Jump to content

Danio

Members
  • Content Count

    244
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Danio

  1. Dzięki, garrett, za wyszukane fotki. Sądzę jednak, że w moim przypadku niewiele wnoszą. Nie jestem przekonany, czy dotyczą one "Gustawa" (zegary - jak widać - są z Ju 87 B-2/R-2), niższych zdjęć nie opisano. Skoro pochodzą one z "Technical Manual" mogą dotyczyć wczesnych wersji Stuki... Myślę, że w "G" zza radiowych skrzynek powinna być widoczna pancerna płyta pilota z zagłówkiem... Tym niemniej jeszcze raz dziękuję
  2. Jak dla mnie - fajniste grubaski W konkursie nie biorę udziału
  3. Witam i dzięki za dobre słowo MrColor GX 100, zakraplany codziennie po kropli na zegar (przez ok. 2 - 3 tygodnie) przed rozpoczęciem prac modelarskich, w ramach "rozgrzewki". W kwestii ścianki pomiędzy kabinami lotników... W zasadzie głównym źródłem informacji, z którego korzystam jest publikacja Aero Detail 11 "Junkers Ju87D/G Stuka", gdzie zamieszczony jest szczegółowy, znany Walkaround Junkersa z Battle of Britain Museum w Hendon/Londyn. Rzeczywiście, na zamieszczonych zdjęciach wygląda, że ścianka jest ażurowa. Zastanowiło mnie to, więc pogrzebałem nieco w głębokich zasobach netu, ale niestety niczego sensownego nie znalazłem. Zgadzam się zupełnie z tym, co piszesz - praktycznie na każdym dostępnym zdjęciu "szklarni" nie widać pomieszczonych w żywicy skrzynek. Dokumentacja zdjęciowa to jedno, ale rysunki co innego... We wspomnianej wyżej książce, na stronie 58, jest coś takiego - nawet z opisem... Być może jest to właśnie źródło inspiracji Airesa. Jeżeli nadal uważasz, że ten kwit nie wystarczy, mogę jeszcze zaadoptować górną część z blaszki Parta. Uważam, że rozstrzygające jest zdjęcie oryginału, niestety - na fotce, gdzie najlepiej widoczny jest interesujący nas fragment, jak zwykle niewiele widać. Ale nie jestem również przekonany, że ścianka za pilotem jest w tym samolocie w formie kratownicy... No i masz babo placek...
  4. Witam Dzięki za uwagę... Być może pośpieszyłem się trochę, ale było to przemyślane. Niestety element jest już przyklejony, myślę jednak, że nie przeszkodzi w koniecznych poprawkach. Mam nadzieję, że szpachlowanie i szlifowanie okolic pomoże na wizualne scalenie detalu z kadłubem. bożo wpożo - dzięki serdeczne. jureczek - dzięki... Obserwuję Twoje warsztaty i muszę stwierdzić, że obydwie wymienione cechy także nie są Ci obce... Cieszę się, że model wzbudza zainteresowanie Obecnie walczę (poza dopieszczaniem powierzchni kadłuba) z wnętrzem. Pomalowałem Gunze H416 RLM66 Schwarzgrau, po czym zarówno w dolnych partiach, jak i bardziej naświetlonych rozjaśniłem domieszką Gunze H417 RLM76 Hellblau. Po pokryciu powierzchni błyszczącym MrColor GX 100, złoszowałem całość AK 093 Wash for Interior, na co z kolei położyłem matowy Hobby Color H20 Flat Clear. Zdjęcia pokazują stan przed i po washu... Doszkliwiałem również zegary w tablicy... No i w końcu wklejam w kadłub. Na początek tablicę do prawej burty, ściankę z wyposażeniem radiowym i fotel pilota do podłogi. Na razie wygląda to tak (oczywiście brak jeszcze wielu elementów - ale nie mogłem się powstrzymać przed sprawdzeniem, jak to wygląda)... Jak widać za kabiną zainstalowałem również radionamiernik...
