Skocz do zawartości

pepociufakers

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    532
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    3

Zawartość dodana przez pepociufakers

  1. To tak teraz aby być przygowanym przed kupnem modelu odwieczne pytanie: Jaki był kolor wnętrza Karasia? szary?srebrny?khaki?inny? Pozdro Jaro
  2. Ramka dla wersji PZL-42 Po pierwszych zdjęciach ramek oby wersji jestem bardzo na tak. Są bomby, są bardzo ładne karabiny(jeśli mnie oko nie myli to są i fotokarabiny), widać już, że wnętrze też jest ładnie odtworzone - jak dla mnie na odpowiednim poziomie szczegółowości, silnik jak najbardziej ok, dwie wersje podwozia. Blaszka do modelu - nieoczywisty dodatek w porównaniu do zachodnich producentów. Patrząc na cenę w zagranicznych sklepach(w przedsprzedaży ok. 9 euro), ta też nie jest tragiczna. Reasumując, baaaardzo dobra robota. Jaro
  3. Cześć, Trochę psiuknąłem podkładem, aby wydobyć już co nie co z elementów i mieć pewien obraz całości. Kolor i powierzchnia tego modelu żywicznego(a pewnie i nie tylko tego:) ma to do siebie, że nie wszystkie niedoskonałości widać, także psiuknięcie podkładem uwidacznia wszelkie babole: Aktualnie skupiłem się na poprawie wygladu żaluzji w przedniej części kadłuba. W oryginale wyglądały tak: Te w modelu nie pasują mi - są jakieś koślawe i nierówne. Po licznych próbach i testach z różnymi technologiami, ostatecznie wymyśliłem całkiem fajny patent wg. mnie dość prosty, a jednocześnie dający świetne rezultaty. A mianowicie, bardzo cienką blaszkę (pozyskaną z opakowania po tabletkach(w tym przypadku polopiryna s:))kładę na perforowaną zakrętkę od kremu(w moim przypadku jakaś odżywka do włosów-ma najdrobniejsze rowki) i palcem odbijam perforacje na blaszce, później pozostaje wycięcie odpowiedniego kształtu, rozmazanie niepotrzebnych miejsc na blaszce za pomocą jakiegoś płaskiego przedmiotu i rezultat jest następujący: Dla ułatwienia można blaszkę przykleić do nakrętki taśmą. Wcześniej próbowałem nacinać rowki nożykiem, ale żadna metoda nie daje takiej jednorodności jak ta powyżej. A tutaj już po wycięciu starych żaluzji i prototypy nowych. Wygląda to już lepiej, także na razie to tyle w tym temacie, ostateczne szlify już po sklejeniu kadłuba. Pzdr. Jaro
  4. Po pierwszym moim żywicznym modelu F-2F z Arma Hobby, przyszła pora na kolejną walkę z żywiczną materią tym razem w wydaniu firmy Ardpol. Konstrukcji w stylu T-4M nie miałem u siebie jeszcze na warsztacie. Pudełkowaty, wieloosobowy dwupłatowiec z podwieszoną torpedą, z obrotnicą z karabinami. Jest i kratownicowa konstrukcja, jest i odkryty silnik gwiazdowy, jest i malowanie Yellow Wings czyli wchodzę w to. Co prawda w międzyczasie na malowanie czekają kolejne "żółte skrzydła" -> ale czas na jakiś większy dwupłat w kolekcji. Tak się składa, że Ardpol kilka ciekawych konstrukcji ma w swojej