dewertus
Użytkownicy-
Liczba zawartości
250 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez dewertus
-
Podglądam - w poczekalni mam DC-6 z Hellera w 1/72...
-
No tak - po obejrzeniu Twojego Fireflaya dochodzę o smutnego wniosku, że mój model nadaje się do "restrukturyzacji". Chyba łatwiej będzie zaopatrzyć się w nowy model... Fajnie wzbogaciłeś kabinę. W/g mnie doszedł Ci do kolekcji bardzo udany fajfoklok z Korei
-
MiG-29UB w towarzystwie PZL-130 ORLIK skala 1:48
dewertus odpowiedział jacek g. → na temat → [L]Galerie
No dobrze, ale kiedy dasz zdjęcia ukończonych modeli? To nieładnie w galerii umieszczać zdjęcia z lotniska kiedy mowa o modelach... Administracja forum powinna ostro zaregaować na takie jawne łamanie regulaminu i wprawdzanie inncy w błąd Modele REWELACYJNE - gratuluję i ... zazdroszczę umiejętności. -
Zmagań ciąg dalszy ... Lekko "przetarłem - przepolerowałem" srebrną Humbrola i naniosłem drugą warstwę (oczywiście pędzlem). Teraz czekają mnie niezbyt trudne, ale za to dość upierdliwe poprawko-retusze kolorami białym i czerwonym.
-
Wash zazwyczaj lepiej wychodzi gdy model ma linie wklęsłe. Javelin do takich nie należy... Jest nieźle
-
Przystąpiłem do malowania, jako pierwszy naniosłem kolor biały (górna część kadłuba i statecznik pionowy. Przy okazaji przekonałem się jak beznadziejnie maluje się aerografem biały plastik, białym kolorem, nocą przy żarówkach energooszczędnych :-/ , jak to mawiają: człowiek uczy się całe życie... Zachęcony pozytywnymi wynikami pełen nadziei przystąpiłem do kontynuacji malowania Caravelli. Mając w pamięci zakodowane specyficzne właściwości srebrnej farby Agamy oraz problemy z odłażeniem "srebrzanki" które trafiły się kilku kolegom podczas maskowania postanowiłem zabezpieczyć się przed podobnym zdarzeniem. Po naniesieniu srebrnej farby potraktowałem model warstwą błyszczącego lakieru (także Agamy). Usunąłem maskowanie i stwierdziłem pierwszą wtopę (na szczęście łatwą do wyprostowania) - w dwóch miejscach rozjechała mi się "zbieżność" i wysokość granicy kolorów. Mimo to uzyskana powierzchnia była sympatyczna - lakier przytłumił kolor i nadał mu barwę bardziej zbliżoną do aluminium, ale po niewielkiej polerce odzyskiwał pełny blask. Kontent z uzyskanego wyniku zabrałem się za maskowanie pod kolor czerwony... Samo maskowanie przebiegło w miarę spokojnie i bezproblemowo. Wymieszałem farbkę (tym razem Pactra) i zacząłem malować. Pierwsze, co mnie zaniepokoiło to fakt, że farba słabo kryła kolor srebrny (na stateczniku miałem mały fragment niezamaskowany i tryśnięty srebrzanką). Horror nadszedł wraz ze zdejmowaniem maskowania - razem z taśmą odeszły mi całe połacie lakieru, (ale nie srebrnej farby)... Troszkę mnie to zirytowało. Początkowo chciałem przeszlifować całość, (co też uczyniłem) i ponownie pomalować srebrnym i lakierem. Po namyśle i uwzględnieniu faktu wykonania kilku podmalunków i retuszy (a co za tym idzie ponownego maskowania) stwierdziłem, że nie mam ochoty ryzykować ponownego "łuszczenia". Sięgnąłem po stary i sprawdzony pędzel i całość pomalowałem... Humbrolem 11. Wyszło całkiem nieźle. Nie licząc poprawek związanych z "wyciągnięciem" zbieżności i równoległości pomiędzy granicami kolorów i drobnych retuszy nie palnuję już żadnych poprawek malarskich - nie wyszło mi tak jak chcaiłem, ale nie przejmuję się tym zbytnio - zebrałem kolejną dawkę wiedzy, którą wykorzystam przy następnych modelach. Nauka wyciągnięta z tej lekcji - srebrnym malować na końcu!
