Skocz do zawartości

Marcin Witkowski

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    872
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    31

Zawartość dodana przez Marcin Witkowski

  1. O tym. Nie broni się niestety. Zdaję sobie sprawę, że trudno to wyprowadzić na gładko i jak mocno komplikuje temat odtworzenia linii. Mimo wszystko szkoda, bo mocno obniża walory fajnego modelu.
  2. Ten model ma na prawdę niezłe momenty. Ale mam wrażenie, że elementom, które mają być jego atutami, mało kto się przyjrzy, bo wzrok zatrzyma na niewyszpachlowanych połączeniach kadłuba. Szkoda trochę, że nie poświęciłeś tym miejscom więcej roboty.
  3. Ja mam te od FX-Textures, które o ile udało mi się zorientować, były jednymi z pierwszych na rynku, jeszcze zanim modelarze zorientowali się, że to można twórczo wykorzystać. Były dość drogie. Ja bym polecał złapać Jarka Rydzyńskiego. Opracował swoje wzory i wielu kolegom już zdążył swój produkt sprzedać.
  4. Tak sobie myślę, że to co zaproponowałeś może być na prawdę dobrym rozwiązaniem. Zwłaszcza jeśli zamiast piłki wykorzystać precyzyjne dłutka. Przy wprawie w głębokości rycia, to może na prawdę dać świetny efekt. Pytasz, a wiesz Myślę, że to mogłoby być najlepsze. Choć druk 3D...
  5. Dzięki Mirek za miłe słowo.. Mam nadzieję, że malowanie im przyda realizmu, bo teraz to niemal goły i surowy metal.
  6. Unikaj symetryczności, czy schematyczności, bo to jakby zupełne zaprzeczenie tego do czego zmierzasz. "Odkręciłbym" na pewno symetryczność na tych wziernikach/panelach, które tak równo pomalowałeś. Na kilku wróciłbym do czarnego, inne zróżnicował. A szarego możesz dołożyć z ręki, przy czym plamy w różnym rozmiarze i kształcie. Pomogłyby Ci szablony, szczególnie że ostrzejsze przejścia też dałyby ciekawy efekt po przykryciu tego wszystkiego kolorami.
  7. Masz bez wątpienia umiejętności ogarniania takich małych detali podobne jak Mikołaj, czy Irek. W przypadku tych przycisków i tej skali, ja jednak rozważyłbym ich namalowanie. One w 1:1 wystają tak minimalnie (a właściwie wcale), że nawet tak misterna imitacja jaką pokazujesz może być zbyt "agresywna". Ale z drugiej strony może to właśnie ta metoda, która pozwoli złapać oglądającego za oko. Niezmiennie i z podziwem kibicuję
  8. W zasadzie, to nie ma tu nic odkrywczego. Pokusiłem się o odwzorowanie charakterystycznych szarych trójkątów, które są dobrze widoczne w silnikach o niewielkim przebiegu, a później zanikają przy coraz większej ilości okopceń. By to namalować zaprojektowałem sobie dość prostą maskę. Reszta to już kwestia takiego operowania aerografem, by nie zalać delikatnej faktury komór dopalaczy. Malowałem z dwóch stron, wkładając niekiedy dyszę aerografu do środka. Z wykorzystaniem maskowania powstały też szare pierścienie. Używałem różnych szarości i brązów, by dać nieco "życia". Na koniec także nieco zabawy pędzlem, tak by ślady miały również charakter zacieków, a nie tylko napylenia.
  9. Narobiłeś się przy tym pewnie ostro, więc nie zdziwiłbym się odciskom na palcach od aerografu Mnie jednak zastanawia, czy tak regularny wzór plamek nie przełoży się na nieco schematyczną modulację kolorów kamuflażu. Wydaje mi się, że dobrze zrobiłoby dołożenie nieco większych plam z ciepłego szarego, o różnym stopniu krycia. Tak, by później cienko kryte kolorami właściwymi kamuflażu dawały mniej regularne, bardziej zróżnicowane, a jednocześnie subtelne modulacje.