  5. Rewelacja I tej oceny w najmniejszym stopniu nie pomniejsza moje spostrzeżenie, że lufy lewego skrzydła wyglądają na "nietrzymające" poziom
  6. Jak to mówią - człowiek uczy się przez całe życie. Kolejny dowód na to, że pomysł rejestracji na niniejszym Forum był strzałem w dziesiątkę... Gdyby nie to, chyba nadal malowałbym modele farbami produkowanymi swoim sumptem, jak wieki temu... Jeszcze raz DZIĘKI, Panowie Aktualnie trwają prace nad malowaniem i wyposażeniem kokpitu, ale tu na razie nie ma co pokazywać. Przeglądając zdjęcia oryginału postanowiłem poprawić dołączoną przez Quickboosta do wydechów osłonę wlotu powietrza wystającą z prawej strony silnika. W kadłubie wywierciłem otwór, który następnie zaślepiłem wałeczkiem odciętym z jakiejś ramki, wklejając go prostopadle do osi symetrii samolotu Osłonę wlotu zaślepiłem plasterkiem odciętym z ramki wtyskowej, po czym czeską żyletką zrobiłem dwa nacięcia, gdzie wkleiłem cienkie paski wycięte z płytki z dyskietki... ...i tak zmodyfikowany element przykleiłem do kadłuba (tutaj przy luźno włożonym wydechu)... ...co ma imitować poniższe:
  7. Dzięki Greif - nigdy dotąd nie słyszałem o aktywatorze, a na pewno się przyda...
  8. Dzięki, Panowie za wsparcie i otuchę Podbudowany nie najgorszym zakończeniem tej wpadki, nabrałem energii i celem sprawdzenia rezultatów poprawek, prysnąłem model Mr.Surfacer 1000. Ujawniło się kilka niedoróbek, ale da się wytrzymać (oczywiście po korekcie) Przed malowaniem podkładem udało mi się wkleić burty Airesa do połówek kadłuba. Rzecz jasna wymagało to pocienienia Matchboxa i modyfikacji żywicznych burt. Widać to w ich tylnej części, bo tam - po dodaniu podłogi - nie domykał mi się kadłub. Po zeszlifowaniu części wyposażenia - i tak niewidocznych zza skrzynek amunicyjnych - obie części kadłuba pasują do siebie idealnie Po falstarcie ruszam do przodu...
  9. letalin - To takie proste, że też na to nie wpadłem. Dzięki, będę pamiętał... djack - Ewidentnie coś nie teges, dlatego zostawiam jak jest Dzięki, Panowie
  10. Witam, Panowie i dzięki za komentarze... Przerwa wyszła mi dość długa, bo musiałem dojść do siebie, po głupocie, jaką popełniłem. Wstyd się przyznać, że czlowiek taki stary, a głupiiiii Miało być bez znieczulenia Wyrównując krawędzie pod wydechy, szpachlowałem je przez kilka kolejnych dni klejem CA. Po kolejnym takim zabiegu, zachciało mi się przyspieszyć proces schnięcia, podstawiając część pod lampę Efekt, jaki udało mi się osiągnąć, to zdeformowana nosowa część prawej strony kadłuba (na zdjęciach już po pierwszym nałożeniu kleju CA, celem uzupełnienia ubytków) Po ostudzeniu emocji postanowiłem wyrównać największe zdeformowania, naklejając na dolną część kadłuba paski plastiku, a na część czołową - plastkiwe półkole. Zmasakrowane krawędzie układu wydechowego zaznaczyłem, przyklejejąc cienkie paski czarnej płytki, pozyskane z dyskietki. Ubytki uzupełniłem klejem CA. Po przeszlifowaniu kadłub nabrał kształtu W międzyczasie zająłem się wnętrzem, a konkretnie orczykiem... Ponieważ żywiczny orczyk Airesa nie wchodził w jego blaszane części, musiałem podmienić żywicę, na metalowy drut. Dalej już poszło gładko... Zgodnie z sugestiami wuwumaster`a porównałem model z planami... i wyszło, jak wyszło... A wyszło, że choć model ogólnie jest Ok, to jednak ma za krótki nos. Już miałem zamiar zmierzyć się z tym wyzwaniem, ale nie dało mi spokoju, że przy tak dużej różnicy w wymiarach - wydechy na modelu wyglądają sensownie. Przymierzyłem więc do planów i... ...okazało się, że są za krótkie! Wobec powyższego postanowiłem niczego nie zmieniać, by przypadkiem nie zaburzyć proporcji przedniej części kadłuba. Inaczej wygląda sprawa kąta załamania skrzydeł... Widać, że będę musiał skorzystać ze sposobu RAV, bo rzeczywiście skrzydła są tragiczne Prace idą dalej
