Banny
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 064 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Banny
-
Co prawda "cywilniaków" sam nie robię, ale lubię oglądać! Tym bardziej w takim wykonaniu. Gratulacje jarek!
-
W 1/48 też są równie drobne detale, a do tego model ma z reguły zdecydowanie więcej części... Wątpie aby skala miała znaczenie dla komfortu wzroku. Chyba że faktycznie ktoś "przedetalowuje" 1/72 (jak nie przymierzając Mikołaj swojego Jaka) a w 1/48 wystarczać mu będzie "pudełkowiec", to wtedy zgoda.
-
A ładnie to tak podglądać niepublikowane na forum zdjęcia, letalin? Żartuję oczywiście. Na tej fotce zresztą widać także, że zdejmowanie osłon było regułą w JG 54. Wynikało to z tego, że w trudnych sowieckich warunkach błoto i śnieg utrudniało chowanie się podwozia. Szczególnie ten problem uwidaczniał się w egzemplarzach z okrągłymi wnękami podwozia. Polowym i skutecznym rozwiązaniem było zdemontowanie osłon, choć z pewnością wpływało to negatywnie na aerodynamike płatowca.
-
Jakoś ostatnio mi te modele wyjątkowo szybko się sklajają... Zaczyna brakować miejsca na półeczkach! 45) Messerschmitt Bf-109F Hans Phillip 1/72 Zvezda : http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=35855
-
Może to tylko kwestia zdjęć, ale zieleń faktycznie taka mało "rafowska". Model ogólnie poprawny, choć widziałem już parę zrobionych Spitów airfixa i użycie washa zawsze psuło ten model od spodu. Na forum jest gdzieś w moim wykonaniu i ja odpuściłem w ogóle washowanie! Linie są tak głębokie, że się zaciemniają naturalnie. Także przy technice wykonania warto podejść do sprawy elastycznie, z głową, a nie "odfajkowywać" poszczególne etapy jak np washowanie. Wnęki podwozia powinny być w kolorze spodu. Do osmaleń od wydechów powinieneś poszukać jakiegoś lepszego sposobu - ten się nie sprawdza. Poza tym model jak wyżej wspomniałem jest całkiem OK. Gratuluję i czekam na kolejne produkcje.
-
Jak na początkującego bardzo przyjemnie. Widać, że inwestycje procentują! Czysto bo czysto, rozumiem że taka konwencja. Ale tak: - stożek śmigła powinien byc sky, taki sam jak pas na ogonie. - golenie i tarcze kół niemalowane??? - osłony podwozia powinny mieć kolor spodu - brakuje żółtego pasa na natarciu skrzydeł (o czerwonych zaklejkach km-ów nie wspominając) - skoro model testowy, to warto by było spróbować washa, nawet jeśli nie na linie, to dla zaznaczenie sterów. Mimo drobnych uchybień kierunek dobry, rokowania co do kolejnych modeli też dobre.
-
Wnętrze RLM 66. Nie pamiętam dokładnie, ale RLM 02 można ponoć spotkać we wczesnych 109kach, najpóżniej w Emilach. Białe malowanie to mój pierwszy eksperyment w tej materii i byłem pełen obaw co do efektu finalnego. Dlatego cieszę się, że może się podobać.
