Banny
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 064 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Banny
-
Jak dla mnie model super! A łopat smigła bym nie matowił, bo miały tendencję do autopolerowania się, szczególnie w użytkowanych już jakiś czas maszynach.
-
Mnie sie podoba. Wygląda na czysto i schludnie wykonany. Co to za kolor we wnękach podwozia?
-
Dostępny u nas, ale cena zdecydowanie przesadzona: http://www.mojehobby.pl/hobby-boss-87224-ah-1f-cobra-attack-helicopter-p-1-1433949.html
-
Budżetowe Bf 109G w 1/72, czyli Academy vs Airfix vs Revell
Banny odpowiedział Banny → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Dzieki za uwagi! Cieszę się, że moje porównanie przypadło wam do gustu. W zamierzeniu takie porównania mają służyć pomocy początkującym modelarzom, którzy mogą czuć sie nieco zagubieni, bo na rynku jest wiele dostępnych zestawów, a cena nie zawsze idzie w parze z jakością. Sam czuję niedosyt podobnie wykonanych porównań, bo zwykłe in-boxy, często bez komentarzy, nie zawsze mogą być pomocne. Może jakieś konkretne linki??? Chętnie się zapoznam! Mało komu się chce robić podobne porównania, bo są dość pracochłonne. Trzeba cyknać zdjęcia, obrobić je, wrzucić gdzieś na ftp i do tego napisać parę słow... Podstawowy myśliwiec LW ma ofercie niemalże każdy szanujący się producent, dlatego siłą rzeczy omównienie wszystkich zestawów jest trudne. Dlatego fajnie, jeśli pojawiają sie uwagi o innych modelach, jak np nasze rodzime Mastercrafty (podobno to nieco zgrubna kopia Hasegawy, ale zasłyszane). Ale w cenie 10-12 pln za zestaw to kategoria super-budżetowa! Wracając do naszych trzech "muszkieterów"... Pokusiłem się o przyłożenie kadłubów do planów. Jako wzorzec wybrałem Wydawnictwo Militaria Nr 47 "Bf 109 G/H". Oczywiście nie traktujcie tego jak wyrocznię, weryfikacja z planami to swoista zabawa, szczególnie jeśli się ma kilka różnych planów. Ma to ten plus, że zawsze może się udać znaleźć te, do których model pasuje idealnie... A może ktoś ma jedne i jedyne w 100% wierne plany Bf 109??? Chętnie bym z nich skorzystał... Z pewnym zdziwieniem stwierdziłem, ze Airfix leży w sylwetce bocznej niemal idealnie... Linie podziałowe grube, ale ogólnie we właściwych miejscach, choć są niechlubne wyjątki jak np wspomniana wyżej linia na wysokości kabiny. Z ciekawostek, to chłodnica wklejana pod kadłubem jest ze 3 mm przesunieta do przodu, jeśli wkleić ją w oznaczonym miejscu. Oczywiście, to żaden problem zeszlifować kołki ustalające i przesunąć ją do tyłu, ale po co zmuszać modelarza do ciągłej czujnośći i sprawdzania rozmieszczenia każdego elementu z planami!? Dodatkowo trzeba oprofilować spory fragment góry kadłuba, za kabiną, bo ma płaski kształt (na zdjęciu tego nie widać). Na szczeście ścanki kadłuba w Airfixie są wyjątkowo pancerne, a linie podziałowe tak głebokie, że zabawa pilnikiem nawet nie jest nazbyt stresujaca... Za to Academy leży akurat w tych planach kiepsko. Oczywiście znalazłem rzuty, w których Academy się ładnie wpasowuje (było takie coś jak wydawnictwo Klubu 1/72 Skrzydlatej Polski, były tam szczególowe plany 109F). Revella porównywałem także w planach w Magazynie Militaria (kagero) 2/2005 i w każdych ma statecznik sporo za wysoki. Przebieg kadłuba wykazuje drobne różnice, ale w granicach 1 mm także nie warto wspominać. Z innych elementów, to obrys skrzydeł we wszystkich trzech można uznać za prawidłowy. Jeśli idzie