Skocz do zawartości

ZzB

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    357
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez ZzB

  1. Farbami olejnymi dla plastyków (plus terpentyna bezzapachowa coby mnie rodzina z domu nie wychrzciła) Trochę to trwa, bo te oleje schną nawet kilka dni. Ale wygląda to tak - wyciapuję sobie na płytę CD trochę brązu Van Dyke'a, sienny i ugieru. Maluję poszczególne "klepki" pojedynczymi kolorami albo ich miksami. Część klepek maluję w całości jednym kolorem, część - dwoma . I zostawiam to na dzień-dwa, coby farba lekko podeschła. Potem zaczynam przecierkę - niektóre "klepki" tylko pędzlem (coby farba nie była jednolita), niektóre innym kolorem a niektóre tylko "filtrem". Potem znowu dzień-dwa i jeszcze raz to samo. A na koniec filtr brązem, żeby przyciemnić deski na ciągach komunikacyjnych. Pozdrowionka ZzB
  2. c.d.n... Na “wypatyczkowanej” podstawie nakleiłem nowy pokład. Nie wiem dlaczego, ale najwyraźniej na prawej burcie biegł on wzdłuż całej nadbudówki (nawet kratownicowe wsporniki pomostu zaczynały się już na nim a nie na pokładzie zasadniczym – ale postanowiłem tego już nie ruszać) natomiast na lewej burcie kończył się równo ze ścianą frontową. W następnej kolejności wyciąłem na prawej burcie prostokątny otwór, w który będzie wklejona półkluza. Postanowiłem również oderwać od deskowanego pokładu polery, które były wklejone w brzydkie gniazda i przez to były znacznie szersze. Sporo nakombinowałem się, jak odtworzyć rysunek desek na zeszlifowanej powierzchni, ale jakoś się udało. I na koniec dwie fotki stanu obecnego – z “gołym” pokładem i poustawianym wyposażeniem. Widać tu m.in. wykonana od podstaw windę kotwiczną oraz prowadnice łańcucha kotwicznego. I to na dziś byłoby tyle... Farba musi podeschnąć, potem brudzenie i poodrywane kawałki zaczną pomalutku wracać na swoje miejsce. No i musze postarać się o solidną gablotę, bo kot uciekając przed spragnionym zabawy synem przegalopował się po pokładzie czego nie wytrzymały relingi. Do następnego spotkania Pozdrowionka ZzB
  3. Hej. Wątek długo tkwił nieruszany ale też i nie było o czym pisać, jako że stocznia zajęta była drobnoustrojami. Nadszedł jednak w końcu czas i na Flowerkę. Ale do rzeczy. Nieopatrznie zakupiłem Warship Perespectives poświęcone "kwiatkom" i trafiłem na dwa całostronnicowe zdjęcia z lotu ptaka. No i okazało się, że model Revella MOCNO różni się od oryginału. Przez jakiś czas rozważałem nawet możliwość "zgolenia" nadbudówek aż do pokładu, ale ostatecznie zdecydowałem, że główny kompleks pozostanie bez zmian (przynajmniej tych większych) - szkoda mi było władowanej w niego pracy. Co nie znaczy, że nie poszaleję sobie tam, gdzie się da. No i się zaczęło. Na początek zacząłem od totalnego "strzyżenia" kiedy okazało się że pokład dziobowy deskowany jest tylko na niewielkim odcinku. ...potem nadszedł czas na falochron i stanowisko armaty, gdyż linia końca deskowania przechodziła dokładnie pod tym stanowiskiem. Dalsza analiza zdjęć zakończyła się niewyraźną sugestią, że tuż przed ścianą nadbudówki pokład był nieco podniesiony (nie mam pojęcia po co). No to jak szaleć to szaleć... Zacząłem od wsporników tego podniesionego pokładu, które wykonałem z pasków polistyrenu (to te patyczki). Zdjęcia wyszły strasznie nieostre - widać tej nocy miałem już dość c.d.n....
