Skocz do zawartości

merlin_70

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    515
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez merlin_70

  1. Zostaw na pamiątkę . Jak masz do niego części luzem to je przyklej , oczyść z kurzu i ustaw na półce. Najlepiej w zamykanej gablocie To twój model , zrobiony Twoimi rękami. Jak Cię będzie mocno męczyło , kup sobie drugi identyczny i sklej i postaw obok.
  2. Wiertarki PIKO na stojaczku to nigdy nawet na oczy w tamtych czasach nie widziałem . A zestaw " Mały Stolarz " jak najbardziej tak i nawet chyba kiedyś dostałem w prezencie, a że narzędzia z zestawu były trwałe to jeszcze długie lata na wyposażeniu warsztatu domowego były
  3. Wiesz co z tą merytoryką jak offtopicujemy to jest różnie. Sztandarowy wydany 30 lat temu Spitfire Vb w 1/48 Tamiyi - symbol składalności i powszechnie spotykany model na wystawach , jeżeli chodzi o poprawność merytoryczną jest sporo słabszy od wydanego kilka lat temu Spitfire Vb 1/48 z Airfixa , tylko ten bardziej poprawny merytorycznie Airfix ma takie problemy jak opisywane wyżej . Oba wyglądają jak Spitfire tylko ten z Airfixu trochę bardziej jak Spitfire. Ale problemy Airfixa- czynią go sporo trudniejszym modelem do sklejenia. Porównując model Army do Airfixa to miałem na myśli pisząc o stronie merytorycznej. Nie mam modelu P - 39 w 1/ 72 . W 1/48 mam Eduarda i Hase. To co zobaczyłem wobec tego co mam na starcie do zakupu mnie nie zachęciło. I trochę poleżą bo ja jak zacznę samolot to zawsze mi na końcu czołg wychodzi
  4. Zdjęcia z monografii, o tyle tu niewiele pomogą , bo pokazują wnęki podwozia od innej strony w stosunku do tego co pokazuje SnaQ. Jedynie co z porównania zdjęć można wywieść to to , że we wnękach jest ubogo ( jak na 1/48 ) i faktycznie jest problem ze spasowaniem . Generalnie gdybym oglądał te zdjęcia z montażu i nie znał producenta , i zrobiono by konkurs " jakiej firmy to model " to obstawiałbym Airfxa w 1/48 sprzed kilku lat ( na przykład Spitfire mk Vb , czy Hurricane ) . Wszystkie te same problemy ( zapadnięcia tworzywa, zbyt grube ścianki , problem ze spasowaniem, ) a jednocześnie widzisz duży nacisk projektantów form na kwestie merytoryczne ,czy zgodności historycznej.
  5. Oj nie jestem taki pewien , czy na granicy jednego i drugiego tworzywa gdzie CA robił za spoiwo Ci się coś nie wykruszy , albo rozwarstwi ? Ale jest to jakiś sposób tylko pytanie ile osób to zrobi bez zniszczenia modelu , a efekt będzie zadowalający ?
