Skocz do zawartości

Banny

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    2 064
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Banny

  1. No ja też dłubię 9ke Gabszewicza, ale w 1/72. Warsztatów od pewnego czasu nie prowadzę, bo robię modele dość szybko i szkoda mi relatywnie sporego czasu na dokumentowanie postępów i... odpowiadanie na uwagi heh... Pomijam tu już fakt, że zazwyczaj upraszczam sobie wykonanie i nie specjalnie dbam o to aby przebieg każdej plamki był idealnie zgodny oryginałem. To można zrobić, ale precyzyjne wymaskowanie zajmuje ze 2x lub 3x wiecej czasu niż przybliżone, a tak naprawdę nie ma większego znaczenia przy odbiorze i oglądaniu modelu. W każdym razie Spit Roberta na pewno będzie ładniejszy! Już to widzę i zazdroszczę...
  2. O ile to w ogóle ten sam egzemplarz? Porównaj krój napisu... PS Ten "Arkansas..." jest z 38th FS, a nie z 364th FS...
  3. Generalnie Jacek to nie problem jak robisz Mustanga w sposób nieco "ideowy", nadając mu tylko dla przykładu określone oznaczenia, tak też można. Ale jak chcesz odtworzyć dokładnie konkretny egzemplarz to warto zadbać o niunase, szczególnie że to skala 1/32. Model jest wypracowany, być może zechcesz go pokazywać na konkursach, wtedy takie odstępstwa będą wyciągane... Co do zdjęć, to o jakich mówisz? Ja znam tylko jedno "Arkansas Travellera" C5-L, właśnie pokazane wyżej. Jeśli masz jakieś inne tego egzemplarza, to chętnie bym je zobaczył! Kod C5L jest wyraźnie widoczny na zdjęciu powyżej, także nie podlega dyskusji że znajdował się na dolnej powierzchni skrzydeł. Oczywiście można sobie gdybać, że samolot w jakimś czasie nie nosił tych oznaczeń, ale to czysta spekulacja. Różnice które wyłapałem w stosunku do Twojego egzemplarza: - na śmigłach jest tylko owalny znaczek, bez napisów znamionowych - przednie ramki w owiewce kabiny OD (lub czarne) - rury wydechowe bez osłony (nie wiem czy w zestawie była taka opcja? np w modelu Tamajki w 1/72 są obydwie wersje wydechów). - wewnętrzna powierzchnia osłony podwozia raczej srebrna niż zielona (pobłysk jest taki sam jak na goleni) - no i taka cecha charakterystyczna cecha wszystkich Mustangów, zresztą dobrze widoczna na zdjęciu, którą niezbyt zaakcentowałeś - blacha żaroodporna obok wydechów zdecydowanie się różni od wszystkich innych blach na poszyciu, jest ciemniejsza.
  4. A to zmienia postać rzeczy, bo dzięki temu zapewne wtapiają się na równo w powierzchnie. Dobrze myślę Robert?
  5. Tak się przyjrzałem Jacek postępom Twojego Mustanga i nasunęła mi się niewesoła refleksja, że robiąc go chyba w ogóle nie zerkasz na fotkę oryginału, a szkoda...
  6. No to czekamy na efekt malowania!
  7. OK, inspirację rozumiem, ale zdanie podtrzymuję - ten pomysł na panele nie jest trafiony. W wydaniu eduarda zapewne też...
  8. Zawsze Ci Grzegorz mówię: mniej się wyżywaj w forumowych pogaduszkach i ocenianiu poczyniań innych, a więcej czasu poświęć na budowę własnych modeli i zastosowanie swojej niewątpliwie głębokiej wiedzy w praktyce!
  9. Dokładnie tak. Widać Mikołaj, że masz małe doświadczenie w tym zakresie. Ja czasem używam blutacka, ale lepiej pasuje mi zwykła taśma malarska, którą przy brzegach nieco podnoszę/podginam ostrzem skalpela jak chce uzyskać rozmycie na krawędzi.
  10. No myślę, że to nie przypadek! Tyle tylko, że trudno sobie wyobrazić aby takie elementy wystawały z powierzchni płatowca, a już szczególnie psuły aerodynamikę skrzydeł. Nie wygląda to ani elegancko ani realistycznie, także skoro celowo to w jakim celu tak mocno zaakcentowałeś te detale? Bardzo fajnie detalujesz model, momentami nawet podziwiam że Ci się chce , ale trzeba umieć zachować rozsądek, bo nietrafiona zmiana/poprawka nie tylko może szkodzić w odbiorze, ale wymaga przecież czasu i pracy, także strata podwójna.