-
Witam, Mam przyjemność zaprezentować Szanownym Kolegom drugi italiański myśliwiec zbudowany w ramach serii „Malta 1940-43”. Kontynuatorem serii jest Reggiane Re.2001 zbudowany podobnie jak poprzednik (Re.2000) z zestawu Supermodel w skali 1/72. Model przedstawia jedną z dwóch maszyn w wersji G.V ze składu 22 Gruppo, które 12 sierpnia 1942 brały udział w najsławniejszej bitwie o konwój skierowany na Maltę (Operacja Pedestal). Rys historyczny Pierwsze prace nad następcą Re.2000 podjęto już w lipcu 1939. Następca oprócz zmiany jednostki napędowej otrzymał przeprojektowane zbiorniki paliwa, wzmocnienie konstrukcji i poprawioną ochronę wrażliwych elementów konstrukcji. Pierwszy lot nowy samolot wykonał w lipcu 1940. Wyposażony w oryginalny silnik DB601A-1. Prototyp „wyciągnął” 568 km/h na wysokości 5500m. Produkcja seryjna ruszyła dopiero w lutym 1941 (problemem były małe ilości produkowanego na licencji silnika). Do końca 1941 roku udało się wyprodukować „aż” 10 samolotów z serii przedprodukcyjnej i 37 sztuk serii I. Samolot był budowany w zasadzie w dwóch wersjach: Re.2001 C.B „Caccia Bombardiere” (39 sztuk w ramach serii I ) i Re.2001 C.N „Caccia Notturno” (pozostałe 47 sztuk serii I i wszystkie pozostałe wyprodukowane w ramach kolejnych trzech serii). Łącznie cała produkcja zamknęła się liczbą 237 sztuk. Pomimo, że zdecydowana większość została wykonana w wersji nocnego myśliwca była stosowana głównie jako myśliwiec dzienny. Samoloty Re.2001 w pierwszej kolejności trafiły do 2 Gruppo, która miała wziąć udział w ofensywie na Maltę. Pierwsze maszyny trafiły do jednostki w styczniu 1942. Gotowość bojową grupa osiągnęła w kwietniu 1942. W maju zostaje przeniesiona na Sycylię i rozpoczyna operacje przeciwko Malcie. Niestety dla pilotów Re.2001 nie jest to najlepszy moment, bowiem w tym czasie Luftwaffe wycofała zdecydowaną większość jednostek na inne fronty tym samym pozostawiając główny ciężar walk na barkach RA. Na domiar złego w tym samym czasie na Malcie zakończyła się era Hurricana – dywizjony RAF otrzymały wreszcie upragnione Spitfire’y. Do listopada 1942 roku niebo nad Maltą było praktycznie jedynym obszarem działalności bojowej Re.2001. Tym samym stał on się przysłowiowym „koniem roboczym” ofensywy Reggia Aeronauitca. W trakcie walk przez jednostkę przewinęło się 64 Re.2001. Do wyróżniających się pilotów walczących na Re.2001 należeli mjr. Giuseppe Scarpetta (6 zwycięstw - zginął w dniu 11 sierpnia 1942 podczas eskorty torpedowych He-111, które atakowały brytyjski konwój "Operacja Pedestal", pogromcą najprawdopodobniej był Flt. Lt. Johnson ze 126 Sqn. RAF), por. Agostino Celentano (6 zwycięstw), Cesare Di Bert (6 zwycięstw), por. Giorgio Pocek (5 zwycięstw), Olindo Simionato (5 zwycięstw). 