Skocz do zawartości

Kamil K.

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    2 178
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    28

Zawartość dodana przez Kamil K.

  1. Teraz to mi serce mocniej zabiło. Muszę sprawdzić, jak będę na warsztacie - tam faktycznie była jakaś różnica w długości lufy abera i RFM jak je przymierzałem do siebie, przy czym nie wiem, czy długość lufy w oryginale się nieco nie zmieniła w toku produkcji - z jakiegoś powodu aber rozdziela swoje 85mm lufy na wczesną i późną. Ogarnę temat i dam znać.
  2. Czarów nie ma, jest tylko zwykła modelarska orka na większym lub mniejszym ugorze. Na dobry początek zająłem się tym, co faktycznie trzeba przerabiać, czyli wieżą. Wynalazłem gdzieś starą kopułkę d-cy z Dragona i przeszczepiłem ją do RFM - było trochę szlifowania od dołu, środka i góry, ale faktura odlewu załatwiła sprawę. Muszę jeszcze poprawić pasowanie jednego, czy dwóch wizjerów. Dach został skrócony i przód wieży przerobiłem - z tego też powodu musiałem w tym miejscu odtworzyć fakturę odlewu i spaw. A żeby nie wyglądało to potem dziwnie, to poleciałem ze spawami wokół całej wieży, kopułki i wentylatorów - żeby się potem wszystko ujednoliciło. Wpasowałem też lufę Abera, co wymagało rozwiercenia uchwytu na lufę wewnątrz jarzma RFM i delikatnego szlifu wewnętrznej części odlewanej osłony lufy. Teraz wieża wygląda jak jakaś wielce podejrzana hybryda kilku wersji T-34, ale jak pójdzie na to guma, to ufam, że będzie dobrze. Pozdrowienia!
  3. Używam takiego od ok. 12 lat: Dopiero napocząłem drugą butelkę. Góra jest odkręcana, więc lajtowo przelewasz do aerografu i psikasz. Z tymi fluidami do chippingu po prostu źle mi się pracowało, ale to jeszcze mogło być w czasach, gdy po prostu nie wiedziałem co do czego. Niemniej, z tym lakierem się udawało, więc przy nim zostałem.
  4. Ja używam wody z kropelką opóźniacza AK. Jesteś pewny, że ta "dziwna frakcja" to coś groźnego/uniemożliwiającego malowanie? Vallejo mają to do siebie, że jak postoją np. na mokrej palecie, albo są źle wymieszane, to wyglądają jakby medium rozdzielało się od pigmentu, ale nie wpływa to na komfort malowania - wystarczy pomieszać pędzelkiem i farba dalej "działa".
  5. Serio co?
  6. Bardzo fajna baza. Ładny kolorek, a myk z pomalowaniem przestrzeni pod siatkami muszę sobie zapamiętać. Co do distressingu - dziwna sprawa, bo to nie ma prawa się nie udać. Osobiście zawsze przed distressingiem daję pi raz drzwi 2x tyle lakieru do włosów niż pod zwykłe zdrapki - właśnie po to, żeby mieć możliwość zdrapać dużo i było widać, że coś tam się pozmieniało na farbie. Jak jest dużo lakieru, to po prostu używamy mniej wody i delikatniej pracujemy pędzlem, ale za to nie ma opcji, że z któregoś miejsca tej farby nie ruszymy. Przy połączeniu lakier do włosów + tamiye/ak rc rozcieńczane MLT nie miałem nigdy problemów z drapaniem, pod warunkiem przestrzegania zasady z wyższego akapitu. Nie wiem jak z płynami do chippingu, zraziłem się z 10 lat temu i nie używam. Napisz, jeśli będziesz miał chwilę, czego użyłeś, jak i po kolei, może znajdziemy, w którym miejscu się pojawił fakap.
  7. Z tego co kojarzę tym razem na błotniku wylądował granatnik maszynowy AGS-30 30mm. KM na błotnikach był bodaj w pierwszych wersjach T-54.