  11. Witam Coś tam w modelu się dzieje, ale w temacie "zakupów" muszę dodać, że dokupiłem wydechy i śmigło Quickboosta Ze znanego angielskiego sklepu zaopatrzyłem się w komplet owiewek niemieckich samolotów, bo tylko tak można było zdobyć szklarnię do sztukasa: No i najważniejsze - przez ibej z hameryki z niejakimi przygodami, ściągnąłem kalki EagleCals EC#98: Tak więc definitywnie zapadła decyzja o budowie samolotu Ju 87 G-1, T6+BB, nieznanego pilota, o nieznanym numerze seryjnym z I./SG2, który powinien wyglądać tak: Albo lepiej tak, jak wyglądał pierwowzór: Jak zwykle czeka mnie nieco przeróbek, m.in. dopasowanie istniejących wnęk na wydechy do nowych, i kadłuba do owiewek vacu: Pora więc działać...
  12. Dzięki, Panowie. Cieszę się niezmiernie, że się podoba... Zdjęcia robione były różnymi aparatami. O ile czapla i inne to nic szczególnego, to zrobienie zdjęcia nocnego Hurricane`a zajęło mi chyba pół dnia... Zrobione Zenithem 12XP na statywie z czasem ekspozycji chyba z 10 sekund. Model zawieszony w zaciemnionym pokoju, ukośnie na czarnych nitkach na tle bardzo ciemnego koca. Jako oświetlenie służyła lampa skierowana od dołu na samolot, i latarka oświetlająca umieszczone m.in. tuż przed obiektywem ukośnie poprowadzone... białe taśmy/wstążki robiące za snopy świateł
  13. Witam ponownie! Idźmy dalej... (mam nadzieję, że mordęga dla oglądających będzie już nieco mniejsza) 9. PZL P.11c. Model ukończony 31.05.1984 (czyli "produkowany" razem z dwoma poprzednimi modelami) Niestety, legendę naszego lotnictwa udało mi się zbezcześcić całkowicie, acz wówczas nieświadomie. Głównie za sprawą malowania i kalek. Farba maksymalnie zepsuta nie rozmieszanym pigmentem, a i źle dobranym kolorem. Nie pamiętam już dokładnie toku mej dedukcji, która zakończyła się widocznym efektem - wiem jednak, że jak wszyscy miałem świadomość faktu, że nasze samoloty były khaki. Prawdopodobnie (nie po raz pierwszy) zasugerowałem się kolorem tła kalkomanii z numerem 3 i napisem P11c i starałem się dopasować doń swoją farbę. Przypomniało mi się również, że w toku produkcji swoich farb stosowałem talk techniczny celem uzyskania matu. Rezultat końcowy oczywiście wymykał się spod kontroli, bo był zależny przede wszystkim od ilości dosypanego talku, ale także od jakości zastosowanego "serum" (pokostu), i wielu innych czynników... Jakiś czas temu nosiłem się z zamiarem wywalenia tego modelu i zastąpienia go nowym, godnym reprezentowania naszego najładniejszego samolotu, ale teraz ten koszmarek budzi we mnie niesamowity sentyment... 10. De Havilland DH-98 Mosquito Mk. IX. Model ukończony 20.01.1985 roku W tym przypadku też nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że jest to pierwszy model pomalowany markowymi farbami (Testors - Model Master) - świat zawitał w okolice - otwarto pierwszy sklep modelarski w sąsiednim mieście!!! 