Skocz do zawartości

JSJ

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    318
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez JSJ

  1. Fakt, coś mi się przypomina o tych "friulach". Nie ma rady i wypada się cieszyć, że przynajmniej jedna strona musi być poprawnie ;). Sytuacji takiej trudno się jednak doszukać na archiwaliach, więc ten problem, żeby do gąsienic pół na pół prawidłowych coś podpasować, raczej nie ma rozwiązania, no i trudno. Gdyby chodziło o ogólniejsze dopasowanie do aktualnego stanu modelu, to też słabo, bo wybór pojazdów oznaczonych, i w miarę wczesnych jak chcesz, jest niewielki, chociaż i tak lepszy niż tych zdecydowanie późniejszych. Te numery taktyczne, które się w moim pisaniu przewijały, to prawie wszystko. Jest trochę zdjęć takich okazów, które są przydatne w zrozumieniu faz produkcji, niektóre pokazują zmiany pośrednie, ale nie mają żadnych znaków (mogą być np. wypalonymi wrakami), chociaż „legitymują się” numerem podwozia, np. 300042. Wspomniany „112” jest o tyle interesujący, że to taki późniejszy wczesny - może być czerwcowo/lipcowy, gdyż ma już to fabryczne zmodyfikowane mocowanie podnośnika i pokrywę luku ze sprzęgiem, a resztę jeszcze bodajże po staremu. Raczej więc nie zaliczył Normandii, a pochodzi z uzupełnień po tej awanturce. Zdjęcia są z jesiennej „reanimacji” batalionu w Grafenwöhr i kolejnym elementem do układanki jest tu nowy wygląd Jp. w Abt. 654, czyli naniesienie znaków w nowym schemacie na wozy przemalowane (ocalałe starsze) lub nowo malowane - numer (tu o zmienionym kroju cyfr) przed krzyżem - przy czym pojawiły się krzyże na tylnych skrzynkach i dodatkowy krzyż na przodzie. Ten układ zaistniał prawdopodobnie w kompletowanej sprzętowo (dopiero w 8.44.) 1. kompanii i został następnie uogólniony na wszystkie trzy. Jest jeszcze ta ciekawostka, że na „112” widać już przypadek „normalnego” układu gąsienic. No, ale Twoje pół na pół już z góry tę sprawę załatwia :). Cechy bliźniaczości z „112” wykazuje „101” na zdjęciu z Jebsheim, z 1/2.45. Brak widoku tyłu nie pozwala na pewność co o tego, ale można zauważyć inne ciekawe rzeczy - są jakieś przyszarzałe płaty zimowego kamuflażu, a także charakterystyczna osłona podstawy anteny dla Befehls-Jagdpanther przeniesiona (ze względu na skrzynkę) na typowe panterowe miejsce przed lewym wentylatorem silnika. Również on ma typowe ułożenie gąsienic. Znane jest jedno zdjęcie, ale występuje jako skany o b. różnym kontraście. Problem z hamulcem wylotowym jest na obu taki sam, jak z „302”, z kołami napinającymi na „112” niestety też, na „101” kół nie widać. Są raczej stare, sądząc po dużym prześwicie między gąsienicą a kadłubem w tym miejscu. Natomiast opcję po fabrycznej modernizacji Jp. (od 50. sztuki) może przedstawiać „221” (foto z Gummersbach, 8.44.). Ten dla amatorów smaczków, bo taki stanowi widoczna na nim typowa panterowa skrzynka tylna zawieszona w miejscu samoróbek Abt. 654 na tyle nadbudowy. Są podobne przykłady na Jp. anonimowych, to nie żaden wyjątek ani złudzenie. Pojazd jest intrygujący, niestety, nie można na jedynej znanej i słabej fotografii dokładnie określić jego miejsca w ciągu rozwojowym MIAG, ale niezaprzeczalne jest podobieństwo do Jp. z IWM.
  2. C. D. Przed północą jeszcze różne inne "ale": 1. Uchwyt na tylnym włazie nadbudowy - fabryka (MIAG) go nie dawała do jesieni r. 44., a na modelu jest jakby produkcyjny, długi i pionowo na pokrywie. W Abt. 654 stosowano samoróbkę, z reguły krótszą i wszędzie, gdzie można ją wypatrzeć, jest widoczna w poziomie. 2. Skrzynia na lewej stronie tej tylnej ściany: Może jest w zestawie opcjonalna, niższa - ta byłaby właściwsza dla tego okresu w 3. komp. Abt. 654 (warto spojrzeć na wzorzec np. na Jp. „314”). Pojemnik podobny do tego użytego jest spotykany na pojazdach 1. kompanii; prawdopodobnie opracowano go później. Oprócz wariantu warto zweryfikować położenie - góra skrzynki jest nieco za nisko wobec dachu nadbudowy. 