Skocz do zawartości

pmroczko

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    3 897
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    11

Zawartość dodana przez pmroczko

  1. @bulik58- nie, czemu? To wszystko w interesie dochodzenia do prawdy.
  2. Pewnie znowu ktoś mnie poprawi, ale wydaje mi się, że jak oni rozstawiają się do strzelania, to stawiają sobie dookoła trochę min ppanc, żeby niemieckie czołgi nie mogły tak po prostu przejechać przez ich pozycję.
  3. Dzień dobry! Bardzo dziękuję za komentarze! @tommyk - jak tak piszesz to rodzi się pytanie: A zdarzają Ci się jeszcze szybkie projekty? Bo mnie tylko wtedy, kiedy zaliczymy do takich takie 2-miesięczne... @Poland_aviation - tak sobie myślałem o Twoim komentarzu i kupiłem sobie F-5C. Przy F-111, w tym samym (podobnym) kamuflażu, będzie wyglądał jak młodszy brat! A ja w końcu wziąłem się za malowanie. Tak to wyglądało na początku: Zamiast silników fachowy trzymak zbudowany z dwóch ołówków, folii bombelkowej i taśmy maskującej. Do malowania wziąłem pomarańczowe Hataki - bardzo dobrze się to kładzie, jestem wielkim fanem. Pierwszy kolor (tan - C012) nałożyłem jeszcze przy zdjętych skrzydłach, potem wszystko na sucho poskładałem, żeby granice kolorów się zgadzały. Plamy zamaskowane patafixem i taśmą maskującą: Na to poszły dark green (C016) i medium green (C021). Po zdjęciu maskowania znowu wszystko rozłożyłem: W formie rozłożonej znowu łatwiej będzie położyć ostatni kolor - czarny na dolnych powierzchniach. Kilka miejsc jest problematycznych, ale ogólnie jestem dość zadowolony z wyniku. Zwłaszcza dobrze wyszła różnica kolorów pomiędzy odcieniami zielonego. Także teraz zrobię kilka poprawek a potem zamaskuję i położę czarny. Dziękuję za uwagę, pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  4. Cześć! Nieźle ten Szerman idzie! Jeśli chodzi o belkę, to pewnie tylko załoga na pewno wie po co ona była (a może i nawet on i też nie). Ale warto pamiętać, że belka drewna to historycznie najstarszy element wyposażenia czołgu (był już na pierwszych tankach z I WWŚ), używany do wykopywania się z błota. Zwykle na szerokość gąsienic i mocowany w poprzek wozu, ale może chopakom się nie chciało piłować? W tej sytuacji drugiej belki z drugiej strony równie dobrze mogło nie być. Pozdrawiam! Paweł
  5. Firma Mirage by się tu nie zgodziła!
  6. Ostatnie zdjęcie - ma siłowniki od hamulców, tego detalu mi najbardziej w ICM-owskim ZiLe brakowało. Pamiętam jak robiłem mojego i patrzyłem na instrukcję do Bronco to myślałem sobie - Bronco jest tak szczegółowy, że składanie go powoli zaczyna to wyglądać jak praca na pełen etat a nie hobby...
  7. Ja mam taką metodę, że zaczynam od odcięcia modelu z podporami przy samej podstawie. Używam do tego jubilerskiej piłki włośnicowej. Potem odcinam poszczególne podpory przy pomocy cążek takich jak do wycinania części z ramek, tylko ostrych, z wąsko zakończonymi końcówkami, albo korzystając ze skalpela. A szpachlowanie - to już jak na modelu, w zależności od ubytku. Surfacer, super glue, albo szpachlówka dwuskładnikowa jak już się robi naprawdę grubo: Na tej powierzchni były wszystkie podpory i wyglądała jak oskubany kurczak - a poza tym była duża i płaska, więc szpachlówka dwuskładnikowa sprawdziła się tu doskonale. Pozdrawiam! Paweł
  8. Dzień dobry! Następny update - ładunek bomb kasetowych. 16szt. plus jedna rezerwowa. Projekt mój, drukowane były przez Przemka i można też je dostać na jego stronie: https://emp3d.eu/pl/p/Bomby-kasetowe-Suu-30-2-sztuki-172/3288 Tak samo narysowałem sobie do nich kalkomanie. Wygląda to tak: Mam do tego kupione belki Reskita BRU-3A i teraz będę wieszał bombeczki na tych belkach - po cztery. Dziękuję za uwagę i pozdrawiam! Paweł
