Skocz do zawartości

Banny

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    2 064
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Banny

  1. Banny

    Junkers JU-88 Revell 1:72

    Wznowiona Italierka, mimo wypukłych linii podziałowych to nadal całkiem porządny zestaw, w każdym razie jest o niebo lepszy od bardzo starego Revella. Choć niedawno pojawił się nowy zestaw Zwiezdy, będący obecnie chyba najlepszym wyborem, szczególnie że cena jest do przyjęcia.
  2. Dzięki kornik za pomoc i uwagi. Płyny do kalek na pewno zakupię i myśle, że efekt końcowy będzie lepszy. Aero może kiedyś. Nie jest to akurat problem finansowy, tylko lokalowy heh, bo gdzieś trzeba wstawić kompresor. A na razie to mam problem z wykombinowaniem stałego kącika warsztatowego. Tak to jest, jak się wraca po latach do modelarstwa... Modelarstwo ma wiele twarzy i każdy może znaleźć dla siebie odpowiednią niszę, półkę czy jak to nazwać. Na forum można sobie o tym podyskutować i nawet jak się nie zawsze zgadzamy, to fajnie jest spojrzeć na model różnymi oczami, z różnych punktów widzenia.
  3. Jeszcze raz dzieki za uwagi! Rozumiem niedosyt, też go mam, ale śladów eksploatacyjnych nie wykonuję z założenia. Przyczyn jest kilka, ale przyznaję że zrobienie realnie wyglądających okopceń przy pomocy pędzla przerasta moje umiejętności. Co do odbić farby, to i tak bym nie robił, ale w tym egzemplarzu na zdjęciach niezbyt można wychwycić takie ślady, a fantazjowanie ze śladami użytkowania jest zdecydowanie gorsze niż ich pominięcie... Natomiast gdyby ktoś chciał robić zapuszczanie linii, to akurat w tym modelu odradzam, bo linie podziałowe są wgłebne, ale grube jak kanion colorado i model z tak podkreślonym "makijazem" wyglądał by dość... perwersyjnie? Spoko! Gucio z Academy już przeobraził się we Fredzia i nie będzie potrzebował podwieszeń... Z zestawu Airfixa zostało mi co prawda sporo części, ale nadają się tylko do kosza. Faktem jest, że zbytnio się rozmachałem z tymi plamami i to mimo, że miałem pod nosem dobre materiały, tzn książke duetu Sundin&Bergstrom "Luftwaffe fighter planes in profiles". Gdyby ktoś kiedyś budował samolot w tym malowaniu, to służę zdjęciem i profilem z ksiązki, może będzie miał więcej szczęścia przy odtwarzaniu plam. Tak na marginesie, to chyba nie ma nic trudniejszego niż odtworzenie chaosu... Zresztą może te plamy nie są aż takie złe? Działa tu troche efekt skali. Dla porównania model i oryginał podobnie wykadrowane: Nie używałem żadnych płynów. Możesz mi jakiś polecić? Zazwyczaj robię tak, że najpierw kłade lakier na farbe, pózniej kalka i jeszcze jedna warstwa lakieru. Dzięki temu zazwyczaj wtapia się w lakier, o ile jest troche lepsza jakościowo niż Academowska. Np z kalką revella sprawdza się to świetnie: viewtopic.php?t=19348 . A swoją drogą które kalki są przyklejone krzywo wg Ciebie? Wydaje mi się, że pod względem umiejscowienia i symetrii są ok!!! Tak, zauwazyłem to i nawet opisałem wyżej, ale z założenia odtwarzałem mniej zużyty egzemplarz z pierwszego zdjęcia... No fakt, ale może kiedyś się dorobię aerografu i domaluję te okopcenia... Wtedy rury malowane na czarno lub