3. Na „302” widziałbym (jak w Saumur) zaślepione dospawanym krążkiem wyjście antenowe w miejscu typowym dla panter (utylizowano przez jakiś czas płyty nad chłodnicami z panter). Pewności co do tego nie może być, bo nie jest znana "wcześniejszość" lub "późniejszość" Jp. z Saumur, ale detal ciekawszy niż jego brak. 4. Dzięki Jp. w Saumur mamy przynajmniej sugestię, gdzie i jak bywał umieszczany krótki łom (ok. 115 cm) - wzdłuż lewej krawędzi klapy nad silnikiem; zachowało się ucho i fragment zacisku sprężynującego. Tego łomu nie widzę na modelu w ogóle, także długi łom jest „gdzieś”. Ten stanowił część zestawu z mocowaniem rury na anteny/wycior i całość ta powinna być przeniesiona na tył po odcięciu od burty (warto spojrzeć na „314” od tyłu). 5. Przed peryskopem kierowcy jest pominięta kolejna typowa dla tej jednostki modyfikacja - ochronny kątownik. 6. Na płytce na otworze pod lewy peryskop kierowcy powinna być niezbyt gruba warstwa zimmeritu, mimo że wokół było pole nim nie pokryte. 7. „302” miał według mnie nowy, większy wariant kół napinających. Sporo ich zresztą trafiło do jednostki na zasadzie użytku testowego i tak np. wyposażono w nie omawiany tu kiedyś Jp. „314”. Tak samo widoczny na zdjęciach jako holowany „332”. 8. Za to hamulec wylotowy lufy działa był na „302” typu pierwotnego, duży - nawet pod szmatą widać jego wielką średnicę (ok. 6 cm większą od nowszej wersji, odchudzonej). Zaznaczam, że mieszanki wariantów luf i hamulców długo nie miały reguły - to zawsze kwestia określonego egzemplarza. 9. Gąsienice na Jp. montowano wówczas odwrotnie do standardu panterowego, garbami ogniw do tyłu. Na zdjęciach modelu zobaczyłem prawą gąsienicę jak trzeba, lewą nie. 10. Zimmerit: Jeden z pierwszych wyprodukowanych Jp. (z oznaczeniem „A” w kole), jak i nieustalony, ale sfotografowany w 6.44. w Abt. 654 pojazd w czasie malowania pokazują brak zimmeritu na tyle przedziału bojowego. Prawdopodobnie zaczęto go tam kłaść dopiero w lipcu. Kwestia subtelniejsza, czyli ogólnie o odwzorowaniu - ze zdjęć wynika, że prostoliniowość rowkowania w wyniku ręcznej pracy była względna, natomiast spore partie na większych powierzchniach sugerują używanie do wygniatania jakichś grzebieni lub połączonych rolek, gdyż nawet do ok. 10 rzędów bruzd wychodziło równolegle, chociaż nierzadko „wężykiem”. Mimo jednak tej niedoskonałości wynikowa kostka wykazuje regularność uzyskiwanego rozmiaru (ok. 45 x 45 mm) - w sumie na modelu ta specyfika jest dość odmienna. Tyle by było na razie, zawieszam remanent :).
  3. >produdi OK, właśnie chcę doprowadzić do końca to, co jakoś ogarnia wczesny rzut produkcyjny z wczesną fazą jednostkowych modyfikacji. Wyciągniesz praktyczne wnioski, jakie chcesz. Oczywiście takie rzeczy, jak grubość dachu to kwestie raczej książkowe, ale nieliczni chyba kojarzą związek z widocznymi efektami technicznymi. Ważniejsza sprawa tutaj, to zwrócić uwagę na inny podział części pokryw włazów (pierwotnie prawie równe "połówki" koła). No, jadę dalej; warto odfajkować rzeczy związane z tylną płytą kadłuba: W czasie produkcji „302” (typuję 4.44.) MIAG mógł tylko wiedzieć o kończącym się wdrażaniu pokrywy ze sprzęgiem holowniczym (jak na modelu) i docelowego mocowania lewara w pionie na panterach, ale u niego nastąpiło to bodajże dopiero w czerwcu 44. Stąd widoczny np. na eksponacie w Saumur wariant przejściowy klamry na lewar, zaś pokrywa luku dostępu do silnika pozostawała stara - miała na sobie tylko dwa trzpienie i klapkę zamykającą otwór do rozruchu z zewnątrz. Na dole odlewów osłon kolektorów wydechowych były (jak na wzorcowych panterach D i A) po cztery dodatkowe „szpilki” i do dwu z nich od strony pokrywy luku na każdej osłonie przykręcano klamry do poziomego zawieszania podnośnika. A te klamry były na Jp. w Abt. 654 usuwane przez obcięcie przy krawędziach osłon, gdy stosowano w.w.zastępcze mocowanie lewara. Dla większej swobody manewrów w zw. ze zmianami w tej strefie był redukowany łącznik z paska blachy między rurami. Efekt po odcięciu kolidującego fragmentu na eksponacie nie jest przypadkowy lub „powypadkowy” - ta operacja w domniemaniu polowa została przyjęta w praktyce fabrycznej MIAG (znów można to porównać z wykonaniem na Jp. w IWM). Ogólnie OK jest z rozpoznaniem wczesnego patentu mocowania relokowanych haków „C”. Wprawdzie w realu „kieszenie” pod nimi były większe, ale co tam… Zastrzeżenia trochę nie na temat zasadniczy budzi korba - jest to jakiś błąd Dragona, bo w tej konfiguracji powinna ona się swobodnie mieścić pod kieszenią haka. Korba w wariancie tu odpowiednim miała ok. 100 cm długości, a krótsza jej część (uchwytowa) musiała być skierowana do góry. Niestety, Jp. w Saumur nie