o stateczniki poziome, to Academy są błędne, o czym już pisałem. Czas by to jakoś podsumować... Wniosek jest dość smutny, bo każdy z omówionych zestawów ma swoje wady i aby wykonać model przypominający prawdziwego Gustawa trzeba by włożyć sporo dodatkowej pracy. W wersji prosto z pudełka każdy ma dyskfalifikujące wady i nie chodzi mi tu wcale o jakieś tam drobne rozbierzności wymiarowe, bo milimetr za dużo czy za mało można sobie darować. Jeśli ktoś przejrzał zdjęcia, to zapewne sam sobie wyrobił opinię, ale podsumowanie dla niecierpliwych i omijających większe fragmenty tekstów: ACADEMY - typowy przedstawiciel tego producenta, sprawia ładne wrażenie, ale jak się przyjrzeć to ma sporo błędów. Dewiza, że nie wszystko złoto co się swieci jest jak najbardziej na miejscu. Tym niemniej jest to dość przyjemny zestaw, bogato zdatalowany, nieźle spasowany, wykonany z dobrego jakościowo tworzywa. Sprawia nieco filigranowe wrażenie i jest na swój sposób finezyjny. Niektóre błędy da się łatwo poprawić (np statczniki poziome), inne beda trudne lub niemożliwe do poprawienia (np grubość skrzydeł w profilu). Model przypomina nieco japońskie produkty i jeśli ktoś chciałby sobie poćwiczyć przed złożeniem np Hasegawy czy Tamiyi za mniej niż połowe ich ceny, to jak najbardziej. Z tym, że efekt finalny będzie daleki od oryginału. AIRFIX - chciałoby się napisać "stary, ale jary", ale to nieprawda. To zły model, mimo ogólnie poprawnej bryły. Firma tworząc nowe formy miała okazję zrobić dobry lub choć poprawny, a mamy do czynienia niemal z modelem blokowym. Można by założyć, że jest to zestaw dla początkujących, tzw "sklejacz na 1 wieczór". Nie wątpie, że takie sklejanie może byc calkiem przyjemne, Ale nawet taki uproszczony zestaw powinien być wykonany z pewną dbałością. Moim zdaniem współczesny Airfix ustępuje nawet produktom z lat 70-ych. Matchboxom może pozazdrościć. Napis na pudełku "made in china" zapewne sporo tłumaczy... REVELL - gdyby nie zniszczone formy, to mógłbym go polecić każdemu. Jest wart swojej ceny, ale w obecnym stanie wymaga doświadczonego modelarza, aby go poprawnie wykonać. Na tym przykładzie widać, że czasem warto kupić nowo wypuszczony zestaw, nawet jeśli schowamy go do szafy na bardzo długo. Kiedyś mogłem sobie sprawić ten tani zestaw, przezornie schować i teraz bym nie narzekał na formy... Jak wspomniałem, wykonuję obecnie te modele. Nawet tego beznadziejnego Airfixa i ciekawi mnie efekt finalny. Choć troche "szachruję" w tym przypadku, bo wszystkie podwieszenia, koła i parę innych detali wezmę od niego z Academy. Będzie nawet z kalkami Academy, bo zdecydowałem się zrobić jako G-6 w malowaniu "Seeman". Natomiast Academy będzie zrobione w czystej konfiguracji, bez podwieszeń, jako... Friedrich! Zakres przeróbek nie jest wielki, sprzyja temu fakt, że bąble od km-ów są jako element doklejany i można z nich zrezygnować, a przednia owiewka kabiny ma przezroczyste boczki. Przy okazji usunę nieprawidłowo wykonane wybrzuszenia w przedniej części silnika i na skrzydłach. Oprócz tego trzeba zmienić kółka (wziałem je od Emila) i przesunąć wnęki kadłubowych km-ów do przodu. Wydaje mi się, że tak przysposobione Academy będzie się znacznie lepiej prezentować jako Friedrich niż jako Gustaw prosto z pudełka. Revella za to zrobię bez większych zmian, samo poprawienie uszkodzeń spowodowanych jakością wypraski zajmie nieco czasu. Choć w miarę doświadczony modelarz mógłby