Halsey
Użytkownicy-
Liczba zawartości
627 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Halsey
-
No proszę samolot z VF-5 z Yorktowna II (CV-10). O tyle atrakcyjne, że nie było wielu egzemplarzy, a już nie mówię o modelach w malowaniu dwubarwnym - (blue gray/light grey) - oczywiście mówię o F6F. Jest to pierwsza seria produkcyjna samolotu, więc osłony podwozia są już tutaj normalne, natomiast kaemy na skrzydłach jeszcze w obłych osłonach (które łatwo można zrobić). Znaki rozpoznawcze są proste, proponuję zamiast kalek, użyć masek i farb - model zyska tylko na tym. Połączenie blaszek dedykowanych Hasegawie, widzę dobrze się tutaj wpasowało - co oznacza, że model Hasegawy i Eduarda, to najlepsze wydania samolotu F6F (w Hasegawie nie wyszła tylko do końca osłona silnika). Ciekaw jestem też silnika Kibicuję Aha jeszcze jeden detal - komora za płytą pancerną za fotelem, tam gdzie jest schowane radio i cały przedział kadłubowy (do którego można zajrzeć przez tą szybkę za owiewką) był zazwyczaj malowany na biało lub jasny szary.
-
LaGG-3 (Lakierowany Gwarantowany Grób) z ICM 1/48
Halsey odpowiedział hanadam → na temat → [L]Galerie
Model fajnie sklejony, nie będę się czepiać tutaj detali, bo pewnie nie ma zbytnio do czego. Przyczepię się do nazwy tematu i opisu: wiem, że nazwanie tematu Latający pipet Kulochwyta, Dzbanek wuja Sama z krochmalonym owijcem, albo Grające Banjo Melchiora, to chwytliwe reklamowe chwyty by wejść i zainteresować się tematem/modelem, ale mnie osobiście bardziej odpowiada forma bardziej uporządkowana - nazwa modelu, skala, firma itp. Bo za miesiąc będziemy mieli sto abstrakcyjnie nazwanych tematów, a potem wyszukiwarka nie znajdzie owego typu samolotu, bo w opisie go nie podałeś. Więc laik nie będzie wiedział że chodzi pewnie o LaGG-3. To tylko taka mała uwaga do nazwy tematu i opisu (bo potem pojawiają się zgryźliwe stwierdzenia: kliklij - szukaj, bo na pewno ten model jest na forum... i nic nie znajdziesz). Ale to uwaga nie trącająca o twój warsztat modelarski i efekt finalny Pozdrawiam -
Piękna maszyna jak zawsze! Moim marzeniem jest sklejać tak szybko i tak dokładnie i czysto. Jak zawsze dużo
-
Wojtku, dziękuję za wstawienie tych zdjęć Faktycznie jest efekt tej "patyny". Dokładnie to jest to, czego oczekuję z upływem czasu. Mam tutaj konkluzję z moich doświadczeń oraz tego co pokazał Wojtek Fajga - modelarstwo to nie tylko budowa zestawów, to też doświadczenia, odkrywanie nowych technik, potem ogromna satysfakcja z tego, co się wykonało. O efekcie końcowym chyba wspominać nie muszę, zdjęcia mówią same za siebie. Dziwimy się potem, że żony patrzą na nas z takim wyrazem twarzy, że trudno to jakoś określić. One jednak nas też postrzegają bardzo nietypowo (cholera za kogo ja wyszłam?). A teraz do rzeczy. Malowanie folii - Wojtek odradził mi stosowanie lakierowania modelu. W tym wypadku, gdybym polakierował, to bym zatrzymał ten proces delikatnego efektu zestarzenia się folii w postaci nalotu takiej satyny. Druga rzecz, lakier zmienia postrzeganie takiej powierzchni - mówiąc prościej: to nie jest już to, wiedzą to ci, którzy polakierowali bezbarwnym modele z nałożonym metalizerem. Wedle rady dokonam prób poza modelem i zobaczymy jakie uzyskam efekty. Druga strona medalu jest taka: mamy nałożone kalkomanie - czy z upływem czasu nie dojdzie do ich destrukcji? Gorsze kalkomanie mogą po 15-20 latach wyglądać jak farba na ścianach mieszkań w opuszczonej Prypeci - odłazić płatami. Tu jest właśnie ten dylemat. Jedyne ingerencje farbą, jakie chciałem przeprowadzić to: znaki rozpoznawcze (gwiazdy w granatowym kole), oraz lotka steru kierunku - kolor czerwony. Lotkę mogę nie pokrywać folią, kadłub pod gwiazdami jednak tak. Temat chemii jaką stosuję i jaką zastosuję staram się zawsze konsultować z naszym forumowym mistrzem od zaplecza chemicznego Pilex7 - tym samym obu imiennikom chciałbym bardzo podziękować za zainteresowanie, a Pilex7 za ciągłe wsparcie (od dłuuuugiego czasu już). Mam nadzieję, że z Waszą pomocą pokażemy trochę nowości i tajników modelarstwa. Nie pomijam też oczywiście tutaj wkładu Was wszystkich - technicznego i merytorycznego, gdyż model XF6F-3 nie został jeszcze wyprodukowany przez jakąkolwiek firmę, a i modeli tego samolotu w internecie nie znalazłem jak dotąd. Teraz walka trwa z owiewką, nie jest to wielkie wyzwanie, klej bardzo fajnie zachowuje się z oszkleniem. Przypomina to trochę maskowanie oszklenia przed malowaniem. Odpada tylko ostatni proces: malowanie. Na to oczywiście poleci nitowarka, symulująca nity na tych powierzchniach.
