Banny
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 064 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Banny
-
Ja nie jestem aż taki wybredny i zrobię tę Fokę Academy, choć zdaję sobie sprawę, że obecnie są lepsze modele tego samolotu. Zresztą właśnie zacząłem budowę sklejeniem kadłuba. Pamiętam, że jak jak kupiłem ten model jakieś 15 lat temu to byłem zachwycony! W porównaniu do sklejanych ówczesnie Revelli, Airfix'ów czy Matchboxów to był spory postęp i w pudełku model wyglądał naprawdę świetnie! Stara Hasegawa wcale nie była wybitnym modelem, a droższa i trudno dostępna, także Academy był w swoim czasie wartościowym modelem.
-
Nie widziałem jeszcze żadnego modelu porządnie pomalowanego pędzlem akrylami (jakimikolwiek!), ale może są tacy, którym sie ta sztuka udała...
-
Sugeruję uzywać farb Humbrola, emalii. Do pędzla nadaja się najlepiej.
-
[11.11] PZL P.7a Leopolda Pamuły (Mastercraft 1/72)
Banny odpowiedział Ipkinss → na temat → [L]Warsztat
Model przepiekny, tylko wystające poza obrys skrzydeł częsci lotek (trymery?) jakieś takie zwichrowane... Psuje to odbiór. -
Można pokryć bezbarwnym lakierem błyszczącym. "Mleko" powinno zniknąć bez dalszego polerowania.
-
Fakt. Nie wiem nawet czy czy H-0 nie miał zwykłych skrzydeł? Bo Ta 152C nie wyszedł chyba poza prototyp. W każdym razie Foka ze skrzydłami od "szybowca" wygląda naprawde oryginalnie i ciekawie! Może zamiast Academy wezmę się za tę Aoshime?
-
Trochę krótkie te skrzydła jak na Ta 152...
-
Co do wnęk podwozia to jak dla mnie są OK, w 1/72 są zdecydowanie bardziej uproszczone! Ale zamknięcie ich oczywiście było możliwe, zresztą są akurat w takiej pozycji na zdjęciu archiwalnym. Wydaje mi się jednak, że wnęki powinny być pokryte zieloną farbą (w cześci wewnętrznej skrzydeł), a nie aluminium jak w modelu. Przynajmniej tak jest na większości zdjęć "walkaround".
-
Modele budujesz przede wszystkim dla siebie i swojej satysfakcji, a nie dla poklasku/krytyki innych jak mniemam? Warto mieć dlatego pewien dystans do wypowiedzi krytycznych. Krytyka dotyka nasze ego, ale jest niezbędna do doskonalenia, mam nadzieję że to rozumiesz. Do porad też należy podchodzić z pewnym dystansem i stosować rozsądnie. Nie wszystko dasz radę zastosować od razu, nabycie modelarskich umiejętności i doświadczenia jest procesem długotrwałym. Nie zniechęcaj się, bo same porady mogą byc tylko pomocą i wsparciem, nigdy nie zastąpią praktyki czyli wykonania kolejnych modeli!
-
Z serii "Malta 1940-43" - Fairey Fulmar Mk.I, AIRF
Banny odpowiedział dewertus → na temat → [L]Warsztat
Te podcieki to efekt zbyt rzadkiej farby czy naniesienie zbyt grubej warstwy? -
Koszystając z okazji tego mini projektu zrobiłem przegląd swoich szaf w temacie konstrukcji pana Kurta Tanka i okazało się że mam całkiem bogatą kolekcję modeli czekających na sklejenie! Co prawda kilka z nich zdecydowanie nadaje się do wątku vintagowego, ale są tu i wartościowe zestawy. Najstarszy w towarzystwie jest Heller pochodzący z przełomu lat 60-ych i 70-ych. Wypukłe linie, ale skądinąd fajny model z wieloma detalami jak na czas w którym powstawał. Stare Hasegawy pochodzą z lat 70ych, mają już co prawda delikatne wgłębne linie, ale są bardzo uproszczone i mają rozwiązanie owiewki kabiny podobne jak w Revellu. Model Revella (tu akurat z kierowaną bombą Hagelkorn) pojawił się w końcu lat 90-ych i przy swojej cenie niemal zmiótł całą konkurencję jeśli idzie o późne wersje A. Jeśli idzie o wczesne, krótsze, 190A to chyba najlepszym modelem jest Tamiya. Aplikując drobne poprawki można uzyskać cała rodzinę od A-1 do A-4. Z drugiej strony linii FW mamy Ta 152 w bardzo fajnym modelu Aoshimy. Konkurencję tu stanowi tylko Dragon (bo o Ta 152 Froga wydanym prze Revella nie warto wspominać), ale to coś dla masochistów znając spasowanie modeli tej firmy. Chyba że komuś zależy na ekspozycji silnika. Co do Dory to mam model Academy, który stanowi niezłą alternatywę dla drogiej oferty Hasegawy i Tamiyi. Mam sklejoną w dawnych czasach Dorę Italeri, ale to zestaw może w miarę poprawny wymiarowo, ale wypukłe linie i bez