  9. I to jest Dragon, tak?
  10. To ja też napiszę - jakiś czas temu opracowałem konwersję do ciężarówek Rodziny M35 z wariantu A2 (napędzanego silnikiem Diesla - taki wariant jest w zestawach firmy AFV Club) do wariantu napędzanego silnikiem benzynowym: Błotniki są wydrukowane razem i można je przykleić do ramy "w jednym kawałku" a potem wycina się podpórki pomocnicze w miejscach zaznaczonych na czerwono na zdjęciu poniżej i wtedy jest miejsce na zamontowanie makiety spodu silnika benzynowego: Pozdrawiam i życzę miłego dnia! Paweł
  11. Ja kiedyś nabrałem ochoty na żaglowiec. Zwierzyłem się koledze modelarzowi, że chcę kupić sobie zestaw (drewniany), a on mi powiedział - ja mam akurat do wydania, bo teść zaczął budować i zmarł, więc możesz go dostać. Ni o dostałem zestaw od "artysty w latrynie" (Artesania Latina - nie polecam tej firmy!). Ś.p. teściu zrobił dobrą robotę przy klejeniu szkieletu ze sklejki i pokładu zagiętego w dwóch płaszczyznach, ale klejąc deskowanie dna niestety zepsuł sprawę. Musiałem zdjąć to deskowanie, wyciąć sobie nowe listewki i zacząć od nowa - było to bardzo ciekawe zajęcie. Budowa zajęła mi chyba trzy albo cztery lata (budowałem tylko w weekendy i w wakacje), za to kadłub był dobrze wysezonowany Model jest w skali 1:50, więc dużo detali można było odwzorować. Inna sprawa, że plany dostarczone z zestawem obrażały ludzką inteligencję, a wiele części trzeba było wywalić i zrobić od podstaw. Także musiałem zrobić sporo riserczu i nauczyć się nowych umiejętności (np. owijania lin, obszywania żagli). Za to wykonany model jest wyjątkowy w mojej kolekcji - ani jednej plastikowej części! Morał jest taki, że polecam spróbować (drewniany albo kartonowy - różnica jest wbrew pozorom niewielka, bo najwięcej roboty to i tak liny i żagle) . Jak zbudujesz jeden, to pokusa stworzenia kolekcji powinna zelżeć . A jak weźmiesz skalę typu 1:50 albo 1:100 to bez problemu powinno Ci się udać znaleźć drugi i trzeci model w tej samej skali. W mojej ocenie modele żaglowców w skalach mniejszych niż 1:100 to już szaleństwo - wszystko się robi za małe i trzeba upraszczać i rezygnować z całej masy detali. Tak samo jednostki mające więcej niż trzy maszty i więcej niż jedno piętro żagli - plątanina lin, które tam są może przyprawić o chorobę. W świetle tego jak weźmiesz sobie model żaglowca z lidla (czasem się trafiają) to albo się rozchorujesz, albo spędzisz lata próbując poprawić 50-letni plastik. Przy okazji polecam ten wątek: https://forum.finescale.com/t/the-latest-distractions/258446 Jego autor przez pewien czas był bezdomny i budował drewniane okręty mieszkając w samochodzie... A to wynik mojej pracy (jeszcze przed skończeniem): Życzę powodzenia z projektami i pozdrawiam Paweł
  12. Cześć! Nie, żebym nałogowo żaglowce kleił, ale mam kilka uwag: - jest jeszcze jedna opcja - żaglowce kartonowe. Wydawnictwo Shipyard kiedyś bardzo ładne modele robiło, głównie w skali 1:72. Warto sprawdzić, bo były świetnie opracowane: https://modelnet.pl/shipyard-2/ - dokumentacja - przy budowie modeli żaglowców często problem jest taki, że kiedy te starsze z nich pływały, to fotografia jeszcze nie była wynaleziona - więc dokumentacja to głównie obrazy, ryciny z podręczników i opisy literackie... Czasem bardzo trudno coś z tego wywnioskować - więc przy budowie modelu warto się kierować dostępnością dokumentacji, np. rysunków wykonanych przez archeologów i innych entuzjastów. Niestety, nigdy się nie wie czy taki model żaglowca jest rzeczywiście prawidłowy i dokładny... Życzę powodzenia i pozdrawiam Paweł
  13. Ładna kolekcja! Gratulacje!
