Skocz do zawartości

JSJ

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    318
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez JSJ

  1. Mogłem nie zwrócić uwagi na tego „Edka”, gdy uznałem za słuszną decyzję usunięcia muszki; o którą mi chodziło („przednia muszka”). Ubolewam nad nieporozumieniem, ale nie przewidziałem sytuacji, że tylna muszka (p.-lot.) zostanie wzięta za przednią - przecież tyłu i przodu nie da się pomylić. Po drugie - napisanie jakiejś opinii nie zobowiązuje mnie do śledzenia każdego kolejnego kroku w wątku, za to do konkretnych wątpliwości zawsze chętnie się ustosunkuję. Ty akurat coś w tym guście napisałeś teraz, ale to nastąpiło 3 tygodnie po fakcie i od zrozumiałości było dalekie. Mogłeś od razu ująć to sedno, będące w uzupełniającym poście i nie byłoby podstaw do sugestii, że zbijasz jakieś moje dyrdymały. Bo przecież okazuje się, że nie do treści częściowo cytowanego postu masz "ale". Swoją drogą o kim/czym świadczy to, że jakoby trzeba dowodzić, iż muszka przeciwlotnicza ma uzasadnienie na MG w roli karabinu p.-lot.... Przy okazji apeluję o jakieś trzymanie się nazewnictwa niemylącego bytów. Muszka to nie celownik, choćby jakiś mądry inaczej się przeciw temu buntował. Jak się uparcie nie chce nazywać rzeczy prawidłowo, to można być głównym winnym powstających zamieszań.
  2. Co meser262 zamierzał kwestionować w tym, co dość dawno pisałem o przedniej muszce, nie bardzo wiem. Przetrawił, przecierpiał i wydał tu niejasny przekaz. [edit. - autocenzura]. Bowiem załogi nie mogły zakładać celownika, będącego stałym elementem karabinu - ja pisałem o muszce, Muszka to jeden z elementów układu celowniczego - celownik (w tym wypadku słupkowy) jest drugim. Ażurowa tarcza do celowania p.-lot. jest więc muszką dla wersji MG złożonej jako karabin p.-lot. Nie o niej pisałem. [edit - autocenzura]. Więc logiczne się wydaje, że i kolega sceptyk też, czyli że „celownik” mający uzasadnienie miał znaczyć muszkę zwykłą (przednią). Ba, jeśli karabin na kopułce czyhał na wykryte cele naziemne, to czemu nie, ale poza takimi przypadkami nie widziałem większego uzasadnienia - wszystko możliwe (choć uogólniająca teoria nie przekonuje). Koniec końców i tak nie wiem, co autor miał na myśli - w tym wątku nie było zdjęcia/zdjęć muszki zwykłej na MG na kopułce, tylko jedno dobre zdjęcie z muszką p.-lot. Więc „…kolejna/ne fotki…” - to wygląda na podwójnie tajemniczy dowód użycia nie wiadomo której opcji. O zdjęcia muszki tej czy owej nikt bodajże nie prosił, więc - po co to gaworzenie, że jest/są w jakiejś książce, na stronie… (nic prostszego, kupić i sobie zobaczyć, nieprawdaż?). Ja na życzenie mogę dostarczyć zdjęć obu, chociaż bez tego "dowodu" a przednia z zamocowaniem to rarytas. Dodam, że i bez tych zdjęć łatwo zauważyć istotną rzecz - linia celowania przyrządów p.-lot (tarcza kołowa i celownik z wysuniętym scyzorykowym słupkiem) jest znacznie wyżej niż w przypadku układu podstawowego; służyło to większej swobodzie w szybkich zmianach pozycji.
  3. Warto chyba korektę błędu wykorzystać do likwidacji tego szpachlowania na stykach z kadłubem. To jest paskudztwo i w dodatku bardzo nierealistyczne, gdyż nikomu by nie przyszło do głowy zaklejać czymś szpary, które miejscami musiały powstawać. Pisałeś coś o „mikroszparze” i to takiej, która widoczna jest pod światło. Tak właśnie wygląda to w praktyce i choć można się starać o większą dokładność przylegania, to raczej nie takim sposobem, jak zastosowany. Czy naprawdę w realu „nigdzie nie widać światła/słońca pod błotnikiem…” - to tylko zależy od tego, jak się spojrzy. Gdy blacha zasłania prześwit, to faktycznie nie widać? .
  4. JSJ