większego polotu. Obecnie należy unikać Italerki, bo nadal ją włosi próbują sprzedawać. W przeciwieństwie do 190D niewiele dobrego da się powiedzieć 190A/F Academy. Model został opracowny w 1992 i jak większość wczesnych modeli Academy wygląda fajnie w pudełku (wgłębne linie + detale), natomiast cały entuzjazm opada po porównaniu z planami. Nie będe wymieniał błędów tego zestawu (bo i tak się rozpisałem), w każdym razie od czasu pojawienia się Foki Revella mało kto skleja ten model. Ja się za niego biorę ze względów czysto treningowych i nie zamierzam go oczywiście poprawiać. Poza tym należał się biedak w szafie, także czas aby zobaczył światło dzienne. Ja mam ciekawostkę: wydanie tego modelu przez polską firmę DESIGN z roku 1994 (tak więc dość szybko pojawił się na polskim rynku!), z polską instrukcją i kalkomaniami Techmodu (przypuszczam, że będą lepsze jakościowo niż oryginalne kalki Aca). Instrukcja zawiera też dokładną rozpiskę malowania na farbki Humbrola, co jest sporym ułatwieniem. In boxa wyprasek nie robię, bo można znaleźć na forum. W pudełku znalazłem także stare blaszki Parta przeznaczone do tego zestawu oraz żywiczny odlew BMW 801. Wątpie abym wykorzystał hehe. Na koniec smaczek. Cena! Nikt nie zgadnie!!! Model kosztował... 68 500,- złotych! Tutaj mam na to dowód:
-
Nie wiem czy wiesz, że Sobański zginął wieczorem 6 czerwca 44 w drugim locie bojowym lecąc na innej maszynie! Był to samolot Howarda Hiveley'a (P-51B 43-6898 QP-J "The Deacon"). Jego własny P-51B (wspomniany 43-7002 QP-F) został przekazany innemu pilotowi jako QP-D. Trochę informacji o Sobańskim, w tym zdjęcie jego P-47 QP-F, można znaleźć w Ospreyowym "4th Fighter Group Debden Eagles". Niestety, fotki P-51 tam nie ma. Tu można obejrzeć fragment maszyny Sobanskiego: http://www.littlefriends.co.uk/gallery.php?Group=4&Style=item&origStyle=list&Item=49&Temp=1006&searchString= już jako QP-D.
-
Niewiele widać na tak małych zdjęciach tak dużego samolotu, ale spód raczej nie był zielony tylko szary... Czy tak sugeruje instrukcja?
-
Model świetny, gratulacje! Ja nie potrafię znaleźć na nim błędów... Przyczepię się tylko zdjęć. Jest ich dużo, ale samy plany ogólne, aż do znudzenia. Warto byłoby dać trochę zbliżeń, bo nie ma się czego wstydzić! Dodam tylko, że chyba lepiej znana i obfotografowana jest maszyna Preddyego "Cripes A'Mighty 3rd", z pasami inwazyjnymi: A to bohater projektu (szkoda, że autor projektu sam nie dołączy zdjęcia oryginału ):
-
Nie podważałbym osiagnieć wszystkich sowieckich asów. Np Pokryszkina którego ilość zwycięstw jest prawdopodobnie zaniżona... Oczywiście, że było duże ciśnienie propagandowe w takim kraju jak Rosja sowiecka, szczególnie w początkowym okresie wojny, kiedy o sukcesy było wyjątkowo trudno. Ale właściwa ocena strat zadanych nieprzyjacielowi jest niezbędna do odpowiedniego planowania i prowadzenia działań wojennych! Dlatego żadna armia nie może sobie pozwolić na zbyt dużą dowolność w tym zakresie, przynajmniej w dłuższym okresie czasu! Tworzenie fikcji na dłuższą metę ma więcej minusów niż daje zysku. Np wzmiankowany Pokryszkin wspomina w swojej książce, że od pewnego momentu dowództwo uznawało tylko zwycięstwa odniesione nad własnym terytorium, kiedy można było odszukać szczątki! Tak było w walkach powietrznych na Kubaniem (o ile pamiętam to przełom 1942/1943). Ustalenie dokładnie kto-kiedy-kogo-gdzie na froncie wschodnim w sposób analogiczny do frontu zachodniego jest niemożliwe z wielu powodów. Ale historycy podejmują takie próby. Chyba najlepszym opracowaniem opublikowanym do tej pory są książki Bergstroma: http://www.bergstrombooks.elknet.pl/bc-rs/ . Autor podejmuje żmudny trud szczegółowego porównania źródeł niemieckich i sowieckich. Polecam te pozycje i to nie tylko z tego powodu, że od lat koresponduję z autorem!
-
Ja jak najbardziej dołączam się do projektu FW 190 A/F z użyciem produktu polskiej firmy... DESIGN! To oczywiście przepak Academy z początku lat 90-ych, w pewnym sensie ciekawostka, z polską instrukcją i kalkami Techmodu. Jutro postaram się zrobić kilka in-boxowych fotek.
