Skocz do zawartości

pmroczko

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    3 897
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    11

Zawartość dodana przez pmroczko

  1. pmroczko

    Scania 1/24 odbudowa

    RapToWny - witam serdecznie, ja też bym był za poprawieniem tego wnętrza. Tak jak już pisałem w innym wątku podobnego wozu w podobnych kolorach, myślę że kluczem do dobrego pomalowania tego jest po pierwsze dobre przeszlifowanie wszystkich części, żeby były gładkie. Potem dobrze jest pociągnąć je podkładem, ja bym proponował jasnoszary samochodowy, ale to już zależy od Ciebie. No i potem jeszcze trzeba uważać, żeby kłaść kolory od jaśniejszych do ciemniejszych. To tyle moich uwag, życzę powodzenia z projektem i pozdrawiam Paweł
  2. pmroczko

    Scania new R series

    Daniel, jak na model prosto z pudełka, to trzeba powiedzieć, że bardzo czysto zbudowany. Uważaj na jasne kolory i ciemny plastik - dobrze jest w takim wypadku zastosować jasnoszary podkład samochodowy. Kierownica jest tu dobrym przykładem, w którym myslę, że to by pomogło. Tak jak koledzy pisali, malowanie przed sklejeniem, to zwykle nie jest dobra opcja (chociaż po pierwszym zastanowieniu może się wydawać inaczej). Życzę powodzenia z tym i dalszymi projektami, pozdrawiam Paweł
  3. Jaki luksus! Może powinieneś się zająć projektowaniem wnętrz Wygląda dobrze, aż żal zamykać! Pozdrawiam i życzę powodzenia Paweł
  4. Cześć Marek! Ładne postępy prac. Miałbym jednak dwie uwagi - pierwsza to taka, żeby zaszpachlować i/lub poszlifować topory, tak, żeby nie było na nich widać jamek skurczowych, a druga sprawa to prowadzenie przewodów hamulcowych na przedniej osi. Pomijając fakt, że idą prosto ze zbiornika do siłowników (może by tak dodać chociaż małą "czarną skrzyneczkę" po drodze?), to uważam, że powinny one być o wiele staranniej przymocowane. Często się widzi takie rozwiązanie, że przewód idzie po wewnętrznej stronie ramy, przechodzi przez ramę i tylko na odcinku rama-siłownik jest prowadzony przewodem elastycznym. W ten sposób jest lepsza szansa, że nic go nie przetrze, nie złapie/urwie itd. Swoją drogą, znaleźć dokumentację do tej maszyny-to brzmi jak bardzo ambitne zadanie! Życzę powodzenia w dalszej budowie i pozdrawiam! Paweł
  5. RapToWny - miło że sie podoba! Chrom jest zrobiony farbą Alclad II - najpierw kładzie się czarny podkład, możliwie jak najbardziej błyszczący, a na to wspomniany Alclad II i wychodzi jak na zdjęciach. Tomek - wielkie dzięki! Pozdrawiam Paweł
  6. A oto i dalszy ciąg - opis rozpocznę od dalszych prac na dachu. Udało mi się pochromować światła i sygnały dźwiękowe, teraz wyglądają tak: Zabrałem się też za lakierowanie dachu - jeszcze trzeba go trochę wygładzić, ale macie już pojęcie, jaki będzie główny kolor mojej maszyny: Cały czas męczę chłodnicę. Okazało się, że mogła by mieć pewne problemy z wejściem pod maskę, dlatego zdecydowałem się ją obniżyć o jakieś 1,5 - 2mm. W dalszym ciągu też rzeźbię ten zbiornik wyrównawczy u góry. Teraz to wygląda tak: Zbudowałem też nowy zderzak - jak i tak muszę go chromować, żeby pasował do chłodnicy, to niech chociaż ma 100% poprawny kształt. Coś takiego zbudowałem: A z drugiej strony to wygląda tak: No i jeszcze zacząłem budować łożysko pośrednie wału napędowego, on musi być podparty w środku, inaczej byłby zbyt długi. Samo łożysko jest z kawałka aluminiowej rurki, bardziej skomplikowane będzie jego mocowanie do poprzeczki ramy: To tyle na dziś - mam nadzieję, że się podobało. Czekam na wasze komentarze - nawet te nie za wiele wnoszące, dziękuję za uwagę i życzę miłego dnia Paweł
  7. Cześć! Ciekawa maszyna i rzadki model. Prace też idą bardzo dobrze. Pozdrawiam i życze powodzenia Paweł
  8. Nareszczie jakiś ciekawy wątek się uaktywnił! Copycat, dobry kawałek roboty! Może modele AMT, nie są zbyt finezyjne - bo przecież amerykańskie :-) - ale właśnie dlatego że amerykańskie, to są jednocześnie dość ciekawe i w miarę rzetelne - w znaczenia nie ma takich wałków jak kabina od Macka, rama od Freightlinera (wiecie o jakiej firmie mówię - chrząk, hm, leri). Chociaż też trzeba czasem uważać, vide "Rubber duck". Copycat - szacunek za wkład pracy, pozdrawiam Paweł PS. A jak tam nasz fan-klub buldoga, masz już coś następnego na oku?
  9. pmroczko