-
(zdjęcia: internet) Messerschmitt Bf-109 F-2 " Hans "Fips" Phillip do Luftwaffe wstąpił w roku 1935. Karierę wojskową zaczął jako pilot Stukasa, ale 3 lata później przeniósł się Jagdwaffe. Latając w składzie 4./JG54 zgłosił 5 września 1939 swoje pierwsze zestrzelenie (PZL, ok godz. 14:00, 7 km na południe od Radomska). W maju i czerwcu 1940 nad Francją zaliczył kolejne 7 zwycięstw. Kolejne sukcesy przyszły wraz z Bitwą o Anglię (15 maszyn RAF). Do 22 czerwca 1941 uzyskał jeszcze 6 zestrzeleń (w tym 2 jugosłowiańskie Bf-109E w dniu 7 kwietnia). Ciekawostką jest, że "Fips" był jednym z niewielu asów Luftwaffe preferujących walkę manewrową. Podobnie jak Ostermann nie unikał walki z przeciwnikiem w bliskim zwarciu i wychodził z niej zwycięsko! Prawdziwe żniwo Phillip zebrał na Froncie Wschodnim, szybko stając się wiodącym asem "Zielonych Serc". Zimowe zdjęcie Friedricha przyozdobinego girlandami na statczniku pochodzi z 12 marca 1942 kiedy mając 86 zwycięstw otrzymał Miecze do Krzyża Żelaznego. Już 31 marca uzyskał 100 zwycięstwo (jako czwarty pilot Luftwaffe). Niecały rok później (17 marca 1943) przekroczył barierę 200 zestrzeleń. Wynik ten uzyskał jako drugi, pierwszym był Herman Graf (więcej info: http://modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=33161 ). Zresztą tak jak Grafa i jego odwołano wtedy z frontu wschodniego, powierzając dowództwo JG 1. Decyzja która miała chronić "Fipsa" okazała się w efekcie zgubna. Podobnie jak wielu innych "wschodnich" Experten nie zdążył się odnaleźć w zupełnie innych warunkach walki i 8 października 1943 spotkał swoje przeznaczenie. Lecąc na FW-190 A-6 (czerwona "6", W.Nr. 530407) zameldował zestrzelenie "Latającej Fortecy", ale wkrótce potem uległ przewadze Thunderboltów. Krótko przed swoją śmiercią Phillip zapisał: "Samotna walka z dwudziestoma Rosjanami czy nawet ze Spitfire'ami to frajda. Nie myślisz o tym, że twoje życie wisi na włosku. Ale gdy ruszasz na 70 Fortec, grzechy całego życia przesuwają ci się przed oczyma. A gdy sam już wiesz, jak to jest, jeszcze trudniej ci zmusić do tego twoich pilotów ze skrzydła, aż po ostatniego żółtodzioba..." Przy okazji zapraszam do spojrzenia na "Fipsa" i jego samolot okiem filmowych propangadzistów z "Deutsche Wochenschau" z oryginalnym komentarzem: http://youtu.be/AXEvlgtzghw. O modelu To świeży produkt Zvezdy oferowany jako składalny bez kleju. Pomysł może ciekawy, ale moim zdaniem takie podejście bardziej szkodzi temu zestawowi niż pomaga. Pojawiają się pewne uproszczenia (np brak elementów wyważających lotek, brak otworu w bocznym wlocie do silnika), a na skrzydłach odlanych w sporej części jako jedna całość wychodzą skurczowe niedoskonałości. Na plus można zapisać prawidłową bryłę (co w skali 1/72 jest nader istotne, bo oprócz drogaśnego Fine Moldsa nie ma tu wielkiej konkurencji). Nadspodziewanie ładnie zdetalowany jest kokpit (co zresztą słabo widać przez zbyt grube szkło). Zestaw złożyłem oczywiście klasycznie, z użyciem kleju i szpachlówki. Model sklejał się dość łatwo i szybko, choć nie był spasowany tak idealnie jak można by tego oczekiwać od produktu ponoć składalnego-bez-kleju. Zestaw wykonany, jak to mam w zwyczaju, wprost z pudła, bez uzupełnień, z minimalnymi poprawkami (np dorobiłem linie podziałowe na górnej powierzchni skrzydeł). Kalkomanie też fabryczne. Malowanie farbami olejnymi (Model Mastery i Humbrole), do tego trochę washa i ołówkowe osmalenia. Werniks akrylowy. Zazwyczaj modele wykonuje w konwencji "na czysto", ale uznałem że taki nieskazitelny "białas" wyglądałby nudno, także tym razem spróbowałem oddać zmęczenie powłoki malarskiej. Do tej pory uważałem że realistyczne odtworzenie ubytków białej zmywalnej farby to dość grząski modelarsko temat i unikałem takich malowań. Jak się okazuje diabeł nie taki straszny, ale jak zwykle czekam na Waszą krytykę.
