-
Liczba zawartości
3 848 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
11
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez pmroczko
-
Dzień dobry! Od dłuższego czasu chciałem zbudować model samolotu F-111 taki jak te które brały udział w wojnie w Wietnamie. Zacząłem od tego, że kupiłem ze 20 lat temu na targach modelarskich na MTP w Poznaniu model FB-111A. Ponieważ nie jest to ta wersja o którą chodzi (długie skrzydła), wymieniłem go na ten model: Od tego czasu ukazał się (i już znowu zdążył zniknąć z rynku) "prawilny" F-111A, ale postanowiłem się trzymać pierwotnego planu przerobienia tego na F-111A. Większość potrzebnych części i tak jest w zestawie, brakuje właściwej dolnej części kadłuba. Za to dostałem od kolegów (bardzo Wam dziękuję!) 2 dolne części kadłuba od F-111E (z szerokimi wlotami powietrza). Spróbuję to jakoś poskładać do kupy, jak to się brzydko mówi, i mam nadzieję że kupa z tego nie wyjdzie... Zaczynam od najbardziej problematycznego miejsca, czyli od wspomnianej dolnej części kadłuba, a w tym celu muszę najpierw opanować wloty powietrza do silników i komorę podwozia głównego. Na razie wygląda to tak: Dorobiłem pojedyncze drobiazgi. Tylna ścianka będzie wyposażona częścią która stanowi element podwozia głównego i wkleja się ją już po sklejeniu kadłuba. Przednia ścianka według instrukcji ma zostać gładka, ale tu zamierzam już coś dorobić, żeby "coś" tam było, chociaż obawiam się że nie będzie tu dużo widać, bo większość zasłoni zapewne hamulec aerodynamiczny. Mam nadzieję, że niedługo następne update zamieszczę, na razie to tyle - dziękuję za uwagę i pozdrawiam Paweł
-
Dzień dobry! Jak to mówią, co się odwlecze, to nie uciecze... Przynajmniej czasem tak jest, np. w tym przypadku. Biorę się z powrotem za ten projekt i na razie skończyłem kabinę i zamknąłem kadłub. Na zdjęciu poniżej podłoga kabiny z drążkami sterowymi z drutu - ich zakończenia z wikolu - i pedałami steru z blaszek fototrawionych: A tu już po pomalowaniu i wklejeniu do kabiny: I z innego kierunku: Co mnie zaskoczyło, to to, że w wersji DWL w przedniej kabinie nie było ŻADNYCH przyrządów... Trochę tak jakby jechać na rowerze, prawda? Z zastrzałów wyciąłem "iksy" i będę je dorabiał z czegoś cieńszego. Zastrzały pasowane na sucho do "skrzydła zdrady", ale docelowo będzie zamontowany żywiczny płat - niestety nie ma na nim żadnych mocowań do zastrzałów, trzeba będzie coś zaczarować. Dziękuję za uwagę i pozdrawiam Paweł
-
Utwardzanie/oczyszczanie modeli 3D - "tłuste" elementy
pmroczko odpowiedział mysiek13 → na temat → Fototrawienie, lutowanie, druk 3d
Cześć! Jak kleiłem mój spychacz ( ) to powierzchnia części wyjętych z pudełka była "jakaś dziwna", tak jakby własnie lekko lepkie w dotyku były. Moja metodą na to było pomalowanie tych części czarnym lakierem w sprayu - akurat miałem czarny matowy firmy Wurth (0893 329 005) i od doskonale się sprawdził - nie dość, że części przestały się kleić, ale też od razu można je było lepiej przeszlifować i było widać czy "paski" po druku 3D już zeszły czy też jeszcze wymagają pracy. Mam nadzieję, że to pomoże - pozdrawiam i życzę powodzenia w Waszych projektach Paweł -
Cześć! Dla mnie oczywistością było malowanie amerykańskie, Ty poszedłeś pod prąd - i opłaciło się, wygląda bardzo dobrze. Nawet biały daszek wyszedł tak jak trzeba. Nadal czekamy na porządny zestaw "długiego" Hueya w 1:72... Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
pmroczko odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Co mogli robić? Przetwarzali tworzywa sztuczne. Pewnie robili guziki. Może klamerki do prania? Mydelniczki? Jakieś proste rzeczy pewnie na początku. Tworzywa sztuczne są też ważne w elektrotechnice jako izolatory. -
Dzień dobry! Model skończony, zapraszam do galerii: Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
-
Dzień dobry! Zapraszam do galerii modelu, który powstał na podstawie tego zdjęcia: Po bliższym przyjrzeniu się zwraca uwagę obecność zarówno napisu "łatwopalne" ("Flammable") jak i "woda pitna" ("Potable water"). Nie ma definitywnego wyjaśnienia dla takiego stanu rzeczy, ale są różne teorie. Niektórzy twierdzą, że zawartością jest woda ognista. Moja ulubiona teoria jest taka, że cysternę tę wyczyszczono i używano do przewożenia wody, ale napisów "Flammable" nie usunięto, żeby nie musieć ich potem z powrotem malować. Dość skomplikowana budowę tego modelu opisałem tutaj: Sami oceńcie, czy udało się odtworzyć pojazd ze zdjęcia: Pozostałe zdjęcia: Dziękuję za uwagę, pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
- 4 odpowiedzi
-
- 14
-
-
Sprawdziłem to - musiało by to wyglądać mniej więcej tak: Ponieważ efektywnie nie mam już dojścia do tej okolicy, wiec zostanie tak jak jest - więcej do zepsucia niż do dodania... Pozdrawiam Paweł
-
A już miałem kończyć ten model!!!