się pokusić np o wykonanie Konrada. Zakres zmian z G-10 nie jest wielki. Ależ się rozpisałem. Mam nadzieję, że was nie zanudziłem. Może wkrótce wrzuce fotki gotowych modeli 109ek jako swoiste epitafium do tego wątku... Zdegustowanych sfera budżetową Messerów w 1/72 polecam Fine Moldsy, z tym że wszystkie prezentowane modele razem wzięte są tańsze niż ten topowy produkt (i zostanie jeszcze na pare piwek )! Ewentualnie pozostaje zaczekać, aż Fine Molds zostanie skopiowany przez Academy, albo przez inną firmę... -
Budżetowe Bf 109G w 1/72, czyli Academy vs Airfix vs Revell
Banny odpowiedział Banny → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Widzę, że zainteresowanie Gustawami znikome, a szkoda bo liczyłem na komentarze speców w tej dziedzinie, a nie wątpię że zagląda tu paru "messerologów"... Ja zajmuję sie tym tematem raczej dorywczo, także wybaczcie moje ewentualne wpadki! Jesli idzie o detale, to trudno zaprezentować je wszystkie, wybrałem do porównania akurat koło podwozia głownego: O odtworzenie rzeźby bieżnika pokusiło się tylko Academy... Przy okazji widać airfixowe golenie podwozia odlane razem z pokrywą podwozia. Dawno nie widziałem takiego rozwiązania w nowych modelach, Airfix powielił ten pomysł za modelem z lat 60-ych. Na pewno nie przysporzy mu to popularności wsród zaawansowanych modelarzy. Oszklenie: Najładniej prezentuje się znowu Academy. Szkło nie jest grube i podzielone, umożliwiając pokazanie wnetrza. Niestety tylko jeden wariant owiewki. Airfix daję zwykłą osłonę i późniejszą tzw "Erla". Tylko co z tego, skoro kształt Erli jest nieprawidłowy... W Revellu mamy za to tylko Erlę, szczęsliwie nawet w miarę przejrzystą, co nie było takie pewne przy tak zniszczonych formach. Kalki: Academy jak widać najbogaciej, 3 malowania, w tym ciekawa i dość oryginalna biała 9 "seeman" z Sycyli. Ale kalki z Academy mają raczej kiepską opinie, jeśli idzie o walory techniczne. Zresztą merytorycznie też jest kiepsko. Nie anlizowowałem dokładnie schematów, ale podwójny szewron Barkhorna powinien być czarny z biała obwódka, a nie biały jak proponuje Academy. Airfix też 3 malowania: niemieckie, włoskie i fińskie. Szczególnie to ostatnie ciekawie sie prezentuje, ale szkoda że to wariant powojenny. Revell 2 malowania, oba LW z końca wojny. Moim zdaniem można by było znaleźć ciekawsze, ale może się czepiam. Kalki Revella za to nieżle sie kładą, także zapewne tak będzie w tym przypadku. Wszystkie te firmy są poprawne "politycznie" i swastyki modelarz musi zabezpieczyć we własnym zakresie... Żeby recenzja była kompletna pokaże jeszcze instrukcje, z pewnym curiozum w Airfixie haha. Otóż Airfix ma najbardziej rozbudowaną instrukcję! Ma podstawową 8-stronicową instrukcję budowy (formatu A4!!!) z wielkimi i (za) BARDZO wyraźnymi rysunkami montażowymi, a do tego jeszcze planszę barwną z kolorowymi schematami (bok chyba w skali 1/48, rzut góry i dołu w 1/72). I plansza ta jest niezadrukowana z drugiej strony! Jednym słowem tona makulatury! Airfix może oszczedził na formach, ale bardzo sie przyczynia do wyrębu lasów, bo aż 3 strony z instrukcji są przeznaczone na notatki modelarskie. Faktycznie, może starczy miejsca na wypisanie wad tego zestawu i elementy wymagające poprawy... Na koniec wyciąłem kadłuby z wyprasek i porównałem modele z planami. Ale o tym w następnej cześci, gdzie pokuszę także się o podsumowanie i wnioski (tym bardziej, że własnie składam te 3 zestawy). Oczywiście o ile w ogóle ktoś mnie czyta... -