    Normandia - warsztat zbiorczy

    Ta pantera ma w osłonie otwór dla jednoobiektywowego celownika, więc wedle panterologii ogólnej zbudowano ją nie wcześniej, niż na przełomie 11/12.43. - w tym czasie raczej zimmerit był używany bez wyjątków, po wstępnych opóźnieniach w D-B i MNH. Co innego ta „Elna”, która mogla być dosłownie jedną z pierwszych w którejś z tych dwu firm.
  5. JSJ

    Normandia - warsztat zbiorczy

    Moim zdaniem „233” ze zdjęcia jest produkcji Daimlera-Benza, a więc z zimmeritem kratkowym. Ale jeśli to jedyne zdjęcie tego pojazdu, będzie nie do ustalenia, czy przypadkiem nie miał jarzma kulowego MG. Czołg mógł pochodzić równie dobrze z produkcji 11.43., jak np. 1. 44., gdy to jarzmo już tam montowano.
  6. Ad niektórych Twoich punktów: 1. Zdaję sobie sprawę z kłopotu obróbkowego, ale gwoli prawdy przednia muszka na karabinie razem z jej obsadą nie ma większego uzasadnienia. Karabin na kopułce (jako p.-lot.) był jednym z dwóch regulaminowych normalnie montowanych w jarzmach - kadłubowym i wieżowym, gdzie nie wchodziło w grę używanie tego podzespołu. Był w ‚przyborniku” karabinu na tzw. wszelki wypadek (potrzeba użycia poza czołgiem); spora obsada zapinana na chłodnicy lufy umożliwiała też połączenie z piechocińskim dwójnogiem. 4. Choćby na zdjęciach tu pokazanych (np. na str. 3.) widać, że całe te „Edkowe” blaszki o kant rozbić. Nie trzeba zostawiać żadnych motylków, bo to twór wyobraźni. Uszy miały przetyczki w kształcie „fajki” (jak w przypadku np. mocowań ogniw gąsienic na boku), albo zwykłe proste (raczej takie są na „301” - p. foto). W każdym przypadku przetyczka powinna być końcówką połączona z łańcuszkiem zamocowanym blisko ucha. 5. Blaszka na przodzie kopułki to zgrubny wskaźnik azymutu działa. Element przed nim to osłona otworu w dachu - dla przejścia metalowej taśmy należącej do zestawu noktowizyjnego (IR/UR) FG 1250. Taśma przenosiła z niego nastawy namiaru celu do stanowiska celowniczego. Czy element jest potrzebny tutaj, nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Musiał być na wieżach czołgów przewidzianych do zastosowania FG 1250, co w ograniczonej ilości zaczęło się jesienią 44., ale potem była huśtawka decyzyjna i te plany zawieszono, w grudniu wrócono do aplikacji zestawu (dotyczy MNH), a wreszcie przewidywano to wyposażenie na wszystkich panterach od połowy stycznia. Ponieważ robisz egzemplarz z końca listopada i nie z MNH, jest sytuacja z pytajnikiem. Gdybyś to zostawił, to i tak jeszcze jest do poprawki położenie - otwór i osłonka nie były na linii osi kopułki, tylko ok. 4 cm na prawo od niej - wspomniana taśma o szerokości ok. 15 mm musiała się mijać ze wskaźnikiem na kopułce.
  7. JSJ

