Nasze PS-y nie wodowały nigdy podczas realnych akcji ratowniczych. Głównie wykorzystywano i korzysta się nadal z kosza ratowniczego opuszczanego wraz z ratownikiem:
http://www.airplane-pictures.net/photo/231510/1009-poland-navy-mil-mi-14pl-r/
ewentualnie opuszcza się samego ratownika, aby na specjalnej uprzęży podjął rannego z okrętu:
http://www.airplane-pictures.net/photo/99023/1013-poland-navy-mil-mi-14ps/
http://www.airplane-pictures.net/photo/13195/1011-poland-navy-mil-mi-14pl/
Inna opcja to ratownik i nosze:
http://www.airplane-pictures.net/photo/45919/1013-poland-navy-mil-mi-14ps/
Akcje ratownicze mają miejsce głównie podczas złej pogody i wysokiego stanu morza co uniemożliwia bezpieczne wodowanie. Każdy chce żyć.
Główny feler w dostępnych śmigłowcach, czyli w w AW-149 i Blackhawku to skromność miejsca (O morskim wirtualnym Sokole nie wspomnę, gdyż temat uważam za śmieszny i tragiczny zarazem). Obie maszyny to w zasadzie nieco nadmuchamy Sokół, a to z kolei uniemożliwia tak naprawdę zastosowanie kosza, który jest w naszym przypadku głównym elementem ratownictwa. Ratownik,który jest do niego podpięty może do niego wrzucić nieprzytomnego rozbitka, a i sam ma zawsze "deskę ratunku". O takich rzeczach jak odpowiedni zapas tratw ratowniczych na pokładzie, czy możliwość ich holowania nie warto wspominać, gdyż to pewnie drobnostka. Jedynym śmigłowcem, który może zapewnić odpowiednią ilość miejsca jest Cougar, ale sami wiecie rozumiecie....
Najlepszą opcją dla MW byłaby Mi-17 do ratownictwa i Blackhawk do ZOP, ale chyba by się na lotnisku pogryzły...
A kwestia pływania? Nie potrzeba nam amfibii, gdyż tak naprawdę ta akurat możliwość Mi-14 była wykorzystywana na pokazach, ale śmigłowca, który może utrzymać się na wodzie przez około 15 minut, aby załoga w sytuacji awaryjnej mogła spokojnie opuścić pokład. Jako przykład mogę podać to:
http://www.airplane-pictures.net/photo/85660/5528-poland-navy-mil-mi-8mtv-1/
Można? Można...