2 Gruppo była jednostką, która najintensywniej walczyła nad Maltą stosując samoloty Re.2001. Mój model przedstawia wersję Re.2001 G.V., która powstała w… czterech egzemplarzach. Historia jej powstania jest związana z włoskimi poszukiwaniami skutecznej walki z okrętami RN. Por. Rinaldo Galimberti i por. Riccardo Vaccari przedstawili dość interesującą koncepcję zwalczania jednostek pływających: zakładała ona atak na okręt z lotu poziomego z małej wysokości przeprowadzony na pełnej prędkości przez samolot myśliwski uzbrojony w ciężką bombę. Piloci otrzymali od Ministerstwa Lotnictwa zgodę na wykonanie badań. Cztery samoloty Re.2001 zostały wzmocnione i dostosowane do przenoszenia 640 kg bomby powstałej z 381 mm pocisku okrętowego. Oznaczenie samolotów zmieniono na G.V. pochodzące od nazwisk pomysłodawców. Ku rozczarowaniu pilotów próby zostały niespodziewanie przerwane wczesnym latem 1942 zaś samoloty i piloci wcieleni do 22 Gruppo. Jak się miało wkrótce okazać to zdarzenie umożliwiło owym pilotom praktyczną weryfikację własnej koncepcji… Okazja nadeszła bardzo szybko, bowiem 22 Gruppo już w czerwcu rozpoczęła przygotowania do działań wymierzonych w Maltę. Debiut bojowy nastąpił w dniu 12 sierpnia 1942 podczas najbardziej znanej bity konwojowej na Morzu Śródziemnym – słynne dostarczenie zaopatrzenia (w tym ekstremalnie cennego paliwa) na Maltę – Operacja Pedestal. W tym dniu por. Vaccari i por. Robone, którzy uczestniczyli w testach (por. Galimberti zginął wcześniej w wypadku lotniczym) wystartowali na dwóch Re.2001 G.V. uzbrojonych niestety tylko w lekkie bomby burzące (50 kg) z zadaniem zaatakowania brytyjskich okrętów. Szczęśliwie dla nich udało im się odnaleźć nowoczesny lotniskowiec HMS Victorius i przeprowadzić podręcznikowy atak. Brytyjczycy zupełnie im nie przeszkadzali sądząc, że są to wracające z patrolu Sea Hurricany. Obaj uzyskali bezpośrednie trafienia, jednak lekkie bomby nie były w stanie wyrządzić poważnych szkód – w wyniku ataku zginęło 6 marynarzy. Tuż po ataku por. Vaccari miał zestrzelić jednego Sea Hurricana, który niespodziewanie pojawił się przed nim. Po powrocie z lotu obaj piloci chcieli ponowić atak, ale tym razem z wykorzystaniem bomb 640 kg. Na to jednak nie zgodziło się Ministerstwo ponieważ stwierdzono uszkodzenie zapalników podczas uderzenia bomby. 22 Gruppo (359, 362 i 269 Squadriglie) wykonywały loty bojowe przeciwko Malcie od września do listopada 1942. W połowie listopada jednostka zostaje przebazowana na Sardynię i zostaje skierowana do ataków na port Bone w Afryce Płn. Na początku 1943 22 Gruppo zostaje przeniesiona w okolice Neapolu i przezbrojona w Re.2005, MC.202 i …. D.520C. Kolejne walki grupa toczy już w obronie tego ważnego dla Włoch węzła przemysłowego. Opis budowy Cały proces budowy znajduje