potwierdza sposobu mocowania rury z kluczem do napinacza, widocznego np. na „334”. Także ani na nim, ani na żadnym zdjęciu z podobnym zestawem modyfikacji nie można dostrzec niczego, co by stanowiło dolne podparcie lewara. Takie rzeczy są godne odnotowania, chociaż tymczasem niezbyt zrozumiałe. ---- >Evildead Uważam, że używanie tych "G1" i "G2" nie ma sensu, bo nie ma wglądu w jakieś dokumenty, w których by to rozróżnienie istniało. A oficjalnych oznaczeń konstrukcji zwanej w końcu po prostu Jagdpanther przytacza się mnóstwo. Tę całą G-sprawę rozdmuchała bodajże publikacja z serii PanzerTracts, ale dla mnie jest to nielogiczne od początku - po co miałby ten typ nosić od początku oznaczenie z "G", jakby dla odróżnienia od czegoś, co nie miało G? Unifikacja konstrukcyjna z Panther G w wyraźnie zwiększonym zakresie nastąpiła w początkach 1945 r., a do tego czasu Jp. rozwijano drobnymi krokami na bazie jeszcze sięgającej Panther D. Osobiście widziałbym sens w klasyfikacji Jp. jako kolejno Ausf. A, Ausf. G1, Ausf. G2, ale tylko na roboczo, z perspektywy czasu i jako tako znanych zmian. Prawdopodobnie także roboczo (w swoistym żargonie) "G1" zostało użyte w jakimś papierze f-my MNH w 45. - jest to odnotowane w starej publikacji "Schwere Jagdpanzer", ale w żaden sposób nie było skomentowane.
  4. No tak, jest jak się domyślałem. A więc proszę bardzo, mój komentarz: Dach jest z wersji po modernizacji (jak np. na Jp. w IWM) - ogólnie, włącznie z pokrywami włazów z płyty grub. 25 mm, włazy zmodyfikowane (2 zamki na właz, tylko na jednej "połówce" pokrywy), tarcza obrotowa na „kopułce” wgłębiona, „Nahverteidigungswaffe” zamontowana w gnieździe dotychczas zaślepianym blachą. Jak to wyglądać musiało na „302”, pokazują detale z Saumur poniżej. Część prawdy o tarczy z peryskopem i „nożycami” była już tu podana, ale cała prawda obejmująca i pierwotny zawias klapki jest przecież do zauważenia i na zbliżeniu dachu „302”. Wysokość osłony peryskopu wynosiła ok. 130 mm (+/- 1/4 średnicy tarczy - podstawy). C.d.n.
  5. A ja nie uchylę się od aspektu merytorycznego. Otóż sądzę, że trudno będzie obronić nr taktyczny 302 dla tak wykonanego modelu. Bo to był egzemplarz z tak wczesnej produkcji (hipotetycznie ok. 25. nru fabrycznego), że trzeba było zrobić lepszy „research” na temat jego samego - wnikliwsze oglądanie fotografii - i jemu podobnych (pojazd z Saumur, „314”, „334”). Jednak np. brak dobrego zdjęcia dachu modelu utrudnia podpowiedzi, jaki z ewentualnych późniejszych wzorców byłby temu modelowi bliższy rzeczowo. Ogólnie trzebaby zwrócić uwagę na egzemplarze po-normandzkie w Abt. 654; na taki wygląda np. „112”. Piszę „-by”, gdyż tylko delikatnie sugeruję zmiany w planie, zamiast jako musztardę po obiedzie podać listę niezgodności historycznych, jakie już zobaczyłem w zakładanym odwzorowaniu "302".
  6. Artykuł K. Muchy p.t. „Pantery Powstania Warszawskiego” opublikowano w „Militariach XX wieku”, nr 4(7) 2005. Materiał ten nie zawiera jednak żadnych szczegółów nt. zimmeritu na owych czołgach, o ile w ogóle pada tam ta nazwa (mam, przejrzałem i nie znalazłem). Ilustracje autora przedstawiają właściwie ten sam wzór, znany z prod. MAN-a. Także dostępne dotąd fotografie nie pozwalają na zdecydowane odróżnienie odmiennych wzorów zimmeritu. Przy okazji - tylko na poniższym zdjęciu z pokazanego tu zestawu jest czołg „Magda”/„Pudel”. Reszta to właśnie „WP”.
  7. Ja mam i jakąś reprodukcją mógłbym służyć, ale kolega nawet nie wyraził zainteresowania. No i ciut szkoda, bo tam widać m.in. to, że ..."6" po prawej stronie jest cała na powierzchni wybrzuszenia.
  8. Hm..., czy w ogóle miałeś zdjęcie tego "406"? Zresztą mniejsza o to, bo z innych i tak wynika, że na wybrzuszeniu pod kopułką powinien być uchwyt. A na lewej ścianie sugerowałbym jednak dodanie czterech tulej pod to urządzenie linowe - nawet na starszych pojazdach w aktywnej służbie były aplikowane takie dodatki później wprowadzone, dla zgodności z aktualnym standardem.
  9. Nie w rysunkach jest problem, tylko w ich odczytaniu ;). Akurat dwa tutaj zamieszczone przedstawiają ten sam przypadek - górna krawędź płyty żaluzjowej skłania się ku osi kadłuba. A nawet gdyby to było nieprawdziwe, to jest poniekąd logiczne, gdyż taki układ jest lepszy w sensie osłony wnętrza przed rykoszetami.
  10. JSJ

