Skocz do zawartości

pmroczko

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    3 848
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    11

Zawartość dodana przez pmroczko

  1. Cześć! Ciekawa jest ta bombeczka na pierwszym planie - to GBU-28, opracowana w zaledwie dwa tygodnie a za kadłub bomby posłużyły lufy wycofywanych z użycia haubic M110. Służyła do rozwalania zakopanych głęboko pod ziemią bunkrów. Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  2. Dzień dobry! Wkleiłem kokpit - skutecznie zasłonięty figurkami i biorę się za szpachlowanie i gładzenie kadłuba. Dwie foty na teraz: Wygląda na to, że tu już dużo klejenia nie zostało - niedługo maszyna powinna być gotowa do malowania. Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  3. Update! Ze dwa tygodnie temu napisałem do Revella o cztery wyrzutnie rakiet (w zestawie są tylko 2) - i wyraźnie napisałem, że potrzebuję je do konwersji (czyli na pewno nie jest to gwarancja). Dostałem automatyczną zwrotkę (Mail dotarł, rzeźbimy) i potem długo, długo nic... Myślę: wyślą mnie na drzewo... A tu wczoraj awizo (nie wiedziałem co) a dziś na poczcie okazuje się paczka od Revella z czterema wyrzutniami, w prezencie od firmy! To się nazywa obsługa klienta! Revell - Herzlich vielen Dank! Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  4. Dawno temu pisałem do nich jeszcze papierowy list (!), potem maila, tak jak mówisz, a ostatnio korzystałem z tego formularza: Spare parts service – Revell GmbH (revell-service.de) Dwa razy w krótkim, kilkudniowym odstępie i dwa razy dostałem części za darmo. Faktem jest, że napisałem, że części w zestawie były uszkodzone, w związku z czym firma postanowiła potraktować moje zgłoszenia jako zgłoszenia gwarancyjne. Nie wymagali jednak żadnych paragonów, zdjęć ani nic podobnego. Możliwe, że kluczowe jest to, żeby napisać jakiś składny, poprawny językowo tekst/uzasadnienie. Pozdrawiam i życzę powodzenia Paweł
  5. Ten czołg jest dla mnie ważny - był w książeczce na której uczyłem się czytać (Samochody od A do Z)... I po zrobieniu mojego modelu przeczytałem na amerykańskim forum, że wspomniani Szwedzi na początku lat 90-tych szykowali się do kolejnej modyfikacji tych maszyn, ale mieli okazję zrobić próbne strzelanie z T-72... No i pocisk wystrzelony z T-72 podobno zatrzymał się na autoloaderze działa... Czyli w okolicy tych doczepianych kontenerów z tyłu... No i Szwedzi kupili Leopardy 2... A model wychodzi pięknie - podziwiam ogrom pracy włożony w tę maszynę i życzę powodzenia na finiszu, pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  6. Ja dwa tygodnie temu dostałem od Revella dwie dostawy części zamiennych do mojej M109-ki - za darmo.
  7. A nie lepiej napisać do Revella po części? Przysyłąją za darmo.
  8. Dzięki Tomek - już myślałem, że nikt nie napisze... Jakbyś potrzebował w skali 1:72 karabiny maszynowe, albo bańki z bezyną to mam odpowiednie wydruki 3D... Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  9. cloner16 - niemiecki sprzęt z Drugiej Wojny to nie moja bajka... Zawsze mi się wydawało, że jak Hans z Helmutem gdzieś kiedyś coś pospawali to przynajmniej dwa modele tego w 1:35 są. Tyle, że może nie w sklepach, a na pewno nie we wszystkich sklepach. Spróbuj w sieci poszukać, to na pewno dostaniesz niemieckie sprzęty zrobione tak, że Tamiya może się schować - przynajmniej co do dokładności. Jeżeli chcesz coś na szybko skleić i pomalować to może Tamiya jest całkiem dobrym wyborem. To ja życzę powodzenia w budowie i pozdrawiam Paweł
  10. Cześć! Książka wygląda na bardzo ciekawą. Wygląda na to, że o Jaku -24 można też napisać coś dobrego Gerd - to nie takie proste, Chinook (przy okazji - CH-47) i jego mniejszy starszy brat CH-46 to maszyny z turbinami gazowymi, a Jak był o wiele (czyli o kilka lat - tak szybko to wtedy szlo) wcześniejszy i miał silniki tłokowe. Amerykański CH-21 Shawnee też miał silnik tłokowy, ale jeden.
  11. Rozumiem Cię, też czasem tak mam - na szczęście nie przez cały czas. Pozdrawiam serdecznie! Paweł
  12. Cześć! Dzięki za foty. Ja próbowałem się wzorować na czymś takim: - stąd domieszka zielonego u mnie... Widać muszę to trochę rozjaśnić w stronę żółtego. Pozdrawiam i życzę miłego dnia! Paweł