    T-34-85 1:35 Zvezda 3533

    Wyjątkowo zasugeruję posunięcia warsztatowe, bo wydaje mi się, że półśrodkami niewiele się załatwi. Na moje oko góra kadłuba ma jakieś zwichrowanie (w efekcie tyły błotników uciekają w prawo, lewy też w dół, a prawy w górę) i powstała asymetria w miejscu wklejania tylnej płyty. Więc możnaby tak: 1. Zakładając symetryczność tylnej płyty, odrysować ją na płytce (z tworzywa dobrze sklejalnego z zestawowym) 2. Dodać ciut (po ok. 0,5 mm) przy tych newralgicznych brzegach i wyciąć 3. Dopasować ostatecznie, aby górna krawędź odpowiadała krawędzi wewnętrznego „trapezu” przekroju 4. Wkleić nową płytkę do wnętrza z zachowaniem miejsca na grubość cz. 22D (po próbie spasowania). W razie zbyt dużych naprężeń utrudniających dociągnięcie / odciągnięcie burt, może pomóc podcięcie wewnątrz ich górnych krawędzi (styków z górą) 5. Wkleić cz. 22D, ewentualnie lekko korygując (cienkimi doklejkami) te problematyczne szpary (ogólnie są raczej za duże).
  8. To by nie było "gupie", bo istnieje przynajmniej jeszcze jedno zdjęcie (od lewego przodu) w stanie już lekko ogołoconym z bambetli.
  9. „301” może wskazywać czołg po prostu przydzielony jakiemuś dowódcy, ale z braku wariantu specjalnego był to (tymczasowo) wóz standardowy. Nie ma on żadnych zewnętrznych cech dowódczej pantery. Ma je pojazd na zdjęciu poniżej; dodać trzeba, że na przedniej osłonie działa powinien mieć zaślepiony otwór dla lufy MG (km.), bo miejsce stanowiska karabinu w wieży zajmował dodatkowy osprzęt radiowy. Odnośniki: 1. Dodatkowa stopka z anteną na wieży 2. Dodatkowa antena na kadłubie. Tu z zastosowaniem dzielonego masztu podwyższającego 3. Stopka tej anteny umieszczona na dystansującym izolatorze w pancernej obudowie („Panzertopf”) 4. Dwa elementy do przewożenia elementów masztu z pktu 2. (połączone z opaskami tuby tworzyły rodzaj stelaża). Razem ze standardowym osadzeniem anteny (dla zestawu radiowego Fu 5) te czołgi miały więc trzy stanowiska anten. Nie wiadomo mi dokładnie, jaka była zasada wykorzystania tych osadzeń, skoro każdy z dwóch produkowanych wariantów Befehlspanther potrzebował tylko dwu anten - albo dla zestawu Fu 5 + Fu 7, albo zestawu Fu 5 + Fu 8. Niewątpliwie warto zajrzeć do dobrego źródła; tego wskazanego nie mam, więc się nie rozpiszę, Dotychczas poznane zostawiały, niestety, sporo wątpliwości.
  10. Ta część Twoich wniosków jest dla mnie prawie niezrozumiała. Nie wiem, czego dotyczą te strzępki zdań lub jaki jest sens niektórych, jak „Płyta nadsilnikowa, tylna zachodzi m-ok.”. Nie będę się odnosił do takich tekstów, pisanych jakby kodem dla samego siebie. Co warto, jeszcze tym razem skomentuję. - Symetria/asymetria czegoś nie zaprzecza realności. A co byś nie miał na myśli, na wieżach były tylko ślady podziałów segmentów form; tylko dach był dospawany. - „Blachy osłon…” itd. Jeśli chodzi o listwy przeze mnie wspomniane, to żadne tam blachy, tylko dość masywne pasy stali ochraniające szczeliny pod wieżą, czoło pokrywy włazu i jarzma km. (ochrona przed klinowaniem lub działaniem rozsadzającym - właśnie miały powodować rykoszety przed wrażliwymi miejscami). „Brak takowej przed włazem (…)"? - Na wozach z. 112 z jesieni 43. właśnie ona została, znikły te pod wieżą i ta sprzed km. (chyba) Co do moich wcześniejszych wątpliwości - przejrzawszy zdjęcia te i inne wnioskuję, że czołgi jak umowny „235” miały reflektor montowany na lewej burcie i belkę czołową kadłuba jeszcze z zaokrąglonym profilem (klasyczna belka T-34). Załączam wyraźniejsze zdjęcie „235”, wspomniane jego ujęcie z prawej oraz zdjęcie z 11.43. domniemanego bliźniaczego czołgu (Magnuski). Cztery zdjęcia różnych eksponatów powinny wyjaśnić sprawę tych zawiasków blaszanej pokrywy. 1. - na kadłubach z r. 41., 2. - na kadłubach od r. 42. z modyfikacją górnych opancerzeń (z. 174 oraz tzw. uralskie, w tym z.183), 3. - na kadłubach z. 112 od r. 42., 4. - na kadłubach z. 112 od lata/jesieni 43. Interesują nas te ostatnie, więc mały komentarz: Pręty zastępujące po jednym ze skrzydełek zawiasów bywały też dospawywane od tyłu części pancernych, jak pokazuje drugi obrazek (foto - Jakub Plewka) Zdjęcia archiwalne z różnych stron www., tylko na potrzeby tematu forum.