  14. Dzień dobry! Zbudowałem w końcu radio. Dla ozdoby kilka granatów dymnych z napisami od Peddinghouse (już je miałem od czasów jak budowałem spychacz). Wyszło tak: Dziękuję za uwagę, pozdrawiam i życzę miłego dnia! Paweł
  15. To ja proponuję tak: Kupić, a lepiej wziąć ze złomu kawał grubego przewodu - takiego jak kable rozruchowe, przewód do akumulatora itp. - składającego się z dużej ilości cienkich drucików. Uciąć na długość równą wysokości drzewa - plus ewentualnie niewielki naddatek. W dolnej-środkowej części (pień) wszystkie druciki skręcić razem. W miejscu gdzie odchodzi pierwsza gałąź oddzielić "odpowiednią" ilość drucików i skręcić osobno. Resztę drutów pnia skręcić razem ze sobą na długości takiej jak do miejsca, gdzie odchodzi następna gałąź. I tak do samego szczytu - skręcamy i rozdzielamy, pojedyncze druciki mają stanowić najcieńsze gałęzie. Od dołu można spróbować w ten sposób zaznaczyć korzenie. Podczas kształtowania najlepiej patrzyć na prawdziwe drzewo albo na odpowiednie zdjęcie - to dosyć ważne. Po ukształtowaniu i przycięciu całość posmarować masą szpachlową albo zalać cyjanoakrylem. Po wyschnięciu pomalować na kolor kory. Gałęzie okleić liśćmi (na wikol) - można pomyśleć np. nad herbatą albo innymi drobinami, ważny odpowiedni kolor (pomalować). W ten sposób z Dzieciorem robiliśmy całkiem dobre drzewa na prace technikę. Życzę powodzenia i pozdrawiam Paweł
  16. Dlaczego nie Duszek? Nie ma tyle silników co "Zjawa". Oryginał (AC-47) nazywał sie "Spooky".
  17. Po naszemu to będzie M28 Duszek A może nazwijmy go Dusiciel?
  18. Ciekawy temat! Wiadomo już w jakim malowaniu będzie? Życzę powodzenia w budowie i pozdrawiam Paweł
  19. Dzień dobry! Dzięki za komentarze, Panowie! Kalki znalazłem u siebie w zapasie - jeden "listek" z Bravo 6 i stary zestaw z Verlindena. Próbowałem te z Verlindena położyć - a mają pewnie ze 30 lat. Na początku były sztywne jak z blachy, ale walnąłem je octanem butylu i bardzo ładnie się położyły. Niestety na zdjęciu się to nie znalazło... Tu mam taką fotę pana porucznika i pana sierżanta: Jeszcze podczas focenia zupełnie przypadkowo mi taka fota wyszła: Za kabiną zrobiłem M16 na uchwycie pod plandeką: Pracuję też nad radiem, przez które pan sierżant będzie gadał: Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  20. Tu bym się nie zgodził - zwłaszcza jeżeli robi się wnętrze, silnik czy inne bebechy, albo jakąś dioramę typu obsługa. Np. w amerykańskich TMach są czasem dosłownie gotowe pomysły na dioramę. Albo można się dowiedzieć gdzie jest wlew paliwa, żeby postawić obok niego kolesia z kanistrem - czy coś w tym stylu. Zgodzę się, że wizyta w muzeum czy walk around może być bardziej pożyteczna, ale nie skreślałbym oryginalnych papierów dla kogoś kto naprawdę lubi wnikać w detale.
  21. Cześć! Ładnie wyszło, ale wydaje mi się, że brudzenie nie jest przekonywające. Ta góra jest jakaś taka czysta... Odnoszę wrażenie, że próbowałeś to zrobić tak, że najpierw pomalowałeś swój wóz "na czysto", a na to próbowałeś nałożyć brud. Proponuję rozważyć inne podejście - pomalować najpierw model "w kolorze brudu" - przynajmniej jego dolną połowę - a dopiero na tym namalować "czyste miejsca" - w ten sposób można osiągnąć dobre wyniki stosunkowo niewielkim nakładem pracy. Gratuluję modelu i pozdrawiam! Paweł
  22. Ale super! Podwórko mojej byłej dokładnie tak wyglądało! Może tylko z tą różnicą, że stodoła miała jedną bramę a za to pod ścianą się więcej śmieci i krzaków mieściło Jest to piękna praca, gratuluję!
  23. O to mi chodziło - odnoszę wrażenie, że podstawówkę już skończyłeś jakiś czas temu i od tego czasu zbudowałeś więcej niż 1-2 modele - w związku z tym jeżeli pojawi się jakiś problem czy też wyzwanie, to będziesz potrafił je rozwiązać. Może nie od razu, ale dosyć szybko. Życzę powodzenia! (i pokaż foty co wychodzi) Pozdrawiam! Paweł
  24. Dziwne pytanie... Jakbyś nie chciał tego robić to byś nawet nie pytał chyba... A jak chcesz to robić - to rób! I nie rozumiem tego strachu przed błyszczącymi lakierami? Wszystko jest dla ludzi. A jeszcze - tak jak Piotr napisał - w tym szczególnym przypadku mamy tu naturalny metal, czyli maluje się dokładnie tak samo jak jakiś starfajter czy inny mustang. Do tego - wtopić zawsze można, nigdy się nie wie. Ale z odrobiną doświadczenia zwykle można też to naprawić. To życzę powodzenia w budowie i pozdrawiam Paweł
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.