  8. Z mojego skromnego doświadczenia z tą techniką wynika, że raczej efekt cieniowania b&w się zatraci gdzieś w trakcie malowania, a już na pewno distressing odwróci od niego uwagę . Niemniej jednak im cieńsza druga warstwa farby tym subtelniejsze efekty i te moim zdaniem już znacznie lepiej pasują, nie tylko do eksponatów muzealnych. Również mniej kontrastowy drugi odcień pozwala na subtelniejszy efekt końcowy, dobrze jednak pamiętać, że distressing tak samo jak inne efekty, lubi zanikać wraz z kolejnymi warstwami weatheringu.
  9. Kamil K.

    Na warsztacie 1/35

    Efekty brązami właściwie możesz zastąpić błotem i tego typu syfami, więc nie wiem czy jest sens robić biedronkę z ciemnych kolorów, skoro praktycznie to samo możesz osiągnąć na późniejszym etapie. W ogóle jakoś nie widzę biedronki na białym - ten kolor łatwo "pije" inne barwy, więc może to wyglądać tak sobie. Z cyklu "a ja bym" to raczej poszedł w kierunku mocniejszych washy i cieni po zakamarkach modelu + ew. jakiś mapping na białym kamuflażu, parę wyraźniejszych zacieków i tyle.
  10. Pamiętam o Twoim Joksie i liczę, że zostanie skończony.
  11. Znowuuu! Szczerze mówiąc nie zwróciłem uwagi, ale skoro model stoi prosto i góra z dołem się zeszła na "klik", to raczej było w porządku.
  12. Na dobry początek przymierzyłem sobie koła Miniartu do wanny i zawieszenia RFM. Pasują bardzo dobrze. Przed kołami jeszcze trochę obróbki, dodam im też trochę uszkodzeń na bandażach. Gąsienice to druki 3D QuickTracks, też bardzo fajne, ale ostatecznie raczej nie do tego projektu - szkoda je zasłaniać całe gumą. Pozdrowienia!
  13. Dzięki, wstępniak musiał być, oczywiście, bo grzebanie za takimi rzeczami sprawia mi nie mniej frajdy niż samo robienie modelu Poza tym oczywiście liczę na merytoryczne wsparcie speców od T-34, bo choć ten model to taki bardziej rozruchowy, no i z racji na silne ogumowanie można sobie pozwolić na wiele uproszczeń, to jednak chciałbym, żeby przypominał T-34-85 bardziej niż mniej.
  14. Cześć, Nowy rok – nowy warsztat. Tym razem jednak będzie to warsztat zbiorczy dla (co najmniej…) dwóch T-34-85 – wydaje mi się, że w ten sposób wszystko będzie czytelniejsze, a (być może) ciekawe informacje uda się zgromadzić w jednym miejscu. Długo można by pisać o T-34 i jego bojowej historii na naszym pięknym świecie. To czołg legenda, który znaczna część modelarzy-pancerniaków ma na swojej półce w tej czy innej wersji. Wiedziałem, że kiedyś będę musiał zbudować jugolskiego T-34, ale że będzie to ten konkretny wóz zadecydował zupełny przypadek. O tym może jednak nieco później, a tymczasem rzućmy okiem na historię „trzydziestki czwórki” w Jugosłowiańskiej Armii Ludowej. T-34 w Jugosławii Armia Jugosłowiańska korzystała z T-34, zarówno w wersji z działem 76- jak i 85 mm już w trakcie II Wojny Światowej. W wozy te wyposażona była 2. Brygada Pancerna walcząca razem z Armią Czerwoną. Do 1947 roku JNA posiadała nieco ponad setkę T-34, głównie T-34-85. W 1947 roku do Jugosławii przybyła dostawa 308 kolejnych czołgów. Tu zaczęły się pierwsze problemy, bowiem około połowy wozów nie była wcale nowymi czołgami, a w najlepszym razie po generalnych remontach. Trafiały się też pojazdy całkowicie wadliwie, z uszkodzonymi silnikami czy akumulatorami. Co więcej, papierów do czołgów także nie było, więc Bóg jeden raczył wiedzieć kiedy dany egzemplarz był wyprodukowany, ile remontów przeszedł, jaki jest jego stan etc. – zupełnie jak z autami od wielu naszych handlarzy. W 1948 roku Jugosławia