stalowo by z kolei głupio wyglądały. Model jest wykończony satynowo, półmatowo. Zdjęcia robione z fleszem i dość swieży lakier zmieniają nieco faktyczny wygląd. Ale dla eksperymentu Do-335, którego właśnie finiszuję, wykończe na głeboki matt. Wcale sie nie martwię! Szczerze powiedziawszy, to aspekt modelarski nie interesuje mnie tak bardzo jak kontekst historyczny i techniczny oryginału. Wykonanie modelu jest dla mnie głównie pretekstem do poszperania po archiwach i zdobycia wiedzy na temat pilotów, jednostek, wersji samolotu itp. Zdaję sobie sprawę ze swoich modelarskich ograniczeń, czasowych, technicznych (np brak aero) i umiejętnościowych. Wątpie, abym kolejne modele wykonał lepiej. I niezbyt mi na tym zależy, bo wykonałem model na poziomie i w sposób jaki planowałem i założyłem. Jakieś tam szczególy (np plamy) mógłbym oczywiście wykonać lepiej, ale w jakich 90% jestem zadowolony z finalnego efektu. Stram się bawić zarówno historią jak i modelarstwem, nie stresując się uchybieniami, jak pewna schematyczność wykonania modelu, brak śladów eksploatacji itp itd. Dlatego m.in. wybrałem kalki Academy, choć wiedziałem, że używając innych kalek uzyskałbym lepszy efekt "modelarski". Ale interesował mnie ten konkretny samolot i dopiąłem swego! Pozostałę Messery już wkrótce. I Do-335, który kosztuje mnie mnóstwo nerwów. Ten Gustawik to był prawdziwy relaks...
  4. Haha, jakbyś zgadł! Coś jest na rzeczy... Dyscyplina oraz zapał do walki pilotów JG 53 stacjonujących na Sycyli, z dala od vaterlandu, w błogim śródziemnomorskim klimacie, chyba się nieco rozluźniły, o czym świadczą nie tylko pomysłowe emblematy na maszynach 7./JG 53... 25 czerwca 1943 maszyny JG 53 i JG 77 wystartowały na przechwycenie nalotu 120 B-17 atakujących Naples. Jednak myśliwcy zestrzeleli tylko 2 fortece i Goering się wściekł, rozkazując aby z każdego Gruppe postawić po jednym pilocie przed sądem wojennym za tchórzostwo. Dowodzący lotnictwem mysliwskim Galland udał się osobiście z inspekcją na Sycylię i wskazał 4 pilotów do przykładnego ukarania. Wsród nich znalazł się Unterofficer Georg Amon, który to podobno zawrócił do bazy bez atakowania fortec... Leciał zresztą zapewne na "Seemanie", bo zdjęcia widoczne wyżej pochodzą z czerwca 1943! Amonowi udało się jednak uniknąć sądu wojskowego. W czasie wojny dorobił się 9 zwycięstw. Niewiele jak na asa LW, ale przeżył wojnę. Zapewne pomogło mu nie tylko szczęscie, ale także szczypta rozsądku... 2 kwietnia 1945 Amon został zestrzelony przez aliancka plotke i trafił do niewoli. Natomiast "biała 9" nie służyła zbyt długo - została stracona 3 lipca 1943 w walce nad Maltą (była pilotowana wtedy przez innego pilota). Tyle rysu historycznego. Co do modelu, to dziękuję za uwagi, szczególnie te krytyczne. Jutro postaram się odpowiedzieć.
  5. A skąd te stachanowskie zobowiązanie? Chcesz skończyć przed zakonczeniem wojny haha? Spokojnie, to model z serii LW 1946... Modelarstwo nie znosi pośpiechu i wyznaczania terminów...
  6. Z hali montażowej właśnie wytoczył sie Airfix. Jeszcze pachnie lakierem... Więcej zdjęc i trochę opisu w galerii: viewtopic.php?t=20698 .