  6. Migowe poradniki pisały , żeby CA mieszać z pigmentem metalicznym . Ja dla eksperymentu zrobiłem tak raz , ale to były spody błotników od czołgu i wyglądało to dość obiecująco, ale nie potrzebowałem jakiejś super dokładności tym bardziej, że i tak tam później poszła imitacja błota. Ale miałem wrażenie , że wygląda to lepiej niż CA + szpachlówka . Jak rozumiem wszelkie szpachlówki dwuskładnikowe nie wchodzą tu raczej w grę ? Bo do sedna problemu z ryciem w CA o którym piszecie już doszedłem x lat temu . Ale też delikatnie przypomnę , że na tym forum bez większego problemu można znaleźć przynajmniej x rad " ekspertów " co uważają , że na zwykłej szpachlówce da się bez problemu ryć i nic się nie zapada więc być może to my pozostajemy w swych rozważaniach w tzw " mylnym błędzie"
  7. Pełna zgoda sam mam ten poświęcony broni pancernej LWP i kilka morskich . Sama idea czasopisma była najbardziej OK . Przecież równolegle wychodził "Modelarz" , który jeżeli się regularnie kupowało to dysponowało się sporym zbiorkiem niezłych planów . Niekoniecznie tylko lotniczych . Dbano o tak zwaną szeroko rozumianą politechnizację społeczeństwa. Zresztą Modelarz to nie tylko plany , to relacje z zawodów i sporo kursów " Jak to się robi" . No i dochodziła jeszcze " biała seria modelarska " I jak miałeś publikację o budowie modeli kartonowych to cię generalnie uczono od podstaw . I co wiele razy pisałem o to mam największy żal do SP i klubu 1/72 , że tam porad i pomocy dla modelarza było jak na lekarstwo - a tekst " "modelarz użył do malowania specjalnie zmodyfikowanych olejnych farb artystycznych" na zawsze zostanie w mojej pamięci jak plany samolotów , których w normalnej sprzedaży nigdy na oczy wtedy nie widziałem . Całe szczęście , że wyszła w końcu broszura Klubu 1/72 z Jakiem 1 i sobie go przynajmniej mogłem do planów przykładać. Sorry wiem powtarzam się Obecnie Modelarz już nie jest wydawany . Coś takiego jak Plany Modelarskie też nie istnieje, Mały Modelarz wychodzi ale w " kratkę " i rozd iźwięk pomiędzy datą wydania a datą na okładce jest większy niż za PRL - u gdzie dochodził do ponad roku . Ale tu nie ma problemu bo jest multum wydawnictw prywatnych Jeśli chodzi o szkutnictwo to od x- nastu lat wychodzi z planami " Modelarstwo Okrętowe " którego wydawcą jest mój kolega. Dostępne są też Profile Morskie . Jeśli chodzi o lotnictwo i broń pancerną to są zwykle plany przygotowane z myślą o modelarzach redukcyjnych stanowiące część takiej , czy innej monografii danego sprzętu. O jakości się nie wypowiadam bo mam swoje zdanie . Poradniki masz na "You tube" i w internecie tylko niekiedy znikają . Reasumując w 38 milionowym państwie nie ma zapotrzebowania na miesięcznik modelarski w stylu " Modelarza" o Planach modelarskich nie wspominając. Modelarstwo inne niż redukcyjne to powoli nisza w niszy
  8. No latającego się zrobić nie dało masz rację , a same plany kiedyś OK i jak ktoś na ich podstawie zrobił model to i krasnala na zawodach Navigi mógł dostać .Dziś już są nowe lepsze wydawane w formie wkładek przez Modelarstwo Okrętowe.
  9. Dodajmy , że generalnie chodziło by z nich zbudować model z założenia latający .
  10. PM samolotów to niestety obecnie wyłącznie wartość sentymentalna . Jak z Zachodu zaczęła przychodzić dokumentacja to zweryfikowała to co autorzy tam nakreślili . A plany RWD 6 też już są nowsze i aktualniejsze. Aczkolwiek ruszały niektóre ciekawe tematy . Ja odkupiłem parę tych z planami okrętów wojennych PMW z lat międzywojennych i myślałem o kilku PM ze statkami handlowymi PMH .
  11. Dlatego jak szukasz recenzji to często kluczem do odpowiedzi, że ta recenzja jest taka , a nie inne jest zamieszczona na końcu informacja , " za model dziękuję swojemu portfelowi albo karcie kredytowej " Inna kwestia , że recenzowanie modelu bez części merytorycznej i bez sklejania , jest jak audycja radiowa poświęcona filmowi .
  12. Widać sarkazm był za mało widoczny i mógł czytających pozostawić w tzw " mylnym błędzie" co do rzeczywistych intencji autora .
