-
Liczba zawartości
3 848 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
11
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez pmroczko
-
Krzysiek - dzięki, już miałem pisać, że jesteś jedynym aktywnym czytelnikiem w tym wątku! Tomek - wielkie dzięki! Niby licznik pokazuje, że ktoś to czyta, ale zawsze to miło jak ktoś się wpisze. Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
-
Witam ponownie - tydzień minął, pora na mały update. Jednak wróciłem jeszcze na kadłub, dodałem osłonę tego miejsca w którym rura wydechowa od agregatu prądotwórczego wychodzi z kadłuba: Do budowy tej części używa się jednej z trzech części fototrawionych dostarczonych z zestawem. Nawet wygląda to dobrze, a ta część nie występuje w zestawie blaszek Eduarda, więc to się doskonale składa. Ale teraz już przechodzimy do wieży - jej dolna część to naprawdę spory kawałek plastiku, skomplikowany odlew z całą masą detali, śladów po wypychaczach i jamek skurczowych: Na dolnej focie w dolnym lewym rogu widać ośkę - to część mechanizmu spustowego - na górnej, widocznej stronie jest ona do niczego nie podłączona, za to jest tam spora jamka skurczowa (którą już wypełniłem). Ale ta ośka i tak będzie pożyteczna, pozwoli oznaczyć właściwe miejsce do uzupełnienia mechanizmu. Na górnej focie, w środku wieży widać górną część pierścieni ślizgowych - z tego miejsca wychodzić będą kable, które zasilają różne mechanizmy wokół dział. Następnymi częściami wieży, którymi się zająłem, są napędy (ang. oil gear). Napędy te to szczyt techniki lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku - jeden z nich odpowiada za obrót, drugi za podniesienie dział. W każdym z napędów pracuje pompa hydrauliczna (o stałym wydatku), napędzana silnikiem prądu zmiennego, sprzężona z silnikiem hydraulicznym o zmiennej prędkości obrotowej. Po wycięciu z ramki te części wyglądają tak: Ale z drugiej strony już zaczyna się dramat: Te puste miejsca będą dość widoczne, jeśli podniesie się działa. A pokazane strzałką złącza elektryczne powinny być po dwa na napęd, a w modelu są odlane tylko po jednym. Muszę powiedzieć, że jak na razie jest to najsłabszy element tego zestawu. Co było robić, wziąłem się za poprawianie tego: Pustkę wypełniałem arkuszem polistyrenowym 0,5mm, za złącza jeszcze się wezmę. Na koniec jeszcze małe porównanie: Po lewej stronie stojak, na którym będą opierały się działa wzięty ze starego zestawu Tamiyi. Po prawej odpowiedni detal z nowego zestawu AFV Club. Noc a dzień, zgadza się? Dziękuję za uwagę, pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
-
Cześć! Wielu ludzi używa NATO Black na opony, i to będzie OK, ja bym zalecał nawet coś jeszcze jaśniejszego - a najlepiej wyjść na ulicę i dobrze się przyjrzeć, w końcu samochodów w okolicy wszędzie jest pełno, prawda? Życzę powodzenia w dalszych pracach i pozdrawiam Paweł
-
Witam Kolegów! Prace na razie idą bardzo ładnie. Mam tylko pytanie - czy ten model w 1:48 trzyma wymiary? Bo kiedyś czytałem o modelu Monogramu (Mi-24), który miał poważne zaburzenia jeśli chodzi o proporcje. Jak to wygląda tutaj? Pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszych pracach Paweł
-
