go jeszcze przenituję. Malowanie będzie pudełkowe: samolot Richarda Corka z 880 NAS na lotniskowcu HMS Indomitable czyli ten z pudełka: Tu go widać, stoi drugi w rzędzie. Swoją drogą ciekawe co on ma na krawędzi natarcia prawego płata, ślady po naprawie? I początki walki, wycięta i gotowa cała drobnica oraz główne elementy. Jutro poskładam wnętrze oraz wnęki i malujemy:
  12. Odgrzebuję stary projekt, trzeba wykorzystać nadmiar wolnego czasu. Model ma wyprowadzoną bryłę, odtworzone wszystkie zatarte linie, zaszpachlowane wzierniki z późniejszych serii, gotową drobnicę. Teraz grunt i zaczynam malowanie. Zastanawiam się jeszcze nad wyborem malowania: GA-Y z kalek Tally Ho ma niewłaściwy kształt oczu, poza tym spodziewam się problemów z położeniem paszczęki. Alternatywą jest inna pustynna maszyna: samolot Waddy'ego z czerwoną strzałą na wydechach lub w ostateczności klasyczne P-40E: Texas Longhorn Landersa, australijski Tojos Jinx, lub zestawowy Bob's Robin Vaught'a, wszystkie są dość fajnie obfotografowane. Na razie ciągle prowadzi GA-Y z planem wykonania masek pod paszczękę. Stan na dziś:
  13. Projekt ciągnący się jak guma do żucia zakończony. Budowa bezproblemowa, dołożona duża blaszka Edka i koła ResKita. Całość malowana po raz pierwszy farbami MRP, tu i tam Gunze H i C oraz Testors. Pobrudzony chemią AK i kredkami. Nie miałem serca do tego modelu co widać tu i tam, ale efekt końcowy jest dla mnie ok. Do bicia zapraszam :
  14. Projekt zakończony. Zapraszam do galerii:
  15. Potwierdzam, ale efekt końcowy wynagrodzi wszystko, nie jest najgorszy.
  16. Wreszcie na kołach. Zestawowe bardzo średnie więc zakupiłem żywice z ResKita:
  17. Naprawdę świetny. Myślę że tym modelem mocno skrócimy dystans do innych producentów, w tej podziałce Revell i Special Hobby daleko w tyle.
  18. Kolejny etap wnęki podwozia. Wygląda to całkiem, całkiem więc nie będę dorabiał brezentowej osłony zasłaniającej dźwigar. Całość zagruntowana: I kolejny dowód na to że w modelarstwie pośpiech nie jest wskazany ;). Następna nowość Airesa/Quickboosta debiutująca podczas przydługiej budowy tego zestawu i którą już zamówiłem, a wykorzystam z niej siłowniki z zamkami:
  19. Kadłub ostatecznie zakończony. Kabina planowana jako zamknięta będzie jednak otwarta, spasowanie jest średnie chyba że popełniłem jakiś błąd przy montażu kadłuba. Z chłodnicą oleju też była zabawa. Dołożone żywiczne bąble Airesa, dorobione zaczepy parasola. Do zdjęcia założony kołpak i wlot do sprężarki:
  20. Koniec roku za pasem i sumienie mnie ruszyło. Prace przy kokpicie, choć będzie zamknięty pewne standardy trzeba trzymać, zwłaszcza w tej skali. Na początek płyta pancerna pożyczona z Hasegawy, po lewej macie oryginał z Revella: Wklejony celownik Quickboosta: Taki drobiażdżek, linka ograniczająca wychylenie owiewki: I zamontowana płyta pancerna z dodanymi uchwytami: Bardzo chciałbym wyprowadzić całą bryłę do końca roku, zobaczymy co da się zrobić.
  21. Oj planuję, planuję. Będzie kolejny po F-5E do skończenia .
  22. Wash położony, ciągnie mi się ten model okrutnie. Kolejny etap, podwozie:
  23. Kalki położone. Czarno-żółta szachownica na ogonie malowana, nie było w zestawie:
  24. Zamontowane lufy Mastera: I okapotowanie w końcu na miejscu. Rant z kleju na łączeniu zrobiony świadomie. Teraz przede mną dużo zabawy w szpachlowanie, szlifowanie, odtwarzanie linii i nitowanie:
  25. Najprostszy H&S Ultra z dyszą 0,2mm, ciśnienie ustawione regulatorem na wężyku metodą prób i błędów. Model po paru poprawkach ma już położony połysk, po okalkowaniu wrzucę zdjęcia.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.