Skocz do zawartości

Kamil K.

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    2 178
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    28

Zawartość dodana przez Kamil K.

  1. A umyłeś porządnie ten gwint pomiędzy korpusem aerografu a osłoną trzymającą dyszę? Ultra to bardzo prosty aerograf i w wypadku komplikacji w 99% przypadkach wystarcza rozebranie i dokładne wymycie. Na tym gwincie często zbiera się syf i to on z reguły odpowiada za bąbelkowanie. Polecam dokładne obejrzenie tego elementu i wymycie go, ew. wyskrobanie rowków wykałaczką. Poza tym wypucuj na błysk kanał doprowadzający farbę i jeszcze raz obie dysze. Nie wiem czym malowałeś wcześniej i jak dokładnie czyściłeś aerograf, ale tam mogły się okrutne syfy zebrać przy nieodpowiednim obchodzeniu ze sprzętem.
  2. No i teraz to rozumiem! Jest znacznie, znacznie lepiej, kibicuję dalej!
  3. I tak sobie dalej powolutku buduję. Skończone DszK z małym dodatkiem części RB Model i znalezionymi w szpargałach nabojami. Dodałem też lampy - powiedzmy że - zbliżone wyglądem bardziej do polskich lampek niż radzieckich. Zacząłem też strugać tylną płytę. Na sucho pasuje tylko na słowo honoru, ale z testów wynika, że po przyklejeniu powinno być dobrze/łamane na poprawnie. Pozdrowienia!
  4. Ja myślę, że to przebija ciemnozielona farba spod jaśniejszej - albo na odwrót.
  5. Nie jest wcale źle, tylko trochę monotonnie. Moim zdaniem, jeśli nadal chcesz odtworzyć sobie ten wóz z Donbasu, to mści się teraz trochę brak zdrapek na lakier - tu się aż o to prosiło. Dodatkowo spokojnie mogłeś użyć większej ilości kolorów na kostkach. W sumie nie jest jeszcze na to za pozno. Możesz zrobić jeden szablon na kostkę i je podmalować tu i tam innymi odcieniami zieleni, brązów, jakieś pojedyncze czarne, etc. W sumie z ręki też się da je pokolorować, więc rozważyłbym to na Twoim miejscu. Na takiej nierównej powierzchni nie wiem czy filtry dadzą Ci oczekiwany rezultat. Chyba, że będziesz blendowal te kostki też pojedynczo i różnymi kolorami. Baw się i kombinuj, potencjał jest i można to jeszcze spokojnie wyciągnąć.
  6. Cześć, Coś tam dalej dzieje się... Na razie przezornie unikałem robienia co większych przeróbek, których wymaga oryginał i skupiłem się na tym, co mogę poskładać niemalże prosto z pudełka. Oczywiście przy polskim teciaku należałoby i tak każdy krok konsultować z kwitami, bo co chwila wychodzi jakiś kwiatek. Ja np. machnąłem się i przykleiłem ostatnio haki na wieży, tam gdzie proponował Takom. Potem wyszło, że powinny być w innych miejscach i nie 3 a 4. Tak czy siak etap bezstresowego klejenia właściwie się kończy. Muszę się wziąć za płytę nadsilnikową, a potem wykombinować sobie całe gumowe dopancerzenie wraz majdanem na wieżę. Pozdrowienia!
  7. Nie chcę, żebyś dostał białej gorączki po tym, co napiszę, ale patrząc na zdjęcie oryginału mam nieodparte wrażenie, że ma on inny typ gąsienic - OMsh, niż ten, który skleiłeś z zestawu Miniart (rmsh). Ale tu się musi wypowiedzieć, ktoś kto jest lepiej opatrzony na T-55. Na OMsh wskazują też zdjęcia podesłane przez Adamsa. Na jednym jest chyba nawet wóz, który chcesz odwzorować i zdecydowanie wygląda to na inny typ gęsi.
