Jump to content

Drugie życie T-34


knoor
 Share

Recommended Posts

Też tak macie? Każdy nowo ukończony model trafia na najbardziej wyeksponowane miejsce w gablocie i wraz z upływem czasu przesuwa się coraz bardziej na jej tyły. Umiejętności rosną i na coś, z czego jeszcze niedawno było się zadowolonym, po pewnym czasie żal patrzeć. Przychodzi w końcu taki moment, że miejsca na składowanie zaczyna brakować i stajemy przed pytaniem: co dalej? Można taki stary model wyrzucić, można wzorem buddyjskiej mandali dać jakimś dzieciakom do wysadzenia petardą. Można też wykorzystać już zbudowany obiekt i poświęcić na trening swoich umiejętności, w efekcie dając mu niejako nowe życie. Ja wybrałem właśnie tę trzecią opcję.

 

Niedawno kupiłem książkę The modelling guide for rust and oxidation i postanowiłem potrenować nieco przedstawione tam techniki na jakimś modelarskim złomie. Ale po co brać jakieś plastikowe graty, skoro można wziąć cały, gotowy model z samego końca swojej gabloty? Obiektem, na który padło jest T-34/76 Zvezdy - jest to mój pierwszy model, ukończony jakoś dwa lata temu. Jak wyglądał do niedawna, pokazuje fotka poniżej - jak widać określenie średni można uznać tu za komplement:D Na próbę zrobiłem samą wieżę - jak wyszła, można zobaczyć tu:

 

Spodobało mi się, dlatego teraz wezmę się za kadłub. Efekt, jaki będę chciał osiągnąć to stary, mocno zardzewiały, zapomniany czołg - coś, co czasem widzi się stojące na tyłach muzeów w oczekiwaniu na odrestaurowanie. Żeby trochę go ożywić namaluję na nim różne napisy w stylu graffiti oraz odręczne tagi. Będę szedł z grubsza tak, jak opisane jest to w książce. Jeśli ktoś planuje wkrótce zbudowanie zardzewiałego wraku - zachęcam do obserwowania. No to do roboty!

 

Krok pierwszy, tak wyglądał model za który się biorę.

 

t34.thumb.jpg.a5ecbdc92d72bddf576affd49a32b3fb.jpg

 

Krok drugi: jako, że będzie to wrak to w myśl hasła "Shittiness is part of the charm" oderwałem mu zbiorniki paliwa z tyłu, reflektor, mocowanie anteny, klakson oraz skrzynkę z błotnika. Błotnik z przodu również zniknął. Zamknąłem właz z przodu - teraz żałuję, bo mogłem zostawić otwarty i zrobić w środku śmietnik z pustych butelek po wódce/tanim winie. Ale nic straconego, jeszcze wykorzystam ten pomysł w przyszłości.

2.thumb.jpg.ae0b14964afe72f4cfb3068af9008abf.jpg

 

Krok trzeci: teraz bez żadnego czyszczenia całość zamalowałem mieszanką czerwonobrązowego (Tamiya Rull Red) i czarnego. Pancerz (grube płyty) będą mieć ciemnobrązowy kolor. Cieńsze blachy (np błotniki) rdzewieją szybciej/bardziej, dlatego dodatkowo dostały jaśniejszym brązem, Tamiya XF79

 

3.thumb.jpg.14460113e7afa554b700fd743a9c9790.jpg

 

Krok czwarty, który - jak się później okazało - zepsułem: chipping fluid. Mam dedykowany chipping fluid Miga, ale cebulacka natura zwyciężyła i użyłem po całości dwóch warstw lekko rozcieńczonego lakieru do włosów. Zdjęcia nie wrzucam, bo wygląda tak samo jak w kroku 3 :)

 

Krok piąty: to nie atak gołębi w skali 1:35, po prostu pomyślałem sobie, że trochę takich kropek urozmaici mi kolor bazowy. Od razu mówię, że tego kroku w książce nie ma:)