  7. Nie tak dawno opisywałem porównanie kilku zestawów Gustawów w skali 1/72: viewtopic.php?t=20025 i oto mogę przedstawić pierwszego wykonanego Messera z tej serii! Tak w ogóle to mój pierwszy wykonany od podstaw model po ponad 10-u latach przerwy, także nie udało mi się uniknąć pewnych uchybień, tym bardziej że podstawa, czyli model Airfix'a była dość kiepska. To co prawda świeżo wydany zestaw Airfix'a, mający jednak bardzo dużo błędów i uproszczeń (odsyłam do porównania). Ale wydawało mi się, że po zaaplikowaniu kilku poprawek i upgerjdów uda się z niego wykrzesać trochę iskier... Zresztą oceńcie sami! Malowanie wybrałem inne niż pudełkowe. Wykorzystałem kalki pochodzące od Academy i wykonałem egzemplarz z Sycylii 1943, na którym latał Georg Aman. Znalazłem 2 fajne fotki oryginału ze zbliżeniami: Warto zauważyć, że zdjęcia zrobiono w różnym czasie. Na pierwszym okopcenia od rur wydechowych są znacznie słabsze. A na drugim widać, że tylna część owiewki kabiny była wymieniana lub malowana jasniejszym kolorem. Ciekawostką jest, że tem akurat G-6 miał zaczepy na parasol słoneczny. Ale wykonując model odpuściłem ten detal, jak zresztą też parę innych... Tym niemniej wykonałem trochę niezbędnych poprawek, aby airfix w ogóle przypminał Messerschmitta. Z ważniejszych rzeczy mogę wymienić przeszlifowanie górnej części kadłuba za osłoną kabiny, przesunięcie do tyłu chłodnicy oraz wypiłowanie przerwy między "bąblami" od km-ów. Wykonałem też tablicę przyrządów, ale był to zbędny trud - przez grube szkło i tak tego nie widać. Z Airfixa pochodzi bryła samolotu, natomiast detale są wzięte od zestawu Academy: koła, gunpody, dodatkowy zbiornik z pylonem, tylne kółko, płyta pancerna pilota. No i kalki. Dość kiepskie techniczne, bardzo błyszczące, słabo sie kładące i nie najlepsze merytorycznie, np. napis Seeman na pewno nie był biały, najpewniej żółty. Drobnego srebrzenia się kalek nie udało mi się niestety usunąć mimo zawerniksowania satynowaym lakierem. Sam zestaw składał się bardzo przyjemnie, formy Airfixa są nowe, bez uszkodzeń, nadlewek i części dobrze pasują do siebie. Części od Academy też pasowały bez problemów, także budowa była totalnie bezstresowa. Malowałem Humbrolami, pędzlem. Nie wiem, czy dobrze udało mi się dobrać kolory, ale jakieś przybliżenie jest. Niezbyt jestem zadowolony z odtworzenia "rybiego" kamuflarzu na kadłubie, ale potraktowałem ten model jako rodzaj nauki i eksperymentu, jak sobie radzę z modelowaniem po latach. Sladów użytkowania nie wykonałem zgodnie ze swoją manierą. No, ale dość gadania!
  8. Hmmm, coś tam oczywiście wyszperam z tej sesji, ale nie za bardzo mnie interesował tutaj sam samolot, ile efekty jakie się uzyskuje przy różnym typie oświetlenia. A kamuflarz RLM 70/71 dośc dobrze nadaje się do wyłapania różnic tonalnych. Tak a propos malowania to użyłem pędzelka i humbroli M30/M91, na wierzch Humbrol Satin Cote, który ma ten plus, że nie żółknie z czasem, jak niektóre lakiery. Model ma około 10-u lat, a po odkurzeniu (a w zasadzie umyciu) wygląda całkiem świeżutko. Faktycznie zęby z fabrycznych kalek różnią się nieco od tych ze zdjęcia, ale mam wrażenie że zdjęcie było