-
Nie wiem co masz na mysli "ponad miare", a co uważasz za "normalne" zawyżanie? Zawyżanie zwycięstw następowało we wszystkich siłach powietrznych. Taka natura walki powietrznej, siła propagandy i ludzkiej ambicji... Jest taka scena w filmie "Bitwa o Anglię" gdzie Dawding pytany z powątpiewaniem o zgłoszoną liczbę brytyjskich zwycięstw odpowiedział coś w tym stylu: "Nie jestem zainteresowany propagandą. Jeśli się mylimy, to za tydzień-dwa Niemcy będą w Londynie. Jeśli mamy rację, zrezygnują." Cóż, jest w tym sporo racji - tak to działa, gdzie nie liczą się już poszczególne zwycięstwa, dokładne liczby, tylko masa sumarycznych strat i możliwości ich uzupełniania. Z tego punktu widzenia nieważnie ile Rosjanie zawyżyli zwycięstwa, bo to oni w koncu uzyskali panowanie w powietrzu i zdobyli Berlin, a nie Niemcy Moskwę...
-
Fakt, że 8 zestrzeleń Safonowa znalazło potwierdzenie w źródłach niemieckich (stan na rok 1995, pewnie obecnie historycy wiedzą więcej) nie podważa innych jego zwyciestw. Po prostu na to są "papiery" ze strony niemieckiej. Ale dokumenty niemieckie owszem są bardziej wiarygodne, ale nie są przecież w 100% kompletne, także nie dokonujmy nadinterpretacji... Ja w każdym razie nie wypowiadałbym się tak zasadniczo i autorytarnie ile to dokładnie samolotów zestrzelił Safonow. Ani jakikolwiek inny pilot!
-
To właśnie propaganda kreowała asów, sowieckich także. W latach 1941/42 sowieccy piloci martwili się bardziej o to, aby przeżyć do dnia następnego niż zajmował ich fakt ilości faktycznych zestrzeleń. Jeśli sami zawyżali sukcesy to nie tyle ze względów ambicjonalnych, ile z faktu że niepowodzenie, słabe wyniki w walce mogło się skończyć pomówieniem o tchórzostwo, sabotaż itp i śmiercią pewniejszą niż ta w powietrzu...
-
Bable delikatnie nakluj np skalpelem i potraktuj plynem do kalek. Powinny zniknac.
-
Anteny radaru zagubiły się? No i kamo wyssane z palca. Dlaczego nie wzorowałeś się na malowaniu proponowanym przez Revella??? Schemat pudełkowy oddaje właśnie tę czerwoną "12":
-
Model bardzo fajny, gratulacje! Brudzenie nieco przesadzone, ale stylowe. Szkoda, że zabrakło jakiejkolwiek wzmianki historycznej... Bez tego modele są puste jak wydmuszka! A to maszyna nie byle kogo, tylko Borysa Safonowa! Po więcej informacji zapraszam np do mojego stareńkiego serwisu: http://www.elknet.pl/acestory/safonov/safonov_.htm . Parę fotek umożliwijących porównanie modelu i prawdziwej maszyny (zdjęcia wykonano 06.07.1941 na lotnisku Wajenga): PS Na zdjęciach osmalenia od rur wydechowych są znacznie słabsze i widać że samolot wręcz lśnił czystością! (mocno matowe wykończenie było błędem, satyna byłaby lepsza) Moim zdaniem napis "Za Stalina" był żólty z białym wykrzyknikiem. Ramki w owiewce prawdopodobnie aluminium, niemalowane. Jako ciekawostka: ten element na grzbiecie, za kabina pilota, to foto karabin. Raczej rzadko spotykany na Iszakach...
-
Dzięki za zainteresowanie. Mustang ma mi służyć przede wszystkim do nauki malowania metalizerem. Warsztatu nie będzie, bo model jest już zaawansowany, poza tym nie chce "reklamować" tego produktu. Zestaw P-51D Academy jest kiepski (mimo ładnych wgłebnych linii i bogatego wnętrza), ma kilka poważnych i w zasadzie nienaprawialnych błędów w kształcie. Ale uznałem że do testów malarskich jak najbardziej się nada! Przymierzam się do B5N Kate Hasegawy. Może tu zdecyduje sie na prowadzenie warsztatu?
-
To się nie uda. Im większy kontrast między tłem, a ciemnym modelem, tym będzie mniej widać. Sugeruję zrobić fotki przy świetle dziennym na jakimś mniej kontrastowym tle. Ale jednolitym! Wielobarwne gazetowe tlo i biurkowe szpargały raczej nie służą odbiorowi zdjęć...
-
Musze was rozczarować. Czas odpocząć od vintage i zrobić jakieś modele bardziej serio! Oczywiście na poziomie moich umiejętności, także będzie co krytkować hehe. Ale wkrótce powinienem pokazać 2 Spity (są na ukończeniu - nowy Airfix Mk I i Hobbybosowy Mk Vb) oraz P-51D Academy...