-
Zdjęcia faktycznie mogłyby być lepsze, ale Messer naprawdę wart uwagi, tym bardziej że Leszek nie za często sięga po tematykę drugowojenną (kajarzę tylko Hurricane IIc w 1/72). W każdym razie moim zdaniem debiut w nowej skali jak najbardziej udany. Czekam na Spitfire!
-
Także "polska" Airacobra od RS Models w 1/72!
Banny odpowiedział Wojciech Butrycz → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Powoływanie się na wydawnictwo sprzed ponad ćwierć wieku jest dość ryzykowne, bo w literaturze tego czasu roi się od błędów (o zielono-brązowej kolorystyce Jaka-1M, który okazał jasno-ciemnoszarym Jakiem-1b nie wspominając...) Jeszcze jedno foto: (fotka z wątku: http://www.kartonwork.pl/forum/viewtopic.php?t=3609) -
Bardzo fajny, aczkolwiek w takim jednolitym malowaniu wygląda dość montonnie... Nawet jeśli to kolor czerwony!
-
Hehe, skoro żywot maszyn krótki, to raczej trudno szukać śladów długiego użytkowania! Ale mniejsza o to, nie chcę dorabiać teorii. Po prostu taki miałem pomysł na wykonanie. Lubię typ wykończenia modelu dość ostry z jednej strony, a z drugiej nieco ugrzeczniony i uładniony, ale nie wykluczone że od czasu do czasu pojawi się u mnie coś ze zdecydowanie większym brudzingiem. Choć i tego Stukasa można by oczywiście ciężej potraktowac. Zdjęcia archiwalne słabe, ale daje się wypatrzeć spore osmalenia od rur wydechowych i prowdopodobnie błoto na kołach/goleniach podwozia... Dzięki za wpis.
-
Nowe produkcje: 43) Macchi MC.202 "Folgore" 1/72 Italeri: http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=35553 44) Junkers Ju-87 G-2 H. U. Rudel 1/72 Academy: http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=35638 A tu drobne a propos Ju-87. Taki powrót do odległej przeszłości. Mój stary "Tank Buster" Revella, wykonany jako jeden z pierwszych moich modeli, dokładnie w roku 1979. W tym czasie zdobycie faszystowskiego modelu było nie lada wyczynem. Tego przywiózł mi ojciec zza żelaznej kurtyny i byłem nim zachwycony. Miał trochę wnętrza i odsłaniany silnik... Na początku nie malowany, gdzieś w połowie lat 80-ych dorobił się mundurku, oczywiście malowanego pędzlem. Zachował się całkiem nieźle, zgubiły się tylko gdzieś w pomroce dziejów km-y tylnego strzelca. Ciekawe, że Revell niedawno wznowił produkcję tego staruszka!
-
Dzięki za opinię Mikołaj. Oczywiście masz rację, że upraszczam sobie robotę, na czym być może czasem traci efekt końcowy. Z drugiej strony pewnie że łatwo mi przymknąć oko na tę czy tamtą niedoskonałość, skoro zdaje sobie sprawę że jest widoczna tylko przy powiększeniu, przy jakim praktycznie nikt nigdy nie będzie oglądał tego modelu. Być może to błąd, że pokazuje zdjęcia w dużej rozdzielczości i zoomuje kadry w 1/72 bardziej niż większość Kolegów robi to przy 1/48...
