-
Liczba zawartości
822 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Piter
-
Proszę o pomoc przy wybraniu modelu 1/350... 1/400
Piter odpowiedział perdidos → na temat → [O]Nowości i In-Boxy
Kurde chyba muszę w podpis wrzucić coś w stylu "kocham (też) IJN" bo widzę, że wszędzie mnie na tym dopadniesz No tak w 350 to nie ale w 200 ten Chińczyk jest wielkości Yamato . No chyba, że koniecznie ma to być 1/350 lub 1/400 ale z tego co tu sobie gawędzimy wynika, że skala właściwie obojętna tylko by sam model był w miarę spory .\ Pozdrawiam Piotrek -
Proszę o pomoc przy wybraniu modelu 1/350... 1/400
Piter odpowiedział perdidos → na temat → [O]Nowości i In-Boxy
No tak w sumie co do stopnia babraniny przy takim projekcie to się zgodzę. Odwiedziłem magazyn modeli i przypadkiem jeszcze natknąłem się na takie co: W sumie jak ma to być cokolwiek co nadaje się do pływania to czemu nie . Wszyscy tu Yamata, Missouri czy inne smarki, a tu taka perełka z Chin . Już zapomniałem że mam ten niszczyciel. Skala 1/200 (coś koło 0,7 metra), fajny plastik, kadłub przystosowany do napędu (wały, silniczek etc...). Nigdzie nie wyczytałem jak nazywa się ten okręt w oryginale bo wszystko w chińskich krzakach ale po mozolnym szukaniu po sylwetkach to chyba któryś z Luda Class czyli typ 054. Fjny, całkiem ładny, oryginalny no i dałem za niego 45 zł na pewnym portalu aukcyjnym. Pewnie ciężko to dostać od tak ale może gdzieś się przewija. Pozdrawiam Piotrek -
Proszę o pomoc przy wybraniu modelu 1/350... 1/400
Piter odpowiedział perdidos → na temat → [O]Nowości i In-Boxy
Hmm...perdidos - a nie myślałeś może o wykonaniu czegoś od podstaw? W tym przypadku właściwie takie rozwiązanie całkowicie spełnia Twoje warunki. Teraz zapewne napiszesz, że to strasznie trudne i ponad miary więc od razu napiszę, że wcale nie . Któryś z pancerników typu Iowa to wręcz idealny wybór na początek. W skali 1/200 jest kartonowe Missouri (jako baza wypadowa do wyprodukowania tego z polistyrenu) do tego cała masa blaszek, luf, relingów etc... Konstrukcyjnie ten model jest stosunkowo prosty jeśli chodzi o samą sylwetkę - kadłub nie posiada żadnych fikuśnych obłości jak to jest np. w Yamato. Nadbudówki, wieże artylerii to też banalne do posklejania klocuszki. Wedle planów (posiadam takowe w tej skali z okresu WWII )możesz wykonać detale z tego co popadnie. 1,3 metra długości, płaskodenny okręt, kupa miejsca w środku przy odpowiednim przerobieniu szkieletu sprawi, że świetnie będzie się czuł na wodzie. Koszt ogranicza się wyłącznie do wykombinowania polistyrenu - można kupić lub zwyczajnie pozbierać wszystko co się nadaje - np. firmy zajmujące się poligrafią mają z reguły całą masę ścinek (nieraz większych niż taki okręt) o różnej grubości których chętnie się pozbędą. Blaszki, lufy czy też relingi można sobie dokupywać sukcesywnie więc nie musisz wywalać na raz kilku setek od razu (zresztą blaszki kosztują chyba 60 zł, drewniane lufy też jakoś niewiele ale nie pamiętam). Potrzebna tylko cierpliwość i wyobraźnia, a będziesz miał piękny model i co najważniejsze w miarę oryginalny . Pozdrawiam Piotrek -
A ja tak z ciekawości - jak tam wyblinki? Ja zakończyłem na 868 węzłach i w chwili obecnej widzę już w znacznie większej ilości wymiarów niż 3:) .