4.thumb.jpg.4d2af7b7ab375fff125171032e78bdbb.jpg

 

Krok szósty: baza i drapanie. Kolor bazowy to bliżej nieokreślona mieszanka zielonego i białego, mająca imitować spłowiałą farbę. Wkrótce po położeniu wziąłem się za drapanie. No i tu wyszedł największy minus metody na chipping fluid, czyli losowość. Farba po zamoczeniu niby trochę schodziła, ale jednak nie do końca. Wreszcie wkurzyłem się, kadłub wylądował na 15 minut w zlewie, a gdy i to nie pomogło uznałem że dosyć tego i popsikałem go odtłuszczaczem do kuchni. No i tu przechodzimy do kroku siódmego, czyli...

5.thumb.jpg.f0045bedfa476c89feab459030e6a462.jpg

 

 

Krok siódmy - zaczynamy od nowa. Farba elegancko zeszła po użyciu odtłuszczacza. Przy okazji urwałem tylny błotnik:)

6.thumb.jpg.c05dd7f0e6bd55d3f07cb5ee25c9645a.jpg

 

Krok ósmy - podkład. Zwykle nie mam problemów z przyczepnością farby i nie używam specjalnego podkładu, ale przy chipping fluidzie ta ekstra przyczepność może się przydać, stąd użyłem Mr. Surfacera 1000. Spaw przy przedniej płycie jest wyjątkowo paskudny, ale uznałem, że zostawiam jak jest. Ostatecznie chce trenować malowanie, nie spawalnictwo.

7.thumb.jpg.d7bce18b7bc2357088f6602ce906be31.jpg

 

Krok dziewiąty: deja vu, czyli znów ciemny brąz na koła, gąsienice i pancerz oraz jaśniejszy brąz na błotniki. No i teraz mam zagwozdkę - czy użyć chipping fluidu miga czy może znów walczyć z lakierem. Powiedzenie mówi, że Polak przed szkodą i po szkodzie głupi, dlatego chyba pójdzie zwykły lakier. Tym razem dam nierozcieńczony i więcej warstw i zobaczymy, co się stanie. CDN

 

8.thumb.jpg.d36db129a0cba2311a760f195757a1db.jpg

 

Link to comment
Share on other sites

Fajnie, że się zabrałeś za ten temat. Co do lakieru, to z tego co piszesz, tak na moje oko to go dałeś za cienką warstwę i z tego wynikły całe problemy, oczywiście nie chodzi o to, żeby zalewać model lakierem, ale z pewnością za cienko też nie jest dobrze. Ps co to za tajemnicze odtłuszczacze masz do zmywania farby?

Edited by michal0281
Link to comment
Share on other sites

4 minuty temu, michal0281 napisał:

Ps co to za tajemnicze odtłuszczacze masz do zmywania farby?

Nic tajemniczego, znajdziesz je w każdym sklepie:) Zwykły odtłuszczacz do kuchni, ja używam Cilit Bang, ale podejrzewam, że każdy inny również się nada. Można nim czyścic narzędzia, można nim czyścić modele bez obaw o zniszczenie plastiku. Ja używam do malowania Tamiyi/Vallejo i mogę potwierdzić, że ściąga te farby po dowolnym okresie. Natomiast nie radzi sobie z zaschniętym Lifecolor, szpachlówki/podkłady (np. Mr Surfacer) również lepiej czyścić jakimś Wamodem.