-
Dzięki za ciepłe opinie Panowie! Atrakcyjny wygląd modelu to w sporej części zasługa Academy, a ja też jak mam w ręku coś nowszego niż "vintage" to mogę się lepiej wykazać... Wachmistrz, czekam na Twojego Messera! Polecam Friediacha Zvezdy, ponoć w 1/48 jest naprawdę świetny. Zresztą Messery w 1/72 też ostatnio mają się dobrze. Pojawił się świetny Emil airfixa, choć ja siedzę akurat nad nowym zvezdovym "składalnym-bez-kleju" Bf-109F w 1/72. Może do Fine Moldsa trochę mu brakuje, ale ogólnie jest OK. Po paru drobnych uzupełnieniach można uzyskać naprawdę dobry model 109ki. Spiralka na stożku śmigła to zmora. Bawiłem się dość długo z firmową kalką, ale zirytowany sięgnąłem w końcu po białą farbę, pędzelek i machnąłem spiralkę odręcznie. Zbliżenia są tu dość okrutne i ujawniają niedoskonałości, ale w skali 1/72 naprawdę trudno to zrobić idealnie. Wash... Spód i górę robiłem identycznie, na jasnym jest po prostu bardziej widoczny. Używam olejny Dark Wash MIGa. Żeby nie rozpuszczał olejnych farb (szczególnie Model Mastery są wredne w tym aspekcie), zanim kładę wash to natryskuję warstewkę lakieru akrylowego. Później nanoszę wash bezpośrednio na linie, po których wash w zasadzie się sam rozpływa. Tam gdzie wash rozlewa się poza linie, usuwam go po lekkim przyschnięciu (ok 15 minut) benzyną lakową, która nasączam delikatnie skrawki chusteczki higienicznej. Po zupełnym wyschnięciu (następny dzień) znowu werniks akrylowy dla zabezpieczenia. Kalki kładę różnie. Jak dobre to przed washem, jak kiepskie to po. Academy raczej nie jest znana z jakości swoich kalkomanii, tym bardziej że miałem edycję Stukasa z początku produkcji. To tyle. Jakby jakieś jeszcze pytania, to dypytujcie. Chętnie wyjaśnie, tym bardziej że sam stosuje zazwyczaj proste i skuteczne metody.
-
Junkers Ju-87 G-2 "<-+-", W.Nr. 494193, pilot Geschwaderkommodore (1.VIII.1944 - 8.II.1945) Obstlt. Hans-Ulrich Rudel, Stab SG 2 'Immelmann', Görgenyaroszfalu/Węgry. Rudel używał wielu Ju-87, ta konkretna służyła od sierpnia 1944 do 22.IX.1944. Hans Ulrich Rudel to najwyżej udekorowany pilot Luftwaffe. Jego osiągnięcia i życiorys są świetne znane, łatwe do odszukania, także nie będę się wdawał w szczegóły biograficzne. Bez wątpienia świetny pilot, odważny żołnierz a z drugiej strony... jego uwielbienie dla Fuhrera i przesiąknięcie na wskroś papką nazistowsko-propagandową świadczy o jego naiwności i tworzy z niego postać cokolwiek groteskową. Napisane po wojnie wspomnienia to potwierdzają, aczkolwiek bez wątpienia warte są przeczytania. Na zachętę mały fragment: "... Widok tych wielkich ilości czołgów przypomina mi o samolocie z działkami z jednostki eksperymentalnej, na którym przylciałem z Krymu. Przy takiej liczbie czołgów można by go wypróbować. Fakt, że obrona artyleryjska osłaniająca sowieckie czołgi jest bardzo silna, ale myślę sobie, że obie grupy stoją w odległości 1200-1800 metrów