11. Hawker Tempest Mk. VI. Model ukończony 27.02.1985 roku Model przedstawia samolot z 6 Sqn RAF, Nikozja, listopad 1945 r. Stan obecny: Model, w którym po raz pierwszy: a) dorobiłem lufy z przyciętych igieł lekarskich b) ze sztywnego drutu wykonałem anteny c) chęć wykonania otwartej kabiny, wymusiła konieczność własnoręcznego wytłoczenia nowej owiewki. Zrobiłem ją z jakiegoś kawałka przezroczystej płytki, wytłoczonej na gorąco gipsowym kopytem. Wiatrochron pozostał zestawowy (po odcięciu od limuzyny, która posłużyła jako wzór kopyta). W tamtym okresie starałem się robić ruchome owiewki, dlatego, posiłkując się planami, dorobiłem "prowadnice" po bokach kabiny i plastikową szynę o przekroju odwróconego trójkąta o obłej górnej ściance na wierzchu kadłuba za kabiną. Niestety ponieważ owiewka miała tendencję do "wystrzeliwania" w trakcie przesuwania - po jakimś czasie została przyklejona w pozycji otwartej. Jakość materiału, który posłużył do wykonania owiewki, można ocenić po jej kolorze (podobno ruskie pleksi w samolotach miało to samo - po pewnym czasie żółkło i matowiało) 12. PZL P-23b Karaś. Model ukończony 23.09.1985 roku Zdjęcie podpisane: Karaś z 41 Eskadry Rozpoznawczej 4 Pułku Lotniczego Armii MODLIN, po zbombardowaniu kolumny czołgów, 6 września 1939 r. Model, z którego jestem bardzo dumny, bo - jak pamiętam - włożyłem w niego wiele serca i pracy, Stan obecny: Jak widać po kolorze, szklarnię sam dorabiałem (możliwe, że z tego samego materiału). Samolot z bogatym wnętrzem - oprócz tablicy przyrządów... ...foteli i innego osprzętu, zawiera także celownik w podkadłubowej wannie Z zewnątrz dorobiłem m.in. uchwyty, rury wydechowe, celownik... ...światła w osłonach podwozia... ...i coś, z czego jestem najbardziej dumny - własnoręcznie wykonaną kalkomanię z godłem jednostki, czerwonym gryfem pomorskim. Wykonałem ją wykorzystując arkusz kalkomanii z zestawem znaków drogowych (zakazu), a konkretnie białe tło zakazu ruchu, na którym cienkim pędzelkiem, czerwoną farbą wymalowałem widocznego smoka. Efekt przerósł moje oczekiwania... 13. Polikarpow Po-2. Model ukończony 03.12.1985 roku Pierwszy (i jak dotąd ostatni) model, w którym gwoździem programu było wykonanie naciągów. Samo sklejanie już okazało się wyzwaniem, ale ponieważ z efektu byłem zadowolony, postanowiłem pójść za ciosem i skupić się na dokładnym wykonaniu linek. Zrobiłem je z nitek wyciąganych z pończoch - bardzo wdzięczny materiał. Dodatkowo zmodyfikowałem m.in. stojak pod km, podskrzydłowe światło lądowania i wnętrze. W tamtym czasie zdjęcia nie zrobiłem, bo wymyśliłem sobie wykonanie podstawki przedstawiającej polowe lądowisko z pasącymi się końmi. Jak dotąd pomysł się nie zmaterializował, a stan obecny przedstawia się tak: 14. Ławoczkin Ła-7. Model ukończony 25.02.1986 roku Zdjęcie modelu przedstawiającego samolot radzieckiego asa myśliwskiego (62 zwycięstwa powietrzne) Iwana Kożeduba - kwiecień 1945 r. Model - jak zwykle - z otwartą kabiną wg swego pomysłu wzorowanego na oryginale i oszkleniem własnej produkcji (pożółkłym od starości - jak w prawdziwych ruskich samolotach!). Uzupełnione wyposażenie kabiny i domalowane liście pod kalkomaniami z gwiazdami symbolizującymi zastrzelenia ( o ile dobrze pamiętam, odciąłem trzeci medal Bohatera Związku Radzieckiego - bo w kwietniu Kożedub miał jeszcze "tylko" dwa). Stan obecny Proponuję przerwę regeneracyjną... ...bo ciąg dalszy nastąpi.