lekko retuszowane właśnie w zakresie "szczęk", a poza tym jak wspomniałem nie ingerowałem zbytnio w błedy zestawu. Tak w ogóle, o ile pamiętam to instrukcja sugerowała chyba jednolite malowanie zielone tego egzemplarza, kiedy w rzeczywistości było ewidentnie segmentowe. Ale pudełka już nie mam... Haha, jestem jak najdalszy od depresji, tym bardziej, że ostatnio nabyłem kilka pięknych modeli Tamajki! Matchboxy mają pewien czar i urok minionych czasów i zestawy, które posiadam chętnie złożę, ale nie jestem takim masochistą aby tylko na nich pozostawać!
  9. Co prawda ten zestaw złożyłem ładnych parę temu, ale skoro cyknąłem ostatnio parę fotek (eksperymentowałem z oświetleniem), to zaprezentuje jak wyglądały modele składane dawno temu, z oferty firmy, która dawno nie istnieje... Formy Matchboxa przejął podobno Revell, ale jest mało prawdopodobne, aby pojawiła się reedycja, bo Revell oferuje obecnie zestaw Bf-110 Monogramu (którego formy pochodzą zresztą z tego samego okresu). Zestaw Matchboxa (numer katalogowy PK-115) nie należał do zbyt finezyjnych, nie miał też zbyt wielu detali, ale wymiarowo był całkiem OK i miał znakomitą składalność. Szpachlówki w praktyce nie pamiętam abym używał. Na zestaw składały się 3 wypraski w rożnych kolorach, co jest charakterstyczna manierą Matchbox'a, w zamierzeniu mającą chyba oszczędzić modelarzom malowania... Model można wykonać w malowaniu frontu wschodniego G9+TC z 11./ZG 1 "Westpen" lub "rekiniastego" 6./ZG 76. Obydwa malowania są moim zdaniem bardzo atrakcyjne i podjęcie decyzji o wykonaniu wersji szturmowej czy myśliwskiej zajęło mi chwilkę czasu, ale wybrałem rekina zamiast osy: Na zdjęciu Bf 110 C-3, M8 + EP, z 6./ZG 76 "Heifisch", nad wybrzezem francuskim, 1940. Samolot ten brał prawdopodobnie udział w kampanii francuskiej oraz w bitwie o anglię. Przyznaję że troche żaluję, że "stare, dobre" Matchbox'y zniknęły na dobre z półek w sklepach modelarskich (a nawet zabawkarskich ;-), bo naprawdę fajnie się je składało. Na Hobby Bossy jakoś nie mogę się przestawić haha. Może to nostalgia? W zapasach pozostał mi tylko matchboxowy Hs-126 i Walrus... Czasem można znaleźć coś na allegro, ale ceny bywają dość wysokie. Co do 110ki, ponieważ od pewnego czasu wykonuję modele "just for fun", zupełnie nie przeszkadzał mi prymitywizm (jak na obecne czasy) tego zestawu, co więcej - zdecydowałem się wykonać go "wprost z pudełka", czyli bez żadnych większych interwencji, dorabiania detali itp. Zestaw przedstawia wersje D-2 (z dodatkowymi zbiornikami paliwa pod skrzydła oraz pylonem podkadłubowym na bomby), ale bez żadnych problemów można wykonać wersje C, czyli wersję myśliwską. Zdecydowałem się na wykonanie "czystej i nieoszpeconej" podwieszeniami wersji Bf 110 C-3, tym bardziej, że uważam bryłe samolotu za bardzo smukłą i rasową... Zdjęcia bez zbliżeń, bo nie ma za bardzo czego podziwiać...
  10. To P-51 D, ale widac sposób uszkodzenia skrzydła: ("I believe this a plane named "Esther" from the 504th Fighter Squadron, 339th Fighter Group, 8th Air Force, S/N 44-14321 that crashed while on take off on Feb. 5,1945. The pilot was Lt. Vernon Barto.")
  11. Banny