  8. Sto lat minęło, ale znalazłem chwilę, żeby porobić coś przy T-55. Powolutku do przodu. Pozdrowienia!
  9. Cześć, Kolejny rok się kończy, więc można dorzucić tegoroczne ulepki. T-54 mod. 1951 - Miniart 1/35 ZSU-57-2 - Trumpeter 1/35 Pozdrowienia!
  10. Kamil K.

    Najlepszy Aerograf

    Nie ma takiego aerografu, który sam za Ciebie pomaluje model i zrobi to dobrze, a potem bez problemu się wyczyści i zakonserwuje. Jak się nie nauczysz i nie zadbasz odpowiednio to żaden sprzęt nie pomoże. W innym wątku piszesz, że posiadasz Paasche TGX, aerograf wart kilka dobrych stówek jak nie lepiej. Jeśli on sprawia Ci problemy i nie osiągasz nim satysfakcjonujących efektów, to naprawdę nie widzę sensu dalszego inwestowania w droższy sprzęt. To nic nie zmieni.
  11. Cześć, Na forum rewolucja taka, że nic nie mogę ogarnąć... ale może uda sie napisać posta po ludzku. Model dostał kapcie. Foty robione telefonem, bo chwilowo sprzedałem swój aparat. Pozdrowienia!
  12. Okej, możemy zmienić nieco proporcje. Tak czy siak, gdybym chciał na modelu odwzorować stan jak na Twoich fotkach to i tak musiałbym zeszlifować mocarne szwy odlane przez Takoma. Tak czy siak dla mnie jak dotąd to była zawsze dodatkowa brudna robota do zrobienia.
  13. Nie no, spoko, ja nie twierdzę, że tych szwów nie ma, tylko to foto to jest własnie ten 1%, który pozostawiłem w spokoju. Nie znam zdjęcia bojowo używanego T-55/62/72/90, na którym w/w szwy by się zachowały. Nawet na bocznych powierzchniach o to trudno. Dlatego chyba naprawdę lepiej by było po prostu tego nie robić, bo i tak większość z nas w cholerę to zeszlifowuje.
  14. Cześć, Pierwsze koty za płoty. Na razie jest nuda, jak to zawsze na początku. To pierwszy model Takoma, który kleję. Plastik dość twardy i kruchy, ale spoko, może być. Za to zupełnie nie ogarniam pomysłu robienia osobnych bandaży gumowych. Nie dość, że przez to jest 2x więcej obrabiania, bo najpierw trzeba ogarnąć koło, a potem gumowy bandaż, to jeszcze razem z bandażem odlano obręcz koła, na dodatek jest ledwo widoczna... Więc ani to nie będzie pomocne przy malowaniu, ani lepiej lepiej to nie wygląda. Te dziwne druty we wnętrzu kadłuba to bieda-wersja ruchomego zawieszenia, żeby się friulki miały na czym układać. Nie czaję też po co(wszyscy producenci) robią te szwy na bandażach gumowych ruskich czołgów, skoro w 99% i tak trzeba je pousuwać. Ostatnie koła są z T-54 Miniartu - dwa koła Takoma z tymi fajnymi dynksami, które można pokazać nie przyklejając na nie kapsli postanowiłem zachować na zaś. A nuż się przydadzą... I na takich to monotonnych rzeczach minęły mi pierwsze godziny nad modelem. Pozdrowienia!
  15. Polecam tego gościa: https://www.facebook.com/groups/gieldamodelarska/permalink/1460832280673743/?sale_post_id=1460832280673743&rt=11 Bardzo fajne, bardzo tanie, bardzo szybko realizowane projekty. EDIT: żeby zobaczyć post prawdopodobnie będzie trzeba najpierw dołączyć do grupy na FB. Tak czy siak gorąco polecam.
  16. Tak czy siak, mnie przede wszystkim interesuje ten jeden egzemplarz, który będę odtwarzal. Foty są jakie są, niewiele tak de facto na nich widać, ale w mojej opinii to może być wóz z Polski. Jeśli się mylę, to proszę o sprostowanie z odwołaniem do zdjęć, żebym wiedział o czym jest mowa.