    Volvo F88

    Tak, znam ten efekt... Forma nie musi byc goraca, ale musi byc sucha. Inaczej pecherze pary moga nawet wyrzucic roztopiony olow z powrotem z formy. Dlatego mysle sobie, ze odlewanie do form silikonowych by moglo byc calkiem w porzadku. Raz w Niemczech widzialem silikonowa forme do odlewania olowianych zolnierzykow w sklepie z zabawkami (!). Pozdrawiam Pawel
  10. pmroczko

    Volvo F88

    Pawel, jezeli wezmiesz olow bez dodatku cyny (np. z ciezarkow do dostania w sklepie wedkarskim), to ma on temperature topnienia okolo 350 stopni. Dodatek cyny (spoiwo lutownicze!) jeszcze obniza te temperature. Coprawda w pokoju mieszkalnym bym tego nie robil, i oczywiscie trzeba zachowac ostroznosc, ale metal taki mozna stopic w stalowym naczyniu (np. z obcietej puszki po konserwach), grzejac go recznym palnikiem gazowym zasilanym z turystycznej butli gazowej (i pisze tu z doswiadczenia). Ja robilem odlewy z formy gipsowej, ale czytalem, ze mozna by tez zastosowac forme silikonowa, elastyczna - to ulatwia jej projektowanie. Trzeba jednak staranniej niz w przypadku zywicy zaprojektowac dolot i odpowietrzenie. Mam nadzieje, ze to pomoze, pozdrawiam Pawel
  11. Czesc! Dzieki za komentarz i przepraszam, ze z opoznieniem pisze, ale sporo sie dzialo ostatnio. Np. teraz siedze w Niemczech znowu i stad ten brak polskich znakow... Jesli chodzi o podklad szpachlujacy, to w danej chwili uzywam takiego firmy Motip, kupilem go w sklepie z lakierami samochodowymi i kosztowal cos okolo 30-40zl za puszke (mam go chyba juz od czterech lat, czy cos takiego). Sprawdza sie niesle do wyrownywania plytkich nierownosci, za to slabo sobie radzi z malymi dziurkami, tak jak po pecherzykach powietrza w odlewie, na przyklad. Pozdrawiam i do uslyszenia Pawel
  12. pmroczko

    1:72 M48A3 Vietnam

    rtoipmodest - dzieki za komentarz. No coz, helmy przerabialem, ale wychodzi na to, ze dalem za malo szpachlowki na uszach . Jesli chodzi o budowe, to mozna powiedziec, ze jest zakonczona, zostalo tylko zrobienie porzadnych zdjec do galerii. Jesli chodzi o sklep na Polwiejskiej, to on caly czas dziala, aczkolwiek nastaly dla niego ciezkie czasy - jak dla wszystkich sklepow modelarskich. Nadal u niego w komisie sie trafiaja dobre okazje, takze ja tam dosc czesto chodze. Patryk - dzieki za komentarz, milo ze napisales. Pozdrawiam i zycze milego dnia Pawel PS. Pisze z Niemiec i stad ten brak polskich znakow - przepraszam!
  13. pmroczko