  13. Życzę Ci bardzo , że następnym razem jak pójdziesz do adwokata albo notariusza on ci napisze słabe pismo, albo spitoli akt notarialny weźmie grubą kasę i odpowie Ci , żebyś sobie sam poprawił , a czoło przetarł gąbeczką . Możesz też strony zalać klejem . Niezmiernie jestem ciekaw Twojej reakcji i wierzę , że zachowasz wtedy równie stoicki spokój i podobne poczucie humoru . Prawdziwym testem twojego spokoju na pewno będą ekipy budowlane i warsztaty samochodowe . Tam tez można zalewać klejem i przecierać gąbeczką
  14. Myślę , że to co stoi zawsze za taką sytuacją , czyli brak większych pieniędzy u właściciela i konieczność uzyskania dochodu za wszelką cenę . Plus to , że jak zaczyna się biznes to kończą się moralne skrupuły . Skończyły się piękne opowieści o modelach tworzonych przez modelarzy dla modelarzy , a zaczęła się proza życia . Tak samo jak przychodzi do Ciebie firma budowlana i ci oferuje cuda , a później robią jak robią według magicznego trójkąta budowlanego ( zrobimy to szybko, tanio , dobrze - wybierz dwa ) , a na końcu łapiesz ich, że zamiast wełny izolacyjnej wyższej klasy kładą niższej , albo wtykają gazety. A jak negocjują umowę to najpierw się pytają o przedłużenie umowy , a potem o wykreślenie kar umownych ( bo i tak wiedzą , że w terminie budowy się nie zmieszczą , a kary ich dotkną ) Niestety taki masz w większości wypadków standard usługi . Cel jest jeden zarobić na kimś nieważne jak , ale zarobić . Co gorsze przyzwyczajani jesteśmy , że płacimy za wszystko coraz więcej i dostajemy coraz mniej . Bilet na koncert w Warszawie kosztuje więcej niż w Madrycie , ale jak się okazuje , że wokalistę było słabo słychać to nikt w związku z tym zamiaru zwrotu części kasy nie przewiduje . Wracając do modelarstwa . Myślisz, że właściciel nie widział tych błędów i nie miał świadomości co wkłada do pudełka , bo wypraski pakowały małe chińskie lub filipińskie rączki i rozesłały po świecie ? Dlaczego na Babarybie nie było pokazanego modelu z zapadliskami , a w pudełkach jest ? Zawiodła kontrola ? A może właścicielowi włączył się tryb " ludzie wszystko kupią " i poszedł po kosztach ? Słabszy model, słabsze wykonanie , niższa cena , bo kasy nie ma ( znaczy nie zwróciła się z ze poprzednio wydanych modeli ) Mnie nie chodzi, że te zapadliska powstały , mnie bardziej chodzi, że mimo to znalazły się w pudełkach , a na zdjęciach wygląda tak jakby ich nie było . Myślisz , że do właściciela nie dotarło, że chyba ma ceny znacząco wyższe od innych firm i poza złapaniem na początku paru łosi na preorderze może być tak , że potencjalni nabywcy jednak wybiorą słabszą , ale tańszą alternatywę , albo zdejmą z pawlacza Hurrka albo Cobrę innego wydawcy . Myślisz , że miało sens za tą Cobrę zażądać jak za Hurrka 200 zeta jak wykonanie tego modelu plasuje go na poziomie niektórych modeli Airfixa , które są znacząco tańsze ? Czy gdyby Cobra była wydana jakościowo na poziomie Hurrka to cena 200 zeta za ten model byłaby do przyjęcia i można by było nie zwracać uwagi na konkurencję . ? I czy teraz większość modelarzy zamiast pisać peany na temat firmy przed każdym zakupem zastanowi się czy też zakupi znowu na oślep ? Spróbuj sobie odpowiedzieć , może następnym razem nie będziesz " okazją " * Definicja " okazji " znajduje się w wątku o modelu innego polskiego wiodącego cenowo producenta. ,
  15. Ja co po nicku widać jestem trochę młodszy dlatego nastoletnie lata przypadały na lata 80 - te . Bieda zwłaszcza we wczesnych latach osiemdziesiątych była duża . Ominęło mnie kupowanie plyt winylowych i papierosów . Jesli chodzi o muzykę w zupełności mi wystarczała radiowa trójka z listą przebojów i magnetofon Grundig i Kasprzak chodzący na okrągło na wszelkich obozach . Nawet swojego nie musiałem mieć bo i tak zawsze ktoś brał swój . Kasety magnetofonowe były wtedy zarzynane do maksa. Zwłaszcza to ograniczone zainteresowanie muzyką okazywało się dla mnie korzystnym rozwiązaniem , ponieważ dzięki temu można