  4. Dokładnie tak. Ślady eksploatacji tego typu powinny być delikatne - zwykle robi się to tak: - u nasady otworu kładziesz niewielką kroplę farby (lub kilka kropelek w różnych kolorach) - za pomocą pędzla lub wacika do czyszczenia uszu zaczynasz ją rozcierać pionowo (czyli tak, jak grawitacja na spółkę z deszczem układają zaciek) aż powstanie smuga przebarwienia, najszersza u nasady otworu i zwężająca się do dołu (i coraz mniej "rdzawa"). Spróbuj pierwszych kilka pociągnięć zrobić z-góry-na-dół żeby rozmazać kolor po kadłubie, a potem kilka z-dołu-do-góry żeby zaciek u nasady otworu był bardziej wyraźny niż na dole. - zasadą jest ABSOLUTNY brak ostrych krawędzi tej smugi - kolor brzegu zacieku musi w miarę płynnie przechodzić w kolor kadłuba - lepiej dać mniej farby niż za dużo - oleje artystyczne schną długo, więc masz duuużo czasu na eksperymenty (i zawsze możesz wszystko zetrzeć, jak Ci nie wyjdzie) - zacieki nie występują przy każdym otworze tak samo intensywne, przy niektórych czasem nie ma ich w ogóle, a czasem są ledwie widoczne. - jaskrawa rdza występuje stosunkowo rzadko, dobrym rozwiązaniem jest więc wyciśniecie na paletę (płytę CD) również brązu lub czarnego i wybełtanie ich z 'rdzą', żeby 'złamać' kolor na "brudną rdzę". Wybełtanie nie musi być dokładne - spróbuj nanosić zacieki w różnych odcieniach - będzie naturalniej wyglądało. Tyle na gorąco. Spróbuję w weekend wrzucić kilka fotek pokładu malowanego olejami tak, żeby wyglądał na "drewniany". Co prawda to nie zacieki z rdzy, ale technika kładzenia farb jest bardzo podobna. EDIT: Tu: http://www.modelshipgallery.com/gallery/ca/ijn/mogami-350-kk/kk-index.html masz przykład zacieków na modelu okrętu nawodnego. Nie jest to ideał, ale widać to "rozmycie" smugi o które mi chodziło. Pozdrowionka ZzB
  5. Hej. Jeżeli masz zbywające parę groszy i jakiś sklep dla plastyków w okolicy to zainwestuj w farby olejne w tubie i terpentynę bezzapachową jako rozpuszczalnik. Na początek wystarczy czerń kostna/biel tytanowa/sienna/ugier i brąz Van Dyke. (Jeżeli ugier jest dla Ciebie za mało "rdzawy" możesz dokupić sobie jakąś czerwień i potem na palecie zbełtać ją z innymi kolorami) Farby w tubce stosunkowo wolno schną (bo nawet kilka dni) ale mają jedną niezaprzeczalną zaletę - pigment tak drobny ze prawie go nie widać. W efekcie można brudzić model praktycznie nie zostawiając śladów pędzla. (udało mi się znośnie pociapać UB-11, który jest niewiele dłuższy od kciuka, z Humbrolami taka sztuka by mi się nie udała) Ciekawe efekty daje też położenie warstwy farby bez jakiejś specjalnej finezji a po 2-3 dniach przetarcie jej pędzlem leciutko ubrudzonym w innym kolorze. A'ha - jako palety malarskiej używam starych płyt cd/dvd :P Pozdrowionka ZzB
  6. Hej. Tak nie do końca.... Trzeba ją porządnie umyć, bo "... nie każde piwo to Żywiec..." I potem farba może mieć problemy z przyleganiem. Pozdrowionka ZzB
  7. Hej. Fajny odcień ma ta czerń. Co to za farba ? Pozdrowionka ZzB
  8. Hej. Nie - z nitek wyplecionych z pończochy. Tylko poprzeczki są z drucików, bo musiały zachować sztywność rozpychając linki anteny. A tak całkiem na marginesie - uboocik jest malutki, ale dzięki temu można go popełnić nawet w tydzień (o ile ktoś ma dostęp do tak oszołamiających pokładów wolnego czasu) Pozdrowionka ZzB P.S. Raz kiedyś grypę zlekceważyłem i skończyło się powikłaniami. Dlatego teraz grzecznie ją wygrzałem pod kołderką i wydezynfekowałem wysokoprocentowym lekarstwem.