-
No nareszcie Co do uzbrojenia: teoretycznie jest możliwe - współpraca z tą samą awioniką, więc z początku myślałem że będzie się gryźć, po zasięgnięciu informacji: jednak by się nie gryzło, jedynie parametry pracy rakiet byłyby trochę odmienne już po odpaleniu (się wyszukałem informacji), ale faktycznie pewnie mogli tego nie robić. Dlatego merytorycznie jest to poprawne. No i najważniejsze: jak na skalę 1:144 to nie wygląda. Mistrzostwo, bo ja bym stawiał, jak bym nie wiedział, że to skala 1:72 i basta. W sam raz jak na Tomcata utytłany Czekam teraz niecierpliwie na podstawkę
-
No właśnie, ja popadałem w paranoję polerując Mustanga pod malowanie metalikiem. Co do oklejania folią- kusisz by spróbować. Dodam jeszcze że Twój krajan z Bydgoszczy oklejał folią T-bolta. Wyszło wspaniale i życzę Ci równie dobrego efektu. Wiem o tym doskonale - konsultowałem pewne rzeczy w tym zakresie właśnie z nim - odnosząc się do T-bolta Wojtka, którego skleił prawie 3 lata temu i do dziś jest to niejako wzór do naśladowania. Przepraszam, że post pod postem, jakoś poleciałem dwukrotnie, a skasować nie mogę posta.
-
Witaj Wojtku No właśnie pytanie czy to jest konieczne, po prostu może lepiej jak byś to na żywo zobaczył, czy wymaga to wymiany. Najwyżej wejdę bezczelnie do Ciebie, położę płatowiec i wyjdę (to tylko dwie ulice dalej). No, ale poważnie teraz: Powierzchnia jest jeszcze nie zabezpieczona żadnym specyfikiem - a planuję wedle rady przyjaciela - pokrycie potem Metal Primerem oraz lakierem nań. Rozrzedzenie kleju opanowałem, teraz stoję jeszcze przed innym dylematem: pewne fragmenty pokryte są innego rodzaju blachą (gdzie występuje nagromadzenie ciepła - wyloty spalin itp) i muszę te blaszki zróżnicować, myślę nad metodą: albo pociemnić farbką metaliczną lub transparentną, albo zastosować innego rodzaju folię, w końcu świat nie kończy się na folii kuchennej. Ma ktoś z was jakieś rady?
-
Są to sporadyczne takie mikrośmieci, które nie wpływają na jakikolwiek odbiór przy oględzinach na żywo. Zaletą aparatu z dobrym makro jest właśnie wyłanianie takich mikroniuansów, wadą natomiast taką, że pokazuje za dużo i często biorę poprawkę na to co widzę w rzeczywistości. Nie ma co czasami przesadzać z tymi mikrointruzami, bo przeskoczymy granice rozsądku i przejdziemy kiedyś do pracy nad modelem z mikroskopem.