było to co było dla innych dobrem pożądanym ( plakaty , zdjęcia ) wymienić na to co mi było potrzebna . To samo z prospektami samochodowymi . Towar jak towar człowiek się chwilę nacieszył i puszczał dalej , a za to miał rzeczy które ( o ironio ) jak TBiU , czy niektóre książki Flisowskiego lub Pertka mam do dzisiaj. Człowiek chłonął książki Flisowskiego o wojnie na Pacyfiku i się zastanawiał skąd gość miał taką wiedzę . Aż to zrozumiał jak Finna zaczęła wydawać kolejne części Morisona , że to została z tych publikacji przez Flisowskiego niekiedy żywcem przepisane. Teraz Flisowski stoi na półce i ma wartość sentymentalną a Morisony stoją koło niego. Ponieważ były to w modelarstwie także czasy rozchwiania pomiędzy kartonem a PCV to i MM przynajmniej niektóre mogłem wymienić. I Jak się przechyliłem ku PCV to ze smutkiem zrozumiałem , że z tym warsztatem co mam i paroma pędzelkami oraz artystycznymi farbami olejnymi to i tak zawsze ulep grubo pomalowany farbą wyjdzie i modelarstwo odpuściłem na dobrych 10 lat .
  16. Tygodniowe opóźnienie można było przeżyć, o ile miało się gwarancję , że na pewno dojdzie. Jeżeli tej gwarancji nie było, zaczynało się nerwowe oczekiwanie i kombinowanie, czy nie lepiej jednak przejechać miasto rowerem i gdzieś kupić , bo jak ukaże się nowy numer .( SP wychodziła raz w tygodniu ) to tego starego już nie odnajdziesz. Dla mnie stałego czytelnika SP koszmarem ( nie miałem prenumeraty , a przesyłki w skrzynkach ginęły ) były wszelkie wyjazdy na dłużej niż tydzień gdzieś na krańce Polski gdzie nie miałem możliwości kupienia numeru. Z czasem stałem się częścią systemu i miałem teczkę na " SP "Morze" i MM i jak jechałem na 2 tygodnie to albo zostawiałem pieniądze , albo płaciłem za wszystko po powrocie. Do dziś pamiętam jak do kiosku jakimś cudem trafiło x numerów TBiU ( numery gdzieś 65 - 72 każdy w 1 egzemplarzu ) Ja poza domem a a dzieciaki z bloków wykupiły w 2 godziny , a tam był Wellington , Beufighter i Mustang. Sporo wysiłku mnie odkupienie tych numerów kosztowało i na szczęście miałem inne rzeczy na wymianę . I te numery TBiU mam do dziś
  17. Parę informacji dla niewtajemniczonych . Świat Młodych owszem był bardzo fajną gazetą . Należało jednak ją zdobyć . Nie kupić tylko zdobyć , bo większość tego co przychodziło do kiosków szło do tzw " teczek" czyi było odkładane dla znajomych kioskarki / kioskarza , bo wtedy taki gość to był ktoś. Więc wczesnym rankiem trzeba było wstać by mieć chociaż teoretyczną szansę na kupno tej gazety. Dotyczyło to większości ciekawszej prasy niezależnie od tego jakiej tematyki dotyczyła. Pokazane na zdjęciach z epoki wyglądają wspaniale , ale cały czas jest pomijane to, że trzeba było to po prostu zdobyć dzięki kontaktom ze sprzedawcą albo bardzo wczesnemu wstawaniu , albo ( mało skuteczne ) objeżdżaniu tudzież obchodzeniu wszystkich kiosków w dniu sprzedaży w nadziei, że gdzieś będą jeszcze leżały. Jak w twojej wsi, lub miejscowości był jeden kiosk możliwości były mocno ograniczone. Prenumeratę mógł ci ktoś wyjąć ze skrzynki, albo troskliwy listonosz złożył Małego Modelarza na pół by się w skrzynce zmieścił. To samo z książkami. "Mikromodele" i "Mikroflota" Katzera miały po jednym wydaniu w 1970 i bodaj w 1974 . Do tego luźne artykuły w Morzu. Książka w późnych latach 70 - tych i latach 80 - tych nie do zdobycia. W bibliotekach jak była to i tak miała wyrwane strony. Biała seria modelarska to późniejsze lata ( lata 80 - te ) mniej sprzedawalne wydania zalegały w księgarniach , te ciekawsze na przykład " Budowa kartonowych... " znikały prawie natychmiast. Pisaliśmy o tym wielokrotnie , ale mam wrażenie , że im niektórzy tu piszący są starsi tym obraz im się idealizuje i pomijają tę " drobne dolegliwości" , które powodowały , że zwyczajnie większość zna 80 i więcej procent tych rzeczy nie miała Wiem , że wtedy byliście młodsi , schody były niższe , dziewczyny się do was częściej uśmiechały ,ale naprawdę za fajnie wtedy nie było.