  9. Hej. Od ostatniego spotkania minęły prawie dwa miesiące, które spędziłem w wariackim tempie. Na szczęście przyszła jesień a wraz z nią GRYPA. Po pierwszych dniach spędzonych w WC nadszedł czas rekonwalescencji, który mogłem w spokoju sumienia spędzić na czynnościach, na które ostatnio czasu brakowało. Niniejszym więc oficjalnie kończę pracę nad modelikiem. Do następnego spotkania Pozdrowionka ZzB P.S. Z wystawy na Błyskawicy ostatecznie nic nie wyszło - ze względu na przebudowę nabrzeża okręt musiał zostać przeholowany na inne miejsce postojowe. No i ktoś wymyślił, że to "inne miejsce" będzie w obrębie porty wojennego. No cóż. W przyszłym roku też będzie okrągła rocznica. Co ma stać w gablotkach nie utonie ;)
  10. ZzB

    Full hull czy Waterline?

    Hej. Buduję 350'tki właśnie do linii wodnej. Z tym, że dopiero niedawno po raz pierwszy pokusiłem się o zrobienie "prawdziwej" wody - wcześniej za podstawkę robił kawał pleksi pomalowanej na niebiesko. Jest jeszcze trzecia droga - model z pełnym kadłubem i z wodą. Nie przypuszczałem, że jest to możliwe - ale jak widać: http://www.modelshipgallery.com/gallery/dd/dd-880/125-jm/jm-index.html ...jest pozdrowionka ZzB
  11. Hej. Jest inna metoda, ale nie do wszystkich gąsienic da się zastosować. Konkretnie - ogniwo musi być "płytowe" jak np w radzieckich T-18 czy T-35 (ew w brytyjskiej Matildzie). Do niemieckich się nie nadaje. Generalnie - trzeba w ogniwku wypiłować dwa poprzeczne rowki i wkleić w nie nitki łącząc kolejne ogniwa w tasmę - powstaje w ten sposób coś w rodzaju "gumisia". Nie mam pod ręką zdjęć ale opisałem to onegdaj w 4 zeszycie "Pojazdów Bojowych" wydawanych przez Payo. Pozdrowionka ZzB
  12. ...i żadne krzyki i płacze nie przekonają nas, że nie da się samodzielnie wyrzeźbić modelu w 700'tce Pozdrowionka ZzB
  13. Nie. Z nitek z pończochy. Tak na marginesie - gdybym wpadł na pomysł, JAK USZTYWNIĆ taką nitkę to miałbym niewyczerpany rezerwuar cieniutkich "drucików". Póki co - próbowałem CA i farbą. CA się nie nadaje, ale usztywnianie farbą wychodzi przyzwoicie (poręcz po niewidocznej stronie kiosku zrobiłem właśnie z takiej usztywnionej nitki, po widocznej to drucik z dławika) ale to jeszcze nie to - nie potrafię dostatecznie usztywnić odcinków dłuższych niż 1 cm. Pozdrowionka ZzB
  14. Hej. Ostatnie dwa tygodnie ze zmiennym szczęściem walczyłem z oporną materią. Z jednej strony udało mi się zakończyć duże części (no może poza pokładowym karabinem maszynowym) i całe olinowanie. Z drugiej – poległem na relingu kiosku. Póki co czyste zlepienie takiej pajęczynki przekracza moje możliwości. Może... następnym razem... Na razie prysnąłem kadłub, coby wychwycić większe nierówności. Jak wszystko podeschnie – ostatnie korekty i do malowania. Pozdrowionka ZzB
  15. Hej. Dobrą, choć nienajtańszą szpachlą jest Surfacer. Można oczywiście poczekać aż wyschnie, ale polecam usunięcie nadmiaru przez przetarcie patyczkiem do uszu zamoczonym w bezacetonowym zmywaczu do paznokci. Co do klejenia CA - blaszki nie mogą być tłuste (a zatłuścić je można chociażby paluchami) - kleju ma być tyle co nic. Jak zalejesz połączenie to z klejenia nici. Polecam zetknięcie powierzchni klejonych i wtedy przetarcie wykałaczką z klejem. CA zostanie wessany kapilarnie w szczelinę i chwyta natychmiast - CA kiepsko łapie powierzchnie już pokryte warstwą CA. Trzeba stary klej usunąć (zeskrobać/zmyć debonderem) i dopiero wtedy spróbować jeszcze raz. Pozdrowionka ZzB