Maciol - od tego jest modelarstwo, żeby sobie nerwy wyrobić OK, szpachlowanie to wrzód, ale jak to mówił mój instruktor spadochronowy "Po dziesięciu tysiącach razy to już jest proste" Po pewnym czasie się znajduje sposoby jak to zrobić w miarę prosto, w miarę szybko, w miarę dobrze. A praktycznie nigdy nie masz tak, że sklejasz dwie części i łaczenia nie widać w ogóle - z reguły trzeba je trochę ukryć. Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
-
Cześć! A jaki tam jest silnik w tym Twoim wozie? Prace idą dobrze, wygląda na to, że dasz sobie rade. Jeśli chodzi o szpachlowanie, to ja jestem zagorzałym zwolennikiem szpachli zrobionej we własnym zakresie - z małych kawałków ramki wtryskowej zalanych rozpuszczalnikiem nitro. Ma ona wadę - schnie przynajmniej 24 godziny - i całą masę zalet - jest śmiesznie tania, doskonale przylega do plastiku i po pierwszej godzinie-dwóch już się w ogóle nie kurczy. A jeśli chodzi o napisy na filtrach, w ostateczności możesz wziąć czarny cienkopis (polecam markę Pentel) i postawić na tych filtrach trochę "napisopodobnych" szlaczków. Lepszym rozwiązaniem jest użycie niezużytych kalkomanii z wybranego modelu samolotu - zwłaszcza współczesne maszyny mają sporo napisów, które by się nadały w tym wypadku. W temacie "ślady eksploatacji" polecałbym suchy pędzel kolorem ciemnoszarym - ładnie wyjdą wszystkie detale i krawędzie. Chyba, że chcesz zrobić coś o wiele bardziej brudnego - ale w tym wypadku nie pasuje kolor podstawowy, ten czarny jest zbyt czysty. Na takim kolorze grozi Ci osiągniecie efektu typu "prosto z myjni w błoto". Jak już pisałem wielokrotnie, dla bardziej brudnych podwozi lepiej jest zacząć od koloru, który już na początku jest "lekko brudny", a dopiero na nim malować czystsze i brudniejsze miejsca, wychodzi lepiej. Mam nadzieję, że moje uwagi będą pomocne - pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszych pracach Paweł
-
Cześć! Widzę, że jedziesz dalej, bardzo dobrze. Możesz napisać, czego użyłeś do wypełnienia dziur i jak to się sprawdza? Jeśli chodzi o hamulce, to to, co nazywasz bębnem, to tak naprawdę jest taka płyta zamocowana do osi, po angielsku nazywa się "backing plate", a sam bęben jest od strony koła i obraca się wraz z nim. W modelach bęben prawie nigdy nie występuje, ale mnie koledzy podpuścili, żeby jednak zrobić imitację tego, bo przez felgę może być trochę widać. Siłownik hamulca ma podłączony jeden przewód powietrzny, jeśli nie jest wyposażony w hamulec postojowy (spring brake), i dwa jeśli hamulec postojowy występuje. Wtedy siłownik jest mniej więcej dwa razy dłuższy, ale to występuje głównie na tylnych osiach, z przodu zwykle montuje się tylko hamulec roboczy. A obudowę siłownika raczej bym dał w kolorze reszty podwozia. To życzę powodzenia w dalszych pracach i pozdrawiam Paweł
-
Cześć! Czy najprzyjemniejsze - mógłbym dyskutować, ale nie ulega wątpliwości, że satysfakcja JEST! Dziękuję bardzo za komentarz i pozdrawiam Paweł
-
Mig-21bis 1/72 ZVEZDA +Wkład własny-Barwa 9plm nr burt 9703
pmroczko odpowiedział PiotrPilot → na temat → [L]Warsztat
Cześć! Taka dokumentacja to musi być dla modelarza skarb - zwłaszcza do rosyjskich konstrukcji ciężko jest cokolwiek w sieci znaleźć. Powodzenia w dalszych pracach, pozdrawiam Paweł -
Chociaż powoli, ale ważne, że do przodu! Życzę powodzenia i pozdrawiam Paweł
-