-
No tak tylko to zdeczka troszkę inny okres. Jak ma być pstrokaty to niestety odpada pokład w kolorze drewna. Kamuflaż zniknął gdzieś w okolicach połowy 1946 roku (przynajmniej na szybko to wnioskuję po datach na fotkach) jednak ciężko mi ustalić kiedy dokładnie pokład przybrał barwę naturalnego drewna. Na pewno po liftingu powojennym kolorystycznie nie wyglądał jak w chwili obecnej. Do tego trzeba jeszcze przegrzebać dokumentację i zobaczyć co tam jeszcze pozmieniali w wyposażeniu tak by się to trzymało kupy po zmianie okresu. Jak mniemam ten drewniany pokład to chyba jest do modelu Tamiyi który raczej nie przewiduje wykonania go w takiej kolorystyce. Ja bym nie kombinował - malowanie z 44-45 jest jak dla mnie zdecydowanie bardziej atrakcyjne niż kolejna kupa desek "przybita" do kawałka szarej stali (zresztą jakoś te pokłady do mnie nie przemawiają ale to inna bajka ). Pozdrawiam Piotrek
-
Stronka Ci się rozjechałaś bo wstawiłeś miniaturki w jednej linii. Wstaw tak po 4-5 miniaturek w jednej linii dając enter by przeskoczyć do następnej mniej więcej tak: Jak chcesz to mam cały karton dokumentacji do tego okrętu. Na początek mogę Ci zrobić skany planów w 1:200. Jak się rozpocznie relacja wal śmiało i pytaj o każdy detal - coś na pewno się znajdzie . Tak się składa, że u mnie w stoczni stoi zamrożony Missouri w 1/200 od podstaw . Malowanie walnij mu pudełkowe jak tu kolega napisał czyli około 1944 roku. Naprawdę ten okręt w tym kamo jest przepiękny (zresztą ogólnie jest przepiękny ). Pozdrawiam Piotrek
-
Ja tak zapytam na wstępie (bo potem zaponę ) - czy nie chciał byś się pozbyć reszty oszklenia jakie Ci pozostało z tego modelu ? Jeśli to ten "super wypasiony" zestaw to sporo powinno tego tam ostać - chętnie odkupię. Teraz model : Trochę mało widać szczegółów na tych fotkach ale faktycznie pierwsze co rzuca się w oczy to te szpary. Koledzy już zwrócili na to uwagę więc nie będę się rozpisywał. Malowanie - tutaj też ciężko cokolwiek powiedzieć bo słoneczna pogoda zrobiła swoje, a rozmiar fotek jest co najmniej mikroskopijny w porównaniu z wielkością modelu. Generalnie takie malowania występowały - w dużym uproszczeniu - spód szary, góra oliwkowy zielony. Jeśli pamiętasz gdzie znalazłeś to zdjęcie na którym się wzorowałeś mógł byś je wstawić tutaj i doszli byśmy do konkretnej maszyny. Oczywiście całość jest raczej fikcyjna bo jak mniemam kalki z zestawu, a malowanie z netu. Teraz odnośnie wersji G - czemu przednia wieżyczka jest w takiej pozycji (mowa o tej pod osłoną kabiny bombardiera)? Mogę zrozumieć brak karabinów z jakiś powodów (serwis etc...) ale ona obracała się tylko w promieniu ok. 180 stopni więc ustawienie jej do tyłu trochę dziwnie wygląda. Górna wieżyczka dla stojącej maszyny też powinna być skierowana WKM'ami do tyłu - tutaj nie czepiam się zbyt mocno bo raz też tak na stałe wkleiłem i musiałem postawić tam jakiegoś typa co to sobie przy niej majstruje żeby to jakoś uzasadnić . Pewnie zrobiłeś oba te stanowiska ruchome więc pisze tylko tak dla informacji . Kolejna kwestia to stanowisko tylnego strzelca. Występowały 2 rodzaje - krótkie i długie. krótkie - ciasne, zimne i nieprzyjemne z dwoma szybkami z każdej strony, długie - ciasne , zimne i nieprzyjemne ale dało się podrapać w tyłek i znacznie więcej było widać dzięki powiększeniu przeszkleń (o ile dobrze pamiętam modyfikacja wprowadzona w 1944 roku). Tutaj akurat chyba jest ok i dałeś oszklenia jeszcze z przed wprowadzenia modyfikacji (nie widziałem fortec w tym malowaniu z przedłużonym stanowiskiem tylnego strzelca). Brak karabinów, jak powyżej, można jakoś tłumaczyć . Skoda, że nie otworzyłeś luku bombowego - na pewno dało by to więcej uroku tej maszynie. To na razie tyle . Pozdrawiam Piotrek P.S. Daj znać na PW co myślisz na temat oszkleń