  11. Zaczynając od końca - bez przesady z tymi miksami kół, jeśli mowa o z. 112. Dziwnym trafem ten producent (zwany Krasnoje Sormowo) miał dość stabilną sytuację i zestawy kół wypuszczał jednolite (wersja tłoczona), a w ogóle te mieszanki były największe w z. 183 po ewakuacji. Na wozach z Sormowa widać jednostkowe podmiany, nie dziwne latem 44. „po przejściach”, ale to tyle w temacie. Ogólnie - temat czołgów z „mutrami” jest trudny, bo o zastosowaniach tych wersji wież przez konkretne fabryki niełatwo znaleźć dane (a producent całego pojazdu nie musi oznaczać producenta wieży). Tym trudniej ogarnąć te polskie czołgi, zwłaszcza wobec bardzo nielicznych zdjęć. Ale ten „235” jest dobrym wyborem, bo sporo na nim widać, głównie to, że naprawdę to czołg prod. z. 112 (cechy kadłuba). Niestety, wariant przodu wieży nie jest widoczny na zdjęciu i pozostaje spojrzeć na czołg z fotografii (Magnuski, str. 86), też z 2. pułku BP, 11.43. Przyjąwszy, że oba pochodziły z jednej dostawy z 10.43., można im przypisać ten sam wariant wieży, czyli jednak ten bez podcięcia. Potwierdzałoby to drugie zdjęcie domniemanego „235”, z prawego boku (nr częściowo zasłonięty). Pozostają zagadki, jak to, czy te czołgi miały już reflektor przeniesiony na lewą burtę lub czy belka czołowa kadłuba miała już graniasty profil. Wóz „217” nie jest pomocny, bo trudno byłoby dojść, z jakiego okresu produkcji pochodził, może już z czasu wprowadzenia cylindrycznych zbiorników zewnętrznych. Teraz - jak powinien wyglądać kadłub ówczesnego czołgu z z. 112, pomijając wieżę: Darujmy sobie Michulców i czeskie źródła. Np. nie ma czegoś takiego jak dowolność w poręczach. Od wiosny 42. z. 112 stosował poręcze na kadłubach i wieżach, kropka. Były to gięte pręty, w r. 43. długości przeważnie ok. 70 cm, z tym że na owych jesiennych seriach wyeliminowano te z siatkowej pokrywy nad transmisją. Znikły też zazębienia płyt kadłuba na górze z przodu oraz listwy na bokach i z przodu pod wieżą. Tył - nie w dwóch zawiasach rzecz, bo główną różnicą (odwrotnością) wobec innych producentów była górna tylna płyta oparta na dolnej oraz rodzaj szerokich zawiasów, choć owszem, dwóch. Najczęściej dodawano też zaczep pośrodku szerokości dolnej płyty. Nie będę rozszyfrowywał, co i jak wyglądające jest pod numerem zestawu, np. jak prezentuje się wieża. Z prób opisów wynikają tylko nieporozumienia, np. nie może być mowy o „spawach” w dolnej części, tylko o śladach form. Ale z faktu, że to wersja z. 183, wynikają automatycznie potrzebne przeróbki w kierunku z. 112 i jak widać nie te, które ktoś tam gdzieś podał trochę na zasadzie „czym się różni kot?” Największą zmianą byłoby to, co już do znudzenia powtarzam kolejnym napalonym „słomianym ogniem” - pancerne pokrycia części nadsilnikowej należałoby wziąć z jakiegoś modelu T-34 produkcji lat 1940, -41. W zasadzie, bo zamiast 4 zawiasów na przodzie pokrywy z siatką powinny być tylko 3. Nikt się jeszcze nie pochwalił taką przekładką, więc nie wiem, czy ożenienie np. Academy z jakimś Dragonem warto polecać - podaję tylko zasadę.
  12. Kwestia pozycji gaśnicy na Panther G to nowa jakość w temacie (plus dodatni dla Ciebie za odkrycie). Warto poszukać odpowiedzi; ja np. takiej nie mam na podorędziu. Ale przegląd zdjęć archiwalnych sugeruje mi, że tajemnica odmienności tkwi w dużej mierze w firmowych prawidłach. MAN w wypatrzonych przykładach wykazuje regułę ‚zawór do tyłu’, D-B tak samo, ale egzemplarzy dużo mniej. Z MNH jest zupełna bida, ale trafiłem na dwa przykłady z pozycją ewidentnie odwrotną. Oczywiście to takie wnioski ad hoc i rezerwa wobec nich jest bardzo wskazana.