  11. Swoją drogą ciekawe Panowie jak wielką radość sprawiłaby Wam prezent w postaci np własnoręcznie wydzierganej przez małżonkę makatki albo szaliczka udzianego na drutach?
  12. Przypuszczam że z flakonika markowych perfum kobieta bardziej by się cieszyła niż nawet z najbardziej wypasionego modelu, ale Spitfire zapowida się fajny i czepialstwo Grzegorza nie jest w stanie tego zmienić.
  13. 48) P-39Q Airacobra W. Shomo 1/72 Academy: http://modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=37128 49) P-40N Warhawk G. Atherton 1/72 Academy: http://modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=37147
  14. Ogólnie fajnie tylko te naklejone wzierniki na skrzydłach wyglądają tragicznie i będą psuły wygląd modelu IMHO...
  15. Tak, wiem że prawa strona jest odtworzona z "przekazu ustnego", ale w tym przypadku istnieje dowolność interpretacyjna i szkoda się wdawać w domysły i czcze polemiki. Co innego jeśli istnieje dokumentacja, nawet jeśli jest tylko fragmentaryczna, to należy się na niej oprzeć. Podobnie ma sie sprawa czy był to samolot Safonowa... Na pewno siedział w kabinie! Prawdopodobnie do sesji zdjęciowej wybrano najładniejszy medialnie egzemplarz, być może nawet specjalnie naniesiono napisy okolicznościowe. Zresztą na zdjęciach maszyna jest wyjątkowo wychuchana (śladów osmaleń nie widać, foto poniżej) i wypolerowana (widać jak się błyszczy powłoka na zdjęciu wyżej). Zresztą to nie byłby wyjątkowy przypadek fikcji czasu fikcji ekranu... Wielu asów nie miało wydzielonej osobistej maszyny albo nie przykładało wagi, jakim egzemplarzem leci, byleby maszyna była sprawna. Podobna historia była np z "Pappy" Boingtonem i "jego" Corsairem.
  16. Biały to Model Master. Nie żółknie jak Humbrol i kładzie sie przyzwoicie. Oczywiście jak z każdym model masterem trzeba uważać, bo farba rozpuszcza się nawet po zaschnięciu, np przy washowaniu. Trzeba ją zabezpieczyć lakierem akrylowym. Ma to też dobre strony, w malowaniach zimowych łatwo zrobić prześwity (vide Bf-109 Phillipa). Z obciążeniem była śmieszna sprawa. Mimo, że dałem spory kawałek metalu, to do ostatniej chwili nie byłem pewien, czy będzie stał na podwoziu. Jak doklejałem poszczególne elementy to balansował i raz był cięzki na ogon raz stał normalnie. Się uśmiałem, bo ostatni wklejany detal (drzwiczki, ileż one mogą ważyć?) zadecydował, że model stoi sam na przednim kółku!
  17. Wykonanie przyjemne i schludne, co do spraw technicznych wykonania to Robert się lepiej zna. Moim zdaniem zdjęcia modelu jest lepiej robić w naturalnym świetle. Merytorycznie podoba mi się dbałość o szczegóły, jest charakterystyczny "dynks" na grzbiecie (najpewniej fotokarabin). Szkoda że producent kalkomanii się nie przyłożył, bo napis "za stalina" był najpewniej żółty, a biały był tylko wykrzyknik. Widać to dobrze na tym zdjęciu:
  18. Żółtawo jakoś wygląda ten biały... Humbrol pewnie? W jakim oznakowaniu będzie maszyna?
  19. Kalki zestawowe, choć jak wspomniałem wyżej kiepskie jakościowo. W dawnych edycjach Academy nie rozpieszczała właśnie jeśli idzie o kalki, ale już w Airacobrze kalkomanie były cienkie i kładły się OK. Co do urozmaicenia malowania... No cóż, obiekt wolę upraszczać (bo model to przecież nie tylko pomniejszona, ale przede wszystkim uproszczona wersja rzeczywistości) niż ubarwiać, ale rozumiem że może to być odbierane jako "nudne", jednostajne i powtarzalne.... Heh, może mnie też kiedyś znudzi?