Emilssi - bardzo dziękuję za komentarz i komplementy, zapraszam do częstszego komentowania! Dzacek - mój ulubiony kolega Tak piszesz jakbyś zaliczył więcej niż zero godzin z wytrzymałości materiałów! (Ha, ha, ja też mam zero na koncie, jestem elektrykiem!!!). Ale rozmawiałem z fachowcami i podtrzymuję swoje zdanie - każdy otwór osłabia konstrukcję. Jak się go dobrze zrobi, to osłabia konstrukcję nieznacznie, jak się zbombie sprawę, to w miejscu tego zbombanego otworu coś może pęknąć. Także w ciężarówce którą będziesz jeździł, nie gódź się na żadne wiercenie otworów w częściach nośnych, a zwłaszcza krytyczne są, okazuje się, te części równoległe do ziemi - warto to też wziąć pod uwagę budując modele. Mack szczyci się, że nie ma żadnych otworów w poziomych blachach ramy (flanges). A w pionowych blachach otworów jest sporo, w poprzeczkach też są i pokazałem to w modelu, jakbyś zechciał kilka stron do tyłu przewinąć. to może na tyle, chyba, że ktoś by miał pytania lub uwagi, to wtedy serdecznie zapraszam. Dziękuję za komentarze, proszę o więcej, pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
-
Oj, chopaki, żeście się zaszokowali - po prostu rozpieścili was nowymi modelami (nawet Revell od połowy lat dziewięćdziesiątych robi całkiem fajne rzeczy!), a te wszystkie ciężarówki Revella nie dość, że tkwią swoimi korzeniami w latach siedemdziesiątych, to jeszcze przyszły z USA (oni mają tendencję do szmelcowatości - patrz AMT). No i teraz Marak pisze: Odpowiedź jest prosta - tylko z tego kierunku ten model jakoś wygląda, z innych jest już o wiele gorzej, Diobeu to tak pięknie pokazał. Na sieci widać to wyraźnie, że większość ludzi skleja te modele prosto z pudełka, daje ładne malowanie i są zadowoleni. Jak się zacznie wnikać w szczegóły, zaglądać pod spód - zaczynają się kłopoty. Ale większość ludzi tego nie robi, bo mają ciężarówki gdzieś - i są szczęśliwi. Także to, że te modele są do D trzeba wiedzieć od początku (i wystarczy tylko się przyjrzeć częściom na ramce - dziwię się, Diobeu, że dopiero teraz Cię olśniło) i niestety z tym żyć, chociaż chciało by się, żeby było lepiej. Ja, ze swojej strony polecam modele Italeri - ale podkreślam NIEKTÓRE - są takie, które stanowią szczytowe osiągnięcie w dziedzinie ciężarówek (chociaż nadal im daleko do standardów dzisiejszej pancerki, na przykład), inne są tak spieprzone, że szkoda słów. Jeśli chodzi o części "puste w środku" - to tak musi być z powodów odlewniczych - jeśli zaprojektuje się zbyt dużą bryłę z litego plastiku, zrobi się jamka skurczowa (a i tak się tego widzi masę). Czyli np. te filtry by musiały być zrobione z dwóch części - a to by kosztowało (nie żeby te modele o których mówimy były za darmo). Takie np. filtry można dorobić z ramek wtryskowych, bardziej kłopotliwe części polecam wypełnić miliputem - szybko schnie i nie ma skurczu, nie porobią się jamki. Tak czy inaczej widzę, że czujesz ten sam ból co i ja (i kilku jeszcze innych kolegów z tego działu), myślę że mówię w imieniu też i innych - jesteśmy z Tobą i życzymy powodzenia mimo wszystko. Pozdrawiam Paweł
-