-
Powodzenia !!! Ja właśnie wiążę do Pourqoi i Occidenta co sprawia że już totalnie bzikuje. Chyba jednak użyję tych magicznych ramek do nawijania, pokleję to i jakoś zasymuluje węzły... yhhh piękna robota Pozdrawiam przechodzący modelarską depresję Piter
-
Jurgen - no dobra nie czepiam się bo to jeszcze nie kolorki, a detale widać dobrze . A co do fotek z klejenia to mam ich całe multum i w pewnym sensie mają swój urok - ten bajzel warsztatowy na drugim planie, można sobie nawet przypomnieć co się jadło i piło danego dnia (i czasem ile...) . Z bardziej praktycznej strony to trzymam je głównie dlatego by sobie przypomnieć czasem jak coś robiłem . Fajnie, że działasz z tym pływadełkiem bo dzięki temu odświeżyłem sobie co nieco informacji o nim. Klasa Iowa to akurat moje ukochane pancerniki tak podczas II Wojny Światowej jak i w późniejszym okresie (żeby mnie tu nie zjedli miłośnicy IJN to napiszę, że Yamato też był fajny ). Pozdrawiam i Powodzenia Piotrek
-
Troszkę nie doszlifowałeś elementów - widać to zwłaszcza na wieżach średniej artylerii (ślady w miejscach odcięcia od ramki). Odnośnie fotek to dobrze, że są ostre jednak chyba cierpią na żółtaczkę . Nie musisz koniecznie robić zdjęć po zmroku zaraz po jakiś postępach w budowie. Spokojnie poczekaj do następnego dnia i zrób zdjęcia w naturalnym świetle dziennym. Ewentualnie pobaw się ustawieniami aparatu, światłem, tłem etc... Pozdrawiam Piotrek
-
Tak przeglądam fotki i zaczynam się zastanawiać nad jedną rzeczą - New Jersey nie dostał czasem gruszki dziobowej po modernizacji podobnie jak np. Missouri? 1993 to już schyłek czynnej służby okrętu więc jeśli takową dospawali to w modelu powinna być. Nie mam żadnych zdjęć z suchego doku z tego okresu dlatego też pytam. Na fotkach z sieci gdzieniegdzie widać rozproszenie fal wskazujące na obecność gruszki, jednak zdjęcia z muzeum raczej wskazują na jej brak. Pytam z ciekawości żeby nie było . Pozdrawiam Piotrek
-
CHARLES W. MORGAN Historic Whaling Ship 1:110 REVELL
Piter odpowiedział SirMiko → na temat → [O]Warsztat
Ajaj szkoda, że dopiero teraz podpatrzyłem ten temat :/ . Pokładzik można bardzo fajnie urozmaicić bez większego wysiłku tak by faktycznie wyglądał jak deskowany ale to już teraz chyba następnym razem. Co do farbek olejnych to główną przyczyną z reguły jest rozcieńczalnik czasami też zbyt wysokie ciśnienie. Ja miałem sporo przepraw z Humbrolami i Revelami (matowymi) kiedy rozcieńczałem je specyfikami typu benzyna lakowa lub nawet rozcieńczalnik Wamoda. Lekarstwem było przestawienie się na oryginalne Thinery. Oczywiście żeby nie było tak wesoło to biały matt dalej lubi się sproszkować- czasem od razu (rzadziej) lub dopiero po jakimś czasie (częściej). Ja po prostu jeśli widzę, że po pomalowaniu wszystko jest w miarę ok to kładę warstwę lakieru np. sidoluxu by to wszystko utrwalić. Pod biały wręcz niezbędny jest podkład - malowanie tymi farbami na goły plastik to strzelanie sobie w kolano. Pozdrawiam Piotrek -
Zadajemy pytania, dostajemy odpowiedź
Piter odpowiedział DeX → na temat → Jak to zrobić i jak pokazać