  14. Witam Dzięki, Panowie za okazane zainteresowanie ( podziwiam za wytrwałość ) Leżą i kurzą się. Po raz pierwszy od tylu lat podjąłem się ich "rewitalizacji". Jak na razie bez strat... Dzięki temu porfolio, zawartość kalendarzy zamieniła się w zapis cyfrowy, a i modele w pewnym sensie będą "wieczne" Nieeeeee, no ja, gdy wchłonąłem książkę "Budowa plastikowych..." i wiedziałem, że farby mają być olejne. Dzięki...
  15. Witam. Dłuuuuuugo, długo zastanawiałem się, czy warto zakładać portfolio. Modeli, którymi mogę się pochwalić i które reprezentują przyzwoity poziom, jest naprawdę niewiele i stanowią znikomy procent w mojej dotychczasowej, życiowej "twórczości". Wszystkich pozostałych należałoby się wstydzić, ale... Od dobrych kilku lat wszystkie sklejone przeze mnie samoloty są wystawione w witrynach, ustawionych w służbowym pomieszczeniu biurowym, z racji zawodu ogólnodostępnym dla wszystkich zainteresowanych. Jakoś ekspozycja tych pierwszych modeli nie wzbudza we mnie oporów i nie powoduje rumieńców... Powstały one wieki temu i są takiej jakości, na którą pozwalały ówczesne warunki, a przede wszystkim - moje zdolności modelarskie (a właściwie ich brak). Jakiś czas temu ze zdziwieniem zauważyłem, że ten mój cały plastikowy dorobek miast wstydu powoduje u mnie uczucie... dumy(?) Z tego też powodu ośmielam się niniejszym upublicznić szerokiemu forum całokształt mojej modelarskiej produkcji Jednocześnie ostrzegam wrażliwych estetycznie odbiorców, że niektóre ulepki mogą powodować u nich pewien dyskomfort, dlatego proponuję szybkie przejście do etapu końcowego, do "twórczości" - powiedzmy - po roku 2010, czyli początku mej obecności na niniejszym Forum. Od tego momentu nastąpił znaczący skok w mojej modelarskiej ewolucji. Śmiem porównać ten etap do tego okresu w dziejach ludzkości, kiedy to postanowiła zejść z bezpiecznego drzewa... No cóż... Zacznijmy od początku... Swoją przygodę z modelarstwem zacząłem w pamiętnym 1981 roku i od modelu Jaka-1M Mikro72. Dużo wcześniej zdarzyło mi się złożyć kilka innych samolotów, ale były to typowe zabawki, sklejone na surowo z pudła, bez użycia jakichkolwiek narzędzi. Wyłącznie przy użyciu dołączonego, zaschniętego kleju i naklejeniu kalkomanii. Inauguracja modelarstwa zbiegła się z okresem, kiedy ukończyłem szkołę i zacząłem pracę daleko od dotychczasowego miejsca zamieszkania. Sam jeden z dala od domu - najpierw euforia, ale po jakimś czasie... nuda. Pewnego dnia kupiłem w kiosku Ruchu wspomniany wyżej model Jaka... a po otwarciu pudełka i przeczytaniu instrukcji stwierdziłem, że warto dokupić jeszcze jeden egzemplarz i zrobić sobie komplet dwóch samolotów: Jaka-1 i Jaka-1M, czyli wersji, których elementy stanowiły zawartość pudełka. Zachciało mi się przy tym, aby po sklejeniu i pomalowaniu samolotów przypominały one te prawdziwe. Zakupiłem w księgarni książkę K. Wagnera "Budowa plastikowych modeli samolotów" (mam