bazylms - dziękuję za komentarz i miłe słowa - jednak ja też używam elementów fototrawionych, tylk onie rzucaja się one w oczy, bo są pomalowane szarym podkładem - wiekszość z nich zdejmuję ze starego modelu, który tak właśnie był pomalowany. A ja trochę pracowałem nad tym tunelem do wyrzucania zużytych łusek - bardzo dobrze, że AFV Club umieścił ten detal w swoim modelu (w Tamiyi w ogóle tego nie było), ale AFV Club zapomniał o jednym detalu, który według instrukcji obsługi do M42 nazywa się "slip ring assembly" - pierścienie ślizgowe, które doprowadzają energię elektryczną do wieży (potrzebną do działania mechanizmów ustawiania dział i celownika). No więc musiałem to uzupełnić. Detal wykonałem z polistyrenowego wieszaka na ubrania (bardzo grube pręty z plastiku), metodą kształtowania na gorąco (wygięcie i spłaszczenie), a potem piłowałem pilnikiem: Potem wkleiłem go do tunelu, używając wzornika, żeby pierścień ślizgowy był dokładnie w osi wieży i pomalowałem na biało: I ten podzespół będzie pasowany jednocześnie do wieży i kadłuba, a ja właśnie wziąłem się za kadłub - przykleiłem do niego wyposażone błotniki, a jak to było gotowe, mogłem się wziąć za takie rzeczy jak filtry powietrza, wsporniki błotników itp. W tej chwili kadłub wygląda tak: Na powyższej fotografii widać przyklejony wspornik błotnika, przegródkę na amunicję do karabinu maszynowego zrobioną z blachy miedzianej i trzymak na kanister z wodą, wzięty z zestawu części fototrawionych. Na tej z kolei focie, oprócz kierowcy bez głowy widać też drugą przegródkę na skrzynkę amunicyjną do karabinu maszynowego wykonaną jak wyżej i poprawiony uchwyt do gaśnicy pokładowej (to ta mała rączka w kształcie litery T przy pierścieniu wieży. Kierowca dostanie głowę po malowaniu całości. A ostatnia fotka pokazuje filtr powietrza z przewodami do niego dochodzącymi i rurę wydechową od silnika pomocniczego (APU). W miejscu gdzie ta rura wychodzi z kadłuba powinna jeszcze być zamontowana taka osłonka, ale na zdjęciu jeszcze jej brakuje. Dla porównania filtr powietrza ze starego zestawu firmy Tamiya (żeby zobaczyć jaki postęp się dokonał przez ostatnie 30 lat): W tym momencie kadłub deklaruję jako tymczasowo zbudowany. Zaczynam teraz prace na wieży, a potem biorę się za malowanie całości. Na koniec jak zwykle dziękuję za uwagę, życzę miłego dnia i pozdrawiam Paweł
-
Wielkie dzięki za komentarze, koledzy! maciek_muzzy - dziękuję za miłe słowa, zapraszam ponownie! Diobeu - dziękuje serdecznie. Właśnie tak jest - odtworzyłem w modelu poprzeczki ramy jakie stosuje Mack (jest to jeden z elementów bardzo charakterystycznych dla tej marki) i one mają otwory specjalnie przewidziane do tego celu. Tak musi być, bo każdy dodatkowy otwór osłabia konstrukcję. Grubyjg - dziękuję, widzisz trochę mnie to kosztowało pracy, ale udało mi się rozpykać tę instalację i przynajmniej w obrębie tylnego zawieszenia orientuję się co jak działa do czego służy, no i odtworzyłem to co do jednego przewodu. Moim zdaniem trzeba zrozumieć temat (czasem nie jest to łatwe) i wtedy dobry model się dostaje niejako "przy okazji". A ja pozdrawiam serdecznie i jak zwykle życzę miłego dnia Paweł
-
Cześć! Wygląda dobrze! Tak to już jest, że na ogół w modelarstwie dobry efekt wymaga masy czasu i pracy. Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
-