-
I ten panel tak zostawię Zdjęcia makro drastycznie potrafią pokazać detale, których nie widać normalnie nawet patrząc z bliska. Zainspirowałeś mnie by rzucić dziś znów na to okiem, więc zweryfikowałem to. Ten panel był kładziony na początku, więc i błędy z pierwszych prób tutaj dały znać (drobinki kurzu). Nie chcę zrywać go teraz, by nie uszkodzić sąsiednich. Gdyby jednak było to widać na żywo tak jak na zdjęciu, to panelu już by nie było i wstawiłbym nowy Dzięki za spostrzegawczość
-
A ja nie napisałem nic o przerwie, owiewką zajmę się dzisiaj Tutaj masz cenne spostrzeżenia Jarku, bo jest tu wiele dróg i każda jest dobra. Warto by było spróbować przynajmniej dwóch. Zobaczę jak to idzie z paskami (które po naklejeniu trzeba ponitować). Najpierw muszę też dać pilniczkiem drobny szlif po ramie trzymającej szyby, teraz rama ma obłe krawędzie, a tak nie było, delikatna sprawa by nie porysować szybek (jak tak się stanie, to polerka szybki wejdzie). Zacznę od testu na fragmencie ramki od oszklenia, jak zachowuje się klej w starciu z oszkleniem (raczej nie będzie inwazyjny). Następnie założenia jak okleić i przeprowadzić testy... A że siedzę w domu do piątku, to starczy mi czasu dziś na to ;)
-
Sprecyzuj o jakiego Enterprise chodzi, bo zdjęcia hangarów znajdą się wtedy, zarówno jeśli chodzi o CV-6 czyli typ Yorktown (szósty z kolei Enterprise w USA) czy o CVN-65 (typ Enterprise ;) - siódmy Enterprise amerykańskiej marynarki wojennej) Odnajdę informacje na ten temat, tylko muszę dokopać się do odpowiedniej publikacji
-
Dzięki wielkie za pokazanie sposobu, który bardzo ułatwi obrzucenie owiewki paskami folii Kolejna bezcenna rada i kolejny krok do następnej relacji, która to dzięki Twojemu sposobowi pojawi się bardzo szybko A z tym to się absolutnie nie zgadzam, dowodem na to są Twoje relacje - jak np. ostatnia z F-14D w 1:144
-
Pora pomieszać trochę dalej. Część kolejna - wykończenia obłe, części obłe, czyli większa skala trudności. Folia aluminiowa, kuchenna czy to z Korei, czy Polski, Chin... każda jest podobna - to nie guma. Owszem, pożuć można, ale to tylko dla entuzjastów smaku aluminium. My mamy temat inny: naciągnąć ją na krągłości modelu (nie modelki i nie modela). Próbę wykonałem na dość agresywnej krągłości, jaką jest zbiornik paliwa. Oczywiście nie wykorzystam go w modelu, ma on dość dziwny kształt, chodzi o ten grzbiet wokoło, na osi wzdłużnej zbiornika... mniejsza. Co uzyskałem w wyniku prób? Uzyskałem takie wnioski, bo efekt widzimy powyżej. Otóż obłe kształty powinienem okładać mniejszymi arkuszami folii. Większy arkusz da nam pofałdowanie powierzchni, a w pewnych miejscach już takie skumulowanie ilości folii, że sprasowanie jej do kształtu części będzie niemożliwe. Natomiast na całym płatowcu nie ma takiego miejsca, gdzie bym musiał wykorzystać zgodnie z rzeczywistymi odpowiednikami duży arkusz folii. Zatem wniosek jeden - cały płatowiec, nawet osłona silnika dobrze okłada się folią i sprasowanie drobnych zejść folii, nie spowodowało w próbach widocznego brzydkiego efektu. Próby wykonałem na widocznych częściach - krawędzie zewnętrzne skrzydeł oraz przód osłony silnika. Krawędź