ofercie, które idealnie pokrywają się z tym co ja chce mieć na swojej półce:), i jedną z nich jest T-4M, który między 1928 a 1938 był podstawowym pokładowym samolotem torpedowym US NAVY. Już pobieżny rzut oka na model pokazuje, że nie będzie to szybka i lekka jazda jak w przypadku Arma Hobby. Nie mam zbyt dużego porównania do innych modeli żywicznych(Arma Hobby tak bardzo odstaje(na plus) od potocznego rozumienia słowa "żywica" że wg. mnie nie ma co porównywać), także nie będę za dużo tutaj marudził,a i same modele żywiczne w opisach nigdy nie są zalecane dla "modelarzy którzy zrzędzą na jakość":) Tutaj jedyne do czego się przyczepie to grubość centropłatów, która jest grubsza od płatów zewnętrznych - w tym przypadku będzie potrzebna skrobanka (niepotrzebny babol modelu, korekcja niestety popsuje fakturę skrzydła). Sam kadłub jest ok, bebechy wypatroszyłem i wnętrze robię od początku(lubię kratownice), ale jakby ktoś był leniwy to nawet, nawet - to co oferuje producent ujdzie w tłoku. A za dokumentacje oprócz zdjęć archiwalnych z sieci, robi mi również świetna relacja: http://www.arcforums.com/forums/air/index.php?/topic/116328-martin-t4m-1-torpedo-bomber-circa-1930/&. Na rozgrzewkę skompletowałem silnik... ...i wynik zabezpieczony podkładem(z kratownicą w tle): Wnętrze kadłuba przed wypatroszeniem prezentowało się tak: Teraz prezentuje się tak... ....a bebechy powoli nabierają kształtów: Narazie to tyle, wszelkie uwagi, szczególnie dotyczące specyfiki modeli żywicznych mile widziane. Pzdr. Jaro
  5. Ta zapowiedź wymaga nowego tematu. Wg. Już niedługo ukaże się model samolotu który niejednokrotnie był tematem lamentów na forum:) A mianowicie PZL-23A Karaś i w bonusie dodatkowo: PZL.42. Jak dla mnie świetne uzupełnienie już zapowiedzianego PZL-P7 Army Hobby. Pzdr. Jaro
  6. Niestety, ani widu ani słychu. Hasegawa też nic nie ogłasza jakiegoś poważniejszego wznowienia swojego modelu. Pozostaje więc polowanie na Hasegawe lub Airfix. Pzdr. Jaro
  7. Gratuluje świetnego pomysłu, cierpliwosci i wykonania. Efekt końcowy jest porażający, tym bardziej, że w skali 1:72 te modele są oooogromne, a co dopiero dwa obok siebie i jeszcze w locie:) Jeszcze raz - szacuneczek. ps. z tego co widzę to przynajmniej nie miales problemu z opadającym ogonem i balastem na dziobie;) pps. bardzo ładne malowanie. Pzdr. Jaro
  8. Wildcat i Sparrowhawk? Z tym Hawk'iem to prawie dobrze:) Jeden to F-11C2 Hawk, a drugi to też Hawk tylko że FB2C-1. Pzdr. Jaro
  9. Dzięki za słowa motywacji faktycznie trochę jeszcze tego jest, i to nie tylko yellow wings:). No ale coś tam z żółtymi skrzydłami w międzyczasie powstaje: Dla chętnych konkurs bez nagród - co w tle się znajduje:) ps. Jeśli chodzi o srebrny/aluminiowy kolor, to im bardziej obrabiam model tym bardziej on się psuje. Przy następnych będę eksperymentował z nowym metalizerem AK, może będzie lepiej.