  17. Cześć! Dzięki wszystkim za odzew. Powiedzmy, że pewne rzeczy zaczynają się klarować... Ten link znam, dziękuję, jest bardzo przydatny. Sądząc po mantlecie nie jest czechosłowacki. Bardziej na pierwszym zdjęciu mantlet przypomina wersję radziecką, ale jest słabej jakości i mogą to być jakieś piksele. Tutaj ktoś pokazał różnice. https://www.armorama.com/modules.php?op=modload&name=SquawkBox&file=index&req=viewtopic&topic_id=167910&page=1 Moim zdaniem nie może to być radzieckie jarzmo, nie pasują te eliptyczne pierścienie wokół celownika i otworu na KM. Takich akurat ruskie modele na bank nie miały. Dodatkowo na tym screenshocie i zdjęciu: - wydaje mi się, że widać tą przednią listwę ze śrubami typową dla polskich osłon To może teraz ja zbiorę do kupy to co ustaliliśmy tutaj i co udało mi się znaleźć w internecie nt. różnych wersji T-55. W toku dalszych poszukiwań okazywało się, że coś podawane za pewnik na stronie A było dementowane na stronie B, albo przeczyły temu zdjęcia ze strony C… Dlatego bez specjalnego rozstrzygania postanowiłem zebrać wszystkie znane mi obecnie cechy wyróżniające czołgi T-55 produkowane w Czechosłowacji, Polsce i ZSRR. Lista na pewno nie jest kompletna. - eliptyczne pierścienie wokół wieżowego km PKT i celownika (Czechosłowacja/Polska) - małe „coś” pod eliptyczną osłoną celownika (Czechy) - mała skrzynka narzędziowa nad wydechem (Polska) - trzy małe uchwyty obok otworu na wieżowy km (Czechy) - inna płyta nadsilnikowa (Polska) - lampy bez wyraźnych 4 śrub na oprawach (Czechy/Polska) - Duży zasobnik w tylnej części wieży (Czechy) - inne detale na rurze umożliwiającej pokonywanie przeszkód wodnych po dnie (Polska) + to co dzisiaj dopisał OLO: - spryskiwacz peryskopów, - trzy romboidalne pokrywy inspekcyjne przy włazie kierowcy, - inny układ uchwytów na wieży Do tego dochodzi teoria według której jugosłowiańskie T-55 oznaczano według takiego schematu: Numery 18xxx – wozy produkcji radzieckiej Numery 19xxx – wozy produkcji czeskiej Numery 20xxx – wozy produkcji polskiej Problem w tym, że na tak numerowanych wozach zdarzało mi się widzieć cechy ewidentnie wiązane przez niektórych specjalistów z innymi krajami pochodzenia…. I bądź tu mądry… Błędy numeracji? Późniejsze modyfikacje? A może błędne informacje podawane tu i tam? Dodatkowo nie zawsze jest tak, aby na przejrzanych przeze mnie egzemplarzach pojawiały się wszystkie charakterystyczne dla danego państwa cechy. Z tego powodu bez wglądu na płytę nadsilnikową faktycznie bardzo ciężko ustalić na 100% kraj pochodzenia. Mimo wszystko z racji na widoczne na zdjęciach mojego egzemplarza: skrzynkę narzędziową na wydechu, brak trzech małych uchwytów w okolicach szczeliny wieżowego km-u i (chyba) polską osłonę jarzma armaty, postanowiłem przyjąć, że mam do czynienia z T-55 polskiej produkcji. (tu widać brak w/w małych uchwytów, rzekomo charakterystycznych dla czeskich wozów) Tu zaś małą skrzynkę nad wydechem, rzekomo charakterystyczną dla wozów polskich: Jeśli ktoś chce i może uzupełnić moją listę podaną powyżej i/lub gdzieś mnie poprawić to śmiało.