 

ShotType1_540x540.jpg

  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Krok dziesiąty: chipping fluid, a po nim kolor bazowy. Jako fluid ponownie użyłem lakieru do włosów, ale tym razem w znacznie większej ilości (kilka warstw, do tego stopnia, że sam model zrobił się z matowego błyszczący). Ostatnio trochę eksperymentowałem z chipping fluidem, dlatego też może kilka słów dla osób interesujących się/planujących użycie tej metody. O ile daje ona ciekawe efekty i fajnie wygląda na filmikach promujących moim zdaniem średnio nadaje się do użycia przy robieniu modeli czołgów w stanie "używalności". Dlaczego:

 

 - duża nieprzewidywalność - może okazać się, że farba nie chce schodzić, wówczas całkiem prawdopodobne będzie całkowite ściąganie farby z modelu i restart. Analogicznie, może okazać się że farba schodzi zdecydowanie zbyt chętnie - i to, co miało być kilkoma ryskami nagle stało się olbrzymim kawałkiem gołej stali

- duża czasochłonność - tak, tak. Wydaje się, że nie ma tu wielkiej filozofii, trochę wody i trochę dziubnięć pędzlem, 5 minut i gotowe - ale jednak zrobienie ciekawej faktury zadrapań/zarysowań wymaga dużo uwagi i ostrożności. Jeden zły ruch może spowodować zerwanie zbyt dużej ilości farby - i mamy problem. Należy pracować na małych kawałkach jednocześnie, ostrożnie i zawczasu mając już w głowie planowany, końcowy wygląd.

 

Przy "zwykłych" modelach do obić moim zdaniem dużo lepiej sprawdza się gąbka lub pędzel. Ewentualnie chipping fluidu można użyć do pewnych powierzchni, typu fragmenty błotników, jakieś blaszane zbiorniki - ale bazując na swoich doświadczeniach raczej nie polecam używania go do "po całości". Inaczej sprawa ma się w przypadku robienia wraków/mocno zardzewiałych pojazdów. Tutaj ta metoda daje fajne efekty. Warto pamiętać, że lepiej dać fluidu za dużo niż za mało:)

 

9.thumb.jpg.1bc0b8ed875bc618aad970fd558b353f.jpg

 

Krok jedenasty: drapanie. Przy kadłubie miałem sporo więcej powierzchni do obrobienia niż przy wieży, dlatego też miałem szansę na wypracowanie jakiegoś konkretnego podejścia. Metoda, jakiej używałem pod koniec była następująca: dużym, miękkim (ważne!) pędzlem zwilżam fragment, na którym w danym momencie chcę pracować. Zaczynam od zrobienia kilku drapnięć wykałaczką (grubsze) lub pęsetą (cieńsze), ponownie zwilżam. Następnie, w zależności od tego, jak dużo farby chcę ściągnąć:

 

- jeśli małą lub średnią ilość, pracuje małym, średnio twardym pędzelkiem pomagając sobie wykałaczką, co jakiś czas dodając trochę wody

- jeśli dużą ilość, wówczas używam twardego, sztywnego pędzla i większej ilości wody.

- jeśli chcę utworzyć pojedyncze punkty ściągniętej farby, wówczas uderzam pędzlem od góry

 

Warto mieć w zanadrzu jakiś miękki pędzel do odciągania wody z kawałeczkami ściągniętej farby. Tak jak też pisałem wcześniej, lepiej zawczasu użyć za dużo chipping fluidu niż za mało. Po skończeniu tego etapu nie ze wszystkich powierzchni jestem zadowolony, ale pocieszam się tym, że będę miał jeszcze okazję poprawić/ukryć te nieudaneprzy okazji malowania graffiti.

 

10.thumb.jpg.f8a278be5375e34681d2857486ae484d.jpg

 

Krok dwunasty: akrylowy niby-wash oraz chipping gąbką. Wymieszałem sobie kolor zbliżony do bazy, ale jaśniejszy i użyłem go jako washa w zagłębieniach, liniach podziału, zakamarkach itd. Dodatkowo wykorzystałem go do zrobienia obić gąbką. Idea jest taka, że po użyciu ogólnego washa w kolorze rdzy miejsca te będą odcinać się nieco od zwykłej bazy, dając kontrast i ciekawy efekt. Gąbką natomiast można odtworzyć trochę farby tam, gdzie przesadziło się z jej ściąganiem.