  18. poszło na priv
  19. Był ale już go nie ma
  20. Pytanie . czy za tak niestaranie wydany model można zapłacić też niestaranie wydrukowanymi pieniędzmi. Na przykład wydrukowanymi na domowej drukarce , albo takimi co pozostały w domu po jakiejś grze handlowej . W końcu tylko wtedy byłaby to uczciwa wymiana towarowa. Czy za niepełnowartościowy towar powinno się płacić pełnowartościowymi pieniędzmi ? To oczywiście smutny i wyłącznie ironiczny żart . I to było ad rem to teraz do rzeczy Szanowni koledzy modelarze. Delikatnie jeszcze raz wam przypomnę . To nie wydawane przez firmy modele są OKAZJĄ dla WAS . To wy tym swoim zachowaniem, usprawiedliwianiem coraz wyższych cen , odwoływaniem się do patriotyzmu w wspieraniu polskich firm, wspieraniem kumpli , którzy te firmy prowadzą i bronieniem ich jak niepodległości jesteście dla nich jedyną niepowtarzalną OKAZJĄ i ową okazyjnością świecicie wokół niczym latarnia na Rozewiu. Wiem , że za chwilę przeczytam teksty typu " Jak cię nie stać to nie kupuj " lub broniące jakości modelu , że " prawdziwy modelarz jak Janko Muzykant skrzypeczki z gątka zrobił, tak on z tego modelu, kawałka deski klozetowej i karty telefonicznej super model zrobi" I tym odpowiadam : stać mnie na ten model, i wiem , że jest na tym forum ze 2 - 3 modelarzy co zrobią z tego modelu " prawdziwe cacuszko", bo z pozostałych to jeszcze kilku go kupi i na pawlacz odłoży i przez kolejne parę lat nie ruszy bo poprawienie tego wszystkiego jest ponad ich siły a strach przed zniszczeniem takiego drogiego modelu też swoje zrobi. Ja za te pieniądze tego modelu na pewno nie kupię, ani nawet za te wskazywane 150 zeta. A żeby swoje łzy mieć czym obetrzeć , czym prędzej pomknę na stryszek i zdejmę z niego kupionego niedawno wellingtona z Airfixa za około 120 zeta ( po tyle był w normalnej sprzedaży przez kilka - kilkanaście dni ) o jakości wykonania wyprasek na pewno lepszej, chociaż Airfix i tak w jakości wykonania gigantem nie jest.
  21. Pojawił się z dostawą za 5 - 10 dni Hawker Hurricane Mk 1 z Hobbybosa w 1/48 za 50 - kilka złotych . Bez przenoszenia go przez albatrosa w łapach z dalekiego kraju coby cła ominąć. Pytanie czy jest 2 lub nawet 4 x gorszy od innych Hurrków wiodących producentów ? Oczywiście pytanie na końcu jest żartem , bo ja swoją ilość literatury na temat tego samolotu zgromadziłem i nie są to zeszyciki TBiU.