Witam! Ostatnio zabrałem się za hurtową produkcję Messerów i pomyslałem, że przy okazji przygotuje skromne porownanie trzech zestawów modeli Gustawa ze średniej półki, czyli w cenie oscylującej około 20 pln. Tyle m.in. kosztuje nowo opracowany zestaw Airfixa. Produkt Academy jest około 5 pln droższy, a Revell jest mniej wiecej o tyle samo tańszy. W porównaniu brakuje w zasadzie Italeri, plasującego się w tej samej niszy cenowo/jakościowej. Jak ktos zechce dopisać parę zdań o włoskim produkcie to proszę bardzo. Ciekawe jak wypadnie nowinka Airfixa, która zastąpiła bardzo stary zestaw G-6ki (opracowany bodajże w połowie lat 60-ych), w starciu z produktami dostępnymi już od dłuzszego czasu na rynku. I z którego zestawu uda się zbudować w miarę rzetelnego Gustawa??? Tutaj drobna uwaga: Airfix i Academy to wersja G-6, Revell przedstawia finalną wersję Gustawa, swoistą hybrydę pomiędzy wersjami G i K, czyli G-10. Pudełeczka: Zawartość: Zestaw Academy, opracowany w roku 1999 powinien być dobrze znany modelarzom. Koreański producent od zawsze aspirował do konkurencji z firmami japońskimi. Widać podobne w stylu pudełko, ramki oddzielnie zafoliowane. Po wyjeciu z pudełka zestaw wygląda bardzo ładnie, delikatne linie podziałowe, sporo detali, wnętrze kabiny, podzielone szkło kabiny, spory arkusz kalkomanii. Pierwsze wrażenie jak najbardziej OK. Airfix... Coz to legenda, ale nowy model bardzo rozczarowuje. Chyba stare Matchboxy miały więcej finezji. Zestaw wygląda topornie i prymitywnie, choc oczywiście jest lepszy od swojego protoplasty z lat 60-ych (który nadal jest jeszcze oferowany!). Model ma wiele uproszczeń (np goleń podwozia jest odlana razem z pokrywą), brak wnętrza kabiny (jest fotel pilota i ... sam pilot haha!), bardzo grube linie podziałowe (ale wklęsłe), kształt elementów podwieszanych jest zły. Pierwsze wrażenie fatalne. Revell to najstarszy produkt w tej stawce, pochodzi z 1996. I niestety to widać. Forma jest już bardzo sfatygowana, co zmusi modelarza do mnóstwa dodatkowej roboty, jak szpachlowanie czy poprawianie linii podziałowych. Ale gdyby nie to zastrzeżenie, to Revell nie miały się czego wstydzić. Jest wnętrze kabiny i sporo detali. Tylko 2 schematy malowania, kiedy oba powyzsze zestawy proponują po trzy. Pierwsze wrażenie to dość mieszane uczucia. Popatrzmy sobie trochę na zbliżenia, zdjęcia pokażą więcej niż dam radę napisać, choć skomentuje to i owo. Kadłub: Widać uproszczenie Airfixa. Wszystkie linie mają jednakową i sporą grubość, niezależnie czy to podział blach czy np wziernik. Rury wydechowe odlane razem z kadłubem, za to chłodnicę podkadłubową trzeba wkleić oddzielnie. Błędnie zaznaczona pionowa linia podziałowa na wysokości kabiny. W Academy niby ładnie, ale takie drobne wybrzuszenia w przedniej części silnika, charakterystyczne dla Gustawów, są zbyt małe i delikatne. Konieczność wklejania dodatkowego elementu z kadłubowymi km-ami zapowiada szpachlowanie... To samo z częścią ogonową. Budowa modularna zestawów może jest wygodna dla producentów (Academy oferuje jeszcze G-14 z wysokim statecznikiem), ale bywa prawdziwym przekleństwem modelarzy, zmuszając do dodatkowej pracy i spasowywania elementow. Revell z kolei ma strasznie zniszczoną formę, co widać zresztą po licznych nadlewkach i uprzedzając nieco fakty mogę stwierdzić, że co gorsza połowki kadłuba niezbyt pasują do siebie!!! Centropłat