od siebie, więc jeśli nie spadnę jak kamień bezpośrednio trafiony, to zawsze będę mógł znaleźć sie na naszych liniach czołgów. Dlatego pierwsza eskadra leci za mną z bombami i jednym samolotem eksperymentalnym. Zatem go wypróbujemy. Przy pierwszym ataku eksplodują cztery czołgi pod niszczącymi pociskami moich działek. Przed wieczorem ich liczba wzrasta do dwunastu. Wszystkich nas ogarnia pasja myśliwska wypływająca ze wspaniałego poczucia, że wraz z każdym zniszczonym czołgiem wiele niemieckiej krwi uchronilismy przed rozlaniem. Po pierwszym dniu mechanicy mają pełne ręce roboty, ponieważ samolot jest poważnie uszkodzony przez artylerię. Życie takiego samolotu będzie zawsze ograniczone." Hans Ulrich Rudel, "Czas Wojny", Wydawnictwo Kagero 1995, strona 71. (źródło zdjęć: internet) O modelu Jestem pod wrażeniem zestawu Academy. Świetnie spasowany, skleja się bardzo przyjemnie. Kontrowersje wśród modelarzy wzbudza ponoć zbyt krótka przednia część silnikowa. Ale po porównaniu z materiałem zdjęciowym okazuje się, że to Academy ma rację (jak rzadko), a niemal wszystkie dostępne plany Ju-87D/G można wrzucić do kosza. W efekcie jedyną moją korektą jest opiłowanie steru kierunku do właściwego kształtu, poza tym model wprost z pudła. Kalkomanie też Academy, dołożyłem tylko swastyki. Malowanie olejnymi Humbrolami i Model Masterami, werniks akrylowy, wash. Ewentualne ślady eksploatacyjne pominięte. Zresztą mam za słabe zdjęcia aby się na nich wzorować. Model zrobił mi się niemal "sam", czyli szybko, łatwo i przyjemnie, także z efektu jestem zadowolony. Mam nadzieję, że Wam też się spodoba!
-
Kolorystyka włoska stanowi niezły orzech do zgryzienia. Najlepiej by było kupić autentyki (np Model Master ma w ofercie), ale za rzadko sięgam po tę tematykę także dobrałem coś z Humbroli i to z tych co miałem pod ręką... Jasno-orzechowy-brąz, czyli "Nocciola Chiaro 4" to rozjaśniony Humbrol 26 Ciemno-zielona-oliwka, czyli "Verde Oliva Scuro 2" to Humbrol 91 Jasno-niebiesko-szary na spodzie, czyli "Grigio Azzurro Chiaro 1" to Humbrol 127 Zainteresowanym mogę polecić http://www.stormomagazine.com/RegiaAeronauticaColorsinWWII_3a.htm .
-
Dzięki za opinie! Macchi Hasegawy też mam, może kiedyś skleję. Porównując wypraski Italeri robi nieco lepsze wrażenie, choć Hasa też wydaje się OK. I przypuszczam, że może być przyjemniej sklejalna.
-
Też się zastanawiałem nad techniką wykonania "wianków", ale mimo że oryginalnie malowane natryskiem to na zdjęciach wyglądają na tyle "ostro", że rozmycie w skali 1/72 jest pomijalne. Poza tym pędzel daje lepszą kontrolę nad kształtem i rozmieszczeniem plam. Także nie było to jakoś specjalnie pracochłonne - wymalowanie wianków zajęło mi może kwadrans...
-
Żaden problem Grubyjg, zawsze do usług. Ale w przyszłości warto zasięgnąć języka wcześniej, bo tak zmarnowałeś poniekąd całkiem niezły model Friedrycha, a Dorę i tak zapewne dokupisz...