 

11.thumb.jpg.acc772b0cf7edfd9bee334b7d18c4472.jpg

 

Krok trzynasty: save game, czyli lakier satynowy po całości. Przyczepiłem też wieżę, żeby pokazać mniej więcej jak różni się oczekiwany efekt końcowy od stanu obecnego. W kolejnym kroku zacznie się zabawa olejami i zrobi się ciekawiej.

12.thumb.jpg.a28fb20a8a3a13ece05be1864bdc2c40.jpg

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Dziś taka ciekawostka, o której nie wiedziałem - co się stanie, gdy użyjemy chipping fluidu (tego prawilnego, od Miga) na powierzchni potraktowanej wcześniej olejami (tu: wash Rust Streaks)? Odpowiedź na obrazku. No kurrr...

chipping.thumb.jpg.a4f324dd82299402a50e6e73a8e7ba16.jpg

 

Pracowałem ostatnio trochę z olejami, ale uznałem, że kontrast między rdzą a spłowiałą zielenią będzie za duży. Stąd decyzja o dodatkowej warstwie ciemniejszego zielonego położonej na kolejną już warstwę chipping fluidu - jak widać nie plan się nie powiódł;) Fluid zmyłem wodą, model jest cały mokry - poczekam do jutra, położę bezbarwny lakier i operację powtórzę.

Link to comment
Share on other sites

@knoor, obawiam się, że to nie wina  oleju, lecz satyny, co ja polożyłeś wcześniej.  Identyczny efekt przerabiałem także po błyszczącym, nie wiem jak fluid rozprowadza się po matowym, tego jeszcze nie testowałem. 

Pozdrawiam

Marek 

Link to comment
Share on other sites

Zawsze możesz powalczyć z napięciem powierzchniowym 😀

Walka polega na ciągłym rozprowadzaniu fluidu- zbierze się, traktujesz pędzlem, gdy dojedziesz do końca, zaczynasz od początku. raz za razem, aż do momentu wyschnięcia fluidu. U mnie się to sprawdziło na Pz. III i Sdka pod zimowy kamuflaż. Satyna jeden, sido drugi model. 

Link to comment
Share on other sites

Z uwagi na wcześniejsze problemy z chipping fluidem (zbijanie się w kropelki zamiast prawilnego pokrywania powierzchni, foto powyżej) dziś przeprowadziłem eksperyment: co powoduje takie zachowanie? Podejrzewałem, że było to spowodowane użyciem fluidu na powierzchnię pokrytą wcześniej farbami olejnymi (chociaż nie mam pojęcia, jaki byłby mechanizm tego zachowania). Na próbę użyłem dwóch różnych lakierów do pokrycia modelu - matowy Mr. Hobby i satyna Vallejo. Po użyciu lakieru problem zniknął, chipping fluid można nałożyć normalnie.

 

Wołam @Pan_na_Zulawach do wyników i ruszam dalej z robotą.

 

 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Tych warstw jest tam już tyle, ze straciłem dokładną rachubę;) Policzmy...

1. Podkład

2. Baza brąz

3. Chipping fluid

4. Jasny zielony+drapanie

5. Lakier satyna

6. Mix wash+oleje

7. Lakier mat

8. Chipping fluid

9. Ciemniejszy zielony+drapanie

10. Lakier mat

11. Aktualnie znów lecę z mixem wash+oleje

Link to comment
Share on other sites

Podążając listą kolejnych etapów, retrospektywnie cofam się do początku tygodnia i kroku 14:

 

Krok 14 - zacząłem zabawy z olejami, ale jedna czegoś mi brakowało, kontrast między brązem a jasnym zielonym był zbyt duży... po namyśle postanowiłem położyć jeszcze jedną, bardzo cienką warstwę ciemniejszego zielonego położonego na chipping fluid. Jak się jednak okazało, chipping fluid i oleje nie za bardzo się lubią (patrz wpis powyżej), efektem czego znów trzeba było polecieć krokami lakier->fluid->farba. Po tej operacji model wyglądał tak:

13.thumb.jpg.34ad866c21034dc517db9a5652da60ec.jpg

 

Krok 15 - znów drapanie, a po nim znów lakier bezbarwny. Nie planuję już więcej drapać, dlatego czas na parę słów odnośnie porównania lakier do włosów vs dedykowany chipping fluid. Moim zdaniem dedykowany środek sprawdził się lepiej od lakieru (używałem jakiegoś taniego lakieru do włosów z biedry nakładanego zarówno z puszki jak i aerografem). Dedykowany środek dawał mi lepszą kontrolę oraz pozwalał na tworzenie mniejszych, precyzyjniejszych obić, które potem fajniej wyglądają na modelu. Lakier do włosów tworzył raczej duże ubytki, które trudniej było kontrolować. Dodatkowo zauważyłem, że lakier ma taką niefajną przypadłość, że potrafi się aktywować nawet po pokryciu lakierem bezbarwnym. Z jednej strony strony jest to niepożądane, z drugiej jednak zauważałem też, że można w ten sposób uzyskać efekt "odchodzącej farby" - i to dosłownie takiej łuszczącej się. W pewnych sytuacjach myślę, że taki efekt może się przydać i można to wykorzystać. Ogólnie jestem raczej niezadowolony z efektów, jakie uzyskałem na kadłubie przy użyciu lakieru do włosów. Wieża na której użyłem chipping fluidu wyszła mimo wszystko jakoś fajniej.

14.thumb.jpg.8838906644642baae0082f8d9f676193.jpg

 

Krok 16 - oleje. O olejach wspomniałem już pobieżnie w kroku 14, ale tu rozpisze się trochę więcej. Moim zdaniem to dopiero oleje pozwalają wyciągnąć 110% z poprzednio położonych warstw - czyli ciemnobrązowej bazy oraz dwóch odcieni zielonego. Natomiast dużo zależy tu od układu i wyglądu obić - moim zdaniem na kadłubie nie wyszły mi tak fajnie jak na wieży (po części wina użytego fluidu - dedykowany na wieży vs lakier na kadłubie). Ale do rzeczy. Używałem zamiennie trzech środków: Rust streaks od AK (80% roboty zrobiłem tym jednym środkiem), Light rust wash Miga (jakieś 10% miejsc) oraz Tamiya Panel Liner Brown (też jakieś 10% roboty). Rust streaks był moim "środkowym" kolorem, light rust jasnym a panel liner - bez niespodzianek - ciemnym. Jeśli powierzchnia, nad którą pracuję miała dużo obić i dużo odsłoniętej stali, zwilżałem całość White Spiritem a potem nakładałem tu i tam wash. Efekt można urozmaicić albo dając gdzieniegdzie więcej produktu albo używając w niektórych miejscach innych odcieni brązu (u mnie light rust/panel liner). Zwilżenie powierzchni powoduje, że kolory od razu zaczynają się ładnie nakładać, ale i tak całość jeszcze wybiórczo blenduje tu i tam małym pędzelkiem. Ostateczny efekt jest taki, że cała powierzchnia nad którą pracuje dostaje jakąś większą lub mniejszą ilość washa, powodując przesunięcie koloru w stronę brązu - więc wash staje się trochę filtrem a nie stricte washem. Jednak takie dywagacje odstawiam na bok, ważniejszy jest efekt, a nie rozkminy od ilu %% mamy wash a od ilu już coś innego;)

Jeśli powierzchnia ma mniej obić, robię losowo kropki washa, które potem blenduje - jednak efekt końcowy jest podobny, powstaje taki filtro-wash. Generalnie co uważam za najbardziej istotne w tym punkcie: polecam mieć w zanadrzu dwa-trzy koloru do robienia rdzy, wybrać sobie jeden (środkowy) jako główny i dwa pozostałe do stworzenia ciekawych kontrastów. Ogólnie krok ten zajmuje dość dużo czasu i pośpiech jest niewskazany. Ja planuję na pewno spędzić tu jeszcze trochę czasu:)