    SU-85 1/35 MiniArt 35204

    Według J. Magnuskiego („Wozy bojowe LWP 1943 - 1983”) to „311” miało fabryczny nr 403311. Chociaż nie występuje w opracowaniu w składzie dostaw SU-85, jest to numer z rzędu najwcześniej otrzymanych (302…, 303…) od marca 44. W danych technicznych znajduje się informacja, że SU-85 miały skrzynię 4-biegową i (późniejsze serie) 5-biegową. Nie mając bliższych danych o czasie (i ewentualnych perturbacjach) wdrażania nowej skrzyni w SU-85, nie wykluczałbym skrzyni 4-biegowej w danym pojeździe, a tym samym konieczność przeróbki w modelu zdaje mi się wątpliwa. Jeśli są konkretne informacje wskazujące na jej potrzebę, to od nich wartoby zacząć przy rozważaniu korekt.
  11. No, ja bym na to nie wpadł patrząc na ten rysunek, jak i na poniższy:
  12. Jakie warianty dostało nasze wojsko, to kwestia do niezłego śledztwa. Publikowane tu i ówdzie zdjęcie SU-100 z nrem 406 przedstawia jednak wóz bodajże odpowiadający temu z zestawu i jego kopułka ma ewidentnie dwuklapowy właz, choć inne detale mało czytelne. Model wychodzący „z pudła” to najwcześniejszy wariant kadłuba SU-100 z lata/jesieni 1944 r. (belka łącząca przednie płyty pancerza, zazębione połączenia płyt w narożach tyłu nadbudowy) i wobec tego nie może mieć nowego wariantu włazu dowódcy. Finalna, większa kopułka z takim włazem, w ogóle weszła do użycia (T-34) w początku 45. ale na SU-100 nie wcześniej, niż w końcówce tego roku. W międzyczasie kadłub SU-100 ulegał innym modyfikacjom dającym odróżnialne warianty, tak więc do zastosowania nowej kopułki była dość długa droga przez ok. roku produkcji. Swoją drogą - gdzie w ogóle, a zwłaszcza „tu” da się zobaczyć zmodernizowane SU-85 z nowym włazem dowódcy? - ja widzę w wątku tylko SU-100 z różnych etapów produkcji, w tym mające rzeczywiście to ulepszenie, np. to rzekomo z Omska („2. Pojazd z montowni Omsk”) pochodzące z czechosłowackiej produkcji licencyjnej. Załączam zdjęcie z filmu o odnowie SU-100 z prod. 3.45. Mam też stopklatki z drugiego, o egzemplarzu z 11.45. Były ogólnie podobne, ale na tym akurat widać najważniejszą ich cechę wspólną w danym kontekście - fazę produkcji z dziobem już bez belki łączącej, a jeszcze z włazem starego typu.
  13. JSJ