  16. Witam. Temat nawiązuje do planowanej na wrzesień-październik wystawy na ORP Błyskawica (na którą to wystawę udało mi się już zlepić ORP Dzika) Szczegóły na forum mikromodelarzy: http://www.mikromodele.fora.pl/imprezy,35/mikrowystawa-na-orp-blyskawica,831-45.html ...a ja przechodzę do sedna. Pewnie wielu z Was pomyśli, co ja brałem i gdzie to można kupić, bo cóż może mieć wspólnego kajzerowski okręt podwodny z PMW. Otóż wbrew pozorom ma – między II 1915 a VII 1915 na UB 11 oficerem nawigacyjnym był Kptlt. J. Unruh (Unrug), późniejszy admirał PMW. Kiedy po raz pierwszy dostałem do ręki planik, przyznaję nie wierzyłem własnym oczom – okręt miał 28 metrów długości, czyli tyle co duży kuter rybacki. Ale odnalezione w sieci zdjęcia to potwierdzały – na stropie kiosku z trudem mieściły się cztery osoby. Zresztą najlepiej to widać na porównawczym zdjęciu kadłuba UB11 i Dzika. Ale do rzeczy. Tak mały model wymagał zastosowania nieco innych technik. Kadłub powstał właściwie z odpowiednio ukształtowanej szpachli. Podobnie kiosk. Te wystające z kiosku kawałki plastiku zostaną docelowo ścięte, gdyż stanowią obudowę iluminatorów. Aktualnie przymierzam się już do przymocowania kadłuba do podstawki bo manipulowanie nim to naprawdę spore wyzwanie dla moich paluchów No i to by było tyle tytułem wstępu. Do następnego spotkania. Pozdrowionka ZzB
  17. eee.... figurki mają 5 mm wysokości i co tu dużo pisać - nie są szczytem perfekcji. Dlatego wolę się nie przyznawać kto-jest-kim . Nie siać mi tu defetyzmu - budowa od podstaw NAPRAWDĘ nie jest trudna. Pokuszę się nawet o opinię, ze jest łatwiejsza od kartonówki wykonanej w standardzie (bo możliwość szlifowania i szpachlowania plastiku pozwala na naprawdę wiele). Zresztą - od kartonówek można właśnie zacząć, jeżeli ktoś nie czuje się jeszcze pewnie w samodzielnym projektowaniu części. Sugeruję spróbować z jakąś prostą wycinanką zmniejszoną z 200/250 do 350/400 z zamianą papieru na blaszkę/polistyren (polecam http://www.papershipwright.co.uk/ - sam kiedyś spróbowałem SMS Rhein coby się przekonać czy potrafię). Pozdrowionka ZzB
  18. Hej. I tak oto nadszedł koniec budowy (znaczy tak naprawdę koniec nadszedł wcześniej, ale zaprzyjaźnione aparaty fotograficzne pojechały sobie na wakacje/urlopy i relacja musiała poczekać). Jako się rzekło - dorobiłem brakujące drobiazgi. Zrezygnowałem jedynie z bandery, wychodząc z założenia, że na pełnym morzu, w środku rejsu bojowego nikt w taki wersal się nie bawił. No to czas na fotki: I tym optymistycznym akcentem kończę swoją przygodę z Dzikiem. Do następnego modelu Pozdrowionka ZzB
  19. ZzB

    [R] ORP Mazur (Mirage 1:400)

    Hej Zawsze jest kiedyś pierwszy raz. Witaj w klubie tych, co sprobowali i .... utonęli Proponuję taki patent - z cienkiego drucika skręcasz "uszko" i wklejasz je w wywiercony w kominie otwór. A potem olinowanie (np żyłka wędkarska) mocowane jest właśnie do tego uszka - łatwiej jest uzyskać napięcie linek. (patrz fotka w środku strony : http://www.modelarstwo.org.pl/forum/viewtopic.php?t=4906&postdays=0&postorder=asc&start=45 ) A'ha - gdybyś zdecydował się na żyłkę to mała rada: pomaluj ją PRZED ostatecznym naciągnięciem, bo żyłki lubią "popłynąć" pod wpływem rozpuszczalnika. Pozdrowionka ZzB