  20. Łoj, w równym położeniu farbki aerografem nie ma raczej nic specjalnego... Ale cieszę się Mikołaj że wziąłeś się w końcu za malowanie i trzymam kciuki!
  21. Wing Commander Geoffrey Charles Atherton oczekuje w swojej dinghy na przejęcie przez Catalinę o słodkiej nazwie "Playmate Four Two" (44-33879 (CV-330), pilot 1Lt Bob Rohlfing). Poniżej - uratowany Atherton (trzeci z prawej) pozuje razem z załogą Cataliny do pamiątkowego zdjęcia. (źródło zdjęć: http://www.pbyrescue.com/Rescues/03feb45.htm ) Przełom roku 1944/45 nie był zbyt szczęśliwym okresem dla RAAF. Co prawda wizja inwazji na Australię rozwiała się bezpowrotnie, ale jednostki australijskie skierowano do niewdzięcznej roboty likwidowania japońskich garnizonów zostawionych na tyłach wskutek amerykańskiej taktyki "skoków". Akcje szturmowe dla lotników były wyjątkowo niebezpieczne! Wskutek awarii/uszkodzenia wodowanie na bezmiarze Pacyfiku jaki i przedzieranie się przez dżunglę rzadko kończyło się dobrze. Poza tym szansa na napotkanie japońskiego lotnictwa była znikoma, także nie było możliwości na podniesienie konta zwycięstw. Sytuacja w której piloci myśliwscy od rana do wieczora wykonywali dziesiątki ataków szturmowych była tak frustrująca, że dowódcy australijskich dywizjonów myśliwskich wszczęli niemal bunt. Na nic się to zdało, to amerykanie rozdawali karty i to oni chcieli sobie przypinać medale. Ryzyka szturmowych akcji doświadczył na własnej skórze Wing Commander Geoff Atherton, dowódca 78. Skrzydła, as z 5 zwycięstwami. 3 lutego 1945 P-40N na którym wykonywał zadanie został uszkodzony przez artylerię plot i wodował. Atherton miał wiele szczęścia, że szybko został odnaleziony przez samolot ratowniczy. Ciekawostką jest, że utracony w odmętach oceanu P-40N (A29-647 43-22987) nie był jego osobistą maszyną! Uwieczniony na wielu zdjęciach P-40N-20 BU-B "Cleopatra III" (A29-629 43-22854), na którym Atherton latał od września 1944 doznał uszkodzeń kołując na pasie 25 grudnia 1944 podczas kolizji z jeepem. Dzięki temu ten egzemplarz przetrwał wojnę i został rozebrany na części w styczniu 1946. Poniżej kilka ujęć BU-B Athertona. Zwracają uwagę ślady po zamalowaniu amerykańskich gwiazd na kadłubie oraz asymetryczne podwieszenie bomby. O modelu. P-40 Academy to przyjemny model. Składa się bez wiekszych kłopotów, merytorycznie też jest akceptowalny. Ponarzekać mogę tylko na kalkomanie, bardzo grube i trudno się kładące. Bez płynów bym im nie poradził. Zestaw zrobiony OOB, pomalowany farbami olejnymi, do tego wash i akrylowy werniks. W efecie moge pokazać kolejny prosty i dość szybko zrobiony model. Pod względem wykonawczym to brat bliźniak P-39Q prezentowanego tu: http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=37128.
  22. Wyobraź sobie Wachmistrz, że mnie się udało złożyć to vacu! Nawet kiedyś machnąłem pare fotek na szybko (sorki za kurz, ale model ma swoje lata), także mogę zaprezentować moje pierwsze podejście do Cobry sprzed ponad ćwierć wieku... Numer seryjny był wykonany samodzielnie jako kalkomania domowej produkcji! A Olive Drab jak i NG były barwami własnej produkcji, z olejnych artystycznych...
  23. Dzięki za opinie! Cieszę się że model może się podobać. Drzwiczki otworzyłem, bo ciekawostka charakterystyczna dla Airacobry. Zresztą Academy tak to przygotowało. Moim zdaniem fajnie wygląda i jednocześnie oszczędziłem robocizny na spasowywaniu drzwi z otworem w kadłubie...
  24. Lakier jest bardziej płynny niż surfacer i IMHO lepiej by wypełniał zagłębienia... No, ale zobaczymy jak podejdzie do tego drabik. W sumie model jest tani i łatwo dostępny, także nie ma się co obawiać eksperymentów! Najwyżej do kosza i... następny!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.