-
Liczba zawartości
1 690 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
16
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez kozborn
-
@greatgonzo tak i ja ryzyko tych konsekwencji znam i akceptuję, dlatego nie mam pretensji że Twoja ocena jest taka a nie inna. Ale robić modeli w sposób który sugerujesz/akceptujesz nigdy nie będę. Powód jest banalny: odbiera mi to przyjemność. Pewne rejony w modelarskim stanie umysłu są i pozostaną dla mnie tym sposobem niedostępne. Prawdopodobnie sprawia to, że jestem odporny na pewne argumenty.
-
Nie byłem u zarania dziejów i aż do teraz nie miałem pewności co tam właściwie zaszło. Dzięki. Jestem tu dla: A) inspirowania się B) uczenia się technik C) miłego spędzania czasu I niestety trochę to wygląda jakbym miał za to przepraszać. Może pomyliłem fora...
-
Moim celem NIE JEST stworzenie jak najlepszego odwzorowania - więc podejście @greatgonzo po prostu nie ma dla mnie - od pewnego momentu - sensu. A czy pora umierać? To już nie mój problem
-
Postawa modelarza jest jak najbardziej ocenialna. Mówię to jako doświadczony badacz spoleczny mógłbym z powodzeniem stworzyć taki kwestionariusz. Sam model siedzi w przestrzeni wielowymiarowej. Dla Ciebie istnieje przede wszystkim wymiar historycznej zgodności i ok. Gdybym miał to porównać z motodologiami zarządzania - jesteś wyznawca bardzo twardej kaskady. Jak ma być czerwony autobus to ma być czerwony autobus. Ale istnieją metodologie, w których do zaakceptowania jest zielona hulajnoga. Pod warunkiem, że zespół się na to zgadza. I to jest sukces w projekcie, uwierz mi że to działa. Ty jesteś wyznawca metodologii, że to porażka. Dla mnie porażką jest brak frajdy w projekcie. Twoje podejście niestety to dla mnie oznacza. Model udany ale modelarz zmarł.
-
@greatgonzo szanuję Twoją wiedzę, ale robienie modelu, o którym piszesz oznacza dla mnie po prostu mniej zabawy. Takie są fakty. Do pewnego stopnia lubię popatrzeć na historyczne zdjęcia, podpytać, rozwiać pewne wątpliwości. Do pewnego. Do jakiego? Aż uznam, że jeszcze mi się chce, aż uznam, że tyle mi wystarczy. Lubię na modelach coś ćwiczy i wcale nie znaczy to, że zamierzam się tym tłumaczeniem zasłaniać. Od dawna podkreślam, że modelarstwo jest dla mnie złotym środkiem między historyczną wiernością, techniką i zabawą. Tylko i aż. Dla Ciebie będzie to postawa zaledwie letnia - i ok. Zrobiło się biblijnie, oby nie oznaczało to spotkań z inkwizycją... Szanuję tych modelarzy, którzy ślęczą całymi dniami nad dokumentacją - mi się nie chce. Niestety. Nie tego szukam w modelarstwie. Jeżeli ktoś uważa, że moje modele czyni to de facto nieocenialnymi lub po prostu nieudanymi - trudno.
-
Super! Dzięki, będę się na pewne inspirował. Dziękuję, za radę, ale zostaję przy tamtym. Generalnie chcę się pożegnać ze skalą 1:72, a nie dalej w nią inwestować
-
Na razie spiłowałem na fotelach pasy pod elementy fototrawione, których ilość notabene onieśmiela. Proszę trzymać kciuki!
-
Jeśli to mniej zdetalowana wyprawka - to już taki mój los, jak mawiał Wołodyjowski. Może żywice jakoś zrównoważonego brak efektu. Model na pierwszy rzut oka sam w sobie wydaje się dość łatwy.