    Normandia - warsztat zbiorczy

    >meser262 Robiony przez Ciebie sztuczny tłok dez- i pseudoinformacyjny ma mi jakoby pomóc, czyli mnie i przy okazji innym zrobić jajecznicę z mózgu. Pomyśl o pomocy samemu sobie - ja Ci to mówię wprost i wyraźnie, bo tu taka kurtuazja, że aż mdło się robi. Twoją postawę wobec kwestii merytorycznych oraz kontrdyskutanta określa na tę chwilę choćby zestawienie tych Twoich tez: Najpierw „Zaślepka zasłaniająca trzy otwory stosowana tylko we wczesnych pojazdach. Później stosowano kołki/zaślepki”, ostatnio - „Przypomnę że nigdzie nie napisałem że nie stosowano zaślepek na tych trzech otworach w wersjach późniejszych. Tak myślę że to Twoja nadinterpretacja.” Właśnie pierwszy cytat jest twierdzeniem, którego niby nigdzie nie napisałeś. Moja "nadinterpretacja" była udowodnieniem, że w MIAG prostokątną płytkę zaślepiającą stosowano do końcowej produkcji. Żeby Ci nie przypisywać złych motywów, dyplomatycznie poradzę abyś raczej trzymał się tematów, na które masz lepsze „papiery”. W tym akurat o to trudno, ale nie nadrobisz tego braku żenującą bezczelnością dodaną do wyczuwalnej niewiedzy. Byłbym tymczasem zobowiązany za rozwinięcie enigmatycznej myśli „Tak no faktycznie, a w wersji z lipca te trzy otwory są inne niż we wcześniejszych pojazdach.” Ni chcę się tu z Tobą jojczyć, jak ty to robisz, tylko dla dobra ogólnego proszę o jasność, a i sam może raz się dowiem na temat Jp. czegoś nowego.
  14. JSJ

    Normandia - warsztat zbiorczy

    Bez urazy, meser262, ale wcześniej dany opis - „…miał po prostu trzy otwory pod ewentualny montaż podstawy takiej, jak po prawej stronie. Kryła je przyspawana płytka łatwa do usunięcia w razie potrzeby przeróbki…” - lepiej było pozostawić bez komentarza sugerującego coś innego i zawierającego ewidentną nieprawdę ("…stosowana tylko we wczesnych pojazdach…"). Temat dotyczy Jp. z MIAG, a sytuację z tą płytką podałem jako właściwą dla praktycznie wszystkich standardowych pojazdów firmy, z tzw. G2 włącznie (patrz załącznik). Gdyby było inaczej albo „różnie”, opis byłby odpowiednio bogatszy. Ale Ty masz jakiś dar niweczenia wysiłków w ogarniętym przekazaniu rzeczy znanych i mniej znanych, o czym świadczy dziwne zdanie kończące Twój post powyżej.
  15. JSJ

    Normandia - warsztat zbiorczy

    Zaślepienie otworów pod antenę kołkami jest znane tylko z Jp. produkowanych w MNH od 11.44., czyli faktycznie później. Tylko że wstawione zdjęcie nie pokazuje tego wariantu, a wczesny pojazd z MIAG. Może nawet wcześniejszy od tego w Saumur, a na pewno wcześniejszy od omawianych „lipcowych plus” (patrz wyposażenie na tylnej płycie kadłuba). W miejscu mocowania anteny widać otwory po odpadnięciu płytki. Drugie zdjęcie ode mnie potwierdza, acz „subtelnie”, płytkę zaślepiającą na pojeździe z MIAG z okolic 10. - 11.44.
  16. JSJ

    Normandia - warsztat zbiorczy

    Nie ma chyba co demonizować problemu oznaczeń, bo wszak nie każdy pojazd je musiał mieć namalowane; przykładów jest sporo. Po drugie, co miał zwykły pojazd bez pancernej podstawy pod antenę, nietrudno sprawdzić - miał po prostu trzy otwory pod ewentualny montaż podstawy takiej, jak po prawej stronie. Kryła je przyspawana płytka łatwa do usuniecia w razie potrzeby przeróbki (p. foto z Saumur - © D. Trowbridge). Podobnie było z drugim wizjerem kierowcy, fabrycznie nie montowanym, ale wciąż (do 11.11.44) możliwym do zastosowania. W tym przypadku zbędny otwór na peryskop kryła niezbyt gruba płytka zamaskowana zimmeritem. Na tym konkretnym Jp. widać jej wywinięcie wskutek domniemanego ostrzału. Dowódcze Jp. zewnętrznie wyróżniała tylko ta specjalna puszka na antenę specjalnego zestawu radiowego. Nie znam bliższego opisu ewentualnych wersji tego wyposażenia dla Jp. Ciekawymi przypadkami umiejscowienia pancernej podstawy były Jp. z Abt. 654 wyprodukowane jako dowódcze, a z zamontowaną potem skrzynką - podstawa lądowała w miejscu standardowej anteny panter. Ale skoro odpuszczasz sobie ten batalion, to tylko taka dygresja. Lufa działa: „Tradycyjną” możnaby nazwać raczej wersję jednosegmentową, zastosowaną na wstępie produkcji. Ta jest dwuczęściowa, a jej zatrzymanie w tylnej pozycji trudno przypisać pożarowi. Albo nastąpiło jakieś samoczynne uszkodzenie, albo spotykany „sabotaż” załogi polegający na spuszczeniu oleju z powrotnika i oddaniu strzału powodującego nieodwracalny odrzut. Niejeden Jp. został sfotografowany w takim stanie. O lufie tego drugiego egzemplarza napisałem, że jest nieokreślona i miałem na myśli, że taka jest bez bliższej „rozkminy”. Ale ponieważ takiej zawsze można spróbować, to zrobiłem to i sądzę, że tu też była lufa dwuczęściowa. Niestety, początek zgrubionego segmentu na zdjęciu wypadałby w miejscu, gdzie lufę zasłania już kadłub. Luca made by Aber wygląda dobrze; tyle powiem na podstawie danych obrazków.
  17. JSJ