od dołu: Tutaj dobrze widać zarówno uproszczenie Airfixa, jak i jego dość nietypowy podział technologiczny. Reszta dołu jest odlana z górna połówką skrzydła. Revell wygląda lepiej, ale gdyby ktoś chciał przesunać na bok zaczep podwieszeń (który był asymetryczny w oryginale), to raczej będzie to trudne. Tu najlepiej wypada Academy, które zaczep proponuje jako oddzielny i opcjonalny element. No i jest prawidłowo asymetryczny! Skrzydło: Skrzydła wszystkich trzech zestawów mają z grubsza prawidłowy obrys. Academy znowu poskąpiło tworzywa i wybrzuszenie na górnej powierzchni skrzydeł (od podwozia) jest za delikatne. To trudne do poprawienia. Chyba lepiej zeszlifowac i zrobić któregoś z wcześniejszych Gustawów lub w ogóle Friedricha. Za to Revell będzie wymagał doklejenia wybrzuszenia (większego, charakterystycznego dla późnych wersji), jakby nie można go było odlać go razem ze skrzydłami... Kończąc temat skrzydeł chcę zaznaczyć, ze Academy ma je zbyt wąskie w profilu, bo tego nie widać na zdjęciach. Statecznik poziomy: Nie wiem, skąd Academy wymyśliło kształt swojego statecznika, ale nieco kwadratowe zakończenie jest bez wątpienia niewłaściwe. Całe szczęście, że opiłowanie tego elementu do prawidłowego obrysu nie stanowi żadnego problemu, oczywiście jeśli ktoś dysponuje planami w 1/72. Cdn...
-
Fajnie jest zobaczyc Korsarza w troche innym niz II-wojenne malowanie... Samo wykonanie jest OK (choc felgi kol powinny byc chyba srebrne? a zielony w podwoziu to brytyjski interior green? ), ale niestety widac ze model nie najlepszy i wyglada nieco... przyciezkawo. Wiem, ze o u-4 jest trudniej niz u-1, ale Hobby Bossowi czegos brakuje. Kiedys robil te wersje Matchbox, a obecnie chyba jest dostepny Italeri. Ale tego ostatniego nie widzialem, takze trudno mi powiedziec czy jest lepszy od Hobby Bosa. Aha... Jeszcze jedno. Dales sporo zdjec, z roznych stron, ale wszystkie w tym samym planie. Moze zamiast wielu podobnych fotek warto by bylo choc ze dwa zblizenia zrobic?
-
Kilka zaleglych odpowiedzi... Faktycznie przedniego silnika to prawie nie widac, chyba ze ktos zdecyduje otworzyc boczne panele, takze mozna z niego zregnowac. Ale ja swoj juz wpasowalem i kadlub mam sklejony. Uffff... Udalo sie! Teraz reszta to juz powinna byc z gorki. Nexus, a moze zaprezentejusz stan swoich prac? W nowym watku, albo nawet w tym??? Zmienie wtedy tytul na "symultaniczna budowa dwoch do-335" Metys, prace postepuja, choc to jest wyjatkowo pracochlonny model. Mowi sie, ze modelarz powinien dwa razy przymierzyc zanim przyklei. Tu nieraz trzeba przymierzac po 20 razy heh. Ale kadlub jest juz zamkniety, skrzydla gotowe do wklejenia, takze prace powinny ostro teraz ruszyc. Wkrotce moze zrobie pare fotek warsztatowych... Poza tym rownolegle skladam novowska Barracude i mimo, ze to ogolnie tez ciezka orka, to i tak jest to relaks przy tym dornierze... No wiec z obciazenia w ogole zrezygnowalem! Przypuszczalem, ze trzeba go bardzo solidnie obciazyc i dalem sobie spokoj. Nadmiar obciazenia powoduje, ze podwozie z czasem potrafi sie wykrzywiac albo lamac, przerabialem to kiedys w paru modelach. Samolot bedzie ciezki na ogon, to fakt, ale moze cos wymysle, aby to zamaskowac? Np podepre drabinka... Kokpit tylko troszke przyciemnie washem, ale kolor zostawie. Nie odbiega jakos daleko od zdjec oryginalu. Poza tym kabina bedzie zamknieta, takze wiele i tak nie bedzie widac. Dziekuje wszystkim za uwagi!