  13. Nie śledziłem wątku, więc trochę nie w porę, ale „pro bono” taka uwaga - dla panter MAN-a właściwa orientacja wieszaka na zwój linki (między klocem a tylnym stelażem narzędzi) była pozioma, prawdopodobnie od startu wersji tamże. W takim układzie wewnętrzny słupek był od tyłu; zdjęcie z byłej strony "tanxheaven.co.":
  14. Padło pytanie „Czy położenie krzyża na prawej burcie, jak w renderach Krzysztofa Muchy, jest prawdopodobne?” Na temat i konkretnie - nie jest. Na prawej burcie pozycja powinna być lustrzanym odbiciem lewej, bo tak to robiono u MAN-a. Drugie zdjęcie w odpowiedzi bigmodela nawet nie obejmuje pola, na którym byłby krzyż wg. K. Muchy (!); ów przyjął na prawym boku miejsce jak na panterach Daimlera-Benza; powód nieznany, ale na żadnym zdjęciu „WP” tego nie mógł zobaczyć.
  15. Ogólnie określony jako 42., w zestawie jest model czołgu z produkcji z. 112 od 2. kwartału tego roku (wieża po eliminacji tylnego luku) i prawdopodobnie zdublowane odboje powinien mieć. Im późniejszy by był egzemplarz, tym pewniej, ale nie jest znany kalendarz wprowadzania zmiany w zakładach (w planach była od ok. początku 42.). Za to wiadomo, że polska 1.BP w zasadzie dostała takie pojazdy „świeże”, a więc domyślnie z wiosny/wczesnego lata 43. Jeden z nich, w MWP w Warszawie, ma zdwojone odboje na przodzie. Na zdjęciu jest odpowiednik, chyba nieco wcześniejszy. Su-85 był produkowany od późnego lata 43. i to sugeruje właściwszą kolejność tego rozwiązania w obu konstrukcjach.
  16. Jeśli coś jest toporne, to nie bardzo wierzę, by jednocześnie było w tym coś idealnego. Trudno brać na poważnie takie oceny, tym bardziej wobec faktu, że w temacie T-34 nagromadziło się mnóstwo bzdur i nieporozumień. Warto więc korzystać z książek, ale dla własnego dobra lepiej zdać sobie sprawę, że żadna w pojedynkę nie wyjaśnia wszystkich „meandrów”. Np. „Mityczna broń” swego czasu zyskała sporą popularność, myślę, że ze względu na „bogaty” materiał rysunkowy. Ale z czasem zaczęto w nim znajdywać różne przekłamania, które były ewidentne. Nawet nie mając książki, sam znalazłem błędy w nielicznych przykładach z sieci. Są w publikacji ilustracje pokazujące warianty nieistniejące, a niektórych rzeczywistych się tam nie znajdzie. I tak np. tylko jeden z dwóch modeli „wież alternatywnych” czołgów z z. 112 został przedstawiony, zresztą z żenującymi błędami. Ostrożnie więc z tym chwaleniem opracowań niedorobionych; wiele wskazuje na to, że sami Rosjanie do dziś nie uporali się z dobrym opisem i uszeregowaniem wersji, co właśnie w zakresie T-34-85 wyraźnie daje znać.
  17. Wybór wydaje się tym prostszy, że zestaw Academy zawiera kadłub tego producenta (z. 112), co owa wieża alternatywna. Nie wnikając w precyzję szczegółów, ten kadłub ma właściwe np. wariant jarzma km. i tylne płyty z charakterystycznymi zawiasami. Faktem jest, że jest w nim komplet kół jezdnych używanych w produkcji tej fabryki, chociaż, niestety, brak im karbowania na obrzeżach bandaży gumowych, które widać na oryginale. Czyli - jak często bywa, musi być coś nie tak (znajdzie się i inne babole), ale jakaś ogólnie dobra baza to jest, a alternatywy na miarę czasu raczej brak. Co do komentarza powyżej, wieża Dragona jest dobra do tego, co sprzedaje Dragon, czyli modelu zakładu 183. Czołgi tych obu producentów rozpoznaje się głównie przez zdecydowanie odróżnialne wieże, a i tej "alternatywnej" to dotyczy. W Polsce można te różnice łatwo podejrzeć na eksponatach w muzeum w Skarżysku-Kamiennej, co zresztą zalecam przy takim modelu, jak ten planowany.
  18. JSJ