Każda farbka olejna zasycha dzięki temu, że zawarty w niej rozcieńczalnik paruje. Po pierwsze nie używaj rozcińczlnika nitro bo to bardzo żrący środek. Zwyczajnie nadtapia plastik i bardzo szybko paruje. Kup sobie benzynę lakową lub rozcieńczalnik ekstrakcyjny etc. Weź sobie jakiś kapselek np. po (jak nie jesteś pełnoletni to może być po coli ), nabierz sobie do niego troszkę farbki, odlej do jakiegoś małego kieliszka troszkę rozcieńczalnika i z niego, też pędzelkiem dodaj kilka kropel do kapsla. Jak braknie farbki czynność powtórz, jak farba będzie zasychać - kolejne kilka kropelek rozcieńczalnika by uzyskać odpowiednią gęstość. Wysychanie farby to raczej powszechne zjawisko . Pozdrawiam Piotrek -
gajur absolutnie nie czuję się urażony i to już jakiś konkret . Generalnie jak wspomniałem to jest jeszcze warsztat i co nieco na pewno jeszcze dojdzie (instalacja granatów będzie finalnie etc...). Reflektor jest tylko że jeszcze pracowałem nad nim w momencie robienia fotek podobnie zresztą jak szperacz na wierzy. Coś na pewno będzie dodane. Są osoby które najpierw wszystko sklejają do kupy z najmniejszą drobnicą i dopiero potem malują a inni doklejają dopiero po pomalowaniu wspomniane elementy - ja zaliczam się do tych drugich. Pozdrawiam Piotrek
-
kurmaz - Toś sobie wybrał "prościutki" model na początek... Jeśli na wstępie zadajesz takie pytania to moja rada - odstaw ten żaglowiec na półeczkę, przeczytaj to : viewforum.php?f=104 Następnie poszukaj relacji z budowy żaglowców na tym forum (jest też La Sirene). Kolejny etap to zakup narzędzi i jakiegoś taniego modelu abyś zamienił wiedzę teoretyczną na praktykę, zrobił go z naszą pomocą (założył relację). Te czynności powtarzaj tak długo aż uznasz, że jesteś w stanie poprawnie wykonać taki model jak La Sirene (na moje oko to kilka lat). Naprawdę szkoda modelu... Wybacz, że nie odpowiem na Twoje pytania ale to nawet nie są podstawy modelarstwa... Pozdrawiam Piotrek
-
gajur - powiem tak - co rozumiesz przez stwierdzenie "wysil się"? Co mam zrobić żebyś stwierdził, że się wysiliłem (i ta tego nie zrobię ale tak tylko pytam) ? To ma być model z pudła w nieco innym niż pudełkowe malowanie i z kilkoma dorobionymi drobiazgami (reflektory, wizjery jakieś uchwyty etc...). Jeśli marzy Ci się super ekstra model z całym wnętrzem, milionami zawiasów krateczek, śrubek etc... to raczej nie masz tu po co zaglądać. Gdybym miał taki model robić to: a) nie z tego zestawu b) jeśli już to z tej Zvezdy została by może wanna no i może jakieś drobiazgi - reszta od podstaw bo nie widzę potrzeby kupowania blach z nie wiadomo ile. Następnym razem pisz tak by każdy wiedział o co chodzi - też może Ci ktoś napisać w Twojej relacji np: "bleeee" i bądź tu mądry... Pozdrawiam Piotrek
-
No troszkę udało się zrobić - doszło parę drobiazgów ale zasadniczo zmyłem większość zbyt intensywnego washa, zrobiłem drobne obicia, "położyłem" wyrzutniki granatów tak by nie sterczały jak choinka oraz zrobiłem gąski. Jeszcze nie skleiłem góry z dołem bo możliwe, że coś będę jeszcze dłubał przy gąsienicach. Troszkę roboty jest ale do końca już niewiele. Mam nadzieję, że teraz lepiej wygląda : Pozdrawiam i idę doklejać dyrdymały na tą budę Pozdrawiam Piotrek EDIT: Kalkę też wymieniłem bo tamta był jakaś taka niemrawa
-
Moses - dokładnie ten piwo: - Co prawda nie pamiętam jak się go sklejało ale po braku szpar w które można wsadzić palec to pewnie całkiem fajnie Giulio Niewiadomski - ale ja tam tylko napisałem że mi tylko coś świta a nie na pewno - dopiero Moses mnie upewnił Pozdrawiam Piotrek
-
bo to takie badziewne zestawy były i tego się skleić nie dało i te kalki też badziewne i dlatego się świecą A tak poważnie - też właśnie mi coś świta, że to Academy bo żadnej innej 117 nie sklejałem, a przez mgłę pamiętam pudełko.