    2x "Foczka" 190 1:48

    Gdyby w tle był jakiś fajny plakat z pin-up girl, to rozumiem, ale iglak??? Zboczeńcy...
  12. Kolory RAF to Midstone, Dark Earth, Azure Blue jeśli to malowanie pustynne. Odpowiedniki ma niemal każdy producent farb modelarskich, poszukaj w sieci. Nie wiem gdzie i jak szukałeś, ale informacji na ten temat jest mnóstwo, np: http://www.ipmsstockholm.org/colorcharts/stuff_eng_colorcharts_uk.htm Model mastery: http://www.testors.com/category/136345/WWII_USUnited_Kingdom Przelicznik Revelli na humbrole: http://www.humbrol.com/convert-to-humbrol/conversion-tables/
  13. Banny

    2x "Foczka" 190 1:48

    Foczki jak najbardziej OK, ale jesli idzie o sposób ekspozycji i robienia zdjęć to jestem na "nie". Pomijając iglaka w tle, przy tej ilości zdjęć mógłbyś dać trochę zbliżeń na detale (np okolica kabiny, podwozie itp), bo same plany ogólne są dość nudne... I nie pozwalają się przyjrzeć ani ocenić wirtuozerii modelarza! Dla ścisłości przydałoby się podać jaka to skala. Nie każdy jest zorientowany w ofercie Revella i Dragona, moge się tylko domyślać, że to 1/48.
  14. Fachowa robota: pięknie wykonany model samolotu i stylowa podstawka. Choć aluminium jest chyba aż za bardzo błyszczące. Nity też odcinają się bardzo agresywnie. Efektownie, ale niezbyt realistycznie.
  15. Tak jak napisał kornik, kolor aluminium we wnekach nie powinien dziwic w samolotach LW z konca wojny. Moglby to byc ewentualnie RLM 02 lub RLM 66, ale w tym przypadku golenie podwozia tez powinny byc w tym kolorze. A zgodnie z wiekszoscia zdjec na goleniach jest czarny, takze uzycie srebrnego do wnek wydaje sie prawdopodobne. Poza tym czarny i srebrny ladnie kontrastuja w podwoziu... Rury wydechowe bede dorabial, te zestawu sa beznadziejne. I oczywiscie wkleje je od zewnatrz, bo szansa ze udaloby sie spasowac je (i to w 3 wymiarach!) wraz z silnikami jest znikoma. Przypominam, ze poszerzalem nieco kadlub w srodkowej czesci. Ale nie sprawdzalem juz tego spasowania empirycznie. Zreszta i tak nie bedzie widac od komory silnikowej czy rury sa przylaczone do silnika...
  16. Dzięki za wskazówki! Antena radionamiernika zostła poprawiona, a jak nie zapomne to zaznacze brązem bakelitowa podstawe... Nie odzywam się ostatnio zbyt często, ale prace posuwają się regularnie do przodu! Z malowaniem miałem trochę problemów. Do tej pory jak większość modelarzy starej daty uzywałem Humbroli ale specjalnie zamówiłem pod ten model autentyki Model Mastera m.in. RLM 81/82/83 (enamel). Niestety, malowanie tymi farbami pędzlem jest problematyczne. Farby mimo zaschnięcia rozpuszczają się pod wpływem malowania kolejnej warstwy! Tworzą się przez to szpecace zgrubienia. A trudno jest malować pędzlem tylko jedną warstwą, bo Model Mastery są zbyt rzadkie. Moim zdaniem te farby nadają się tylko do aerografu. Doświadczenie to kosztowało mnie ładnie złożoną i przerytą wgłebnie Barracude Novo, którą nie wiem czy uda mi się jakoś uratować... Dobrze, że nie eksperymentowałem na Do-335, który wymagał naprawdę sporo roboty nad złożeniem. Farby MM głeboko schowałem - może kiedyś je wyjmę jak dorobię się aero. Póki co muszę bazować na pędzlach. W związku z powyższym musiałem przeprosić "stare, dobre" Humbrole i dobrać coś z grubsza pasującego kolorystycznie. Jasny zielony RLM 82 (wg niektórych RLM 83) udawał H78 (cockpit green), a w miejsce braunvioleta RLM 81 użyłem H98 (chocolate). Aby uzyskać ostre łamania kolorów uzyłem zwykłej biurowej, przezroczystej taśmy samoprzylepnej. Kilka zdjęć dających już dość dobre rozeznanie jak będzie wyglądał efekt końcowy. Pozostało do fianlnego złżenia parę detali, kalkomanie i werniks. Ciekawią mnie wasze opinie, szczególnie co do mocno kontrowersyjnego doboru kolorów... Jak widać silniki są dość słabo widoczne i można było w ogóle zrezygnować z ich wklejenia. Ale jak je już zrobiłem, to można będzie zajrzeć w komory silnikowe po zdjęciu górnych osłon. To niezbyt realistyczne, ale nie miałem ochoty rozbierać Pfeila bardziej... Aha! Model jest ciężki na ogon, bo już na wczesnym etapie budowy zrezygnowałem w ogóle z obciążania go. Będzie za to podparty stylową drabinką, którą wykorzystałem zresztą z zestawu.
  17. Banny