-
Nie dziwne, ze niebieskawy, bo to jest akurat amerykanski Navy Blue Gray, ktory dobralem ogladajac te zdjecia: Nie wiem, czy to ma jakis odpowiednik RLM? W kabinach maszyn LW dosc czesto mozna zauwazyc taki szaro-niebieskawy kolor...
-
No coz, wg mnie biale Wellingtony z 304 to dosc atrakcyjne i oryginalne malowanie, ale skoro wolisz czarna wersje, to nie watpie ze sobie jakos z tym poradzisz. Jak kalkomanii nie uda sie dobrac gotowych, to mozna je zrobic przeciez we wlasnym zakresie. Zycze w kazdym razie powodzenia.
-
Bader, a dlaczego sie upierasz przy 300ym? Wellington z Italieri ma kalki do DWOCH (!) samolotow z 304go Dywizjonu Bombowego, takze jesli chodzi ci o mozliwosc zrobienia polskiej maszyny, to problemu raczej nie ma...
-
Pokrywa od DB 603 powinna być też czarna. W ogóle te silniki miały niewiele srebrnych elementów, więc nie szalałbym tak z akcentowaniem tego koloru. A mnie sie wydawalo, ze i tak ograniczylem ilosc srebrnych elementow, np takie pekate wybrzuszenia po bokach zrobilem czarne, kiedy na fotce sa aluminium (lub szare). Pokrywa byla jednak raczej srebrna, sugeruje tak instrukcja oraz zdjecie z wikipedii: albo W sumie nie ma to dla mnie wiekszego znaczenia, bo planuje zrobic silniki przykryte, z mozliwoscia ewentualnego odsloniecia. W kazdym razie dzieki za uwagi.
-
Witam! Po raz pierwszy moj warsztat na forum. Mam 45 lat i modelarstwem plastikowym zajmuje sie od lat, pierwsze modele robilem w koncu lat 70-ych. W hobby zdarzaj mi sie jednak spore przerwy zwiazane z praca zawodowa, obowiazkami itp, ale od czasu do czasu wracam do klejenia modelikow... Na modelarski powrot wybralem dosc ciekawy samolot, ktory w historii II WS nie zdazyl sie zapisac, tym niemniej zawsze mnie ciekawil ze wzgledu na swoja niecodzienna konstrukcje, czyli Do 335. Z tego co sie orientuje, to w 1/72 nie ma wielkiego wyboru jesli idzie o Pfeila. Z dawnych czasow pamietam w tej skali dosc prymitywny model Revella, zaprojektowany chyba przez Monogram. Na rynku jakis czas temu pojawil sie interesujacy model Dragona i co ciekawe, byl pakowany takze przez Revella. Obecnie nie jest dostepny w ofercie niemieckiej firmy, ale znalazlem go na allegro w kwocie 35pln, czyli o polowe taniej niz Dragon. Co prawda oryginalny Dragon ma podobno niektore czesci fototrawione, ale niezbyt mi na tym zalezalo. Modele wykonuje w sposob dosc uproszczony ze wzgledu na ograniczone mozliwosci czasowe. Revell/Dragon po otworzeniu pudelka robi bardzo dobre wrazenie. Delikatne, wklesle linie podzialu, ladna matowa faktura, sporo detali, w tym niezla kabina i obydwa silniki. Rzuca sie w oczy spora ilosc czesci jak na tak maly samolocik, chyba ponad setka. Niestety to takze wynik pokreconego podzialu technologicznego, wynikajacego z mozliwosci tworzenia wielu roznych wersji. Taki podzial moze jest wygodny dla producenta, ale niezbyt dla modelarza. Np oddzielne wklejanie lopat smigiel, czy dodatkowe fragmenty natarcia skrzydel zmuszaja do poswiecenia wiekszej ilosci czasu, dodatkowej obrobki, szpachlowania itp. Model jest w ogole dosc skomplikowany, we wnetrzu kadluba trzeba precyzyjnie umiescic kabine (spod kabiny jest jednoczesnie wneka przedniego podwozia), 3 