-
Witam! Robiąc dzisiaj porządki w kartonach ze złomem przypadkiem odgrzebałem 2 modele które popełniłem jak miałem 7 albo 8 lat czyli jakieś 20 lat temu . Myślałem, że zaginęły podczas przeprowadzki, a tu taka niespodzianka. O dziwo zachowały się w całkiem niezłym stanie. Bidoczyny leżały przygniecione w kartonie z Tesco chyba 20-toma innymi postrzałkami, a mimo to mają golenie podwozia (klapy niestety gdzieś zaginęły) i sporo innych delikatnych elementów. O ile pamiętam to malowane Humbrolami (ojciec raczej tylko tym malował a sprytny piter kradł farbki jak tata był w pracy - chociaż wiecznie powiadał, iż wystarczyło się zapytać ) przy pomocy pędzla. Oczywiście bez żadnych technik typu preshading, wash etc . Niestety nie pamiętam z jakich zestawów powstały te samolociki. Jedno jest pewne - skala to 1/72 No nic fotki : Teraz modeliki po wyczyszczeniu będą zdobić modelarnie
-
Z Twoim stwierdzeniem zgadzam się całkowicie ale tutaj pokazałeś render, a to dokładnie tak samo jak byś chciał się wzorować na innym modelu. Od czasu kiedy porównałem sobie kilka takich renderów, które nawet na historycznych forach powodują OCHY i ACHY z fotkami, przestałem uważać je za jakieś wiarygodne źródło. Kolega ma tutaj rację bo jak zobaczyłem zdjęcia to moja pierwsza myśl brzmiała: "Co u licha robią na 105 dalmierze ?!?!". Może popraw to wedle tego rendera. Ale kończę z offtopem i życzę powodzenia Pozdrawiam Piotrek Edit: Teraz zauważyłem, że dorobiłeś dalmierze do wszystkich 150-tek... ech... jak uważasz ale troszkę mnie to razi
-
uff Powodzenia w budowie . Na pewno będziemy starać się pomagać Pozdrawiam Piotrek
-
Zadajemy pytania, dostajemy odpowiedź
Piter odpowiedział DeX → na temat → Jak to zrobić i jak pokazać
Owszem - też ciekawy efekt ale ja uniknąłem tego przez nałożenie lakieru. Ostatnio wielce uradowany, że udało mi się pomalować białym Humbrolem (matt) kilka większych powierzchni postanowiłem się z nim przeprosić. Zostawiłem elementy do wyschnięcia. Gdy już sobie wyschły zacząłem doklejać je ostrożnie do modelu. Uradowany bo wszystko ok odstawiłem model na półkę na parę dni (wyjazd). Wracam i Veni Vidi o ja pie..... . Zgrzyt na całego - farba się sproszkowała na elementach i to też wybiórczo. Gdzieniegdzie pod wpływem warunków atmosferycznych (otwarte okno etc...) gdzieniegdzie dopiero jak dmuchnąłem w element biły proszek udekorował okoliczne meble. Teraz zaraz po przeschnięciu kładę jakiś lakier na tą farbę i jest ok. Kilka postów wyżej napisałem da się malować tą farbą (ja maluje do dzisiaj) ale na pewno nie jest to farbka dla początkujących lub niecierpliwych modelarzy Można ale te farbki to metalizery pod polerkę i jeśli nie pracowałeś jeszcze z takimi farbami to raczej nie polecam na tak spora powierzchnię. Lepiej zaopatrz się w aluminium revell'a czy np. Humbrola - malujesz praktycznie jak zwykłą farbą. Pozdrawiam Piotrek -
Obawiam się, że kolega źle zrozumiał jaką szpachlę ma kupić... Dzisiaj mamy właśnie to "jutro" jednak może jeszcze nie wyszedł z domu i tu zajrzy... Pozdrawiam Piotrek
-
Oczywiście wielki + za temat to tak na początek. Powiem tak - ładny, fajnie się ogląda - ogólnie model poprawny . Teraz kilka uwag : - Kalki się raczej nie świecą (gdzieniegdzie widać delikatny obrys ale to jak się człowiek dobrze przyjrzy) - cały śmigłowiec się świeci. AH-64 są totalnie matowe.No i chyba kalka z numerem na ogonku mu się przekrzywiła ale to może być wina fotki. - Jak tu koledzy wspomnieli przemaluj na jakiś gun-metal wspomniane elementy. Jest to do zrobienia nawet teraz - Takie zielone działko dosyć dziwnie wygląda. - Kolor pewnie inaczej wygląda na fotkach inaczej w "realu" więc tu można polemizować - odniosę się do fotek. Generalnie i Kermit i Ty macie rację bo co śmigłowiec to inny odcień. Gdzieś mam fajną fotkę z kilkoma takimi maszynami i niektóre są ciemno zielone (coś jak olive drab) inne już prawie ciemno szare z domieszką zielonego. Ogólnie może być chociaż może przydało by się więcej szarości. - Troszkę przesadziłeś z tymi niebieskimi nosami pocisków Hellfire. Kopuła jest przezroczysta i daje tyko delikatną niebieską poświatę. - No i brudzenie by mu się naprawdę przydało. Oczywiście delikatne i bez przesady. Na koniec - fajnie, dobrze wykonany model. Podoba mi się kokpit bo wygląda naprawdę ciekawie - no może poza pasami na fotelach - mogłeś je zeszlifować i zrobić samemu. To jest italerka prawda ? Pozdrawiam Piotrek