-
OK, to po długich bojach lusterka gotowe: Pozdrawiam i życzę miłego dnia! Paweł
-
Dziękuję bardzo za komentarz i za miłe słowa!
-
Problemy z lutowaniem - jak sobie poradzić
pmroczko odpowiedział Mariusz 72 → na temat → [M]Warsztat
Dzień dobry! Ten wątek mnie ostatnio dogonił, jak lutowałem to: Jak widać się męczyłem, częściowo dlatego, że moja lutownica, WEP 937D okazała się g*wniana... Może nie sama stacja, ale kolba WEP 907A na pewno. Grot był luźny na grzałce, co już jest złym znakiem, bo wtedy ciepło nie jest dobrze przekazywane, a jeszcze na czubku grota co chwile tworzyło się "łyse miejsce", do którego cyna nie chciała przylegać. Musiałem je co chwila czyścić włóknem szklanym i cynować przy użyciu kalafonii, a i tak miałem wrażenie, że lutownica nie grzeje właściwie, jakby miała za małą moc (pewnie dlatego, że ciepło nie było przekazywane z grzałki na grot). Zamówiłem już sobie inną lutownicę - też chińską "dziewięćsetkę", ale mocniejszą i pewnie będę próbował jeszcze ratować tę, żeby zobaczyć czy inna kolba i inny grot coś tu pomogą. Żeby nagrzać problematyczne połączenia ratowałem się transformatorówką ZDZ Łódź i kontrast w działaniu tych dwóch urządzeń był momentami szokujący. ZDZ po prostu GRZEJE i to jest mocne, niestety brakuje jej precyzji. Jedna ważna uwaga przy takich rzeźbach jak ta powyżej. Największym niebezpieczeństwem podczas takich prac oprócz zrobienia sobie krzywdy jest to, że grzejąc jedno połączenie stopimy i rozlutujemy inne. Można próbować temu zapobiegać na różne sposoby. Na przykład do dolnego lusterka zrobiłem sobie drweniany szablon, który trzyma wszystkie druty na raz, jednocześnie zapewniając dostęp do miejsc lutowania. Przy okazji pomaga to zachować geometrię całości. W ten sposób nawet jeśli inne połączenia się nagrzeją, to nie działają na nie siły, które by je rozerwały. Drugi sposób to chwycić konstrukcję podczas lutowania odpowiednio dobranymi cęgami albo pęsetą tak, żeby nagrzać tylko jedno połączenie i odprowadzić ciepło przez cęgi, tak, żeby nie dotarło ono do innych połączeń. Najlepiej się do tego nadają cęgi z gładkimi szczękami, tak żeby nie skaleczyć lutowanych przedmiotów a jednocześnie żeby powierzchnia styku była jak największa. Mam nadzieję, że moje pisanie się komuś przyda - życzę powodzenia w lutowaniu i pozdrawiam Paweł -
Dzień dobry! Dziękuję Wam za komentarze! Jest kilka wariantów tego trzymaka i być może było by prościej wydrukować go w jednym kawałku razem z narzędziami i paskami. Jak projektowałem te blachy wiele lat temu to jeszcze drukarki 3D nie były na tym poziomie. To może jeszcze jeden oldskulowy update - lusterka. Tak się składa, że kupiłem ten zestaw od modelarza, który akurat wział z tego zestawu tylko lusterka a resztę sprzedał mi w okazyjnej cenie. Trochę siłą rozpędu wziąłem na wzór lusterka z M54 i wykręciłem coś takiego: Potem spojrzałem na moja fotografię i cóż... "Mój" wóz miał inne lusterka! Zacząłem pytać co i jak i doszedłem do bardzo ciekawych informacji - otóż lusterka ze zdjęcia pochodzą z dzięsięciotonowego M123! Także trzeba było znowu popracować, i te drugie lusterka były już trudniejsze w lutowaniu... Jak widać męczyłem się z nimi, zwłaszcza, że miałem dosyć g*wnianą lutownicę... Ale po pomalowaniu chyba nie jest aż tak źle: Zobaczmy, jak dalej to będzie szło... Dziękuję za uwagę i pozdrawiam! Paweł
-
Dobrze to wygląda! Niby jeden kolor, a ile kolorów!