Wielkie dzięki! A ja mam już nowe foty, ze skończoną instalacją hamulcową. Co prawda trzeba jeszcze pociągnąć dwie linie powietrzne - do zaczepu siodłowego i do przekładni, a potem jeszcze dwie na powietrze do naczepy, ale to później. Na razie moje tylne zawieszenie wygląda tak: Większy problem jest, żeby przewody które idą do przodu tam w kabinie jakoś sensownie połączyć, ale tak czy inaczej malowanie podwozia zbliża się. Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dnia Paweł
-
Dzięki za komentarz. Rama będzie w tym samym kolorze co zawieszenie - zawieszenie pomalowałem kiedyś, żeby przetestować kolor, a teraz całość będzie jeszcze raz pomalowana tym samym kolorem. Jak już zawieszenie jest pomalowane, to nie trzeba się będzie martwić, że jakiś zakamarek jest niedomalowany, a przynajmniej z ramy nie trzeba było zeskrobywać farby do klejenia. Mam nadzieję, że to dobra odpowiedź na Twoje pytanie. Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
-
wojtas - nie, ja też to robię Dzięki za komplementy! Lipstein - cieszę się, że mogłem pomóc - po co kupować coś co można zrobić samemu, nie? Bardzo dziękuję za komentarze, proszę o więcej! Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
-
Cześć! W twoich kolejnych modelach widać ten postęp - rozwijasz się, mocna rzecz! I budujesz o wiele szybciej ode mnie Jestem fanem Twojej twórczości - życzę powodzenia w dalszych projektach i pozdrawiam Paweł
-
Witam! W zeszłym roku budowałem model częściowo oparty o M60 Revella - jeżeli chcesz, możesz sobie zerknąć do mojego wątku tutaj: http://modelwork.pl/viewtopic.php?f=87&t=25232 tam jest pokazane jak można podwozie najpierw skleić a potem pomalować. Uważam, że w wypadku takiego podziału cześci jak akurat w tym konkretnym zestawie, jest to najlepszy sposób. Życzę powodzenia i pozdrawiam Paweł
-
Pytania i odpowiedzi pomocne w budowie modeli
pmroczko odpowiedział Maciek007 → na temat → [C]Warsztat
Dla jasności - kolega MartiniOCP pisząc "płyn dot3" miał na myśli samochodowy płyn hamulcowy. Inną metodą, niekoniecznie lepszą, jest zastosowanie preparatu "Kret" do udrażniania rur - też potrafi zdjąć farbę, a szczególnie "lubi" srebrną i inne kolory "metalic" - bo zawiera wodorotlenek sodu, który ostro reaguje z zawartym w takich farbach aluminium. Powodzenia Paweł -
Witam! W dalszym ciągu prac postanowiłem się skoncentrować na zamknięciu kadłuba, po to, żeby porządnie móc ruszyć z dalszą robotą. Kierowca już prawie jest, więc pozostaje przygotować dla niego choćby częściowe miejsce pracy. Zacząłem od siedzenia: Gdybym chciał naprawdę włożyć tu pracę, siedzenie musiało by jeszcze mieć oparcie i dźwigienki do przesuwania go w pionie i przód-tył. Ale ponieważ i tak prawie wcale nie będzie go widać, zostaje tak jak jest. Jak siedzenie już było wklejone, posadziłem na nim kierowcę: Kierowca od razu wspiera się o kierownicę. Po próbnym przymierzeniu górnej i przedniej płyty pancernej okazało się, że wnętrze jest jeszcze trochę zbyt puste, dlatego zdecydowałem ie na budowę tablicy przyrządów od podstaw. Przyklejona do przedniej płyty pancernej ta tablica wygląda tak: To już załatwiło sprawę. Można było zamknąć kadłub. Widok przez luk kierowcy jest teraz mniej wiecej taki: A dodatkowo przyglądając się planom zauważyłem, że nadal mam źle przyklejone mocowania uchwytów holowniczych na tylnej płycie kadłuba - okazuje się, że nie tylko instrukcja, ale też errata do niej zawiera błąd. Uchwyty nie powinny "pokazywać w dół", ale "pokazywać do tyłu" - w końcu w tym kierunku będą pracowały: Przy okazji założyłem w końcu hak. Zostaje jeszcze tylko "tanker bar". I to tyle na ten weekend - dziękuję za uwagę, pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