    T-34/85 1/35 Zvezda

    Jednak się wtrącę w sprawie warsztatowej; powinienem za pierwszym razem, ale nie zauważyłem, a i tak było po ptakach, bo pilno Ci do malowania. Otóż nie możesz zostawić tych dołków pod wklejenie zbiorników na tyle burt, skoro zestawów zbiorników nie używasz. Powinieneś zapoznać się z tym, jak wygląda połączenie samych wsporników baków z kadłubem i to odtworzyć albo zaznaczyć tylko ślady (miejsca spawania) oderwanych wsporników. Pierwsza opcja jest bardziej realistyczna, gdyż potrzeby usuwania wsporników ze względu na siatki nie było. Świadczy o tym np. poniższe zdjęcie (spójrz pod ostatni segment siatkowy).
  19. JSJ

    T-34/85 1/35 Zvezda

    „W tym czołgu nie skupiam się na odwzorowaniu konkretnej sceny/fotografii.” Jak dla mnie trochę szkoda; nietypowość modyfikacji i historyczny moment właśnie zasługują na to skupienie. Przy tysiącach innych „teciaków” jest uzasadnienie dla swobodnej interpretacji, a tu akurat elementy do odwzorowania są podane prawie jak na tacy. Zaznaczam - to subiektywna obiekcja.
  20. JSJ

    T-34/85 1/35 Zvezda

    Nie wnikam zbytnio w detale i detaliki, bo używasz niezłego zestawu pozbawionego chyba większych baboli. Ale mam dwa generalne zastrzeżenia. Pierwsze to to, że prawie całkiem zostały zatarte podziały technologiczne na wieży; były zawsze wyraźne, a czasem nawet „strasznie” wyraźne. Linii wynikłych ze styków między częściami form nigdy nie likwidowano, bo i po co. Drugie to właściwie pytanie - czy jakiś rzeczywisty egzemplarz z numerem „21” miałeś za wzór? Trochę wątpię, bo dwa, trzy najbardziej znane z niezłych zdjęć czołgi tak obudowane miały numery trzycyfrowe z poprzedzającą małą literą „K”. Były to zresztą wozy produkcji nie zakładu 183, lecz 112, tyle że z wieżami tzw. alternatywnymi - są one m. in. w tym przypadku mylone z wieżami z. 183 z powodu bocznych spłaszczeń, jednak stanowią całkiem inną bajkę. Zdjęcia dwóch takich egzemplarzy sam załączyłeś, co sugerowało cel odwzorowania inny niż owe "21".
  21. Fajno, jeśli rzeczywiście pomogłem. A ta zmiana podcięcia następowała już od lipca, choć czy w przypadku D-B tak było, nie wiem jeszcze.
  22. Nie spotkałem informacji o tym czołgu ani innego zdjęcia, więc tylko zinterpretuję to, co widzę: Jest to pojazd z Daimler-Benz (specyfika malowania), ale raczej późniejszy niż z 9.44. Bowiem rzeczywiście (chyba) ma ów „wysoki wentylator”, a na zastosowanie tego w D-B przed 10.44. brak jakichkolwiek potwierdzeń. Natomiast raczej nie ma połączenia klamry z mocowaniami rur, gdyż w D-B zarzucono je bodajże już na etapie zimmeritowania, a ten egzemplarz wygląda na goły, co by potwierdzało opcję powrześniową (10, 11.44.). Na wieży są mocowania płytek „antygazowych”, ale nie ma jeszcze zaczepów dla zapasowych kół wprowadzonych w 12.44. Jakość zdjęcia nie pozwala na pełne określenie, co właściwie ma ten wóz na sobie, więc są uzasadnione te „chyba” i „raczej”. Osłony kolektorów rur są praktycznie nieczytelne, a jak na złość od ok. 9/10.44. w D-B mogły być, wedle mojej orientacji, w każdym z trzech spotykanych wariantów - klasyczne odlewane ustępowały sukcesywnie spawanym lub nowym odlewanym. Jak by nie było, to pojazd z serii średnich czasowo i wybór zestawu „early Panther G” może nie być najlepszy, ale nie przesądzam. Zachęcałbym do przejrzenia zestawów fotografii czołgu w Grandmenil, bo to jakby „bliźniak” przybliżający różne szczegóły produkcji D-B z czasu produkcji, jaki sugeruję.
  23. JSJ