zerwała stosunki z ZSRR i została z licencją na produkcję T-34-85, 425 czołgami i próbami produkcji części zamiennych oraz swojej modyfikacji T-34 jak nie przymierzając Himilsbach z angielskim. Nota bene, te pierwsze 425 czołgów można rozpoznać po numerach rejestracyjnych – to wozy o numerach od 2500 do 2925. W drugiej połowie lat 50-tych połowa z tych wozów była uziemiona przez awarie, a jugosłowiański przemysł nie był w stanie sprostać ich obsłudze z jednej strony, z drugiej zaś – produkcja małoseryjna części zamiennych była po prostu nieopłacalna. Wprawdzie w tym okresie JNA przeszła znacząco w stronę amerykańskiego sprzętu, jednak T-34 wciąż stanowiły około 1/3 jej parku czołgowego. W tym okresie Jugosławia podejmowała mimo to szereg prób modernizacji T-34 – np. testując montaż działa 90 mm, przerobienia tych wozów na pojazdy rozminowania, czy próbując stworzyć własny czołg na bazie T-34, czyli tzw. Vozilo A. Ale to wszystko tematy na osobne historie… Nowe życie dla jugosłowiańskich T-34 W latach 60-tych Jugosławia na powrót zbliżyła się z ZSRR, co zaowocowało dużymi kontraktami zbrojeniowymi. W JNA pojawiają się m.in. PT-76, T-55 i cała masa innego sprzętu. Powrócił więc temat T-34, który przy zastosowaniu nowoczesnej amunicji mógłby zastąpić 600 czołgów M4 Sherman. Dodatkowo pojawiła się w ten sposób perspektywa nabycia części i modernizacji pozostających na stanie JNA 422 czołgów z dawnych dostaw. Ostatecznie w 1966 Jugosławia kupuje 600 czołgów T-34-85, oznaczanych często jako T-34B. Wraz z nim zamówiono zapas amunicji podkalibrowej i kumulacyjnej. Czołgi były dostarczane w latach 1966-68 w partiach po 200 egzemplarzy. Otrzymały numery rejestracyjne 99.., 18… i 19… - po tym można rozpoznać, z którego roku jest dany pojazd – przynajmniej teoretycznie. Te zakupy pozwoliły także na częściowe zmodernizowanie starszych T-34 do standardu „B”. W kolejnych latach wozy te otrzymywały nowe koła jezdne, radia, silniki (zakupione m.in. w Polsce), mocowania KM Browning na wieży i kilka innych modyfikacji. Jednak do 1991 roku nie udało się w pełni zunifikować wszystkich T-34. Zmierzch T-34 po upadku Jugosławii Co by nie mówić – W 1991 roku T-34 był czołgiem kompletnie przestarzałym i nieprzystającym do ówczesnego pola walki. Teoretycznie – bo jak pokazała praktyka na bałkańskim polu walki odnalazł się wyjątkowo dobrze. Specyfika tamtejszych konfliktów, które miały charakter na poły pozycyjny, bez wielkich operacji i ofensyw sprawiła, że poczciwy T-34-85 spełnił się jako mobilne (lub niemobilne – jak się np. popsuł) wsparcie ogniowe. Spotkałem się nawet z historiami, które traktuję jako anegdotę, niemniej jednak w pewnych specyficznych warunkach – rzekomo – serbscy dowódcy woleli dostać do wsparcia T-34-85, który był wyższy, a przez to np. był w stanie strzelać powyżej pól kukurydzy, które w północnej Bośni są dość częste, albo przez inne przeszkody terenowe – w przeciwieństwie do np. M-84. Zresztą, jeśli strzelamy do ziemianki lub budynku, to po co marnować na taki cel pocisk 125 mm, skoro mamy na składzie całe stosy amunicji 85 mm? Do takich zadań T-34-85 nadawał się wyśmienicie i takie też funkcje w latach 1991-1995 pełnił. Przy tym, jak każdy typ pojazdu z tych lat i tego miejsca nie uniknął wielu ciekawych modyfikacji. Historia T-34 na Bałkanach, czy bardziej wąsko w Bośni, kończy się wraz z układem pokojowym w Dayton, po którym nastąpiło masowe kasowanie starego sprzętu wojskowego, by sprostać narzuconym na tamtejsze państwa ograniczeniom. W