przegrody, 2 silniki... Prawidlowe sklejenie kadluba to niemal ekwilibrystyczne zadanie, tym bardziej zestaw jest bardzo zle spasowany, o czym za chwile. Ja sie zastanawialem, czy w ogole nie zrezygnowac z wbudowania silnikow, komory silnikowe zakleic pokrywami i wkleic tylko rury wydechowe, ale ambicja zwyciezyla i postanowilem wykonac te dwa DB603! Silniki wykonalem jednak bez zmian czy uzupelnien, dla porownania oryginalny DB 603: (ciekawe, ze silnik ma nr 113, a robie wlasnie samolot z numerem 113! czyzby pochodzil wlasnie z tego egzemplarza???) Dosc szybko odkrylem, ze model jest ogolnie bardzo slabo spasowany. Dragon mial chyba wieksze ambicje niz mozliwosci i umiejetnosci na wykonanie tak zlozonego zestawu. Stwierdzilem tez, ze wykonanie modelu w oparciu o instrukcje montazu bedzie bardzo trudne, o ile w ogole mozliwe? Przykladem jest spasowanie kadluba i skrzydel. Bez wczesniejszego przymierzenia modelarz moze nie zauwazyc, ze kadlub jest sporo za waski i aby spasowac skrzydlo trzeba bedzie dokonac poteznego szpachlowania. Akurat ten blad nie tak trudno poprawic, trzeba wkleic ok 1,5mm miedzy polowki kadluba w dolnej czesci i skrzydla zaczynaja ladnie pasowac: Powyzej widac, ze uzupelnilem takze "podloge" wklejajac listek plastiku (pomalowany na srebnrno), bo inaczej przez luk podwozia ziala by spora dziura w kadlubie... Bialy prostokat to zaklejona klapka, skad mozna bylo wyciagac drabinke. Ja z tego zrezygnowalem, ale milo ze producent przewidzial taka opcje. Tak to wygladalo: Jak widac kadlub jest juz czesciowo sklejony i bez wnetrza kabiny oraz silnikow. Otoz silnik przedni i kabine wkleje nieco pozniej, dbajac o wlasciwe spasowanie, rozchylajac polowki kadluba. A tylny silnik dam rade wkleic na koncu, kiedy juz pomaluje samolot. Rury wydechowe zamierzam wkleic od zewnatrz, dzieki czemu beda na miejscu. Nawet nie bede probowal ich przyklejac wczesniej do silnikow jak sugeruje instrukcja. No tyle tym razem. I tak sie rozpisalem! Mam nadzieje, ze nie nudzilem Was zbytnio...
-
A ten zolty to ma wlasciwy odcien? Jakos tak w kanarkowy wpada...
-
To moze od razu cala eskadra na lotnisku w butlece po whiskaczu? ;-)
-
Mila odmiana dla oczu, oryginalny temat, piekne wykonanie, ale mowcie co chcecie, wole jednak ogladac seksowne linie Spifire'a! Nawet po raz n-ty... ;-)))
-
Mnie tez bardzo sie podoba! Ciekawe tylko, czy drazek sterowy jest wklejony pod wlasciwym katem, aby symulowac wychylenie lotek!? ;-)
-
Ja przegladajac fotki odnioslem dokladnie odwrotne wrazenie, ze wlasnie w pozniejszych egzemplarzach golenie byly ciemne, ale zostawmy ten temat... Nie chcialbym naduzywac watku Metysa do opisywania swojego modelu... Moze zrobie pare fotek i otworze wlasny warsztat? Ale tak na szybko, to ja po prostu poszerzylem kadlub w dolnej czesci wklejajac kawalek polistyrenu, dzieki czemu skrzydla mam swietnie spasowane z kadlubem.
-
Daj polmat najlepiej... Czekam na fotki calosci Metys! Moj Do-335 tez zaczyna sie powoli wylaniac, ale zazdroszcze Tobie, ze montujesz Tamiye, bo zestaw Dragona potrafi byc cokolwiek irytujacy... :-/ Jak zrobie galerie na koniec, to troche ponarzekam, bo na cykanie zdjec do warsztatu nie mam juz nastroju.