    Spitfire Academy 1/72

    Samolocik bardzo mi się podoba! Gratuluje powrotu do fajnego hobby, tym bardziej, że sam się też reaktywowałem po ponad 10u latach! Co do błyszczacego wykończenia, to szkoda że autor nie napisał wiecej o tym konkretnym samolocie, bo może to mieć akurat w tym przypadku uzasadnienie. Model prezentuje Spitfire XIV DW-D RB159 z 610 Dywizjonu (to pierwsza jednostka RAF wyposażona w XIV-ki na początku 1944!) na którym latał dowódca dywizjonu Sqn Ldr Richard A. Newbery. Został on pierwszym "griffonowym" asem w zestrzeleniach V1. Ogółem Newberry zaliczył 8 zestrzeleń V1. Jest bardzo prawdopodobne, że maszyny z dywizjonów łowców V1 były specjalnie polerowane, a już szczególnie maszyna dowódcy... Ja się przyczepię tylko do tego, że litery kodowe powinny mieć wąską żółtą obwodkę. Jak ktoś poszuka w sieci, to na pewno znajdzie dobre zdjęcie tej maszyny prowadzącej klucz XIVek z 610. Polecam także Osprey'a nr 81 "Griffon Spitfire Aces".
  18. Banny

    Do 335 A- 12 Tamiya 1/48

    Z przyjemnością oglądam metysowego Do-335, tym bardziej że temat jest mi ostatnio wyjątkowo bliski. Widać dobry warsztat i ciekawe wykończenie. Także parę kontrowersyjnych pomysłów, jak np obłocone koła na betonowym pasie... Jak na dość krótko używany prototyp może zbyt wyblakłe barwy i za dużo patyny, ale rozumiem że to wizja modelarza. Zastanawiam się tak ogólnie, czy warto było otwierać silniki? To dodatkowe koszta (przynajmniej w przypadku Tamajki), dodatkowa praca a otwarte panele silnikowe psują nieco zgrabną sylwetkę, przy czym samych silników i tak praktycznie niewiele widać... Ale może to tylko takie wykadrowanie zdjęć.
  19. Banny