ten sposób większość z ponad 1000 ex-Jugosłowiańskich T-34 trafiła na żyletki. Model i oryginał Wybór T-34-85 z RFM w wersji z fabryki nr 174 nie był podyktowany merytoryką – wypatrzyłem go na czarnym piątku w 2021 r. i zacząłem szukać oryginału pod ten model. Musiał to być wóz, który posiadałby zasłonięte większość cech charakterystycznych pojazdów z Omska - bo tej produkcji T-34-85 w jugosłowiańskiej armii widziałem bardzo mało. Nie może dziwić, że w oczy rzucił mi się ten pojazd. A ponieważ po drodze wyszło kilka innych fotek – wybór stał się już oczywisty. Ten konkretny T-34 należał do kompanii czołgów 2. Posavskiej Brygady Piechoty. Jednostka miała swoją siedzibę w mieście Samac, nad rzeką Sawą i była częścią Wschodniobośniackiego Korpusu VRS. Brygada walczyła głównie w północnej Bośni, ale jej wydzielone pododdziały, podobnie jak z innych jednostek „zwiedziły” większość istotnych pól bitewnych w Bośni. Charakterystyczną cechą jej „pancernej pięści” jest fakt, że większość T-34-85 posiadała bardzo porządnie wykonane gumowe dopancerzenia. Osobiście nie byłem w stanie stwierdzić w 100% z jakiej fabryki wyjechał ten konkretny wóz – sądząc po wentylatorach z tyłu wieży to mógł być zakład nr 183., ale niekoniecznie. Poza tym pojazd posiada dużo cech typowego jugosłowiańskiego T-34B, czyli m.in. nowe koła jezdne (być może wszystkie, ale też niekoniecznie) czy mocowanie km Browning na wieży. Zgłosiłem się o pomoc do Kolegi @JSJ, który potwierdził moje bardzo, bardzo luźne przypuszczenia, że wóz jest rodowodem z Niżnego Tagiłu – zwracając uwagę na kształt osłony lufy z charakterystycznymi rowkami załamującymi się w kierunku lufy i pozycjonując wóz jako wyprodukowany między styczniem – październikiem 1945 roku. Przyjmując ten argument, a zarazem mając świadomość, że 90% cech charakterystycznych dla tego wozu skryje guma muszę przygotować się na stosunkowo niewielkie przeróbki: - przedłużenie rowków na osłonie lufy. - przerobienie kopułki dowódcy na odlewaną, z jednoczęściowym włazem. - skrócenie dachu wieży Poza tym wóz będzie trzeba upodobnić do standardu jugosłowiańskich T-34B no i wozu ze zdjęcia: - mocowanie km Browning na wieży - inny układ uchwytów na tylnej ścianie wieży (częściowo, a może nawet całkiem ukryje to guma) - dodatkowa charakterystyczna skrzyneczka na burcie kadłuba. - ogumować wszystko, zasłaniając tym samym 80% modelu… - wymienić koła na późny typ Poza modelem RFM do tego niecnego celu mam koła Miniartu, lufę Abera, liny holownicze Eureki i spory zapas folii magnetycznej 0,4 i 05 mm… W kolejce jako drugi do napoczęcia w tym warsztacie jest natomiast ten model: To by było na razie na tyle, biorę się do roboty. Pozdrowienia!
  15. Jeszcze raz serdecznie dziękuję za wszystkie opinie
  16. Dzięki za opinie, fajnie że się podoba. Z obecnej fazy konfliktu to widziałem jeden albo dwa - jeśli mowa stricte o tuningowanych GT-MU
  17. Cześć, Ostatni model skończony w 2022 doczekał się galerii. Ten konkretny GT-MU początkowo, przez wiosnę i początek lata 2014 r. służył prorosyjskim separatystom z batalionu "Duch". 27 lipca wóz został przejęty przez ochotników z ukraińskiego batalionu "Donbas" na terenie huty szkła w Lisiczańsku. Jesienią i zimą 2014 roku pojazd służył żołnierzom z 4. batalionu Nacgwardii "Kruk". Na przełomie 2014/2015 uszkodzony w jednej z potyczek, a później prawdopodobnie odremontowany i przywrócony do służby - tylko nie wiadomo po której stronie frontu. Link do warsztatu: Makro - wrogiem modelarza. Pozdrowienia!