ją do dziś) i zaczęło się... Obie wersje Jaka budowałem równocześnie, wyłącznie w oparciu o zamieszczoną instrukcję. Kleiłem dołączonym klejem, a malowałem białą farbą olejną, którą wóczas malowało się drzwi lub okna, odpowiedni (jak mi się wydawało) kolor uzyskując przez dosypanie do niej suchego pigmentu, służącego do malowania ścian. Po ukończeniu modeli postanowiłem zrobić im zdjęcia (aparatem Ami -chyba-66) tak, by wyglądały jak prawdziwe. Pierwszy model - Jak-1 - ukończyłem 12.12.1981 roku. Wtedy oczywiście nikt nie wiedział, co nas czeka następnego dnia... (daty ukończenia pierwszych modeli mam zapisane w kalendarzach z ówczesnych lat ) 1. Jak-1 lotnictwa radzieckiego w malowaniu zimowym 1941 roku (zdjęcie w prawdziwie zimowej scenerii z 1981 roku) Zdjęcie stanu obecnego 2. Jak-1M nr 04174 ppor.Edwarda Chromego z 1 PLM "Warszawa" - kwiecień 1945r. Model ukończony 15.12.1981 ( trzeci dzięń stanu wojennego!) Stan obecny 3. RWD-14 Czapla. Model ukończony 07.01.1982 roku Zdjęcie na tle marchewkowego pola z załogantami umieszczonymi w kokpitach na czas wykonywania zdjęcia Stan obecny - model malowany rękodzielną farbą 4. Bell P-39 Airacobra. Model ukończony 10.10.1983 roku Zdjęcie P-400 por.Fountain`a z 67 eskadry 347 Grupy Myśliwskiej USAAF. Nowa Kaledonia, maj 1942 r. Stan obecny - samolot malowany własnoręcznie mieszanymi farbami (zmodyfikowałem ich "produkcję" i zamiast białej farby, jako bazy używałem pokostu zlanego ze starych, podeschniętych farb różnych kolorów, do którego dosypywałem suche pigmenty - i tak, aż do uzyskania najbardziej zbliżonego odcienia. Często wzorcem było zdjęcie na pudełku). W tym modelu własnoręcznie dorobiłem pierwsze kalki (oczy rekina). Pierwsza antena linkowa ( wyciągnięta z pończochy) z kroplami farby, które miały imitować izolatory 5. Republic P-47D Thunderbolt. Model ukończony 14.12.1983 roku Zdjęcia "z natury" nie wykonałem, a stan obecny wygląda tak: Model również pomalowany samoróbnymi farbami - wzorcem koloru był artbox. Do jasnoszarej farby domieszałem odrobinę sproszkowanego aluminium, aby uzyskać metaliczny połysk. 6. Supermarine Spitfire Mk IX. Model firmy Lotnia, ukończony 16.12.1983 roku (widać, że powstawał równocześnie z Thunderboltem). Jeden z najgorszych modeli w moim dorobku, chyba dlatego, że materiał wyjściowy był znacznie gorszy nawet od Jaków... Oczywiście malowany swoimi farbami Pancerne kalkomanie. Widocznie efekt końcowy już wówczas mnie nie zadowolił, bo stwierdziłem, że model nie wart kliszy fotograficznej i nie zrobiłem zdjęcia. Stan obecny: 7. Supermarine Spitfire Mk. IIa. Model ukończony 22.05.1984 roku Jeszcze jeden z tych gorszych ulepków, ale dlatego, że próbowałem na nim otwieranie owiewki. Wymyśliłem sobie, że powinna być tak samo ruchoma, jak w oryginale... Po rozcięciu zamkniętej owiewki z zestawu, dokleiłem do niej plastikowe kątowniki, a kadłub "uzbroiłem" w rowki, po