    Do 335 A-12 Tamiya 1/48

    Gratulacje! Już pędze oglądać galerie! Mój Do-335 też juz pomalowany, ale do końca prac jeszcze troszkę zostało... Może wkrótce wrzuce nowe fotki w moj warsztat.
  20. Mike, we wszystkim trzeba umiec zachowac rozsadek. Nie wazne czym sie maluje, ale warto pamietac np, ze w skali 1/72 rozmycie o szerokosci 1mm, ktore jest trudne do uzyskania i widoczne jak ktos oglada model z baaaardzo bliska, w rzeczywistosci bedzie mialo ponad 7 cm... Patrzac na problem ogolnie to praktycznie wszystko da sie zrobic, ale pamietac trzeba ze z definicji model jest to UPROSZCZONA wersja rzeczywistosci. Stopien uproszczenia kazdy sobie sam definuje, zaleznie od roznorodnych ograniczen, np: od czasu, umiejetnosci, zastosowanych technologii, z przyczyn "ideologicznych" itp. Wazne jest, aby efekt koncowy odpowiadal wizji i zalozeniom modelarza. IMHO jesli ktos z gory zalozyl, ze nie bedzie np wykonywal sladow uzytkowania, to jest OK. I jest to lepsze niz wykonanie kiepskich i nierealistycznych sladow uzytkownia... Bo brak sladow mozna przyjac za uproszczenie, a zle wykonane slady uzytkowania beda po prostu bledem.
  21. To mozna zamarkowac malujac pedzlem w poprzek linii podzialowej barw i wychodzi wtedy lekko poszarpana linia. Ale jak wspomnialem, w skali 1/72 plynne przejscie barw jest praktycznie pomijalnie.
  22. Nexus, jak tam twoje prace nad Do-335? Moge Cie pocieszyc, ze po zrobieniu kadluba prace ida szybko z gorki. Nieco szpachlowania na polaczeniu skrzydel i kadluba, reszta to betka. Troche pracy czeka mnie nad dokonczeniem podwozia, ktore sklada sie ze sporej liczby elementow, bardzo delikatnych i trudnych w obrobce. Golenie juz jednak wkleilem i samolot stoi na wlasnym podwoziu. Model jest juz gotowy do malowania. Obecnie wyglada tak: Oprocz podwozia z prac pozamalarskich zostaje skompletowanie smigiel, oslon kabinki, wklejenie kółek i wlozenie tylnego silnika. No i rury wydechowe. Te z zestawu sa fatalne, przednie i tylne wydechy wygladaja roznie, poza tym w ogole nie przypominaja prawdziwych. Poszukam moze jakiejs zywicy od silnikow DB (trzeba dwa komplety... ), albo wykonam rury wydechowe sam. Ale juz widac sylwetke, po zlozeniu na sucho prezentuje sie tak: Czy antena radionamiernika w Do-335 byla obracalna? Bo jesli nie, to musze ja oderwac i przekleic prostopadle... Sorki za jakosc zdjec. Robilem je na szybko telefonem. Po pomalowaniu dam na pewno lepsze!
  23. Banny

    morane MS-230 Smer 1/72

    Fajniutki! I oryginalny!
  24. Dewertus, to jest takie ogolnie wrazenie, ze modelom Hobby Bossa czegos brakuje. Nie wiem nawet jak to nazwac, byc moze brak im finezji, albo sa nieco toporne? I to nie jest kwestia zgodnosci wymiarowej. Podobnie jak patrze na wykonanego przez Ciebie La-7. Niby wszystko OK, ale jest... "przyciezkawy"! ;-) Moze to co cos z granicy parapsychologii, ale sa modele, ktore nawet maja bledy wymiarowe, ale po sklejeniu mamy wrazenie patrzenia na samolot. ;-) Natomiast jak sie patrzy na Hobby Bossa, to niemal zawsze widac... model! I w zadnym stopniu moje uwagi nie sa skierowane w kierunku Twojego warsztatu, wykonawstwa, które jest jak najbardziej OK. Ale moja opinia sie nie przejmuj, bo przyznaję, że z Hobby Bossami nie mialem w ogole do czynienia. I jakos mnie nie ciagnie do tych zestawow jak sobie ogladam gotowe modele, mimo ich dobrej dostepnosci i przystepnej cenie...
  25. Brak sladow uzytkowania uwazam za dopuszczalne uproszczenie modelu, szczegolnie w skali 1/72. To samo dotyczy przejscia kolorow. W tej skali jest to pomijalne.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.