-
Metys, no coz, twoj model, twoja decyzja. W koncu to tylko maly detal calosci. Jak zostawisz RLM 02 nikt na pewno nie zwroci na to uwagi. Przy okazji, tu masz lepsze zdjecie wersji dwumiejscowej niz te powojenne brytyjskie: Polemizowac dalej nie zamierzam, ale chyba udalo mi sie z niejakim trudem w koncu wykazac, ze na czesci znanych zdjec golenie podwozia maja ciemny kolor, na pewno ciemniejszy niz RLM 02, ktory tonalnie zblizony bylby raczej do jasnego spodu. Nie rozstrzygniemy raczej, czy byl to kolor RLM 66 Schwarzgrau czy czarny, ale w kazdym razie byla to bardzo CIEMNA barwa. Osobiscie nadal obstawiam czarny. Skoro czarnym malowano felgi kol, to nie widze nic nadzwyczajnego w tym, ze taka sama farba pociagnieto golenie... Choc oczywiscie RLM 66 jest takze bardzo prawdopodobny.
-
Dokladniejszych zdjec goleni juz nie znajde... Ja tu nie widze RLM 02, niezaleznie od tego ile osob autorytatywnie stwierdzi, ze to wlasnie ten kolor! Wersja A: Przy okazji widac, ze samolot mial kamuflarz nakladany natryskowo, ale rozmycie jest minimalne. W 1/48 nie powinno byc widoczne, tym bardziej w 1/72. Wersja B:
-
Zapewne odcieni zieleni bylo stosowanych nawet wiecej niz dwa u schylku LW, bo pomijajac fakt istnienia (lub nie) RLM 83 jest wielce prawdopodobne, ze tenze sam "instrukcyjny" RLM 82 wygladal roznie na samolotach roznych producentow... Przy okazji uzupelniania kamuflarzu, napraw, zamalowywania kodow fabrycznych itp RLM 82 uzywany w jednostkach i warsztatach mogl sie roznic od tego fabrycznego, stad to cale zamieszanie z roznymi odcieniami na jednym samolocie. W czasie wojny nikt sie tym nie przejmowal, ale modelarze prowadza cale bitwy na ten temat haha Co do farb Mastera... Poniewaz kolory trzeba jakos zakwalifikowac (i wmowic modelarzom, ze to autentyki haha), to Model Master przyjal, ze RLM 82 (MM 2091) bedzie Dunkelgruenem, a RLM 83 (MM 2092) Lichtgruenem. Nie bede polemizowal, czy MM zamienil te barwy, czy nie, warto tylko o tym wiedziec. I stosowac zamiennie, zgodnie ze swoja modelarska intuicja.
-
Bardzo przyjemny Hurricanek, choc zaraz uslyszysz ze za czysty, linie nie zapuszczone itp... ;-) Ale mnie sie podoba! Malowales pedzlem? Wypadaloby poprawic druga warstwa ramki kabiny, bo przeswiecaja, co widac na drugim zdjeciu. Na przyszlosc polecam pierwszo barwe wnetrza kabiny, a na to dopiero kolor zewnetrzny. Wtedy od srodka ramki realniej wygladaja i nie ma problemu z przeswitaniem. Albo gestsza farba! Nie znam tego malowania, ale czy jestes pewien, ze stozek smigla byl bialy??? To kolor uzywany przez LW w rejonie Afryki, RAF byl raczej na czerwono...
-
Tak na marginesie, to czy ktos ma porownanie ktory Shinden w 1/72 jest najlepszy? Z tego co wiem George jest robiony jeszcze przez Hasegawe i Tamiye... Hasegawa to chyba dosc leciwy zestaw, a Tamiya jest lepiej dostepna niz Aoshima. I tansza?
-
Wydaje mi sie, ze Academy robi znacznie lepszy (wglebne linie, ladniejsze zdetalowanie) model tego samolotu... Ale Revell jako darmowy material cwiczebny jest jak najbardziej OK! :-)