  18. Jeżeli po ostatniej warstwie lakieru, którą położyłeś będziesz jeszcze coś robił i uznasz, że dane wykończenie (błysk/półmat/mat) jest okej, to tak czy siak uważam, że fixer wystarczy i nie ma sensu jeszcze raz wszystkiego zapsikiwać lakierem. Tym bardziej, że chyba jak się robi model i się go brudzi to nie z zamierzeniem, żeby wszystko było tak samo matowe czy błyszczące, tylko żeby np. kurz był prawdziwym matowym kurzem, a plamy oleju błyszczały jakby były mokre. Jak dasz na to wszystko lakier to stracisz przynajmniej część z tych efektów. Poza tym zakładam, że nie będziesz modelu macał non-stop paluchami, albo bawił sie nim jak zabawką, żeby farba lub jakieś specyfiki do weatheringu miały się wytrzeć. A pigmenty przed ewentualnym przypadkowym starciem zabezpieczy fixer. Najlepiej przed warunkami otaczającego świata zabezpieczy go szklana gablota, albo pokrywa z plexi. Po prostu.
  19. Ale co konkretnie chcesz zabezpieczyć? Jeśli kurz i błoto to powinien wystarczyć fixer psiknięty aerografem. Tym bardziej, że nie chodzi o "mat jako mat".
  20. No własnie, widać "coś", ale tylko na tym jednym zdjęciu. Pozostałe lampki, łącznie z tą na wieży, wyglądają na - nazwijmy to bardzo umownie - "nasze". Czyli co - teoretycznie mógłby to być równie dobrze czechosłowacki T-55 wcześniejszego modelu? W takim razie trzeba będzie sprawdzić kiedy i od kogo Jugosławia dostawała T-55, może dzięki temu drogą eliminacji uda się wybrać najbardziej prawdopodobnego producenta... A co do gumowych osłon, to Filip wszystko wyjaśnił. Swoją drogą zadziwia mnie, że wszędzie tej gumy tyle mieli, ale z tego co mi wiadomo, to pochodziła ona z przemysłowych taśmociągów, także w zasadzie w każdej większej miejscowości pewnie dało się znaleźć jakiś zakład do rozszabrowania i stworzenia dopancerzenia.
  21. Z tej różnicy zdaję sobie sprawę, natomiast właśnie ze względu na to, że jest niewidoczna nie jestem w stanie sam stwierdzić czy to wóz z Bumaru, czy nie. Natomiast od wspomniana osoba zidentyfikowała wóz jako polskiej produkcji po: Jak rozumiem wskazuje ona na kształt owalnych pierścieni wokół wieżowego km PKT i wokół celownika oraz na kształt lamp. Przejrzałem pobieżnie fotki T-55, które posiadam i widzę pewną drobną prawidłowość - rzeczywiście te, które mam zidentyfikowane jako polskie mają takie same jak Eliasz lampy, zaś te podpisane jako produkcja radziecka/czechosłowacka raczej te z odstającymi 4 śrubami. Na poniższym zdjęciu dobrze widać to, co mam na myśli. Góra: - wóz produkcji polskiej, dół - radzieckiej: I tu pojawia się pytanie, czy rzeczywiście są to detale, którymi można zdeterminować pochodzenie wozu...