skrzydła widać bardzo ładnie się obłożyła, to jest i tak bardzo duże powiększenie, w rzeczywistości jest to dużo mniejsze, a tutaj już jest satysfakcjonująca gładkość. Tu troszkę pod innym kątem. Osłona silnika była trudniejsza: Widać spiętrzenie folii na przedzie (zaraz pod obracającym się śmigłem). Gdy dałem węższy pasek folii, wcześniej wstępnie ukształtowany na tej części osłony, efekt był lepszy i zadowalający. Folia jednak poszła wek, bo ta część osłony wymaga po przyklejeniu do kadłuba, ukształtowania pilnikiem zdzierakiem i przejechania heblem. Tutaj ze spasowaniem Airfix też nie wypadł rewelacyjnie. Pójdźmy dalej i skończmy skrzydło: Tutaj widzimy doskonale powierzchnię z położonym klejem. Powierzchnia już przeschła i jest gotowa do nałożenia małego arkusika folii. Satynowa faktura powierzchni kleju to jest właśnie to, wolna od pyłków, kurzu i odcisków łap gapiów, w moim przypadku są to dwa koty. Nałożony fragment i widoczna już prawie cała krawędź natarcia skrzydła w folii aluminiowej Sun-in-Kiczen z Korei. Teraz mały przerywnik: Praktyczne wykorzystanie pojemniczka po śmierdzącej mazi dołączonej w nim do modelu firmy Master Craft. Tutaj mam rozrobiony Microscale Micro Foil Adhesive. Klej jest bardzo wydajny, taki pojemniczek starczy na cały płatowiec. Teraz porównajcie sobie, ile jest tego kleju w buteleczce oryginalnej i już wiemy, że spokojnie kilka modeli możemy oblepić srebrną zwijką, którą nasze żony, mamy i babcie używają do pieczenia zazwyczaj kurczaków w piekarniku. Przyszła zatem pora na prezentacje całego skrzydła oklejonego folią: Dwa powyższe zdjęcia, to demonstracja lustrzanki skrzydła... A teraz skrzydło na polistyrenowym białym pięknym tle: Mnie osobiście efekt bardzo satysfakcjonuje. Kolejne wnioski ze stosowania tej metody: nie pracujemy w oparach farb i kleju, klej jest zupełnie nieinwazyjny dla powietrza, nie ma niemiłego zapachu. Klej należy kłaść miękkim pędzelkiem. Dobrze jest mieć w pobliżu pojemniczek z ciepłą wodą, czasem warto go wypłukać i osuszyć w chusteczce. Natomiast jak zapomnimy go wymyć po klejeniu, to następnego dnia spokojnie można go w ciepłej wodzie wypłukać i usunąć resztki kleju np patyczkiem, lub jeśli ktoś woli użycie chemii, to wystarczy benzyna ekstrakcyjna, rozcieńczalnik lub spirytus. Potem woda z mydłem i na końcu letnia woda. Pędzelek jest wtedy znów jak nowy. Ogólnie jest to bardzo czysta praca przypominająca pracę złotnika lub renowatora zabytków oklejającego arkuszami folii ze złota cenne arcydzieła. Niejako jest to też i dobre porównanie do naszego hobby, bo czy my naszych modeli nie traktujemy też jako bezcenne przedmioty? A oto kolejna rzecz do wykonania: Planowałem użyć farbek Alclad, ale zrobiłem podliczenie ile czasu zajmie mi robienie maskowania, potem proces malowania i stwierdziłem że tutaj również posłużę się paskami folii. Teraz przyjdzie pora na przetestowanie kleju w kontakcie z plastikiem przeźroczystym. Da radę? ;) Pozdrawiam
-
Teraz to już jest śmiała sugestia zastosowania podstawki, bo nada ona klimatu. Dla tej maszyny jest to też nie lada atrakcja. Wykonanie modelu to klasa mistrzowska w tej skali!