-
Jakie dno, widzę że z tego pośpiechu zapomniałem odpowiedzieć na komentarze! Panowie, dziękuje za miłe słowa i za to że tak cierpliwie śledzicie moją relację. A ja dziś mam jeszcze mały update. Pierwsza rzecz, najmniejsza - odremontowałem migacze ze starego modelu: Było trochę zabawy, bo w środku każdego były jamki skurczowe - na przezroczystym raczej nie do zaszpachlowania, więc w każdym migaczu wywierciłem przelotowo otwór 2mm a potem w ten otwór wkleiłem odpowiedni kołeczek z przezroczystego tworzywa (z ramki). Srebrna farba to Gunze a przezroczysty pomarańczowy to Tamiya. Musiałem też w każdy migacz wkleić kawałek drutu, bo oryginalne mocowania się połamały podczas rozbiórki. A większą już rzeczą jest to, że postanowiłem podgonić podwozie, tak, żeby w odpowiednim momencie się spotkało z kabiną: Jak widać w końcu zdecydowałem się na przyklejenie tylnego zawieszenia do ramy, dodatkowo zamontowałem też wahacze i po długim poszukiwaniu dokumentacji zacząłem budowę instalacji hamulcowej. W dolnym prawym rogu zdjęcia widać kilka części które wykonałem - dwa zawory i kawałek przewodu elastycznego (wykonany z drutu lutowniczego). Jak popatrzycie na wewnętrzną stronę ramy, to tam już jest jeden zawór i podłączenie do hamulców postojowych tylnej tylnej osi. Mam też metalowe "zaworki" z KFSu, ale okazuje się, że nie nadają się one raczej do amerykańskich wozów - przedstawiają osprzęt z firmy WABCO, podczas kiedy Mack stosuje Bendixa (i to też nie w typowy sposób). I to tyle na dziś, jak skończę hamulce to dam więcej zdjęć, a na razie pozdrawiam i życzę miłego weekendu Paweł
-
No i najlepiej tak jak pisałem - zamiast czarnego weź ciemny szary (np. H32) i zobaczysz, że od pierwszej warstwy to będzie wyglądało na używane Ja też jestem ciekaw weekendu, powodzenia Paweł
-
Cześć! Rdza wygląda dobrze, tylko jakoś nie pasuje mi do tematu, którym się zajmujesz - gdyby to miał być wrak, który został zapomniany gdzieś na pustyni 50 lat temu, wtedy tak. Ale jeśli to ma być chociaż trochę jeżdżąca ciężarówka, to wtedy zdecydowanie nie. Przecież po każdym dłuższym kursie przez pustynię australijski pociąg drogowy trafia na warsztat i jest przeglądany - i wtedy, gdybym ja był mechanikiem, to bym takie miejsce, jedno czy drugie czymś zabezpieczył - świeże ubytki farby choćby czerwoną tlenkową - i nie doszło by do aż tak ciężkich uszkodzeń. Dodatkowo musisz zwrócić uwagę na mechanizm powstawania takich uszkodzeń - korozja ma swoje przyczyny i sposoby działania, i jeśli choć trochę nie odwzorujesz ich (np. część która przez większość czasu jest sucha będzie miała mniej rdzy niż podobna część która przez większość czasu jest mokra), to efekt końcowy może być mało realistyczny. Przy okazji - wczoraj prowadziłem pewne badanie i przy okazji przeglądałem całą masę zdjęć złomu. Przejrzyj może ten link: http://www.heavytruckparts.net/search.php W polu "Part type" wybierz "Cutoff" a w polu "Manufacturer" wybierz "Rockwell" i naciśnij "Search". Podziwiaj rdzę! Mam nadzieję, że to pomoże, pozdrawiam i życzę powodzenia Paweł