    Volvo F88

    Seba - dobrze, że jedziesz dalej z robotą, nie martw się, złoty kolor wróci Może być, że Archi ma trochę racji, w końcu nie ma to jak ręcznie robione części. Ale uważam, że odpowiednie malowanie z zapuszczeniem szczelin pomiędzy piórami ciemniejszą farbą powinno umożliwić wykorzystanie żywicznych elementów z całym zadowoleniem. Musisz jednakże uważać na żywiczne elementy zawieszenia, bo są one wrażliwe na ciepło i pod jego wpływem zaczynają "płynąć". Nie chcielibyśmy, żeby gotowy model po kilku ciepłych dniach wyglądał jakby słoń go nadepnął. Osie do Macka które kupiłem, mimo, że toporne robiły wrażenie jedną rzeczą - producent podszedł do sprawy z pomysłem i w każdej osi zatopił stalowy pręt przez całą długość. Uważam, że powinieneś rozważyć coś podobnego. Albo odlewać wrażliwe części zawieszenie z metalu - ja kiedyś próbowałem, nie jest to aż takie trudne, tyle, że masa takich części jest trochę straszna. Tak czy inaczej życzę powodzenia w dalszych pracach i trzymam kciuki Paweł
  14. Witam! Wyjazdy do Niemiec cały czas mnie spowalniają, ale żebyście wiedzieli, że nie pękam, postanowiłem postawić następny update. Cały czas walczę z dachem kabiny, okazuje się że Italerka tutaj też znalazła coś do zbombania. Dachowy wywietrznik ma nieprawidłowy kształt i jest przesunięty za bardzo do tyłu. To już mam prawie poprawione. Skróciłem też środkowe światło-obrysówkę. Okazuje się, że te blachy, kierujące strumieniem powietrza to jedna część, złapana do dachu jedną śrubką, postanowiłem to pokazać w moim modelu. Złożony na szybko dach teraz wygląda tak: Od środka pracuję też nad podsufitką. Prysnąłem ją podkładem szpachlującym, prawie już nie ma śladów po zwężaniu tego detalu. Wyfrezowałem kratkę wlotową i zastąpiłem ten detal siatką miedzianą: Podkłąd szpachlujący też się przydał na sleeper - pierwsza warstwa ujawniła całą masę baboli, które jeszcze są do usuniecia: Cały czas dorabiam też drobniejsze detale: Od góry mamy na obrazku zbiornik wyrównawczy który będzie zamocowany na górze chłodnicy i dwa wahacze, które prowadzą tylne osie w taki sposób, żeby mosty się nie "obracały". Zamontuję je na ramie razem z tylnym zawieszeniem. A ja pozdrawiam serdecznie, czekam na komentarze i życzę miłego weekendu Paweł
  15. pmroczko

    1:72 M48A3 Vietnam

    Moses - na takie zamocowanie mam dokumentację! A reszta - jak wrażenia? Krzysiek - dzięki za miłe słowa, pozdrawiam Paweł
  16. pmroczko

    1:72 M48A3 Vietnam

    Witam! Ostatnio znalazłem się w ciężkiej sytuacji - zostałem zmuszony do przeprowadzki. Z związku z tym postanowiłem dokończyć ten projekt, żeby już go przeprowadzać "w całości". Oto co mi z tego wyszło. Ponieważ główne detale czołgu są już gotowe od dłuższego czasu, pozostało tylko uzupełnić to czym maszyna jest obwieszona - w Wietnamie było tego sporo. W ogniu walki zgubiłem jeden zapasowy odcinek gąsienicy, który normalnie by wisiał na wieży, więc postanowiłem że dorobię od razu dwa. Do tego celu wykorzystałem stare kawałki gąsienicy z modelu ESCI. Poza tym postanowiłem zrobić cztery kartony z żarciem - to zrobiłem z kawałków płyty polistyrenowej, sklejonej na odpowiednią grubość: Gąsienice jeszcze niepomalowane, kartony pokryte mieszanką Humbrola 62 i białej, żeby uzyskać coś zbliżonego do tektury. W tej skali (1:72) typowy dla Wietnamu karton z żarciem (zawierający 12 posiłków typu MCI - czyli Meal, Combat, Individual) powinien mieć wymiary około 2x4,5x7,5. W dalszej części prac pomalowałem gąsienice kolorem Humbrol 53 a potem je popigmentowałem, a na kartonach, przy pomocy czarnego Pentela starałem się wykonać coś w rodzaju nadruków. I w końcu zacząłem wrzucać cały ten stuff na czołg i w trakcie tej pracy cały czas przypominały mi się nowe detale. Oprócz skrzynek amunicyjnych dodałem też jeszcze jedną plandekę i jeszcze jeden worek (duffelbag) - z zestawu Legenda. Brakło kabla do reflektora - dorobiłem z drutu lutowniczego (cyny) o średnicy około 0,5 mm. Od razu pomyślałem też o zapasowym takim kabelku. Wtyczki są zrobione w ten sposób, że końcówki kabla są owinięte małymi kawałkami taśmy izolacyjnej. Na wieżyczce dowódcy powiesiłem też drut z czterema granatami dymnymi - przydatna rzecz, kiedy się wzywa wsparcie powietrzne. Całość jeszcze trochę przybrudziłem aerografem i teraz wygląda to tak: Nie za bardzo miałem czas robić lepsze zdjęcia, to się jeszcze zrobi, na razie (od 26.08.2011) model stoi na wystawie w sklepie modelarskim w Poznaniu przy ulicy Półwiejskiej, jakby ktoś chciał obejrzeć 1:1, a ja proszę o komentarze, dziękuję za uwagę i życzę miłego dnia Paweł
  17. pmroczko