    Jagdpanther G1 Meng Model

    Ja się nie znam, ale wyobrażam to sobie tak, że na nieco wybrudzone już żółtko należało nanieść tylko białą mgiełkę, tu i ówdzie przetkaną mocniej kryjącymi plackami. Efektu odłażących płatów farby, poza tłumikami płomieni na oryginale nie widzę, także większych śladów spływania. Dlatego myślę, że wygląd tego kamuflażu nie był wynikiem sterania, a raczej oszczędnej i modulowanej operacji natryskiwania bielidła. Zgłaszam babole: Na wsporniku dla przedniej lampy Bosch są „dziurki” pod modelowy element - rezygnując z lampy należało odwzorować tam 4 otwory rozstawione wg układu śrub na tymże, czyli na podstawie lampy. Uszka na lufie działa były demontowalne - po trzy na dwu obejmach skręcanych śrubami na dole. Za hamulcem wylotowym była jedna, a druga była jakoś przypasowana do przodu grubszej sekcji lufy (prawdopodobnie z zahaczeniem w jej bruździe). Coś mi się zdaje, że olałeś krzyż wyeksponowany na rzecz mocniej przymalowanego; czyżbyś naprawdę nie widział tego "właściwego"?
  24. JSJ

    Jagdpanther G1 Meng Model

    Tabele danych podają 86 ogniw na stronę. Zdjęcia panter i panteropochodnych (nowych i o domniemanym niewielkim przebiegu, z kołem napędowym przed modyfikacją w r. 45.) umożliwiające policzenie wykazują 87 sztuk. Myślę, że 86 przyjmowano jako minimum po eksploatacyjnym zużyciu, a po kolejnym rozciągnięciu pasa już zakładano jego wymianę. Nie można wykluczyć przypadków większej redukcji ilości ogniw, chociaż aż o 5 wydaje się nieprawdopodobne. Dla modelu jednak praktyczny wyznacznik to to, o czym piszesz - zwisy i napięcia dobrze wyglądające. Skorzystaj ewentualnie z możliwości odchylania kół napinających na osi ich osadzenia nieco do tyłu, co może pozwoli dołożyć po 1 ogniwie, a samo w sobie będzie domyślnie OK, gdyż pojazd był już nieco przechodzony i na pewno po niejednej takiej regulacji. Nic nie umiem powiedzieć o ilości „ostróg” antypoślizgowych stanowiącej komplet na pojazd, ale na pewno zakładano je tylko na co któreś ogniwo. 15 - 20 na jeden pas, bez ścisłej równomierności, to wedle mojej intuicji wystarczy, nawet z górką. Trafienie w lewy bok przyjmuję jako fakt - to ono spowodowało zapewne rozpirzenie listwy błotnikowej. Tylko jakichś subtelniejszych skutków nie mam śmiałości się dopatrywać.
  25. JSJ

    Jagdpanther G1 Meng Model

    Schodkowe.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.