-
Indian "herring" from Baden-Sollingen - Lockheed CF-104, Hasegawa, 1/72
kozborn odpowiedział abtb → na temat → [L]Galerie
Jego prawo. Ja też jestem sentymentalny... -
Indian "herring" from Baden-Sollingen - Lockheed CF-104, Hasegawa, 1/72
kozborn odpowiedział abtb → na temat → [L]Galerie
A ja się wyłamię - mnie się już śledzie sprzykryły i opatrzyły i jeśli to zapowiedź końca - to cieszę się i trzymam za słowo. Podziwiam konsekwencję, warsztat, upór, ale Twój MiG to było jak wpuszczenie świeżego powietrza do sklepu rybnego. Czekam z utęsknieniem na nowe rzeczy. (Skądinąd to moja ulubiona ryba). Pozdrawiam! -
Czołem Koledzy Modelarze! Przesiadka na 1:48 rok temu dokonała się z pewnym falstartem, tzn. wzięła niezawinione ofiary, dwóch braci mniejszych spod szyldu 72. W odstawkę poszły dwie piękne maszyny - F-16 i F-14. Miałem po korsarzu zabrać się - i tu było wahanie - za eduardową fokę, do czego zresztą mocno zachęca mnie warsztat @barszczolub za miecznika, bo marzy mi się jakiś większy dwupłatowiec... Ale poczułem zew... Moje myśli zaczęły krążyć i powracać do kocura, zwłaszcza, że mam doń BigEda oraz zestaw żywic Black Doga. Podjąłem decyzję. Podwójna podróż sentymentalna: do odrzutowców i do starej skali. Z bebechami na wierzchu, a co. A potem nawrót do śmigieł Zapraszam do oglądania i komentowania.
-
Co do opon - nie wiem (ja wielu rzeczy nie wiem ). Wiem, że był to jeden element, bo "szew" mógłby sugerować, że były to dwie sklejone połówki. Co do tempa - w wakacje faktycznie miewam więcej czasu, mniej szkoleń. Myślę, że z następnym warsztatem może już nie być tak różowo... Dzięki za miłe słowo!
-
Tak, przyznaję, zdecydowanie nie chciało mi się już tej bomby pimpować i jest to kolejny temat w sylabusie studiów podyplomowych "Psychologiczne aspekty modelarstwa redukcyjnego". Wiedziałem, że ktoś zwróci na to uwagę i zaakceptowałam to ryzyko. Fakt, że to forum nie wybacza, przypomina mi za co lubię to miejsce. PS. Nie ja podwieszałem ją pod myśliwiec
-
Panowie, cieszę się, że się podoba, dziękuję za komentarze i - tak! - macie rację, fotki mogłyby być lepsze. Operator zaprasza do salonu po nowy telefon i to jest ZNAK. Może to ktoś z forumowiczów?
-
Więcej nie wymyślę. Zapraszam do galerii
-
Czołem Koledzy Modelarze! Poniżej galeria Corsaira. Model mnie zmęczył, choć nie jest to wina producenta, a moja własna. Przerwa półroczna zaowocowała niepewnym chwytem, niepewnym ruchem, ogólną ciamajdowatością, która po drodze doprowadzała do niezamierzonych pryszniców z acetonu tu i tam, do gubienia wiatrochronu, do różnych mniej i bardziej udanych prób z washem... A może to mgła postcovidowa ewentualnie PESEL (jedno nie wyklucza drugiego). Nic to. Celem tegoż podejścia były ćwiczenia z kładzenia i gięcia drutu w komorach oraz cięższy weathering. I były to dla mnie ćwiczenia ciekawe, więc mimo wszystko wracam z tarczą. Miłego oglądania i dziękuję Szanownym Kolegom za pomoc na warsztacie i na priwie!
-
Kadłub zamknąłem miesiąc temu Bo ja wiem...
-
Taki żart
-
Nie poprawiaj matki natury, ona wie najlepiej.
-
-
-
-
Efekty na prawej burcie zadowalają mnie średnio, na lewej wcale. Niestety wiatrochron 'sprężynuje', co tym bardziej utrudniało właściwe dopasowanie. Prawdę powiedziawszy nie daje mi to spokoju i chyba puszczę tam jeszcze kilka kropel CA celem zeszlifowania i nadania mniej ordynarnego kształtu. Niestety utrata oryginału odbija się czkawką... Czy macie jakieś sposoby na polerowanie tak niewielkich i newralgicznych powierzchni? Przyklejenie skrawka papieru ściernego do wykałaczki? Edit: mam: zamaskować co dobre i pucowac, jak kiedyś radził mi bodajże Kolega @zaruk
-
Lockheed Martin F-35B Lightning II 1:48 Tamiya
kozborn odpowiedział Polosss → na temat → [L]Warsztat
Follołuję. A gdy myślę o malowaniu tego pierdyliarda zygzaczków: -
Bf 109 E-7/Trop 1:48 Eduard - warsztat "doskokowy"
kozborn odpowiedział jachud3 → na temat → [L]Warsztat
U góry na zdjęciu są czyste i gładkie. Po przyklejeniu widać że powierzchnie są przygięte. Tak miało być?