-
Po prostu zakurzony był i tyle, sensację robicie... To o skrzyni biegów do Fiata 126p, prawda? Jak - 7 - ten samolot mnie fascynował, jak go widziałem w moim pierwszym TBiU... No i jeszcze malowania z Normandie-Niemen...
-
Problemy z lutowaniem - jak sobie poradzić
pmroczko odpowiedział Mariusz 72 → na temat → [M]Warsztat
Wczoraj znów jedną rzecz lutowałem i powoli dojrzewam do tego, żeby wywalić moją tanią chińską stację lutowniczą. Umiejętności zdecydowanie są ważne, ale gówniany sprzęt potrafi z prostej pracy zrobić koszmar! Także uważajcie. Nie mówię, ze lutownica z biedronka musi być zła - ale szanse są duże. Sprawdziłem, że jedna z lutownic z Lidla (dawno temu) była zła Przy okazji polecam lutownice z firmy ZDZ Łódź https://www.tradelectra.pl/zdz-lodz-m-32.html Żadnej chińskiej ani marketowej podróbce nie dają szans, chociaż akurat do modeli się o tyle słabo nadają, że wytwarzają silne pole elektromagnetyczne i w związku z tym grot przyciąga wszystkie przewodzące przedmioty jak magnes. Czyli np. można nią zlutować reling, ale wszystkie elementy muszą być w jakiś sposób przymocowane, np. do deski, żeby nie przykleiły się do lutownicy podczas lutowania. Za to lutownice te są idealne do prac elektrotechnicznych w trudno dostępnych miejscach. Pozdrawiam Paweł -
Dziękuję za uwagę i dziękuję za pozdrowienia (Bartek mi przekazał wtedy). Sam jestem zaskoczony, ale tak, kilka blach mi się udało zaprojektować i zawsze znajdowałem kogoś kto by mi to wytrawił. To jest piękne w dzisiejszych czasach - jak masz komputer to praktycznie każdą część do modelu możesz sobie w ten czy inny sposób załatwić. Mały update - zacząłem lutować lusterka i się okazało, że ten konkretny egzemplarz ma inne. No i pytałem fachowców co to za wynalazki i się okazało, że ten konkretny egzemplarz miał lusterka wzięte z 10-tonowego ciągnika M123 - i właśnie teraz rzeźbię z cienkich drucików takie lusterka... Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
-
Prawdziwy klasyk - i wygląda dobrze!
-
He, he... Dzięki za komentarz!
-
W sumie do trawienia to zawsze komuś daję, ale projekt jest mój...
