To ja miałem to szczęście, że moja matka pracowała w Ruchu, w kolportażu, więc Razem, Nowa Wieś, Mały Modelarz, Skrzydlata Polska, Sztandar Młodych, Morze, Żołnierz Polski docierał do mnie bez zakłóceń. Mało tego, sąsiedni budynek z jej pracą stanowił papierniczy w którym regularnie były Plasticarty, które kupowała mi wszystkie jak leci, a sklejałem na początku z ojcem dopóki nie zobaczyłem, że samodzielnie zlepiony Mercury zrobiłem dużo lepiej niż on. Nic w życiu mnie tak nie ucieszyło jak widok Mi-6 pod choinką, o którym myślałem, że matka przegapiła. Nic dziwnego, że nieprzerwana pasja modelarska została ze mną i z bratem do dziś. Ojciec twierdzi, że tego nie rozumie, a matkę kiedyś jako nastolatek zabrałem do sklepu na Sienną aby zobaczyła, że to nie tylko hobby dla dzieci. Zobaczyła, zrozumiała, uwierzyła,