których ruchoma limuzyna się przesuwała. Całość wyszła groteskowo, a efekt pogłębiają zastosowane farby domowej produkcji z gruboziarnistym pigmentem. Pamiętam, że przy tym i poprzednim Spitfirze, miałem niezłą "zagwozdkę" z kolorem spodu kadłuba i pasa na tyle kadłuba. Sky type S - a skąd wtedy miałem wiedzieć, jaki to kolor? Wzorowałem się więc dołączoną kalkomanią tylnego pasa. Ponieważ model wygląda karykaturalnie, wówczas nie robiłem mu zdjęć. Obecnie jednak, gdy zerknąłem do wnętrza, okazało się, że pilot siedzi w kabinie po raz pierwszy wyposażonej przeze mnie w tablicę przyrządów! 8. Hawker Hurricane Mk. II, model ukończony 29.05.1984 roku (budowany równocześnie ze Spitfirem) Hurricane Mk. II z 85 nocnego dywizjonu RAF Stan obecny Może na razie wystarczy... Po dotychczasowych doznaniach estetycznych, celem zachowania równowagi duchowej, należy się przerwa. Na ciąg dalszy (który niewątpliwie nastąpi) zapraszam nadal tych bardziej odpornych...
  16. Dzięki, Panowie za cenne informacje. Na pewno zostaną wykorzystane, ale prawdopodobnie dopiero przy kolejnym projekcie. Coraz bardziej skłaniam się ku wariantowi wykonania samolotu z I./SG 2, z oznaczeniem T6+BB i kodem B 2 na owiewkach kół. Kalki EagleCals są do kupienia na eBay`u... Zdaję sobie sprawę, że egzemplarz jest już trochę oklepany i banalny, ale malowanie zestawowe jest przymało efektowne.
  17. Witam. Miło mi, że mój projekt wzbudził takie zainteresowanie I że - jak od pewnego czasu - kontrowersje... Dzięki za wszystkie komentarze i uwagi. Dzięki - na pewno bardzo się przyda! Prawdę powiedziawszy, jeszcze nie sprawdzałem, jak wypraski mają się do planów, a to, co piszesz nie specjalnie mnie rajcuje. No, cóż - jak trza, to trza... Jak się już zapewne zorientowałeś, są różne "szkoły". Dzięki za , miłe słowo... Zapewne masz rację i może tak zrobię. Martwi mnie jednak co innego: kilka modeli wcześniej robiłem Thunderbolta Matchboxa, gdzie wykorzystałem zestawowe kalki. Położyły się bezproblemowo, co mnie bardzo zdziwiło, jednakże były tak cienkie, że prześwitywał spod nich kamuflaż, a przede wszystkim pasy inwazyjne. Oczywiście końcowy efekt wiele na tym stracił... Dzięki za ostrzeżenie - jestem tego świadom, wszak to właśnie Matchbox. Masz na myśli płyny do nakładania, czy coś zupełnie innego? Będę wdzięczny za objaśnienia... Serdeczne dzięki za miłe słowa! Fajnie wiedzieć, że śledzisz moje "wyczyny". O moim podejściu do starych zestawów też pewnie czytałeś (jak zwykle celnie ujął to letalin: (dzięki letalin ). To, że dążąc do "redukcyjności" modelu korzystam z jak najlepiej zdetalizowanych dodatków, nie powinno więc dziwić. Gdyby nie one i tak starałbym się jak najwierniej (na miarę moich zdolności) wykonać model, ale trwałoby to znacznie dłużej, a efekt (jestem o tym przekonany) byłby znacznie gorszy. Jeżeli model Matchboxa rzeczywiście jest tak słaby - niewykluczone, że jako dawcę poszczególnych elementów użyję innego zestawu (patrz warsztat P-38, czy Fw-190), ale podstawą będzie ciągle Matchbox. Mam nadzieję, że mimo pewnej różnicy poglądów, będę mógł liczyć na Twoją pomoc? Dziękuję wszystkim za zainteresowanie