-
Dzień dobry! Mam kolejny update. Skończyłem kłaść kalkomanie: Pomalowałem też reflektory: Pracowałem też nad kabiną. Pomalowałem osłonę i przednią szybę, dorobiłem silniki wycieraczek i zasilające je przewody podciśnieniowe: Po zamontowaniu szyby (ale jeszcze bez dachu) kabina wygląda tak: Po zamontowaniu kraty z przodu sam przód wygląda tak: Dawno temu zaprojektowałem sobie taką blaszkę: Do tego dochodzą narzędzia z zestawu: Po dołożeniu pasków i pomalowaniu wyszło to tak: Jak widać do końca już, miejmy nadzieję, dużo nie zostało. Dziękuję za uwagę i pozdrawiam! Paweł
-
Problemy z lutowaniem - jak sobie poradzić
pmroczko odpowiedział Mariusz 72 → na temat → [M]Warsztat
Jak mówię, nie byłem tego pewien, dlatego przeprowadziłem szybki risercz... Polecam https://pbc.gda.pl/Content/4097/pbc_hucinska_metalozn.pdf Z tego co zacząłem na szybko czytać, czyta się jak kryminał! Jest tam napisane: Także wnioskuję z tego, że metale się w sobie rozpuszczają - tak powstają stopy. Wiemy też na pewno, że miedź i cyna rozpuszczają się w sobie - tak powstaje brąz. Czy akurat można też o tym mówić przy temperaturze 400 stopni C i czy jest to decydujące zjawisko przy powstawaniu wżerów nie chciałbym przesądzać. Na pewno inne zjawiska fizykochemiczne też mają tu wpływ. Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dnia! Paweł -
Problemy z lutowaniem - jak sobie poradzić
pmroczko odpowiedział Mariusz 72 → na temat → [M]Warsztat
Nie mam na to "papierów" - jak chcesz to googlować, to proszę bardzo. Ale z praktyki doskonale to znam i każdy kto robił samemu grot do lutownicy (np. pistoletowej "transformatorówki") zna ten efekt doskonale - zakładamy kawał gołego, miedzianego druta jako grot i po niedługim czasie drut robi się coraz cieńszy i cieńszy i w końcu przepala się. Następuje erozja miedzi. Co ciekawe, jeżeli zastosuje się drut miedziany, ale posrebrzany, wytrzymuje on wielokrotnie dłużej. Pozdrawiam Paweł -
Problemy z lutowaniem - jak sobie poradzić
pmroczko odpowiedział Mariusz 72 → na temat → [M]Warsztat
Przez "kulkę" kolega miał na myśli krople roztopionej cyny, która utworzy się sama po roztopieniu niewielkiej ilości drutu. Najlepiej zrobić to na niewielkim kawałku tektury. Teoria mówi, że pocynowanym grotem nagrzewamy miejsce lutowania (niepocynowany albo brudny grot nie będzie chciał grzać), a następnie lut w postaci drutu z topnikiem w środku podajemy bezpośrednio na miejsce lutowania. W ten sposób można uzyskać najczystsze spoiny. Dla celów modelarskich najlepiej nadaje się najcieńszy drut, który nie spowoduje, że cyny nie zrobi się za dużo, a przy okazji topi się on najszybciej i proporcjonalnie zawiera najwięcej topnika. Dodatkowo z cienkiego drutu można robić (na zimno) bardzo ładne kabelki, rurki, więc na pewno się nie zmarnuje. Jeżeli "nabierzemy" "cynę" (stop lutowniczy) na grot i spróbujemy ją nałożyć na miejsce lutowania jak łyżką, to mamy dwa problemy - gorąca "cyna" styka się z zimnymi częściami co jest niekorzystne, a przede wszystkim topnik który był w drucie zdąży już w dużej części odparować/spalić się podczas przenoszenia, więc będzie go za mało na miejscu lutowania, albo trzeba będzie nakładać dodatkowy topnik (pasty, kalafonię) - czego można by uniknąć dostarczając drut lutowniczy bezpośrednio na miejsce lutowania. Może jeszcze warto wspomnieć o takim produkcie jak pasty do lutowania powierzchniowego (sam jeszcze nie używałem) - są to mieszaniny drobinek stopu lutowniczego i pasty z topnikiem. Nakłada się to jak klej, a potem części nagrzewa się w specjalnym piecu, gorącym powietrzem (są takie lutownice) albo w ostateczności zwykłą lutownicą (z pocynowanym grotem!) i w ten sposób można podobno bardzo czyste spoiny szczególnie w trudno dostępnych miejscach uzyskać. Życzę powodzenia i pozdrawiam! Paweł -
Problemy z lutowaniem - jak sobie poradzić
pmroczko odpowiedział Mariusz 72 → na temat → [M]Warsztat
Często powierzchnia grotu jest specjalnie ulepszana i skrobanie nożykiem oczywiście skutecznie usuwa to ulepszenie. A jest ono konieczne np. dlatego, że miedź rozpuszcza się w cynie - więc gdyby miedziany grot nie miał warstwy ochronnej, to szybko w miejscu gdzie styka się z cyną powstałby wżer, albo ostra końcówka bardzo szybko by się stępiła.