  10. Kolejne żółte skrzydła do kolekcji. Budowa tutaj -> http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=86&t=54940, a galeria poniżej. Dzięki temu modelowi polubiłem żywiczne modele. Samolot jest przyjemny w montażu i ostatecznie okazało się, że budowa jest łatwiejsza od plastików, materiał jest łatwy w obróbce i nawet nie pęka jak to czasami straszą pisząc o żywicach:) F-2F-1 to kolejny myśliwiec Grummana dla marynarki wojennej USA po FF-1, był jednomiejscowy w związku z tym mniejszy, lżejszy, zwrotniejszy i szybszy od poprzednika. Model przedstawia samolot z lotniskowca USS Wasp z dywizjonu VF-7, stan na 1940, latający w patrolu neutralności. Przyjemnego oglądania. I jeszcze kilka zdjęć z poprzednikiem FF-1, wydanym przez Special Hobby. Pzdr. Jaro
  11. Gruby "szrot-run";) No ale, faktycznie, jak nie ma alternatywy na rynku, to bierze się co jest. Szpachla, papier ścierny i jechana, przynajmniej jest skorupa:) Pzdr. Jaro
  12. Hmm, no jeśli faktycznie zregenerowali formy, to słabą mają technologie tej regeneracji[ironia] bo dalej to są ciężkosklejalne gnioty. Patrz P-51d, La-5 nie wspominając o P-26A(model z lat 60,z napisem po zewnetrznej stronie skrzydeł "Revell") Revella, czy tez modele airfixa - Aichi Val, Ki-46 Dinah i Vought Kingfisher (wszystkie w skali 1:72), itp. itd.. Pzdr. Jaro
  13. A po co mieliby to robić, skoro w Polsce każdy szajs się sprzeda z pocałowaniem ręki? No to się mogą zdziwić, jeśli sprzedają ten zabytek bez gruntownej naprawy za cenę nowego zestawu. Pójdzie tyle przekleństw, że mogą się narazić siłom nieczystym. Obstawiam na przepaki, ale nie podchodziłbym do tego z takimi emocjami zachaczajacymi o nasze stereotypy itp. (notabene tworzone przez nas samych). Airfix i revell wydaja jeszcze wieksze i starsze gnioty i dobrze im z tym.
  14. Tak to już jest, że jak się robi zbliżenia to wszystkie niedociągnięcia wychodzą. Ale z drugiej strony zbliżenia mają coś w sobie. Przy okazji może ktoś mi podpowie, jaki ostateczny lakier pasuje w przypadku tego modelu jeśli chodzi o żółty kolor skrzydeł- błyszczący, satynowy czy matowy??
  15. Długo mnie nie było w temacie, choć silnik już dawno zamontowany. Więc przyszła pora obnażyć trochę "upaćkany" silnik bez osłony: I eksperyment z niebieskim tłem: Pzdr. Jaro
  16. Brawo, Brawo, Brawo. Pomysł niezły, wykonanie niezłe, jak dla mnie bomba(ps. a raczej torpeda:) ) Jaro
  17. Samolot dostał kolorów: Pzdr. Jaro
  18. Jak dla mnie, bomba:) Pzdr. Jaro
  19. No właśnie z tymi linkami to jest tak, że z jednej strony na modelu wydają się grube, ale z drugiej jak patrzyłem i wzorowałem się na zdjęciu: to też wydają się grube. Suma sumarum, żeby było ciekawiej jakoś tak wyszło że naciągi na lewym skrzydle są cieńsze od tych na prawym, i ostatecznie po organoleptycznych przymiarkach wyszło jak wyszło. Pzdr. Jaro
  20. Przyklejenie górnego płata i wykonanie naciągów poszło wyjątkowo sprawnie, żadnych problemów. Przy okazji plastik z ramek od modeli firmy "Sword" bardzo przyjemnie się wyciąga nad ogniem na linki. Malowanie coraz blizej. Pzdr. Jaro
  21. Zwracam honor - akurat w tym modelu jest rozmieszczenie linek, tylko tradycyjnie nie przeglądam instrukcji:)
  22. I przykleiłem. I tak wygląda kadłub po pierwszym psikaniu podkładem, a przed szlifowaniem: I tutaj przy okazji prośba do projektantów, twórców instrukcji itp. Jakby można było w modelach w instrukcjach podawać dokładne położenie naciągów (i też grubość linek),coś w rodzaju małych planów modelu, to by bardzo ułatwiło sprawę i trochę zmniejszyło roboty modelarzowi.