  18. Witam Kolegów. Minęło ponad pół roku spędzonego bardzo intensywnie, niestety nie modelarsko... Nadszedł wreszcie czas, kiedy wzbierająca ochota na klejenie materializuje się, tym razem modelem Stuki - a jakże - Matchboxa. Spośród kilku wyselekcjonowanych modeli, wybór padł na niego, głównie ze względu na dość dużą ilość dostępnych dodatków. Sam model zakupiony w dawno minionych, pamiętnych czasach, które coraz częściej wspominam z rozrzewnieniem, jako że był to okres mojej beztroskiej młodości... Niestety, już nie pamiętam gdzie nabyłem, ani kiedy... Równolatkom dla przypomnienia, a młodzieży jako powiew historii... Jak widać, Matchbox umożliwia wykonanie samolotu Ju-87 w jednej z dwóch wersji: D-3 lub G-1, dodatkowe przedłużone końcówki skrzydeł, zwiększają wahlarz wersji o D-5 i G-2. Wybór wersji G (Kanonenvogel) był dość oczywisty: zainstalowane działka Bordkanone BK 3,7 (37 mm) nadają sylwetce samolotu unikalny wygląd. Jak widać zestawowe kalkomanie nie nadają się do użytku... Jak zwykle postaram się urealnić swój model dostępnymi dodatkami: m. in. pięknie wykonaną tablicą przyrządów Yahu Do odwzorowania kabin użyję blachy Parta i/lub żywicy Airesa - lubię mieć możliwość wyboru lepszych, subtelniejszych elementów... Do wykonania działek zakupiłem zestaw Airesa do którego dojdą lufy Mastera. Dostępne również było żywiczne podwozie Quickboxa, które - rzecz jasna - zakupiłem Aktualnie jestem na etapie wyboru konkretnego egzemplarza. Ograniczają mnie kalkomanie Eagle Cals i określona ilość fotek w necie. Jak dotąd nie mam żadnej drukowanej dokumentacji, chyba będę się posiłkował tą znalezioną w sieci
  19. Wyjątkowo piękne foty... ... bo i model fajny
  20. Ciekawe podejście do sposobu zróżnicowania koloru paneli - chyba nie za bardzo realistyczne, ale i tak mi się podoba... Czepiałbym się do odprysku czarnej farby na pasach z prawej strony kadłuba - o ile wiem, model przedstawia wizję samolotu z października`44, a więc ok. 4 miesiące, po naniesieniu pasów. Miejsce ubytku farby nie jest jakoś specjalnie narażone na obicia... Ale tylko tak się czepiam - model ciekawy i fajnie pomalowany.
  21. Pewnie, że warto. Tyle, że musisz uzbroić się w cierpliwość. Pierwsze przyłożenie rylca bardzo delikatne, żeby tylko zaznaczyć linię. Sprawdzasz prawidłowość - jeżeli w porządku - pogłębiasz, jeżeli nie - co niestety zdarza się nazbyt często - zalewasz klejem CA (jak radził jurayahip), wyrównujesz, szlifujesz i dajesz na nowo. No i tak aż do skutku, czyli momentu, kiedy stwierdzisz, ze Ci się podoba... Trzymam kciuki i kibicuję
  22. Model fajny, ale gdzie podstawka?!
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.