  10. Udało mi się wyprowadzić na prostą temat kołnierzy kryjących przejście z kadłuba na dysze. Mosiężne elementy przed przyklejeniem wstępnie pomalowałem, tak by łatwiej było wykończyć je w miejscu zakończenia kadłuba między dyszami. Swoją drogą ten element, który w zestawie był "zlany" z kołnierzami, zrobiłem jak super hornetowa natura nakazała. Też z mosiądzu. Kołnierze kleiłem etapami, przyklejając taśmą klejącą by licowały z poszyciem kadłuba, a następnie aplikując CA od wewnątrz. Na sam koniec elementy usztywniłem klejem dwuskładnikowym na bazie żywicy. Z zewnątrz wyszło niemal bez śladów klejenia i tym samym uszkodzenia już pomalowanej powierzchni. Kołnierze, jak już pisałem wcześniej, wykonałem z folii mosiężnej 0,075mm, więc mimo solidnego klejenia i tak były narażone na przypadkowe uszkodzenie. Najłatwiej było je zabezpieczyć wklejając do kadłuba komory dopalaczy z turbinami. Wykorzystałem doskonałe (przynajmniej w tym zakresie) żywice Aires. Z malowaniem elementów turbin jest prosta sprawa, z komorami dopalaczy - przy ich średnicy 14,5mm, siłą rzeczy nieco trudniej. Głównie ze względu na maskowanie. Zewnętrzną średnicę rur dopalacza musiałem powiększyć, tak by wystając spod kołnierza idealnie pasowała do niego, a także do czekających na swoją kolej dysz silników. Nawinąłem więc mosiężną blachę 0,2mm. Samo wklejenie było o tyle utrudnione, że cienkie kołnierze nie stawiały oporu dla rur, wiec dokleiłem po trzy druty, dzięki którym mogłem kontrolować głębokość i pozycję. Kleiłem znów w z wykorzystaniem gęstego kleju żywicznego. A na koniec symulacja tego jak będą wyglądały zainstalowane dysze. Będę je przyklejał dopiero na samym końcu, mniej więcej na etapie instalowania owiewki, drabinki, czy uzbrojenia.
  11. Z podstawą wiatrochronu w Hornetach i Super Hornetach to jest tak, że tam powinna być szczelina (i jej niejako obudowa) kryjąca natrysk cieczy odladzającej. Ale tego nie ma żaden zestaw. Powtórzę się, że sprawnie Ci idzie ta budowa.
  12. Ja zaglądam z przyjemnością. Raz, że mocno mój temat, dwa że ta robota to mje sie podobie
  13. Bardzo fajnie to wygląda. Z przyjemnością oglądam Twój warsztat.
  14. Dzięki Folie znajdziesz łatwo na Allegro. Linie możesz ryć igłą lekarską, albo rysikiem z węglika spiekanego. W każdym razie czymś, co jest twardsze niż materiał, w którym pracujesz.
  15. Powoli wracam do warsztatu i odbudowy tego co ucierpiało. Największe straty są na ogonie, gdzie jak już wcześniej pisałem, dość poważnie uszkodzone były elementy stanowiące kołnierz kryjący przejście kadłub/dysza. Rozważałem opcję z dosztukowaniem brakujących fragmentów z wykorzystaniem masy plastycznej, a później odtworzenie faktury, ale doszedłem do wniosku, że lepszym będzie zrobienie tego w opcji nieco bardziej przypominającej to co jest w samolocie. Przeliczyłem i zaprojektowałem, po czym sprawdziłem jak pasuje element wstępnie wycięty z papieru (ostrość mi tu nieco uciekła). Następnie wydruk przeniosłem na mosiężną folię 0,075mm. W międzyczasie usunąłem właściwą sekcję. Dość ryzykowna sprawa, zwłaszcza, że model w sporej mierze pomalowany. Ale z drugiej strony konieczne będzie szpachlowanie pęknięć na bokach, więc ewentualnymi uszkodzeniami się nie przejmowałem. Na koniec zdjęcie z pasowania kołnierza i dyszy. Daje nadzieję, że efekt finalny będzie OK. Pomiędzy te elementy będzie jeszcze wbudowany pierścień o grubości około 0,25mm.