  22. Wg mnie już nic więcej z tej serii nie wyszło
  23. I ja potwierdzam 1982 rok modele NOVO ( okręty ) w Krakowie
  24. merlin_70

    Polskie KAI FA-50

    Po wyborach zmieniła się władza i zwykle wtedy wszystko zwalane jest na ekipę poprzednią , że oni tego , czy tego nie zrobili i wszystko jest do luftu. Taka jest narracja każdej kolejnej władzy . Kiedyś była wina Tuska , teraz jest wina PIS - u. I tak w kółko . Zawsze jest wtedy pretekst dla kolejnych audytów , unieważniania przetargów i wykonywania innych ruchów zastępujących realne działanie. Reasumując jak jest naprawdę większość z nas nie wie, możemy się tego jedynie domyślać , albo wierzyć w narrację jednej czy drugiej ekipy. Efektem tych działań , będzie , że prawdopodobnie skończy się " tydzień koreański w MON " , ale będzie "tydzień niemiecki" , albo "tydzień francuski" . Stale pewno będzie natomiast "tydzień amerykański". Lobbyści z tych państw nie pozwolą by sprzed nosa uciekły im lukratywne kontrakty. Na "tydzień polski" pewno braknie środków bo zostały wydane na organizowanie innych tygodni, no i na organizowanie tych innych tygodni zostały podpisane umowy i jak nie zapłacimy to nas panie pozwą Władza nam to sprzeda w określony sposób jak zawsze. Od ponad 30 lat nam opowiada i my to łykamy . Na temat sensowności zakupu i stanu technicznego zakupionego sprzętu też się dużo nie dowiesz , bo nie masz przed sobą umów , raportów z kontroli , raportów jak dany sprzęt jest wykorzystywany i jaka była jego awaryjność i jak się ona miała do awaryjności sprzętu w innych państwach. Tych informacji ty zwykły szary człowiek nawet mający odrobinę wiedzy z dziedziny wojskowości / lotnictwa nie uzyskasz więc pozostają dywagacje na poziomie sklejacza plastikowych zabawek , który przy okazji pokazów w Radomiu po obejrzeniu 5 - minutowego pokazu dynamicznego fachowo oceni , ze ten samolot należy zakupić. tudzież będzie pouczał ( to widziałem i słyszałem na własne oczy i uszy ) pilota i obsługę naziemną w co jest samolot którzy obsługują wyposażony. Oczywiście bawiąc się w " biały wywiad " coś tam więcej się dowiesz jak poszperasz głębiej , ale też pewnego poziomu wiedzy/ niewiedzy nie przeskoczysz. Tak samo jest z informacjami uzyskanymi od wojskowych , które są szczątkowe i potrafią niekiedy coś wyjaśnić , a niekiedy jeszcze sprawę zamglić. Potem ta wiedza sprzedawana na portalach w celu zmonetaryzowania i znaczna część ludzie je traktuje jako prawdy objawione , mimo , ze youtuber w swych wywodach nie tylko innym youtuberom , ale nader często także sobie zaprzecza.
  25. Sklepów z modelami ( niekoniecznie modelarskich ) było na przełomie lat 80 i 90 tych ubiegłego wieku w każdym mieście dużo. Sklejanie to było jeszcze wtedy mocno mainstreamowe hobby. Zanim ustąpiło miejsca komputerom i grom. Handlowały generalnie wszystkie zabawkowe , papiernicze . A, że nastawienie do klienta się zmieniło od czasu PRL - u to i sprzedawca stał się milszy. Każdy importował skąd mógł i co mógł to i się rożne dziwne modele zdarzały. A to w jakiejś suterenie był na sprzedaż sprowadzony z Czechosłowacji 1/32 Revella Corsair , albo Hurricane II c , a to sklep sportowy miał 1/48 Miga 21 i Su 25 Letohradu. Z zachodnich dominował Heller, Airfix , Italeri sprowadzonych na zasadzie , a nuż się sprzeda. A jak się sprzeda to coś innego się sprowadzi . To trudno byłoby oczekiwać , że Ci taki sprzedawca coś doradzi. A w sklepach modelarskich też z tym doradzanie różnie bywało i bywa , bo nie zapominajmy , że sprzedawca najchętniej zareklamuje to co mu zalega, coby bardzo chciał , żeby ze stanu zeszło. Do dziś jak zaglądam do sklepów modelarskich to jak sprzedawcy coś niekiedy radzą początkującemu klientowi to człowiek mocno zęby zaciska coby się nie odezwać
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.