się w viewtopic.php?t=23517&postdays=0&postorder=asc&start=0 . Malowanie wykonałem pędzlem z zastosowaniem farb i lakierów akrylowych AGAMY. Wash i brudzenia wykonałem za pomocą „natul wash’a” firmy MIG. Przy pomocy tego samego specyfiku (ale znacznie rozcieńczonego) wykonałem filtr na górnych i dolnych powierzchniach. Okopcenia to mieszanka Humbrola 56 i 70 naniesiona suchym pędzlem i rozmyta drobnym pędzlem moczonym w rozcieńczalniku do emalii Humbrola. Kalki Techmodu (od Re.2005) wsparte zostały przez Mr. Mark Softer. Kabinkę pomalowałem zgodnie z patentem podpatrzonym na filmie „HOW TO: Paint and fix canopies on to your models (A Basic Tutorial, Pt.1)” do znalezienia na YouTubie. Opony zostały przybrudzone delikatnie markerem GUNZE w kolorze beżowo-popielatym. A tak wygląda model w postaci ostatecznej:
-
Malta 40-43; Reggiane Re.2001 Falco II; Supermodel 1/72
dewertus odpowiedział dewertus → na temat → [L]Warsztat
Ita factum - Re.2001 Falco II został ukończony Teraz jeszcze muszę naskrobać tradycyjny Rys historyczny i mogę publikować galerię. A to na zachętę... -
Szpachlowanie zakończone... Teraz zaczyna się testowanie i dobór najlepszej metody na "wykonanie" szkiełek przy zastosowaniu kleju Revell'a - Contacta Clear. Jak widać kierunek jest dobry, ale jedna "warstwa" to za mało (co widać na zdjęciach), zobaczę jaki będzie efekt po nałożeniu drugiej warstwy... Szary podkład w okienkach "pasażerów" sprawdza się dobrze (tzn. zgodnie z oczekiwaniem).
-
Malta 40-43; Reggiane Re.2001 Falco II; Supermodel 1/72
dewertus odpowiedział dewertus → na temat → [L]Warsztat
Niestety okazało się że kalki Supermodelu rozpadają się (jest to zatem doskonały powód do przetestowania specyfiku o nazwie Liquid Decal Film), tym czasem chcaąc nie chcąc przysąpiłem do kolejnego etapu - wash'a. -
Rozpoczynam czasookres pod znakiem szpachli i papieru ściernego. Najgorsze miejsce to łączenie kabiny pilotów z resztą kadłuba (nie wiedzieć czemu jest tu bardzo duży garb oraz okolice drzwi. Niestety gdzieś posiałem tylną schodko-rampę i musiałem ten element dorobić. Obecnie model ma już główną bryłę w komplecie, położyłem pierwszą warstwę Mr. Surfacera 500. Jutro zaczyna się szlifowanko...
-
Malta 40-43; Reggiane Re.2001 Falco II; Supermodel 1/72
dewertus odpowiedział dewertus → na temat → [L]Warsztat
Jak to mawiał Pawlak: "... ot, nieuchronnie zmierza ku pełnoletności...", tak i Re.2001 jest coraz bliższy ukończenia. Model dostał już wdzianko, teraz czas na lakieru warstwę pierwszą, kalki i wash. -
Bardzo ładny "hitlersyn". Bardzo mi się podoba nienachalne zmęczenie - widać, że samolot troszku sobie już popracował, ale jeszcze nie został wymęczony i zalatany. P.S. Zaraz się ktoś trafi i powie, że oponki wypadało by jeszcze przykurzyć.