  22. Witajcie, Czas rozpocząć kolejny warsztat. Znowu będzie trochę bajdurzenia na początek, także - tl;dr. Tytuł wątku nieco prowokacyjny, ale postaram się wszystko wyjaśnić. Jak już tu i tam sugerowałem – pozostajemy na Bałkanach. Odkąd zacząłem się interesować tym teatrem działań, chciałem kiedyś zbudować typowy „bałkański” czołg obłożony gumą. Równie ważny był dla mnie element, nazwijmy to, historyczny. A w wypadku wojny w Bośni już o to trudniej – Wilk z Driny mnie o tym przekonał. Ale przejrzawszy ogromny zasób przeróżnych fotek wpadło mi w oko to zdjęcie: Sprawa była o tyle ułatwiona, że dzięki podpisom na serbskich stronach dowiedziałem się, że jest to T-55 z 65. Ochronnego Pułku Zmotoryzowanego o nazwie własnej „Ilija Gromovnik” (Eliasz Gromowładny). Punkt zaczepienia jest. 65. Ochronny Pułk Zmotoryzowany to jednostka powstała na bazie przekształceń i reform Jugosłowiańskiej Narodnej Armii, która po śmierci Tity coraz intensywniej przygotowywała się nie do obrony przed wrogiem zewnętrznym, a ewentualnym tłumieniem ruchów narodowych wewnątrz Jugosławii. Myślę, że spokojnie można ją postawić obok „Wilków z Driny” jeśli chodzi o udział w wojnie i operacjach prowadzonych przez VRS. Tak jak ostatnio wszystko co wiem przedstawiłem na mapce: Wszystko fajnie, ale nie daje nam to wiele jeśli chodzi o sam pojazd. Wprawdzie dorwałem potem szereg zdjęć, prawdopodobnie prywatnych fotek załogi, ale niewiele one wniosły jeśli chodzi o wygląd samego pojazdu – są w większości po prostu małe i słabej jakości. Ale pewnego dnia znowu wertowałem archiwum Associated Press i w oczy rzuciło mi się to ujęcie: - napis żywcem kojarzący mi się z Eliaszem Gromowładnym, tym razem – Święty Mikołaj. Z tego jak dobre było to skojarzenie jeszcze nie zdawałem sobie sprawy. Chwilę potem w kadrze pojawia się kierowca czołgu… zaraz, zaraz, już go gdzieś widziałem! Dalsza część nagrania utwierdziła mnie w przekonaniu, że to właśnie jeden i ten sam pojazd. Film powstał 18 września 1995 roku w Sanskim Moście. Daje bardzo dużo informacji o pojeździe, ale niewiadomych wciąż jest sporo. Co bardzo ciekawe i fajne – z tego co napisał mi pewien Serb, który raczej jest znany ze swojej potężnej wiedzy, ten T-55 jest polskiej produkcji! O tym może jednak innym razem, bo nie zweryfikowałem tego w 100%. Tymczasem umiejscowię jeszcze ten warsztat w konkretnym czasie i miejscu. Wojna w Bośni trwa od trzech lat i ma się ku końcowi. Serbowie przegrywają już w zasadzie na wszystkich frontach, a jeśli nie, to coraz wyraźniej tracą przewagę. 22 lipca w Zagrzebiu podpisane zostaje porozumienie między władzami Federacji Bośni i Hercegowiny i Chorwacji o zaangażowaniu tego drugiego państwa w wojnę w Bośni. Na początku sierpnia Chorwaci rozpoczynają operację „Burza” (Oluja) i wypędzają serbskie siły oraz 200 tysięcy serbskich cywilów z Krajiny. Wojska chorwackie wspólnie z bośniackimi zaczynają odbijać zachodnią część Bośni. Sanski Most to jedna z ostatnich miejscowości na drodze do największego miasta Republiki Serbskiej – Banja Luki. Toteż utrzymanie jej lub jej okolic to być albo nie być dla Serbów. Walki są bardzo zażarte, 14 września 1995 roku pod Sanskim Mostem ginie na przykład Mieczysław Szuliński – polski ochotnik z batalionu „Wilki z Driny”, którego mieliście okazje „poznać” w moim poprzednim warsztacie. W takich warunkach nie dziwota, że w te okolice trafił m.in. 65. Pułk. Kolejne operacje Chorwatów i Bośniaków: Uragan, Sana, Una i Mistral stopniowo wypierają Serbów z tego obszaru, aż do 12 października, kiedy zostaje podpisane zawieszenie broni. No i wreszcie: kilka słów o tym co ma Eliasz do Mikołaja i czemu temat jest turbo słowiański?