15.thumb.jpg.6c056637d544f8a0cca1f88a7a2ccdfe.jpg

 

Czeka mnie jeszcze trochę zabawy olejami oraz pracy nad zawieszeniem nim przejdę do mazania graffiti. Jak na razie czołg z wieżą wygląda o tak:

 

16.thumb.jpg.1b32386028ee0d55b1fdf61125ae4c42.jpg

 

17.thumb.jpg.d389783520e080f77a97748da6db31ce.jpg

Edited by knoor
dodane foto
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Nurtuje mnie od pewnego czasu jedno pytanie: jeśli stał (stoi) w krzakach czekając na swoją kolej do renowacji i ekspozycji, a (sądząc po graffiti i jak pisałeś na początku planie na śmietnik w środku) pospólstwo miało do niego nieograniczony dostęp, to czy miłośnicy tanich alkoholi  czy inni "potrzebujący" nie pozbawili by go w tzw. międzyczasie zapasowych ogniw? :hmmm:

Edited by Baas ArK
Link to comment
Share on other sites

@Baas ArKGdy go budowałem wymyśliłem sobie, że zrobię po bokach takie niby przyspawane ogniwa w ramach "dodatkowego pancerza". Teraz w ramach przebudowy chciałem je oderwać, ale przez to, że są przyspawane dość solidnie Extra Thinem, odpuściłem sobie - byłoby więcej szkody niż pożytku 😉

Link to comment
Share on other sites

Dobra pany, są tu może jacyś spece od emalii/olejów, bo mam pytanie? Dlaczego kiedy używam washa gotowca (AK 013 RUST STREAKS, emalia) tam, gdzie warstwa jest trochę grubsza kolor robi się jakiś satynowy/półbłyszczący, a tam, gdzie warstwa jest cieniutka wychodzi piękny mat? Od czego jest to zależne? Wash ten sam, oczekiwałbym dlatego tego samego (matowego) efektu niezależnie od położonej grubości.

 

Poniżej foto dla przykładu - gąsienica satynowa, błotnik matowy. Washowane praktycznie w tym samym momencie.

fender.jpg

Link to comment
Share on other sites

Porobiłem jeszcze trochę rdzy i teraz czas na graffiti. To będzie chyba najbardziej czaso- i pracochłonna część, bo:

- trzeba wyszukać jakieś ciekawe napisy/tagi

- trzeba zrobić to tak, żeby nie wyglądało, że wszystko zrobiła jedna osoba -_-

- nie umiem robić ani grafitti ani tagów

- każdy napis będę robił ręcznie pędzlem (dużo dziubania) albo aerografem (dużo wycinania masek)

 

No właśnie, co do aerografu. Weźcie podrzućcie jak to zrobić, żeby malować takie cienkie linie po 1-3 mm. Bo albo mi nie leci farba albo robią się kleksy/pajączki, nawet jeśli zejdę z ciśnieniem do minimum. Poniżej pierwsze podejścia:

 

18.jpg

19.jpg

20.jpg

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

No ja mam tak samo, albo nie leci, albo kleksy na małym wychyleniu spustu, niezależnie od ciśnienia i rozcienczenia. 

Gdzies słyszałem że może pomóc dodanie błyszczacego lakieru do mieszanki albo wymiana igły. 

Link to comment
Share on other sites

No i przy okazji na papierze/ręczniku papierowym mogę sobie malować dowolnie cienkie linie, a na plastiku już nie. Trzeba poczytać będzie, co ludzie radzą na to robić. Ruskie czołgi jakoś nigdy nie wymagały ode mnie zbytniego wyrafinowania w posługiwaniu się aero:)

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.