Banny
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 064 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Banny
-
(zdjęcia pochodzą z Aeroplan 2/97, Wojtek Matusiak "Spitfire'y Gabszewicza") Spitfire'y Gabszewicza to dość obszerny temat, w dużej części już opisany, ale nadal posiadający swoje tajemnice. Jedną z nich jest prezentowany powyżej Spitfire LF IX SZ-G NH214(?). Z tego co jest mi wiadome, to istnieje tylko jedno zdjęcie egzemplarza widoczne powyżej. W związku z tym numer seryjny i wygląd zewnętrzny jest w dużej części domniemany. Miejsce i czas zrobienia fotografii nie są dokładnie znane, choć Cynk w swojej monografii o PSP podpisuje je jako "Lotnisko Gandawa, około listopada 1944". Ponieważ w tym czasie Gabszewicz latał na NH214, powiązano serial z tym samolotem. NH214 przybył do 302. dywizjonu 19 października 1944. Aleksander Gabszewicz odbył już dwa dni później lot na tej maszynie, co wpisano w książce lotów dywizjonu 302. Ostatnie użycie tego samolotu przez dowódcę 131. Polskiego Skrzydła odnotowano 23 grudnia 1944. Na zdjęciu z Gandawy po ataku 1 stycznia można się dopatrzeć Spitfire'a SZ-G, ale otwarte pozostaje pytanie czy to NH214. A nawet jeśli tak jest, to czy jest to ten samolot ze zdjęcia powyżej??? W literaturze można znaleźć informację, że podczas noworocznej akcji został zniszczony jeden Spitfire z dywizjonu 316. Może chodzić tylko o SZ-G, bo 316 od kwietnia 1944 latał na Mustangach! Jednak wg ewidencji NH214 opuścił 302gi 1 marca 1945 trafiając do MTU. Natomiast wiadomo że od 24 stycznia 1945 Gabszewicz używa LF XIV SM488. Liczyłem że tajemnicę NH214 odsłoni Matusiak w niedawno wydanym "Polish Wings", ale mimo że pokazano tam kilka innych egzemplarzy Spitów "Hrabiego Olesia" to nie ma tam ani powyższego zdjęcia ani w ogóle żadnej wzmianki o tej maszynie. O modelu Spitfire Hasegawy to już dość leciwy model, ale można go uznać za przyzwoity. Ma kilka mankamentów, ale trzeba przyznać że przypomina Spitfire nawet w wykonaniu OOB. Tak też został zrobiony przeze mnie, dodałem tylko kalkomanie Techmodu. Jak na Hasegawę zestaw nie sklejał się jednak zbyt przyjemnie, a to ze względu na mocne "pokawałkowanie" (producent przewidział go jako hybrydę wersji VII, VII, IX), trzeba było też zwrócić uwagę na parę innych drobiazgów, właściwe zaszpachlowanie kilku linii podziałow. Wykończenie typowe dla mnie, farby olejne (Humbrol i Model Master), akrylowy werniks, trochę washa i ołówka. Spitfire Gabszewicza kończy "kwartet" maszyn PSP które wykonałem w ostatnim czasie, niemal jednocześnie. Także dla podsumowania fotka czterech muszkieterów!
-
Jak-1b - ZTS Plastyk/Mastercraft 1:72 + dodatki własne
Banny odpowiedział Mikolaj75 → na temat → [L]Warsztat
Mnie sie podoba! Moim zdaniem jak ktoś będzie oglądał tak zdetalowany model, to ewentualne ślady eksploatacji naprawdę nie będą czymś na co będzie zwracał uwagę... -
Hehe, Mike jak sam zauważyłeś nie jest łatwo o wykonanie modelu perfekcyjnego, wszyscy to rozumiemy także asekuranctwo ("kaszana", "bez napinki", "różne problemy" itd) jest po prostu zbędne, bo oprócz tego że próbuje narzucać zdanie komentującemu to wzbudza pewien dyskomfort wyrażenia opinii pozytywnej. W każdym razie ja czuję się jak idota kiedy autor twierdzi że model jest do bani, a mnie się... podoba!
-
A tak w zasadzie to dlaczego autor wykpił się raptem 3 fotkami gotowego modelu bez pokazania spodu i nie zrobił jak należy galerii w odpowiednim dziale?