-
Front Północny 1939-44; ŁaGG-3, 3 GIAP WWS KBF; Emhart 1/72
dewertus odpowiedział dewertus → na temat → [L]Galerie
Owszem, na najczęściej publikowanym zdjęciu "czerwonej 30" Lwowa jak jest pół gwiazdy ponieważ jak sam słusznie zauważyłeś ster został wzięty z innej maszyny... A to oznacza, że przed tą operacją (wynikającą zapewne z uszkodzenia wspominanego elementu) jego ŁaGG dysponował swoim własnym kompletnym sterem, na którym widniała cała gwiazda... Co zaś się tyczy owego "stożka" (zwanego powszechnie kołpakiem) to rzeczywiście zapomniałem go "pomaziać". W instrukcji dołączonej przez producenta na stateczniku widnieje cała gwiazda, a kołpak jest czarny (jak sumienie faszysty). Problem w tym, że ŁaGGi 3 GIAP WWS KBF wręcz słynęły z dość dowolnego podejścia do malowania samolotów - co samolot to inne malowanie i oznakowanie... Ale należy się plus za czujność -
Front Północny 1939-44; ŁaGG-3, LeLv32; Roden 1/72
dewertus odpowiedział dewertus → na temat → [L]Galerie
Monografia ŁaGG-3, wydawnictwo MILITARIA. -
Witam, Kolej na prezentację drugiego ŁaGGa - czerwonoarmisty. Model zbudowany w oparciu o leciwy i bardzo prosty zestaw EMHART'a przedstawia maszynę pilotowaną przez kapt. Siemiona Lwowa z 3 GIAP WWS KBF, Leningrad, zima 1942-43. Rys historyczny. Karierę wojskową Lwow rozpoczyna w 1935 wstępując do Floty Bałtyckiej gdzie zostaje wysłany na szkolenie lotnicze. W 1937 roku kończy Wojskową Szkołę Lotniczą i zostaje przydzielony do Floty Pacyfiku, gdzie w 1938 roku bierze udział w walkach nad jeziorem Hassan. W 1939 zostaje przeniesiony do Floty Bałtyckiej i uczestniczy w Wojnie Zimowej 1939/40. Od 1941 walczy w przełamaniu blokady i obronie Leningradu. W lutym 1943 zostaje dowódcą eskadry elitarnego 3 GIAP WWS KBF wchodzącego w skład 61 Brygady Lotnictwa Myśliwskiego Floty Bałtyckiej. Służbę frontową kończy w stopniu kapitana w lutym 1943 i zostaje przeniesiony do Głównego Zarządu Sił Powietrznych Marynarki Wojennej. Do tego czasu na jego koncie widnieje 7 zwycięstw indywidualnych i 22 zespołowe uzyskane w 96 walkach podczas 280 lotów bojowych. W lipcu otrzymuje tytuł Bohatera Związku Radzieckiego. Odznaczony orderami: Lenina (dwukrotnie), Czerwonej Flagi (czterokrotnie), Czerwonej Gwiazdy, Wojny Ojczyźnianej 1-go stopnia. Głównym rejonem "działalności bojowej" Lwowa była osłona "Drogi Życia" biegnącej przez zamarznięte jezioro Ładoga i wojsk jej broniących. To nad nią uzyskał większość zwycięstw. Podczas służby pilotował głównie LaGGa-3, ale wykonywał loty bojowe także na Jakach-1 i Hurricanach. Pierwsze zwycięstwo nad samolotem fińskim uzyskał 3 grudnia 1941 nad wyspą Hogland (pilotował Jaka-1). W tym dniu wykonując wraz z dwoma innymi Jakami (Myasnikow i Chepełkin) lot na osłonę jednostek transportowych przechwycił parę Fokkerów D.XXI. Pierwszego Fokkera zestrzelili na spółkę Myasnikow i Chepełkin, drugiego Lwow. Podczas walki Finowie poważnie uszkodzili Jaka Chepełkina tak, że pilot z trudem dociągnął do lotniska. W/g danych jakie mam musiały to być Fokkery z silnikiem Waspe - pod tą datą nie figuruje żaden Fokker z silnikiem Mercury. W dniu 26 stycznia 1943 