-
Też właśnie trafiłem na tę stronę: http://www.warbirdinformationexchange.org/phpBB3/viewtopic.php?f=3&t=13327&start=105 i z wypiekami oglądam fotki. Rewelacyjny materiał dla Ciebie i wszystkich entuzjastów Grummana. Warto przejrzeć wszystko, bo zdjęcia tej jakości nie co dzień można oglądać (no teraz już można). Trochę świeżego spojrzenia także na ślady eksploatacji na Hellcatach, Wildcatach i Avengerach. Pozdrawiam. MP No i pięknie dziękuję Jakbym miał opóźnienie z relacją, to zwalę wszystko na Ciebie Rewelacyjny materiał i wielu rzeczy nie tylko Hellcatowych nie miałem
-
Zmieniam postanowienie więc, Jarku zgodnie z prośbą kontynuacja będzie zatem dziś, na szczęście jestem w pracy na domowym sprzęcie i mogę zrealizować dalszą część dzisiejszego Dziękuję również za miłe słowa, ale ja tylko eksperymentuję. Cieszy mnie to, że jednak eksperymenty dają oczekiwane efekty
-
Rzecz w tym, że nie widziałem! Wielkie dzięki Chudziutki za bezcenny materiał Widzę, że XF6F-1 miał pomalowane na biały kolor lotki - takiego zdjęcia XF6F-3 niestety nie mam i wnioskuję, że i XF6F-3 miał tak samo, ponieważ egzemplarze były robione jeden po drugim. W tym drugim jedynie zmienił się silnik oraz śmigło. Dwa ostatnie to nieudane lądowanie Boba Halla w zagonie fasoli na XF6F-3, było to 17 sierpnia 1942 roku, w czasie lotu uległ awarii układ smarowania i silnik przestał pracować. XF6F-1 został przebudowany do standardu XF6F-3 i pierwszy lot odbył 13 września 1942 roku, więc ostatnie dwa zdjęcia muszą przedstawiać egzemplarz po parciu Halla na fasolę (czyżby wyżywienie w owym czasie w małym doświadczalnym zakładzie Grummana było ubogie? ;)) Drugi egzemplarz (który tak na prawdę był pierwszy przebudowany z XF6F-1) nie został wedle różnych dokumentacji uszkodzony. Jutro objawię kolejną część zmagania z płatowcem - części obłe
-
Ale heca... Ja rozumiem, że można szachownicę przekręcić, ale tego się nie spodziewałem. W takim razie zwracam honor, ale nurtuje mnie, jak ta gwiazda wygląda od spodu... Też się mocno zdziwiłem Myślałem nawet, że to jakiś fotomontaż, ale zdjęcia na airliners.net są raczej weryfikowane. Szkoda też, że nie trafiłem na to zdjęcie wcześniej bo pewnie wsadziłbym do kabiny zwiniętą flagę amerykańską, która jest na tym zdjęciu Widać ją z tyłu kabiny po prawej stronie. Kiedyś rosyjski pilot uciekł na zachód MiGiem-21, może tutaj zdjęcie pokazuje ostatnie widzenie F-14 nad terenem USA? A po wylądowaniu dumnie pomachaliby flagą... na Placu Czerwonym... ok nie zaśmiecam więcej wątku wtrętami.
-
Na przedniej goleni wystaje do przodu taki kikut. Przydałoby się mu znaleźć odpowiednie miejsce. A Ty wiesz dobrze jakie ;)
-
To pewnie tak jak z kawałem o policjancie: - Panie policjancie, ma pan założoną czapkę przodem do tyłu. - Wiem, bo ja zaraz będę wracać. Cwaniaki z forum :-) ale ok chociaż jest wesoło :-) a nie sztywno :-) Musiałem się machnąć pod wpływem bąbelków :-) pozdrawiam Chodziło właśnie o humor, ja też kiedyś popełniłem takiego byka i często na forum to się spotyka właśnie z amerykańskimi gwiazdami nie przejmuj się, dlatego do tej gwiazdy kiedyś dokleiłem sobie w głowie ten kawał z policjantem
-
To pewnie tak jak z kawałem o policjancie: - Panie policjancie, ma pan założoną czapkę przodem do tyłu. - Wiem, bo ja zaraz będę wracać.
-
Beaufighter Mk.VI, Tamiya 1/48. Konwersja w Mk.IIF.
Halsey odpowiedział SlawiekD → na temat → [L]Warsztat
To jest folia samoprzylepna, gruba ona jest w porównaniu do takie spożywczej? Pytam dlatego, że od jakiegoś czasu oklejam folią aluminiową Hellcata i tak patrząc na Twój sposób, zastanawiam się czy też by był dobry. Chodzi o to czy folia jest gruba z klejem, czy można po przyklejeniu tak ją docisnąć by wydobyć szczegóły na poszyciu samolotu? I jak zachowuje się na mocniej obłych powierzchniach? Ja osobiście stosuję klej Microscale Micro Foil Adhesive i folię aluminiową spożywczą. No i kolejne pytanie: na folię dasz Metal Primer pod farbę bazową? -
Montexowe maski są też do wewnętrznej strony oszklenia Avengera? Pytam, bo widzę wewnątrz kolor zielony równiutko położony i robi to niemałe wrażenie. Świetnie też wystylizowałes komorę i wnętrze kabiny. Wszystko z umiarem i tak rzekłbym - w sam raz.
-
pozdrawiam Nie rozwiewa to dylematu z monografii: czy było czymś kryte i czym?