-
Spitfire Mk Vb, TAMIYA plus dodatki 1/72
Banny odpowiedział Wojciech Butrycz → na temat → [L]Galerie
Mnie też podoba się wybór tego malowania! Model OK, fajnie że jest próba oddania podniszczenia maszyny co daje się zauważyć na zdjęciu archiwalnym tego egzemplarza. Choc muszę przyznać że obicia są bardzo nierówne. W niektórych miejscach wyglądają naprawdę świetnie, realistycznie, ale są fragmenty że wyglądają dość sztucznie. W niektórych Pana modelach brak washa nie doskwiera, ale tutaj w paru miejscach by się przydał, np dla oddzielenia lotek/sterów albo choćby dla zaznaczenia "dziur" w felgach. Jeszcze taki drobiazg... Producentom kalkomanii nie można ufać, warto sprawdzić materiał zdjęciowy! Na spodzie silnika literki "H" nie było: -
Zdjęcia faktycznie wyjątkowo kiepskie, do tego w ogóle nie pokazuja spodu... W sumie nie wiem czy ich publikowanie w tej formie nie ociera się o kpinę z oglądających, ale mają ten plus że dzieki małemu kontrastowi widać świetnie zrobione przebarwienia i ogólne podniszczenie powierzchni płatowca. Ten element wykonania wygląda naprawdę realistycznie i robi wrażenie. Dla odmiany dobre wrażenie psuje przesunięcie białego na gwieździe kadłubowej... Doświadczony modelarz nie powinien zostawiać takiego babola! Wydechy też wyglądają dziwnie, jakby były pomalowane farbą. Tyle czepialstwa. Nie zmienia to faktu, że model jest zdecydowanie na plus i bardzo mi sie podoba. PS Określenie "kaszana" to taka skromność autora, krygowanie się albo też oczekiwanie, że napiszemy że nie jest taki zły? Bo jeśli faktycznie autor tak postrzega model, to po co w ogóle go prezentować publicznie??? Z utęsknieniem czekam na jakiś "udany" produkt!
-
Co prawda osobiście nie preferuje tak "brudziaszczego" wykończenia, ale w wykonaniu marka wygląda to nader przekonująco i model naprawdę bardzo mi się podoba! Zastanawiam się tylko czy dysonans miedzy dziewiczym śmigłem i jego kołpakiem a zmęczoną resztą płatowca jest zamierzony?
-
Kreator, powroty nie są łatwe, ale jest naprawdę duża szansa że każdy następny model będzie lepszy. Także się bierz do roboty!
-
Z ciekawością będę obserwował, a może nawet będę mógł coś podpowiedzieć bo Kate zdarzyło mi się popełnić jakiś czas temu: http://modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=29785 .
-
Model poprawnie wykonany, może się podobać, choć muszę przyznać że Shiden jakoś ciut bardziej przypadł mi do gustu. Być może to kwestia bardzo intensywnych obić, które nie wszędzie wyglądają przekonująco (np. natarcie osłony silnika). Z innych uwag, które mogą się przydać w przyszłości, to trochę razi nienaturalnie wysoka odsunięta osłona kabiny. Wynika to z grubości tworzywa, dlatego najlepiej byłoby ją wyciąć z vacu, ale nawet ukształtowanie jej z płaskiego kawałka plexi (np. okładki do dokumentów) byłoby lepsze, bo utrata krzywizny na górnej części osłony byłaby mało widoczna. A na pewno mniej niż ostająca fabryczna osłona. Kolejna uwaga to malowanie ram kabiny. Nie powinny prześwitywać! Najlepiej użyć dwóch warstw farby, najpierw kolor wnętrza, a dopiero na to barwa zewnętrzna. Tak przy okazji to wygląd samolotu jest w większej części domniemany, bo z tego co pamiętam są znane 2 fragmentaryczne zdjęcia: Zwraca uwagę duża plama (odbicie farby/ewentualnie przebarwienie?) powyżej oznaczenia zwycięstw oraz to że oznaczenia zwycięstw różniły się tłem gwiazdy (tu Academy się nie popisało, pomijając już nie najlepsze zgranie barw, ale braki merytoryczne to częsta przypadłość kalkomanii tej firmy)
-
Bardzo fajny Shiden, gratulacje! W przyszłości tylko zwróć uwagę aby na kalkomaniach poprawić linie podziałowe. Jak model jest washowany, to brak zaciemnienia linii np na hinomaru zwraca uwagę. Ja to robię na kalkach najczęściej miękkim ołówkiem. Z ciekawością czekam na Twoje kolejne produkcje!