  16. Thomas zrobił model w konwencji płatowca używanego do ćwiczeń strażaków i innych służb pokładowych. Więc jest dość mocno przetrzebiony z wyposażenia. Może dlatego wrażenie, że nie jest to zgodne z dokumentacją. Chyba, że analizowałeś to dużo głębiej. Inna sprawa, że ten luk (o ile dobrze po Twoich zdjęciach poznaję, to ten na butle tlenowe po prawej stronie) miewał różnie skonfigurowane wyposażenie. Szacunek za to co pokazujesz. Niesamowita robota!
  17. Całkiem realistycznie Ci to wyszło. Czego użyłeś?
  18. Dobrze, że zaznaczyłeś, że nie ma to być wiernie odwzorowany pierwowzór. W zasadzie od tego, jak mi się wydaje, powinna się zaczynać każda galeria, bo ułatwia napisanie kilku słów oceny. Merytorycznie jest sporo błędów, ale jak to Tomcat, i tak cieczy oko. Też bardzo lubię to malowanie.
  19. Jeśli chcesz zasymulować faktyczne zabrudzenia to jasnobrązowawe zacieki możesz zrobić przy zawiasach/przegubach, a blado czerwono-brązowe przy liniach hydraulicznych. Miejscami gdzie obsługa dotyka mogą występować ciemnoszare ślady. I podobnie ciemnoszarym możesz zrobić cieniowanie. Czarnego nie dawałbym wcale albo tylko punktowo, by nadać głębi.
  20. Mirek, dzięki za miłe słowo. Mam nadzieję, że warsztat koniec końców bardziej Cię zmotywuje niż zniechęci A jeśli o temat Super Horneta chodzi, to świetnie zapowiada się model Meng. Tyle, że ma to być wersja E. Chyba najmniej atrakcyjna spośród możliwych trzech. Co do miedzi, a w zasadzie częściej mosiądzu, to używam do większości celów 0,1mm. Ale mam też 0,15, 0,2 jak i jeszcze cieńsze: 0,025, 0,05 i 0,075. Wykorzystuję zarówno tradycyjny żółty mosiądz, jak i alpakę, lub inaczej nowe srebro. To jest mosiądz wysokoniklowy. Jest bardziej srebrny. I wydaje się być nieco bardziej sztywny. Z tego zrobiłem choćby dysze, czy wytrawiłem drabinkę. CA zazwyczaj sobie z tym materiałem radzi, ale czasami łączę też klejem dwuskładnikowym na bazie żywicy. Coś na wzór poxipolu i podobnych. Myślę, że zaraz po odbudowie domu, wrócę do warsztatu i będę naprawiał to co się stało w modelu. Doczekać się nie mogę
  21. Model obok którego nie da się przejść obojętnie. Zachwyca tak pod względem wykonania stricte warsztatowego, ale równie mocno pod kątem odwzorowania niuansów charakterystycznych dla pierwowzoru.
  22. Pamiętam Twój warsztat ze Spitfire'm. Super, że go przypomniałeś. Kawał bardzo dobrego modelarstwa. Rysunki, to już kwestia nie mniejszej wartości dodanej. Szacunek!
  23. Super to ogarnąłeś. Klisza to w zasadzie to samo co ja zrobiłem, tylko kolor inny. Wygląda na prawdę bardzo dobrze.
  24. Bajka
  25. W Calverton przecierają oczy ze zdumienia i pewnie myślą, że takie to zawikłane zaprojektowali, a tu facet daje radę odwzorować to w skali
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.