  18. Nowy rok - kolejna aktualizacja. Choć od nieco ponad roku jestem szczęśliwym ojcem, to ze zdziwieniem konstatuję, że aż czterech modeli w 1/35 nie skończyłem chyba od 2015 roku... Zwykle to były 2-3 modele + jakaś tam drobnica lub rzeczy nie dla siebie, których tu raczej nie wliczam. Innymi słowy - 2022 był to chyba całkiem niezły modelarsko rok. Reanimowany Valentine III Miniart: FV180 CET Accurate Armor: M18 Hellcat Tamiya GT-MU - skończony, ale z galerią się nie wyrobiłem. Szczęśliwego Nowego Roku życzę wszystkim!
  19. Cześć, Wesołych Świąt wszystkim - tak na wstępie. Ostatnio pokazywałem podstawkę bez kolorów, więc czas nadrobić i pokazać, co tam dalej się działo. Bazowe kolory położone aerografem... Potem delikatnie podmalowane detale akrylami Vallejo - jakieś kamyczki, delikatne płukanki na płyty betonowe, podciągnięte ciemnymi kolorami pęknięcia w płytach.... ... i przymiarka z modelem - jak widać, jest ciasno. Jeszcze podziałam trochę z jakimiś emaliami, olejami, dojdzie trochę kurzu, śmieci i odrobina roślinności. Strasznie mi się już nie chce... Tyłek temu modelu oczywiście nie będzie tak wisiał w próżni za podstawką - robiąc zdjęcia nie zwróciłem na to uwagi. Pozdrowienia!
  20. Dzięki za opinie! Fajnie, że się podoba Myślę, że śmiało mogę odesłać znowu tu: https://www.buymeacoffee.com/afvsinminiature/modelling-tutorial-vehicles-war-bosnia - tym razem rozdział o ZSU-57-2. Ogólnie zasada z flagą jest ta sama, co z plandeką, bo tu i tu mamy rękawiczkę nitrylową. Dodam tylko, że warto ją ciąć świeżutkim ostrzem skalpela, najłatwiej cięło mi się mając pod spodem kartkę papieru - wtedy się nie strzępi. Głównie z tym miałem problem, bo moje rękawiczki albo jakieś zleżałe już, albo ja nieporadny. Po drodze jak to zawsze - coś tam się schrzaniło raz i drugi i stanęło dopiero na 3 fladze jako tej ostatecznej. W tym wypadku odwróciłem tylko kolejność i najpierw pomalowałem barwy ukraińskie, a potem dopiero dokleiłem do anteny i ukształtowałem - z pomocą kleju CA. Tyle.
  21. To chyba niedługo zarobi się tu tłoczno od teciaków RFM... khem, khem. A robota bardzo ładna, podpatrywałem sobie na bieżąco.
  22. Dodane trochę "mokrego" brudu i innych takich syfów: Doszła też flaga - gotowa bodaj w 3 czy 4 podejściu, więc już nie mam ani siły ani ochoty poprawiać. Podobieństwo jakieś tam jest, mogło być lepiej, ale jak na projekt ślimaczący się od 2021 roku, to mi już wystarczy... Pozdrowienia!
  23. Popracowałem jeszcze trochę nad siatką maskującą. Dokleiłem ją tu i tam, postrzępiłem tu i ówdzie. Dodałem parę pasków i sznureczków. Kolorki, których używałem: Pozdrowienia!
  24. Przyszedł czas na zrobienie siatki maskującej. Badałem delikatnie temat przy Hellcatcie, ale jednak tutaj był do zrobienia kawał niewdzięcznej siaty. Z grubsza zrobiłem podobnie jak tam - mieszając siatkę AK z pofarbowaną gazą. Ułożenie na boku wzorowałem na oryginale - będą potrzebne drobne poprawki. Następnie pomalowałem siatkę różnymi odcieniami zielonego, brązów i żóto-piaskowych kolorków Vallejo. Jestem umiarkowanie zadowolony. Myślałem, że będzie gorzej/trudniej, jakoś poszło i w oczy (chyba) nie kłuje. Pozdrowienia!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.