-
Jak-1b - ZTS Plastyk/Mastercraft 1:72 + dodatki własne
Banny odpowiedział Mikolaj75 → na temat → [L]Warsztat
Nie wydaje mi się, że jest potrzeba udowodniania, że samoloty bywają brudne i podniszczone. To jasne. Podobnie jak to, że bywają czyste i nowe. Temat wałkowany wielokrotnie. To autor decyduje co dla niego w modelu jest ważne, jaki ma pomysł na model. Mam wrażenie że siła modelu Mikołaja nie kryje się w ewentualnym "weatheringu" tylko w poziomie zdetalowania i tego bym się trzymał. Warto zwrócić też uwagę, że przy tak rozebranym modelu należałoby zrobić ślady zużycia nie tylko zewnętrzne, ale wewnętrzne. Pomijając trudności techniczne w aplikacji tego typu efektów w modelu, pomjając umiejętności autora, to bez wątpienia wzrośnie pracochłonność wykonania modelu (ile już trwa budowa?). -
Lwowski Oeffag CII Choroszy Modelbud 1/72
Banny odpowiedział Wojciech Butrycz → na temat → [L]Galerie
Malowanie to jedno, ale precyzja wykonania detali i naciągów naprawdę robi świetne wrażenie, bo przecież to maleństwo... A np szprychowe koła to w ogóle odjazd! -
Miałem do czynienia z P-51B Monogramu, skleiłem go na początku lat 80-ych. Przez bardzo długi czas był to najlepszy model tej wersji Mustanga, zresztą nadal mimo uproszczeń charakterystycznych dla starszych zestawów i wypukłych linii jest to poprawny model. Obecnie trudno dostępny, ale jak ktoś ma, to warto skleić w konwencji vintage. Będzie wyglądał jak Mustang bez żadnych ingerencji w bryłę!
-
Dziękuję za wpis! Należy się cieszyć że o tradycjach polskich skrzydeł pamiętają nie tylko modelarze! Poza tym będzie kolejne fajne oznakowanie polskiego MiGa-29. Szkoda, że tak dużo się pisze o nowych kalkomaniach do tego typu samolotu, a tak mało pojawia się gotowych modeli... Ja bardzo lubię Hasegawę, nie tylko za przyjemną składalność (z reguły), ale także za wiele ciekawych edycji kolekcjonerskich, w tym zdarzających się polskich. Tym niemniej z tego co wiem P-51B Hasegawy nie należy do wybitnych osiągnięć tej firmy i trudno z niego zbudować poprawnego Mustanga. Stąd zdecydowałem się wybrać zestaw Revella. A tak na marginesie zestaw też był z polskim akcentem, Mustangiem SZ-H z ciekawymi oznaczeniami. Boxart wymalował chyba Velc jak pamiętam, bo pudełko już wyrzuciłem...
-
Tylko dlaczego się upierać aby w maszynie Wicka nanosić te drobne plamki natryskiem, skoro w rzeczywstości ponoć były malowane zwykłą szczotką(miotłą?) maczaną w wiadrze z farbą? Ich faktura była bardzo drobna (vide zdjęcie). Moim zdaniem niezależnie od skali najlepsze przybliżenie można uzyskać "ciapając" pędzlem tak jak zrobił to autor modelu (no chyba, że ktoś ma cierpliwość zrobić to na całości np czubkiem wykałaczki heh) A model bardzo przyjemny, podoba się.
-
Antenkę zrobiłem z wyciągniętej nad ogniem ramki i jest dość cienka. Na zbliżeniach może troche razi, ale trzeba pamiętać że to 1/72 i na sporym zoomie wszystko jest trochę grubsze niż powinno, zarówno antena, łopaty śmigieł , grubość burty przy kabinie czy też szkło owiewki... W każdym razie dzięki za sugestie. Druty antenowe z reguły pamijam, także mam małe doświadczenie w tej kwestii.
-
No pewnie, że robię sobie jaja, ale to w kwestii drążka a nie śmigła. W tej sprawie odsyłam Panów do literatury fachowej celem zapoznania się z typami śmigieł stosowanych w P-51. PS Dzięki Robert za dodatkowe zdjęcia!
-
Hej Panowie! Dzięki za uwagi! Mustang to także jeden z moich ulubionych samolotów, przynajmniej raz do roku jednego robię, a ostatnio nawet dwa (Łokuciewski). Co do fotokarabinu to pacnę czarną plamkę na natarciu i będzie OK. Samolot był relatywnie nowy, śmigło żadnych obić nie ma na zdjęciach, także po co fantazjować? Śmigło poza tym na pewno jest prawidłowe, to ten sam typ. Różnica to złudzenie optyczne, ewentualnie Revell nie za dokładnie to odtworzył. Co do drążka to hmmm... Nie mam na tym tle kompleksów haha. Naprawdę go nie wydłużałem, wkleiłem takiego jak fabryka dała!