  23. Witam szanowną brać modelarską, Pobudzony ostatnim konkursem Attack Squadron (kto jest na ich liście mailowej ten wie o co chodzi) wszedłem w posiadanie ich produktu czyli F-2F w skali 1:72. To tylko przyśpieszyło moje plany kontynuacji tematu myśliwców Grummana, a przy okazji kontynuacji "Yellow Wings" i po zbudowanym FF-1 nastał czas na rzeczonego F-2F-1. Motywacji przy okazji dodaje fakt, że jest to mój pierwszy model żywiczny także nad pierwszym cięciem długo się nie zastanawiałem. Inbox modelu jest na stronie Attack Squadron więc nie będę przedstawiał, ale muszę napisać, że sam model robi bardzo, bardzo dobre wrażenie, kadłub ma np. "kołki" dystansujące(a dokładniej coś w tym stylu), czego brakuje np. modelom zza południowej granicy, a to już świadczy, że jeśli chodzi o dokładność to technologia Attack Squadron osiągnęła niezłe rezultaty. Kalkomania pokaźnych rozmiarów, także zostanie troche zapasu na inne modele. Z racji tego, że to jednak mój pierwszy model żywiczny, już po początkowych modelogodzinach widzę, że przyda się zasada przypasuj conajmniej 10 razy, sklej jeden raz(choć w normalnych plastikach też tak bywa). Kabina składa się lekko, łatwo i przyjemnie, bez negatywnych emocji. Wnętrze pomalowałem na kolor szary, twardych dowodów na szarość wnętrza nie mam, ale jak tak patrze na te czarno białe zdjęcia to jakoś ta szarość do mnie przemawia:) (FS36440 - tutaj pactra A43), no i trochę pobrudziłem, co mi słabo wychodzi więc wygląda jak wygląda, na szczęście jak się połówki kadłuba sklei to już wyglądąć mało co będzie:) I kolejny ciekawy element, blaszka która przypomina mi wręgę w modelach kartonowych: Element bardzo wygodny bo świetnie pozycjonuje w stosunku do siebie połówki kadłuba, dlatego trochę inaczej niż podaje instrukcja, przykleiłem ją do większej części kadłuba, a dopiero później dokleiłem przednią część kadłuba. Tymczasem, lecę coś przykleić, Pzdr, Jaro
  24. Jak dla mnie, bomba. Bardzo ładny kukuruźnik. Możesz napisać z czego zrobiłeś naciągi? Pzdr. Jaro
  25. Cześć Zmotywowany nowym warsztatem z cyklu Yellow Wings, który czai się już za rogiem, przedstawiam galerię kolejnego żółtego ogniwa. Warsztatu w sumie nie było(model wydawał się tak prosty, że relacja mogłaby być mało interesująca), a model już ukończony został rok temu, no ale z kronikarskiego obowiązku.... A tematem jest pierwszy myśliwiec Grummana czyli FF-1, potoczenie zwanego Fifi. Wyprodukowany w niewielkiej liczbie (27 sztuk wersji FF-1), ale co ciekawe produkowany był na licencji w Kanadzie, z których 34 trafiło do lotnictwa hiszpańskiego w 1937 roku. Ale galeria przedstawia nie hiszpańskie malowanie, a amerykańskie a dokładniej: VF-5B "Red Rippers" z lotniskowca USS "Lexington". Sam model sklejał się poprawnie, nowy wypust Special Hobby nie wywołuje specjalnych przeklęć w trakcie budowy. Od siebie dodałem kilka rurek w okolicach cylindrów silnika. To jest mój pierwszy dwupłat, także na nim trenowałem "naciąganie" naciągów, które wykonałem z rozciągniętego plastiku metodą świeczki(Notabene plastik z modeli Airfixa dobrze się ciągnie). Największy problem miałem z maskowaniem: jak to zrobić żeby pomalować naciągi na szaro, a skrzydła dalej były aluminiowe. Ostatecznie pomalowałem jako pierwsze skrzydła na kolor aluminiowy, następnie zabezpieczyłem lakierem bezbarwnym, następnie zamaskowałem je Mr. Masking Sol R, i już cały model mogłem psiuknąć szarym, i jakoś poleciało dalej. No ale przejdźmy od słów, do zdjęć: Dziękuję za uwagę, pomyślnych lotów i Pzdr. Jaro Ps. Wcześniejsze części: Yellow Wings cz. 1 Northrop BT-1 Yellow Wings cz. 2 Vought SB2U-1 Vindicator
      • 1
      • Like
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.