-
Macchi C.202 (wczesnej wersji) "374-6" z 374. eskadry (squadriglia), 153. grupa autonomiczna (gruppo autonomo) na lotnisku Catania, Sycylia, wiosna 1943. Grupa była znana także pod nazwą "Asy Trefl", karciane godło znajdowało się na kadłubie, w niebieskiej tarczy za białym pasem. 26 lutego 1943 jednostka została wysłana na lotnisko Catania w celu przeciwstawienia się coraz większej aktywności alianckiej nad Sycylią. Doszło do sporej ilości potyczek, z różnymi rezultatami. Do sukcesów można zaliczyć dzień 6 kwietnia, kiedy maszyny "Asów Trefl" napotkały formację pięciu Bostonów, z których 2 udało się zestrzelić. Później tego samego dnia włoskie myśliwce dopadły B-24. Także 14 kwietnia Włosi zaliczyli kolejne "Liberatory". Zestrzelenie przy tych dwóch okazjach aż czterech B-24 należy uznać za niebywałe osiągnięcie biorąc pod uwagę wyjątkowo słabe uzbrojenie Mc.202. Z B-24 wiąże się jeszcze jedna historia... Zdjęcie nr 2, na którym świetnie widać "374-6" w locie, wykonano 3 marca 1943, podczas misji specjalnej, kiedy eskortowano zdobycznego B-24 z lotniska Pachino do Catanii (gdyby kogoś zainteresowała historia tego B-24 to polecam: http://www.ww2incolor.com/italian-forces/BLONDEBOMBERIIcatturato.html). Udało się ustalić, że maszynę podczas tego lotu pilotuje ppor. R. Di Fiorino. Niestety, o tym konkretnym pilocie nic więcej nie wiem. Choć nie wykluczone, że to on pozuje przy elegancko załatanej (brytyjską kokardą!) przestrzelinie zostawionej przez Spitfire'y (zdjęcie nr 3). (żródło zdjęć: 1, 2 - internet, 3 - Osprey Aviation Units "Stormo 53") O modelu Zestaw Italeri wygląda całkiem zachęcająco w pudełku. Sporo finezji w oddaniu detali jak na włoskiego producenta, ale sklejalność nie jest najlepsza. Szczególnie modułowy kadłub wymaga wiele spasowania i szpachlowania. Model powstawał przez długi czas, z wieloma przerwami i niestety z problemami. Zaważyło to na efekcie końcowym, także pasjonaci lotnictwa włoskiego zapewne wychwycą błędy. Poza tym tak się dziwnie złożyło, że to pierwszy "makaroniarz" w mojej niemałej przecież kolekcji modeli. Mam nadzieję że nie ostatni! Wykonanie jak zwykle standard. Kalki też pudełkowe, za wyjątkiem łaty na przestrzelinie, którą sam dorobiłem. Malowanie Humbrolami aerografem, choć zielone "obważanki" pędzlowałem. Werniks akrylowy, wash olejny. Ślady eksploatacji minimalistyczne. W sumie jestem zadowolony, może nawet nie z samego modelu, ale z faktu że w ogóle go skończyłem! Zdjęcia może ze słabą głebią, ale robiłem je w naturalnym świetle, a za oknem pochmurny, mglisty dzień... Tym niemniej, miłego oglądania życzę!
-
Dawniej też nie należałem do zwolenników washa, ale muszę przyznać że się myliłem i modele sporo zyskują po umiejętnym zaaplikowaniu tego specyfiku, wyglądają bardziej REALISTYCZNIE wbrew teorii Mikołaja. A Bf-110 mi się podoba, gratuluję modelu.
-
Poprawić można wszystko, nawet zbudować model od podstaw, tylko że zajmuje to mnóstwo czasu... Nie wiem kto na ile wycenia swoją roboczogodzinę, w każdym razie za około 40-50 pln można nabyć w 1/48 Dorę Academy i wykonać w miarę poprawny model tej maszyny bez chorego nakładu pracy.
-
Rynek jest tak zapchany modelami, że nowości staram się śledzić z ciekawości, ale nie żeby się tam emocjonować albo specjalnie oczekiwać jakiegoś konkretnego zestawu... Świetnych modeli już teraz jest bez liku i dawno się pogodziłem z tym że nie będę ich w stanie wszystkich skleić heh. A składam ich całkiem sporo!
-
Do mnie koncepcja "Szwaba" jako "Polaka" jakoś nie przemawia, sorki. Oryginalność taka nieco na siłę. Oceniając wykonanie pod względem technicznym to niestety wash "zabija" ten model, bo wygląda jak die-cast albo kartonówka. Trochę szkoda, bo warstwa malarska położona bardzo ładnie.