-
Powyżej jedno z ostatnich zdjęć Eugeniusza "Dziubka" Horbaczewskiego. Fotografię zrobiono na początku sierpnia 1944, podczas wizyty ekipy korespondentów wojennych. Dzięki temu zresztą ostatni osobisty Mustang FB387 "Dziubka" jest tak dobrze udokumentowany. Wcześniej Horbaczewski latał na "pasiastym" FB382 (obie maszyny nosiły identyczny kod PK-G). Powodem zmiany samolotu był zapewne fakt, że w słynnej "norweskiej" akcji 30 lipca "Dziubek" doświadczył zacięcia karabinów w FB382. Być może do wymiany na nowy samolot przyczyniła się także wizyta filmowców? Na zdjęciach widać jak mechanicy pieczołowicie nanoszą oznaczenia, aby mysliwiec asa prezentował się odpowiednio okazale... "Mustang" III PK-G FB387 został zbudowany jako P-51C o numerze ewidencyjnym USAAF 42-103537. Samolot nie był wcześniej używany bojowo i trafił do Dywizjonu 315 w końcu lipca, jednak mimo krótkiego okresu eksploatacji na zdjęciach archiwalnych daje się zauważyć obtarcia farby na połączeniu kadłub-płat. W dniu swojej śmierci Horbaczewski leciał jednak na innej maszynie FB355 "PK-K", prawdopodobnie z tego powodu że ze względu na przeziebienie nie był przewidziany do akcji i jego osobisty Mustang nie był gotowy. Tak na marginesie to FB355 jest bardzo intrygujący, był podobno w wykończeniu NMF. Niestety nie zachowały się żadne zdjęcia myśliwca w którym poległ "Dziubek". Zainteresowanym biografią i ostatnią walką Horbaczewskiego mogę polecić tekst, który dawno temu popełniłem http://www.elknet.pl/acestory/horba/horba_.htm . Z tego co jest mi wiadome to nie zdezauktualizował się zbytnio, także polecam! O Modelu Niestety w 1/72 nie ma dobrej miniatury P-51B/C. Ja się zdecydowałem na zestaw Revella, z którym jest kilka problemów, ale po drobnych ingerenacjach wygląda akceptowalnie. Model najbardziej szpeci osłona kabiny, która Malcolma oddaje w sposób karykaturalny. Ja zastosowałem osłonę vacu od JMK, którą akurat miałem pod ręką. Użyłem także zbiorników podwieszanych z zestawu Tamiya P-51D. Poza tym to typowy produkt prosto z pudła. Malowanie farbami olejnym, akrylowy werniks, do tego wash. Kalkomanie pochodzą z książeczki AJ-Pressu "Polish Mustang Units". Do tego modelu przyłożyłem się troszkę bardziej niż zwykle to czynię, także mam nadzieję że pasjonaci PSP odkryją w mojej interpretacji maszyny Horbaczewskiego kilka ciekawych smaczków. Oczywiście jak zwykle czekam na wasze opinie!
-
Marek, bez obrazy, ale doświadczony modelarz rozumie że nie każdy model może być wybitny, a tutaj widać naprawdę solidne modelarsko rzemiosło, także nie ma sensu się krygować jak panienka. Byłoby bardzo miło oglądać na forum więcej wykonanych na tym poziomie modeli. A merytorycznie sie nie wypowiem, bo nie znam tego malowania. Ciekawe, choć te czarne gwiazdy budzą pewne moje wątliwości.
-
Dzięki za miłe słowo. Generalnie niełatwo zrobić stary model w sposób nowoczesny i przyciagający oko. Wash na rowach osłony silnika to ewidentny błąd i drugi raz go nie zrobię. Mimo, że składam dość regularnie zestawy vintage, to cały czas nabieram doświadczenia w kwestii wykończenia, szukam najlepszej receptury na pogodzenie starego z nowym.
-
Zupełnie nie moje klimaty, ale wielki plus za oryginalność tematyki i eleganckie wykonanie!
-
Model mi się podoba, ale jak widzę tego typu wpis autora, to naprawdę odechciewa się komentowania... Bo po 1) jest to narzucanie zdania ("bez rewelacji"), a po 2) zakłada z góry złośliwość komentujących, ewentualnie autor ma słabą odporność na krytkę i się asekuruje na zapas. Ani jedno ani drugie nie zachęca do wpisu, także stwierdzenie że "opinie są mile widziane" brzmi tu nieco... dwuznacznie. Chyba że chodzi tylko o "miłe opinie"???
-
No nie może być. Wiem, że jest jakiś tekst z tym zdjęciem podpisany w ten sposób, ale w tym czasie Geisshardt był w składzie JG77 na froncie wschodnim (zresztą dwa dni wcześniej, 25 kwietnia wyróżnił się niezłym wyczynem zaliczając 7 zestrzeleń w ciągu dnia!). Na Grafa za młody, choć faktycznie trochę podobny!