  20. Hej. To żeby nie było zbyt ślicznie - zestawów jest mnóstwo, ale trafiają się takie, które można z czystym sumieniem od razu włożyć do okrągłego segregatora (bo są zrobione byle jak). Wiele - szczególnie tych starszych - zawiera ledwie połowę elementów do wykorzystania (reszta - w stylu fototrawiony TRZONEK do łopaty - tylko zapełnia powierzchnię). Miedzy innymi dlatego zacząłem się sam bawić w wyroby "piwne" bo kiedyś szlag jasny mnie trafił gdy z blaszki za 3 dychy wykorzystałem siatkę nadsilnikową i kilka uchwytów. Reasumując - dobra blaszka niestety kosztuje często więcej niż model, dlatego każdą "okazję" trzeba dokładnie sprawdzić, coby nie wyjść na "Media-Markt". A co do sklepów - polecam Azję (np http://www.luckymodel.com/). Co prawda wymagają posiadania karty kredytowej albo internetowej, przesyłka potrafi trwać nawet dwa miesiące, ale cenami biją na głowę resztę świata (a w przypadku blaszek cena obejmuje zwykle koszt przesyłki) Kiedyś nawet blaszkę Eduarda sprowadziłem sobie via LuckyModel i wyszło taniej niżbym ją ściągał z Czech (o polskich sklepach nie wspominając). Pozdrowionka ZzB P.S. Witam dinozaura. Ja też onegdaj miałem długaśną przerwę w życiorysie. Może nie 15 wiosen ale niewiele mniej
  21. ZzB

    USS Arizona 1/700

    Hej. A ja używam taśmę "malarską" z Castoramy/Obi/Leroy (czyli taką do przyklejania folii ochronnej na meble czy do ściany przed malowaniem). Tania jak barszcz. Dobrze się klei i jednocześnie odchodzi bez większych problemów. Dodatkowo - żeby absolutnie zminimalizować ryzyko - odklejam ją pod kranem z ciepłą wodą (odchodzi wtedy nieomal sama) Osobiście kupiłem sobie taką szeroką. Odcinam fragment, przyklejam na kawał prostej blachy (odpad z metalowej dachówki) i przy pomocy skalpela (i ew linijki czy cyrkla) wycinam odpowiednie kawałki. Potem pensetą i skalpelem umieszczam je na modelu. Jak potrzebuję "wymaskować" BARDZO krzywą linię a wycięcie odpowiedniego kształtu z taśmy w jednym kawałku jest dość skomplikowane, to produkuję mnóstwo "konfetti" (a właściwie wąskich prostokątnych pasków) i przyklejając je obok siebie tworzę linię maskowania bezpośrednio na modelu. Pozdrowionka ZzB
  22. Hej. Można lutować a można po prostu skleić. To powyżej jest w 1/72 właśnie. Robiłem to w sposób następujący: - wytrasowałem na blaszce linię i zapunktowałem otwory pod szczebelki (oczywiście wszystko razy 2). - wywierciłem otworki - dopiero teraz wytrasowałem (na zewnątrz otworów) i wyciąłem paski blaszki odpowiedniej szerokości. Dzięki takiej kolejności unika się rozerwania cienkiego paska podczas wiercenia - wkleiłem dwa skrajne szczeble (na przelot - niech sobie wystają na boki) ustalając szerokość drabinki. - wkleiłem resztę szczebli - przyciąłem wystające druty i wyszlifowałem na gladko - teraz można jeszcze zeszlifować szerokość słupków drabiny (nieomal do grubości szczebla) Materiałem była blacha z puszek po piwie 0,5l (dostępna na każdym trawniku ;P) klejem - zwykły cyjanopan. Analogicznie można zmontować drabinkę ze szczebelkami z płaskowników a nie prętów okrągłych. Pozdrowionka ZzB