    Normandia - warsztat zbiorczy

    Jeszcze dwa są dla mnie tego sortu - na fotografiach z miasta Geel i (ostatnie zdjęcie) z bliżej niesprecyzowanego miejsca nad kanałem Alberta. Ten ma nieokreśloną wersję lufy, ale na lufach obu widać nowsze (mniejsze) hamulce wylotowe. W kwestii tych wspomnianych dachowych włazów - zwracam uwagę na właściwe pozycje „połówek” pokryw z ryglami
  18. JSJ

    Normandia - warsztat zbiorczy

    Coś z elementarza: 1. Do końcówki roku 44. producentem Jp. była jedyna firma, czyli MIAG w Brunszwiku. Mimo stopniowych modyfikacji produkcja ta była dość jednolita - dezorientujący obraz zróznicowania cech pojazdów jest w dużej mierze wynikiem wtórnych przeróbek, jak właśnie w Abt. 654. Jest jednak faktem utylizacjia pewnych staroci na wstępie - kilka pierwszych Jp. miało rzeczywiście elementy obce, czyli płyty z Panther A - na płycie nadsilnikowej zaślepiano otwór tylnego wlotu powietrza, a na lewej plycie nadchłodnicowej otwór na antenę (ten przypadek jest do zobaczenia na eksponacie w Saumur; pojazd Abt. 654 z prod. bodajże maja 44.). 2. Akcja modyfikacyjna w Abt. 654 była zaczęta przed Normandią, ale niewykluczone, ze trwała jeszcze w czasie tych walk. Batalionowa jednostka techniczna była wciąż zatrudniona przy froncie. 3. Przenoszenie osprzętu na tylne partie pojazdów nie wyczerpywało zakresu akcji. Np. ten dodany pojemnik był przeważnie wynikiem własnej „wytwórczości”. Dodawano też pewne detale, jak osłona przed wizjerem kierowcy. Wcześniejsze pojazdy dostały samoróbkową klamrę mocującą podnośnik w pionie. Na klapie tylnego włazu dospawywano zewnętrzny uchwyt (poziomo ustawiony), bo producent długo "nie miał do tego głowy". 4. Wszystko wskazuje, że docelowo każdy użytkowany Jp. miał być zmodyfikowany wedle ogólnego schematu; bywały wstrzymania przy niesprzyjających warunkach, ale po ich przejściu na pojazdach ocalałych do przeróbek wracano. 5. Do Normandii pojechały partiami 2. i 3. kompanie (1. czekała na doposażenie). Tak więc Jp. tam walczące były z produkcji najpóźniej do pierwszych dni 6.44. Natomiast rury przy wydechu wprowadzono przy końcu tego miesiąca. Mniej więcej jednocześnie zmieniono zawieszenie tylnych pojemników (krótkie haki między dnem a pancerzem zamiast klasycznych „szelek” zaczepianych na krawędzi tylnej płyty). 6. Pojazdy z rurami chłodzącymi przy lewej rurze wydechu mogła otrzymać dopiero 1. kompania, która przyłączyła się do działań praktycznie w czasie odwrotu, w 8.44. Jeśli nie pierwszym, to jednym z pierwszych takich Jp. był jej pojazd „wybuchnięty” i porzucony pod Vimoutiers. Nie był poddany ogólnej akcji przeróbkowej typowej dla Abt. 654 (są zdjęcia z ćwiczeń na pocz. 8.44. i zdjęcia po porzuceniu, 21.8.). Nr seryjny 300045 wskazuje, że to pojazd jeszcze z czerwca, ale końcówki. Dach miał w wersji pierwotnej (chodzi o konfigurację sprzed pogrubienia płyty dachu), za to nowy wariant kół napinających. Schody zaczynają się po rozpoznaniu zestawu Dragona; kwestia dodatkowych rurek to pikuś. Przejrzawszy zawartość pudełka mam wniosek, że jest to bazowo model produkcyjny od pocz. 7.44. To była faza poważnej modyfikacji - od 51. egzemplarza pogrubiono dach i zmieniono elementy na nim (pokrywy włazów z zawiasami, kopułka obserwacyjna), wprowadzono "Nahverteidigungswaffe" w miejsce dotąd zaślepianego otworu. Miał oczywiście inne zebrane do wtedy modyfikacje, czyli owe dodatkowe rury, pionowo mocowany lewar jako standard, sprzęg holowniczy, zmienione zawieszenie tylnych skrzynek. Można złożyć taki model, anonimowy i luźno związany tematycznie z Normandią, mając na myśli 1. kompanię Abt. 654 i to, że prawdopodobnie do tego czasu nie miała na Jp. oznaczeń taktycznych, a na pewno większości charakterystycznych przeróbek. Niestety, frontowego przykładu do wskazania palcem brak. Jp. produkowane od 7.44. zapewne są, ale niezbyt dobrze widoczne na zdjęciach z jesieni z Grafenwöhr (Abt. 654 po uzupełnieniach). Ten „112’” jest pojazdem wczesnym z klasycznym wydechem, przy którym był możliwy widoczny sposób zamocowania haków holowniczych. Mógł mieć za sobą Francję, ale w tym jesiennym okresie widać efekty aktualnego hurtowego przemalowania i względnego ujednolicenia pozycji osprzętu. Co do poprawności zestawu samego w sobie: Fejkowa jest kopuła osłony MG (z wnęką schodkowaną) stosowana dopiero od ok. 8/9.44. Dodatkowego babola dostarcza instrukcja montażu - pokrywy włazów każe ustawiać odwrotnie, niż miał ten wariant. No i jeszcze ta kalkomania zupełnie nie do niego, bo „314” był jednym z pierwszych Jp. pozyskanych przez Abt. 654, tym samym najwcześniejszych w ogóle. Wyraźnie widać, że temat skutecznie gmatwają m.in. tak opracowane modele. Ten, moim zdaniem, niepotrzebnie podprowadza pod opcje związane z Abt. 654, dając do tego tylko tę skrzynkę nie do powiązania z konkretnym pierwowzorem wychodzącym w sklejaniu. Żeby przy istniejącej bazie fotograficznej zrobić z tego niefikcyjny model Jp. z Abt. 654 (i to w Normandii), trzeba wielkiego samozaparcia i sporego otrzaskania z kwestią, co dany egzemplarz mógł mieć lub nie. „01” na stanie IWM nie ma nic wspólnego z Normandią ani z Abt. 654. Należał do Abt. 559 i skończył karierę w Belgii. Ale to on wygląda na wzorzec dla zestawu Dragona. Gdyby poważniej potraktowano możliwość „apdejtu” do pojazdu z Abt. 654, to przynajmniej powinien zawierać alternatywne nowe koła napinające zamontowane na niejednym jego pojeździe. Już nie rozwodzę się nad spotykanymi tam kombinacjami luf działa i hamulców wylotowych.
  19. JSJ