    1:72 M48A3 Vietnam

    Cześć Krzysztof! Nie, załogi w zestawie nie ma, musiałem się za nią sporo nalatać. W końcu znalazłem coś zbliżonego w zestawie firmy Preiser, numer 72524 albo 72530. Co prawda przedstawia on załogę z roku ok. 2000, ale różnice są na tyle niewielkie, że da się to skorygować. Zresztą już o tym pisałem. Ten gość z mokrymi portkami, to z powodu tego, że czarna farba wyszła lekko błyszcząca - Humbrole czasem tak mają, jak się ich naprawdę dobrze nie rozmiesza. Na razie nie ma powodu do zmartwienia, i tak jeszcze trzeba będzie coś z lakierem bezbarwnym pokombinować. A ja dziękuję serdecznie za komentarz, pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  18. pmroczko

    1:72 M48A3 Vietnam

    Witam ponownie! Trochę czasu to trwało, ale w końcu mogę pokazać mały update. W końcu się zmotywowałem i pomalowałem załogę. A to było tak: Najpierw posklejałem ich "do kupy", poszpachlowałem połączenia i zrobiłem trochę przeróbek (poprawiłem hełmy na starsze i "podwinąłem" rękawy mundurów). Potem zabrałem się za malowanie - pomalowałem twarze i ręce na kolor piaskowy - o ile dobrze pamiętam był to 63 Humbrola i pozwoliłem mu solidnie wyschnąć (stąd te dwa miesiące ). Następnie zapuściłem "mięsko" brązowym washem, żeby zrobić cienie i zanim to całkiem wyschło przetarłem zmieszanym we własnym zakresie jasnym różowym. Efekt przedstawia poniższa fotografia: Potem pomalowałem resztę figurek czarnym matowym: Zanim ten kolor porządnie wysechł (po jakichś 45 minutach) przetarłem mundury sporą ilością Humbrola 116, a potem do tego koloru domieszałem trochę żółtego i tym lekko przetarłem mundury po wierzchu: Na koniec jeszcze pomalowałem hełmy, buty i kabury pistoletów z pasami i załoga teraz wygląda tak: Co wy na to? Mam nadzieję, że się podobało, czekam na komentarze i pozdrawiam Paweł
  19. pmroczko

    Kenworth W900

    Bez dokładnego przyglądanie się, powiedziałbym, że niektóre Peterbilty, Kenworthy i Freightlinery są w miarę OK. Mam pewne wątpliwości co do Western Stara, a jeszcze większe co do Forda 9000. Na sto procent mogę powiedzieć, że Superliner jest drastycznie i spektakularnie zbombany - ale czego się spodziewać po modelu gdzie na pudełku ani na samym modelu nie ma !żadnego! nawiązania do oryginalnego producenta samochodu? To tyle, jeśli chodzi o amerykańce. Jeśli chodzi o "australijcziken" to nie wiem czy w ogóle można zbudować coś w miarę poprawnego z jakiegokolwiek zestawu. ale na pewno wielu ludzi próbuje, patrząc po asortymencie "australijskim" KFS. Ale dobry model można zbudować prawie z niczego - podstawą jest jak najlepsze poznanie oryginału. Polecam to uwadze wszystkich modelarzy i pozdrawiam serdecznie Paweł
  20. Miałem kiedyś inny model z tej firmy (T-90), i na tej podstawie odpowiem: Oczywiście, że mocno hałasuje, na tym w końcu polega cała zabawa, prawda? A zabawy jest co niemiara, czołg jeździ dość żwawo i z zapałem pokonuje różne "przeszkody terenowe". Model jest perfekcyjny, żeby na nim poćwiczyć wielokolorowe malowanie. Powodzenia w budowie, pozdrawiam Paweł
  21. pmroczko