kapt. S.I. Lwow wykazuje się niesubordynacją, za którą otrzymuje.... podziękowanie. Ten dzień był dla Lwowa bardzo pracowity. W pierwszym locie udaje mu się zestrzelić Bf-110 atakującego piechotę. W czasie ataku celna seria z działka odstrzeliła w 110-tce ogon. Parę godzin później Lwow prowadzi osłonę piechoty, która jest atakowana przez jednostki niemieckie. W ramach wsparcia przeprowadza kilka ataków na niemieckie pojazdy w wyniku czego niszczy ciężarówkę (lub transporter). Kończąc patrol (już po otrzymaniu rozkazu powrotu) Lwow dostrzega czwórkę FW-190, które atakują Szturmowiki przybyłe na pomoc piechocie. Pomimo rozkazu oraz kończącego się paliwa i amunicji Lwow daje podkomendnym rozkaz do ataku. Dwie Foki zostały zestrzelone natychmiast, pozostała dwója ratowała się ucieczką w stromym nurkowaniu. Szturmowiki zebrały szyk i wykonały zadanie. Lwow odprowadził jeszcze Iły nad własne terytorium, po czym bezpiecznie wrócił do bazy. Zdarzenie miało miejsce ok godz. 15 w okolicy Schlisselburga. Ostatni lot bojowy nad Leningradem wykonany przez Lwowa także miał nietypowy przebieg... W dniu wyjazdu Lwow czekając na łącznikowego Po-2 siedzi w dowództwie pułku, gdy do jego kompana (Igora A. Cubero(?) - także Bohatera ZSRR) podchodzi dowódca pułku z poleceniem zebrania 8 samolotów i wykonaniem osłony wojsk w rejonie Sinyavino. Na uwagę, że dostępnych jest tylko 7 pilotów Lwow wyciąga z bagażu pilotkę, słuchawki i stwierdza, że chętnie się przeleci. Podczas lotu nad Leningradem trafiają na samotnego Dorniera, po kilkuminutowej wspinaczce Lwow przeprowadza udany atak na intruza - samolot spada w okolicy Iwanowa na północnym brzegu Newy. Po wylądowaniu przesiada się do Pociaka i leci do Moskwy. M. Bykow w książce "Zwycięstwa sokołów Stalina" weryfikuje zwycięstwa sowieckich asów, w tym także Lwowa. W/g niego z 7+22 zgłoszonych zwycięstw potwierdzenie znajduje 6 zwycięstw indywidualnych i 10 zespołowych: 21.08.1941, 1 x Hs-126 (zespołowo - 1 / 2) 16.09.1941, 1 x Ju-87 (zespołowo - 1 / 2) 17.09.1941, 1 x Ju-88 (zespołowo - 1 / 2) 26.11.1941, 1 x Bf-109 (zespołowo - 1 / 2) 03.12.1941, 1 x Fokker D. XXI 28.01.1942, 1 x Bf-109 17.08.1942, 2 x Fokker D. XXI (zespołowo - 2 / 6) 05.09.1942, 1 x Bf-109 11.09.1942, 1 x Bf-109 (zespołowo - 1 / 2) 11.09.1942, 1 x Bf-109 (zespołowo - 1 / 2) 26.09.1942, 1 x Bf-109 (zespołowo - 1 / 2) 29.09.1942, 1 x Bf-109 23.01.1943, 1 x Bf-109 24.01.1943, 1 x Bf-110 (zespołowo - 1 / 2) 26.01.1943, 1 x Bf-109 Opis budowy Z modelu Rodena przeszczepiłem wydechy i maszt antenowy. Malowanie wykonałem pędzlem (kamuflaż podstawowy) i aerografem (kolor biały) z zastosowaniem farb i lakierów akrylowych AGAMY i MODEL MASTER. Wash i niewielkie przybrudzenia zrobione przy pomocy Neutral Wash’a firmy MIG, zadrapań nie wykonałem (nie dopatrzyłem się ich na zdjęciach). Okopcenia to mieszanka Humbrola 56 i 70 naniesiona suchym pędzlem i rozmyta wacikiem do uszu nasączonym rozcieńczalnikiem do emalii HUMBROL. Kalki producenta wsparte zostały przez MR. MARK SOFTER. Koła przybrudzone markerem do wash’a GUNZE. Odrapania białej farby wykonałem drobnym papierem ściernym.