  23. Witam. Przeszło rok temu, kiedy na forum pojawiła się relacja Tornada z budowy flowerki przyznałem się nieopatrznie, że tez mam ten model rozgrzebany. I równie nieopatrznie zobowiązałem się poprowadzić relację z tej budowy. No cóż, skoro słowo się rzekło... Flowerkę mam na warsztacie ponad 5 lat i widać po niej wyraźnie jak zmieniał się mój warsztat. Niestety, nie mam zdjęć z początku budowy – zmieniły właściciela razem z komputerem i kilkoma innymi cennymi rzeczami (policja oczywiście nie znalazła sprawców). Tak więc tylko opowiem co się działo wcześniej. Na początku byłem autentycznie oszołomiony ilością plastiku w pudle (karton długości prawie 1 m robi wrażenie). Niestety – dalej już tak pięknie nie było. Nieźle się umęczyłem pasując do siebie ćwiartki kadłuba. Pierwsze malowanie wykonałem pędzlem (kolorami z instrukcji), kolejne już aerografem w oparciu o materiały z sieci. W międzyczasie liznąwszy nieco blaszek postanowiłem zamienić niektóre topornie wykonane elementy. I tak – słupki relingów powstały z igieł a schody z blaszek. Następny krok to zdobycie kilku zdjęć Snowberry'ki, które zaowocowały ostrą przebudową mostka (praktycznie od kratownic podtrzymujących po obudowę radaru – wszystko zostało wykonane od zera) Minęło trochę czasu i spróbowałem wykonać od zera pierwszy duży element - wyrzutnię bomb głębinowych. Nie potrafiłem wtedy jeszcze odlewać w żywicy dlatego same bomby musiałem wykorzystać z oryginalnego zestawu (chociaż już na pierwszy rzut oka widać, że są zbyt duże). Potem model poszedł w kąt na długie dwa lata. Teraz - bogatszy o wiedzę - postanowiłem do niego wrócić. Na początek spróbowałem przemalować pokład. A w międzyczasie zaczęła powstawać winda kotwiczna, ale o tym w następnym spotkaniu. Pozdrowionka ZzB
  24. ...szczególnie że od głębokiej waloryzacji do modelu zbudowanego od podstaw naprawdę nie jest daleko. Bo i trzeba zdobyć porządną dokumentację, i wiele (a czasami BARDZO wiele ) elementów trzeba wykonać samemu bo nawet fototrawionki często pozostawiają wiele do życzenia. A skoro tak - to po (....) płacić za "coś", z czego połowę trzeba będzie odciąć/odpiłować/zostawić-w-wypraskach i wyrzucić ? Pozdrowionka ZzB
  25. Witam. Wszelakie drobiazgi na modelu mają to do siebie, że trudno je na pierwszy rzut oka zauważyć chociaż czasu idzie na nie mnóstwo. Tak było i tym razem. Dzik zyskał stopnie i poręcze na obudowie kiosku, olinowanie z antenami i “morze” (póki co jeszcze w wersji beta). Na koniec prysnąłem całość H25 (czyli odpowiednikiem koloru PB10)... ... i to wszystko zajęło mi ponad dwa tygodnie. Koszmar ... Na szczęście zostały już tylko przednie stery głębokości, kotwice, armata, dwie anteny - radaru we wnęce kiosku i radionamiernika na końcu pokładu lekkiego, maszt z banderą i poprawienie perforacji pokładu (no i kilku marynarzy “do smaku”). A potem “brudzing”, morze na niebiesko i do gablotki. Tylko... Zastanawiam się, ile czasu zajmie mi to “tylko”... :> Pozdrowionka ZzB
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.