    Kenworth W900

    Witam! Marak - okazuje się, że zrobić dobry model ciężarówki amerykańskiego producenta wcale nie jest tak prosto. Do tego dochodzi jeszcze fakt, że australijskie ciężarówki to już zupełnie inna bajka. Ja się trochę zająłem Mackami, kolega copycat nawet był tak miły i zamieścił link do mojego wątku z budowy (bardzo dziękuję za komplement, copycat!). Niestety trzeba powiedzieć że firma Italeri, a w ślad za nią firma Revell, która czasem wydaje te same modele w swoich pudełkach, traktują ludzi z lekceważeniem i wychodzą z założenia, że ludzie kupią wszystko i dopóki to ma 10 opon i masę chromu, większość będzie zadowolona - bo kto tu w okolicy widział amerykańską, a już zwłaszcza australijską ciężarówkę? I okazuje się, że w wiekszości mają rację, niestety. Nie znam dobrze zestawu Revella, ale już patrząc na zdjęcia które zamieściłeś (bardzo ładne), widać że mamy tu do czynienia z niezgodnościami. Te dwa samochody (W900 i T900) nie bez powodu różnią się oznaczeniem. Zwróć uwagę, jak w australijskiej maszynie maska silnika unosi się stopniowo do góry. W amerykańskim W900 (i założę się, że w modelu też) maska jest prawie dokładnie pozioma. To tylko początki kłopotów. Oczywiście jest taka firma jak KFS, gdzie możesz kupić żywiczną maskę, kabinę i nawet chyba sleeper taki jak na zdjęciu, ale nie wiem czy to jest to o co Ci chodzi. Ja bym proponował znaleźć zbiór fotografii jakiegoś amerykańskiego W900 i spróbować go odwzorować korzystając z części z zestawu. Moim zdaniem ma to największe szanse na powodzenie. Jeśli chodzi o Twoje dalsze zakolejkowane modele, to niestety wygląda na to, że też nie będzie lekko. Jeśli chodzi o Superlinera, to odsyłam do mojego wątku, tam jest dużo na ten temat. Krótko mówiąc ten zestaw to jedno z największych nieporozumień jakie zdarzyły się firmie Italeri. Ale ludzie i tak to chętnie kupują . Z tym drugim modelem też trzeba uważać - słyszałem że w tym Fordzie też jest podwozie od Freightlinera. Możesz to łatwo sprawdzić - jeśli w obu zestawach masz takie same podłużnice ramy i tylne zawieszenie to poprawność tego Forda staje pod dużym znakiem zapytania... Ale oczywiście nikt nie broni skleić tych obu maszyn czysto "z pudełka" i będą łądnie wyglądały na półce. Tak czy inaczej życzę powodzenia i radości z budowy i pozdrawiam Paweł
  22. Buldog wygląda coraz lepiej! Pozdrawiam Paweł
  23. Cześć! Długo nie pisałem - dobrze to wszystko wygląda. Mnie osobiście pomysł z żółtymi drzwiami się podoba, można by spróbować. Inna opcja to żółte błotniki - malowanie błotników na inny kolor to w Stanach kiedyś często występowało (sądząc po zdjęciach). Weź przed ostatecznym malowaniem jeszcze wszystko dopasuj do siebie, żeby potem nie było, że gdzieś coś nie pasuje, a ty już masz wszystko pomalowane. Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia w dalszej budowie Paweł
  24. Cześć! Jesli to się dobrze obrabia, to niema co zmieniać. Trzeba tylko uważać na ten pył - i to dotyczy także wszystkich części żywicznych. Zasada jest taka, że do tych części nie używamy narzędzi elektrycznych (frezarki itp.), a szlifowanie prowadzimy na mokro - wtedy pył sobie popłynie do kanalizacji, a tam już nie jest taki groźny. Jeśli ten materiał działa, to nic tylko używać. Pozdrawiam i powodzenia Paweł
  25. Cześć! Czy dobrze widzę, że ramę robiłeś z laminatu na włóknie szklanym? Taka rama na pewno będzie bardzo mocna, ale czym to szpachlować? Przede wszystkim uważaj na pył, który powstaje przy szlifowaniu tego, podobno jest silnie rakotwórczy. Ze względu na te dwa powody (szpachlowanie + pył) ja bym wybrał polistyren jako materiał. Ale to ja... Życzę powodzenia w dalszych pracach i pozdrawiam Paweł
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.