    Jagdpanther Ausf.G1 Meng 1/35

    Od tych ustaw można mieć syndrom widzenia surrealistycznego, choć ufam, że to nie ten przypadek, tylko takie sobie porównanie jak pięść do nosa, niezbyt na miejscu. Napisałem o racjonalnym wykorzystaniu materiałów, ale jedno jakoby za późno, drugie za trudne do przyjęcia po prostu dla kochanego ego... a cóż to, mój interes, czy jak... Zanim wejdę w dalsze przelewanie z pustego w próżne, „lepi’ się odmelduję. Bulba.
  20. JSJ

    Jagdpanther Ausf.G1 Meng 1/35

    Nie no... A skopiowany przeze mnie rysunek to nie był z instrukcji, tej, którą zawiera "in-box" od Ciebie? A ten przez Ciebie wykorzystany przedstawia jakąś inną rzeczywistość? Pokazuje tylko inną fazę montażu, a ma tę samą wartość informacyjną. Wybacz, do niczego mi nie jest potrzebna informacja potwierdzająca domysł, że odczytujesz te rzeczy po łebkach.
  21. JSJ

    Jagdpanther Ausf.G1 Meng 1/35

    Przypadkiem rysunek, który ja skopiowałem, nie budzi wątpliwości co do tego, jak jest ustawiony poziom - poziome jest dno wanny, poziome strzałki itd. Same kołki na pewno mają ścięte skosem końce do przyklejenia i widać ich ustawienie wobec całego dekla, po prostu odwrotnie… dajże spokój. Kołki służyły do nasunięcia uchwytów na agregacie rozruchowym w razie potrzeby - między nimi pod klapką był otwór do wału silnika.
  22. JSJ

    Jagdpanther Ausf.G1 Meng 1/35

    Nie śmiem twierdzić, że coś powinieneś - wskazuję, jak To powinno być na modelu "merytorycznym". Nie wiem, ile baboli jeszcze zdołam zatrzymać, tak to szybko idzie. Np. na rysunku wcześniej było pokazane, jak powinny być przyklejone kołki oznaczone na zdjęciu niżej - powinny być ustawione w poziomie. Nie wiem dlaczego prawie wszyscy mają upodobanie, żeby je "wyłonaczać"; pewnie przez brak zastanowienia nad funkcją.
  23. JSJ