-
U mnie podobnie jak u Tuwima, "... najpierw powoli, jak żółw ociężale..." ruszyła praca nad modelem ospale, szarpnęła częściami i klei z mozołem... W roli wspomagacza przy ustalaniu stateczników względem siebie oraz wypełniacza/szpachli doskonale sprawdziła się taśma Tamiya... Okienka kabiny pilotów wypiłowane...
-
Tia, taki faszystwoski Vampire
-
Front Północny 1939-44; ŁaGG-3, LeLv32; Roden 1/72
dewertus odpowiedział dewertus → na temat → [L]Galerie
Jeśli już mi się trafi takie ustrojstwo to najbardziej pomocny jest... kobiecy zestaw do piłowania paznokci. Najlepiej jak wszystkie trzy gradacje są na oddzielnych pilnikach (najczęściej oznaczone numerem i kolorem: 1, 2, 3; szary ciemny, biały, rózowy lub jasny szary). Ważne jest aby były to pilniki z elastycznym rdzeniem, które bardzo łatwo można wygiąć palcami jednej dłoni. Ową krawędź delikatnie zeszlifowuję (jeśli gdzieś mi się przedobrzy to poźniej robię retusz / podmalunek. To zależy co rozumiesz pod pojęciem równomiernych warstw obok siebie... Jeśli w jakimś malowaniu masz (dajmy na to) dwa kolory i chcesz aby ilość warstw nałożonej farby była równa to można, ale jest to dużo bardziej upierdliwe i ryzykowne. Dlaczego jest upierdliwe? Po pierwsze musisz mieć albo bardzo pewną rękę (sprawdza się tylko przy plamach o nieregularnym kształcie (np. malowania rosyjskie i RAFowskie), lub maskować dwa razy. Po drugie, w przypadku konieczności zeszlifowania karbu może dojść do sytuacji, że doszlifujesz się do gołego plastiku, zaś sam karb zwykle jest szerszy. Osobiście nie bawię się w takie coś z dwóch podstawowych powodów: pierwszy - nie znoszę maskowania, dlatego najpierw maluję jednym kolorem (zwykle jaśniejszym), maskuję i maluję drugim. Dzięki temu w przypadku zbyt mocnego szlifowania dochodzę do pierwszego koloru a nie plastiku. Drugim powodem jest fakt, że kamuflaż to nie wszystko, potem na całość dochodzi jeszcze lakier błyszczący (kalki i wash), następnie lakier matowy lub satynowy nadający właściwy "połysk", zaś koniec zwięcza jeszcze filtr (czyli kojena warstwa). Jak widzisz po czymś takim generalnie wszystko ładnie się niweluje / wyrównuje. Malować zaś zawsze należy w myśl zasady - więcej cienkich (rzadkich) warstw niż mniej grubych. Aby uniknąć przesadnie dużego garba staraj się malować od maskowania do środka plamy i w razie konieczności usuwać nadmiar zbierającej się przy maskowaniu farby. Jeśli to mozliwe kolejne warstwy kładź prostopadle do siebie i staraj się zachować zgodny kierunek nanoszenia na całej plamie (jest to jeden z elementów, które zapobiega "smużeniu"). -
Bardzo fajny model, mnie ostatnio także coraz bardziej kusi powrót do początków (wychowałem się na pasażerach rodem z DDR). Drobne uwagi do modelu - sloty wyglądają na nierówno pomalowane i chyba za bardzo się kolega pospieszył z malowaniem dziobu od prawej strony - taki "celulit" się tam zrobił. Gratuluje udanego powrotu do modelarstwa
-
Obiema "rencami" podpisuje się pod opinia kolegi Mnie własnie owe ciapki na boku póki co skutecznie odstraszają od większości modeli ferfluchte Luftwaffe
-
Madagaskar 1942; Fairey Fulmar, Airfix - skala 1/72.
