A ja bym to podsumował tak:
1. Na aerografach nie ma co zbytnio oszczędzać - ale nie ma też konieczności przepłacania. Średnia półka jest w zupełności wystarczająca do modelarstwa.
2. Procony spisują się równie dobrze co Iwaty, a różnice są niemal wyłącznie kosmetyczne (poza ceną). I jest to moim zdaniem poziom, na którym stosunek ceny do jakości jest najlepszy.
3. Decydując się na piwatę trzeba mieć na uwadze, że dobra sztuka nie koniecznie trafi się za pierwszym razem (a może nawet nie za drugim, jak w moim przypadku).
4. H&S jest ciągle dużo, ale jest to wynik głównie dostępności na lokalnym rynku. I pewnie dlatego, że Procony są dosyć młode, i zanim staniały to nie każdego było stać, żeby kupić dość drogi aero nieustalonej jakości, opinii jeszcze dwa lata temu nie było na ich temat zbyt wiele.
Duża ilość aero wiąże się z tym, że modelarz często nabiera mądrości z upływem czasu i przypływem gotówki. Czyli na początku kupuje się to na co kogoś stać, a dopiero potem kupuje lepsze świecidełka. Ci, których stać bardziej idą w odwrotną stronę, chcąc samemu wypróbować tańsze aero. Modelarze to bardzo często "chomiki", nie każdy rozstanie się ze swoim poprzednim, słabszym aero dlatego, że kupił nowszy - stare zawsze mogą się przydać w wypadku awarii tego lepszego, zresztą zawsze można ich używać do malowania tym, czym szkoda zalewać drogiego sprzętu.
Szkoda, że nikt nie pochwalił się tutaj ani posiadaniem, ani wrażeniami z użytkowania aero Tamki czy Meng. Sam zastanawiam się nad aero 0,2, nie wiem czy brać Procona czy tamkę HG III SuperFine (z odkręcanym zbiornikiem).