– bo jest, zaraz sami się przekonacie. Otóż prorok Eliasz to dla prawosławnych jeden z najważniejszych świętych, szczególnie dla Serbów i Rosjan. Jak to zwykle z religiami bywa, gdy chrześcijaństwo dotarło na Słowiańszczyznę, to aby lepiej się przyjęło, wiele cech słowiańskich bogów zostało zaadaptowanych świętym chrześcijańskim. I tak Eliasz przedstawiany często na ognistym rydwanie przejął wiele cech od Peruna – boga władającego piorunami. Święty Mikołaj jest dla prawosławnych wiernych chyba nawet wyżej w hierarchii, bo często utożsamia się go z samym Bogiem, albo z jego prawą ręką i najbliższym pomocnikiem. Przy tym Święty Mikołaj przyjął cechy słowiańskiego boga Wołosa – pana podziemi, zaświatów, boga płodności, który zarazem… podrzucał dobrym Słowianom podarki! Dlatego w ludowych wierzeniach Święty Mikołaj urósł do tak ważnej roli – chociaż w oficjalnej nauce kościoła jakimś mega ważnym świętym raczej nie jest. Wołos był także przeciwnikiem Peruna, tym samym Mikołaj i Eliasz stali się antagonistami w ludowej wersji prawosławia, a zarazem dwoma bardzo ważnymi świętymi. Dlaczego więc tak różni święci są patronami jednego wozu? Chyba właśnie z racji na ich wysoką pozycję u prawosławnych, a na przekór ewentualnym legendarnym różnicom. Tak czy siak mamy czołg prawdopodobnie polskiej produkcji, ochrzczony imionami dwóch świętych, którzy w prostej linii czerpią z mitologii Słowian. No nie jest turbosłowiańsko? Do budowy Eliasza/Mikołaja wykorzystam następujące zestawy: Ale standardowo już, może o kwestiach technicznych i modelarskich w kolejnym poście, żeby nie przesadzić z objętością. Liczę, że pojawią się tutaj znawcy od T-55, którzy pomogą mi określić czy w/w pojazd faktycznie mógł powstać w Polsce. A jeśli tak - co będzie trzeba zmienić w modelu Takoma, żeby go do czołga polskiej produkcji upodobnić. Ja akurat pomoc merytoryczną chętnie przyjmę. Pozdrowienia!
  23. Nie do końca - te małe gęsi, a raczej do takich zaliczaja się te z Cromwella bywają cholernie upierdliwe. Walczyłem w T-60, walczyłem w BMD-2, czasem mają tendencję do krzywienia się a otwory do deformowania. Z większymi problemów już nie ma. Tak czy siak jak już poradzono - warto po złożeniu dwóch ogniw przecisnąć się przez nie wiertłem. Wtedy pin wchodzi dość łatwo. A co do merytoryki - zadziwiające, że jak komuś na niej nie zależy, to nagle jest wysyp specjalistów gotowych do resocjalizacji, a jak ktoś o pomoc w wątku poprosi to odzywa się jedna, max dwie osoby, a czasem pies z kulawą nogą nie zareaguje...
  24. To, że pojawiają się tam modele 3d w kształcie kilku prawdziwych czołgów to jedyny jej element historyczny. Poza tym to, tak jak napisałeś, zręcznościówka wielu prototypów, paper-panzerów i wozów, do których nawet nie powstał czasem konkretny rysunek techniczny. A ostatnie pytanie to trochę trafiłeś kulą w płot, bo regularnie grałem od 2012 do 2015 i sporadycznie przez kolejne 2 lata, także doskonale wiem od czego ta gra zaczynała, jak ewoluowała i w jakim kierunku zaczęła iść.
  25. Interesująca logika. To rozumiem, że gra osadzona w realiach średniowiecza, w której pojawią się czarodzieje też będzie historyczna w Twoim mniemaniu? W każdym razie dobrze, że już napisałeś, że jest historyczna tylko "po części" - mamy postęp. Historyczny to może być symulator, gdzie masz przełożone 1:1 specyfikę pojazdów, fizykę etc. Wot to tylko strzelanka, gra akcji luźno osadzona na jakiś tam realiach pseudo-historycznych, gdzie zamiast ludzikiem jeździsz czołgiem i zbijasz paski HP... Ale koniec off-topu.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.