dewertus odpowiedział Herod → na temat → [L]Warsztat
Mam ten model i czytając Twoją zapowiedź o ryciu linii dosyć długo przecierałem oczy ze zdziwienia. Model Airfixa to tak samo jak Smer przepak jakiejś czeskiej firmy, której nazwy teraz nie pamiętam. Raczej skłaniałbym się do stwierdzenia, że linie są ciut za wyraziste niż za małe i raczej wymagają lekkiego potraktowania Mr. Surfacerem (szpachla w płynie) niż dodatkowego pogłębiania. Jeśli szukasz taniej alternatywy dla płynnej szpachli to polecam... korektor w płynie. Nakłada się go tak samo i nadmiar łatwo usuwa wilgotna chusteczką lub wacikiem. Problemem takiego substytutu jest jego podatność na wodę (czyli malowanie akrylami odpada) i dość spora kruchość (czyli bardziej nada się do drobnych szpar). Wbrew pozorom podstawowe "gadżety" modelarskie nie powinny mocno uszuplic Twojej kieszeni, tym bardziej że tuba szpachli (nawet krajowego Wamodu) wystarczy Ci na długo. Dobrze, że z tempem budowy się nie spieszysz, ale do tego dodaj jeszcze stopniowanie technik modelarskich, jakie będziesz wprowadzać do warsztatu - jak koledzy pisali: nawet nie wiesz ile momentów krytycznych przed Tobą przy "zwykłym" klejeniu modelu z pudła (bez dodatków)... -
Front Północny 1939-44; ŁaGG-3, LeLv32; Roden 1/72
dewertus odpowiedział dewertus → na temat → [L]Galerie
Oszklenie - zgadzam się, problem pojawił mi się przy demontażu taśmy maskującej. Farba akrylowa jakoś słabo się trzyma oszklenia (zwłaszcza czarna Model Mastera). Chwyty powierza - są nawiercone a nie malowane Zróżnicowanie powierzchni - także jest (w formie washa / filtra). Na zdjęciu tego wprawdzie za bardzo nie widać, ale od budowy Re.2000 wprowadziłem element nakładania filtrów do warsztatu. Wiem, że lepsze efekty uzyskiwane są poprzez zabawę odcieniami, ale to wymaga aerografu, a tego nie opanowałem jeszcze na tle aby się o coś takiego pokusić (prawdę powiedziawszy w zakresie malowania aerografem to dopiero stawiam pierwsze kroki)... No i w tym konkretnym przypadku takiego wypłowienia na zdjęciach nie widziałem - samolot więcej stał w hangarze niż latał. Panowie, Dziękuję za uwagi i komentarze. -
A malowanie szanowny kolego to gdzie uskuteczniał??? Chyba u lakiernika . Swoją drogą to ciekaw jestem ile zajmuje czasu i ile "idzie" materiałów na takie malowanie... Model zaiste twórcy jego godzien jest.
-
Zastanów się czy dokonałeś właściwego wyboru... Z każdym modelem będzie.... gorzej - będziesz więcej umiał, ale także więcej niedociągnięć i błędów widzieć będziesz i więcej będziesz chciał poprawiać Umiejętność warsztatowa i malarska przyjdzie z czasem, na początek koncentruj się na poprawnym sklejeniu tego co daje producent (tutaj widać (może się mylę), że odwrotnie wkleiłeś śmigło...). Przy malowaniu kieruj się zasadą - więcej rzadszych warstw. Otrzymasz dużo lepszy rezultat i łatwiej będzie Ci kontrolować proces malowania. Farby dobrze wymieszaj i rozcieńczaj (humbrole pod pędzel początkowo można śmiało wzbogacić o 10-20% rozcieńczalnika). Pędzle stosuj z miękkim, naturalnym włosiem. Ważny jest odpowiedni dobór grubości pędzla i jego późniejszą pielęgnacją (przy malowaniu humbrolem lepiej jest umyć pędzel zaraz po malowaniu w ciepłej wodzie z dodatkiem płynu do mycia naczyń i osuszyć włosie papierem, ale tak by go nie roztrzepać tylko zachowac pierwotny kształt). Powodzenia i wytwałości - kolejne będą lepsze