    Jagdpanther Ausf.G1 Meng 1/35

    Proszę bardzo - lewe części wyraźnie większe, z dwoma zamkami, prawe części "gołe". Na tych prawych nie było zamka, za to wewnątrz miały uchwyt z pręta.
  24. JSJ

    Jagdpanther Ausf.G1 Meng 1/35

    Edzio, zanim pomalujesz, potwierdź może, czy sklejasz ten wariant 4. z malowanek (chodzi o kombinację elementów). Jeśli tak, to należałoby ściąć zaznaczone na zdjęciu „wąsy” przy czterech odbojach albo wybrać ich drugi wariant z ramki. Jest to bowiem, w zamyśle producenta modelu, jakiś egzemplarz produkcji MNH (11.44.), chociaż nie ten z Aberdeen, tylko ciut wcześniejszy. Po drugie, w zestawie widzę tylko opcję pokryw włazów dachowych właściwą dla pierwotnej wersji, jak „314”. Dla domniemanej Twojej wersji ewentualnie podrzucę właściwy wzorzec; korekty są raczej wykonalne. Na gorąco jest i trzecia sprawa - wg instrukcji jak poniżej te denka powinny z tyłu zaczynać się poza grubością tylnej płyty. W tych miejscach i tak nie będzie to dobrze (bo to taki model, hmmm…), ale z przodu zbliży błotniki do przewidzianego położenia - są za głęboko w tył i dlatego to zauważyłem. Powstały tam nad nimi okropne nawisy przedniego „pancerza”.
  25. Zdecydowanie lepsza jest opcja A. Aberowa rama stelaża jest znacznie bliższa prawdy. Zaczep pod czerwoną strzałką mógłby być jeszcze ciut wyżej (z górną krawędzią na wys. osi tulei z przodu), ale to tylko co do proporcji w pionie. Ten zaczep nie ma nic wspólnego z korbą - jest podtrzymką dla liny zaczepianej uchem na tulei. Korba jest niedobra - w tych proporcjach ma górny odcinek za wysoko; gdyby była przymocowana gaśnica, to korba powinna się z nią mijać (w takim rzucie, jak zdjęcie) prawie na styk. Korba była mocowana tylko w uchu na dolnej listwie i w zapince na listwie górnej. Jednak ta rama, patrząc na poziome proporcje (długości) jest podejrzanie za krótka wobec kloca drewna i korby, jak i (optycznie) sama w sobie. Powinna też mieć nieco dłuższą listwę dolną od przodu (o wymiar jej szerokości) i przy tej końcówce zaopatrzoną w prostopadły kwadracik takiego płaskownika, tworzący zabezpieczenie korby przed wysuwaniem. Widać więc drastyczny błąd - końcówka listwy ramy dalece nie sięga końca uchwytu korby, a powinna być nieco poza nim. Korba powinna mieć znacznie mocniejsze przegięcie (ok. 18° od pionu w danym układzie) - to determinuje położenie zapinki. Niezależnie od pozycji kątowej, dźwignia zatrzasku powinna być od strony siekiery. Odległość osi dolnej części korby (uchwytu) od osi cz. górnej to ok. 25 cm w realu. Uchwyt - długość ok. 35 cm. Na moje wyczucie tylko ogólna długość korby jest zbliżona do właściwej w skali (w tej wersji - krótkiej - miała ok. metra). Klocek miał długość ok. 54 cm. Wymiary ramy to w przybliżeniu: długość na dole 111 cm, rozstaw pionowych listew 90 cm, wysokość z tyłu 38 cm, rozstaw tulej dla haka hol. 23 cm. Te szacunki są moje (tylko rozstaw tulej dla haka jest już "oficjalny"), ale myślę, że zbieżne z tym, co można znaleźć w poważniejszych opracowaniach. Ponieważ nie wiem, jakimi ogólnymi błędami wielkościowymi obarczony jest dany model, piszę zarówno o proporcjach, jak i rzeczywistych liczbach. Zdaje się, że nie da się prostym zabiegiem tego zespołu części doprowadzić do zgodności tip-top, ale przynajmniej niech pożądany punkt dojścia będzie bliżej określony. Co do karabinu, wnioski oczywiście ok. Z tym, że usuwanie muszki standardowej (1) oznacza usuwanie całego zgrubienia stanowiącego jej obsadę. Trzeba więc odtwarzać część rury pod nią. Weź jeszcze pod uwagę, że muszka kołowa powinna być osadzona po lewej stronie osi lufy (w realu ok. 2 cm przesunięcia), tak jak słupek celownika. Nie widać połączenia (obsady) ustalającego tę pozycję.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.