  13. Drogi Jendrass1 - proszę nie bądź taki delikatny! Każdy dodatkowy kwit to dla nas zysk, tyle że teraz trzeba zwalczać ten wewnętrzny przymus, żeby znowu od podstaw ten detal rysować ZNOWU... Bardzo dziękuje za pomoc i serdecznie pozdrawiam Paweł
  14. Oj tam od razu rwąc :-):-):-)
  15. Dzień dobry! Bardzo dziękuję za komentarze. Co ciekawe - w jednym z najstarszych sklepów modelarskich w Poznaniu, w "Panterze" gdzieś w ciemnym kącie udało się odnaleźć dla mnie omszałą butelkę 2024 Testorsa - więc wygląda, że będzie czym tę Cobrę pomalować. A ja przygotowałem kadłub do zamknięcia - zrobiłem dźwignie skoku ogólnego, wkleiłem przekładnię główną i imitację turbiny. Pomalowałem obszary które mogą być widoczne z zewnątrz własną mieszanką "Zinc Chromate". Wywierciłem otwory pod dodatkowe "chrapy" na wlotach powietrza i za chwilę sklejam połówki kadłuba. Żebym tylko nie zapomniał włożyć do środka tulejki umożliwiającej obracanie śmigła ogonowego... Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  16. No właśnie Pan Andrzej prawie że na każdym kroku podkreśla swoją walkę o to, żeby modelarstwo plastikowe było częścią modelarstwa, a nie zabawą dla małych dzieci. Do dziś mamy do czynienia z takim traktowaniem naszej działalności - z jednej strony niektóre modele to dzieła sztuki gdzieś z pogranicza rzeźby i malarstwa. Potem mamy działalność modelarską przez duże M - która ma na celu rozwój młodych i nie tylko młodych ludzi, rozwijanie wiedzy, umiejętności i rozwijanie charakteru. No i mamy też (chociaż w sumie coraz mniej) typową zabawę, gdzie na szybko skleja się kadłub, skrzydła, wkłada do środka petardę, podpala i spuszcza z balkonu :-). Wielu ludzi spoza że tak powiem środowiska zetknęło się tylko z tą ostatnią postacią działalności modelarskiej i traktują nas wszystkich odpowiednio do tego. Kiedyś oddawałem osocze - leży się ponad godzinę na separatorze - no i w naturalny sposób wdałem się w rozmowę z lekarką. Mówię jej, że w wolnej chwili buduję modele - a ona mi tak: Ja tego w ogóle nie rozumiem, dla mnie to strata czasu i bezsens. I weź sobie tu pogadaj. I można by powiedzieć: po co nam być "poważnym" hobby? Każdy robi swoje i dobrze, prawda? Za "Komuny" jednak bez oficjalnego "błogosławieństwa" nie było nic, Plastyk Pruszków pewnie robił by mydelnice i deski klozetowe zamiast "bezużytecznych" Łosiów i Czapl. A i dzisiaj jak ktoś ma pecha to może mu się przyda argument czy dwa, żeby przekonać bliskich, że warto dać mu chwilę czasu na "dłubanie". Na szczęście świat jest na tak i z zagranicy coraz lepsze modele przyjeżdżają, a i nasi też mają coś do powiedzenia. I tym optymistycznym akcentem kończę - pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  17. Cześć! To trochę tak jak w motoryzacji - postęp idzie od wyścigów. Większość ludzi kupujących samochód chce się po prostu dostać z punktu A do punktu B, ale coraz to nowsze rozwiązania konstrukcyjne często pochodziły z wyścigów - czyli od nagrodziarzy! Ja też nie lubię konkursów i tego ciśnienia - ale przeważnie ludzie z takim wewnętrznym ciśnieniem i jasno postawionym celem przecierają szlaki którymi później podąża "mainstream" - albo inaczej, zapewniają darmową promocję, pod którą potem mogą się podpiąć producenci modeli. Np. jeden z drugim chcą zaszpanować na zawodach i zrobią wnęki podwozia. Gazeta napisze - zaszokował komisje dokładnością i odwzorowanymi wnękami podwozia! No i wtedy już producent zestawu może w swoim najnowszym wypuście zrobić coś podobnego prosto z pudła i na opakowaniu tylko dodaje mały napis - odwzorowane wnęki podwozia - i towar się sprzedaje, i za chwilę jest to już standard. Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  18. Teraz... Jak już jest w 3D narysowane
  19. Cześć! Tak piszesz, jakby był jakiś wybór - a jak wtedy te Matchboxy rzucili, to ustawiały sie kolejki o mało nie wychodzące na ulicę Święty Marcin, brało sie pierwszy z brzegu model który rodzice zechcieli sfinansować i potem szybko uciekało, żeby nikt sie nie rozmyślił! Dzisiaj mamy ten luksus, że możemy wybrzydzać...
  20. Cześć! To dosyć ważny model dla mnie... W Poznaniu gdzieś chyba w 1990 albo 91 roku w Składnicy Harcerskiej po raz pierwszy w moim życiu pojawiły się modele Matchboxa - i to był pierwszy którego rodzice mi kupili! Więc można powiedzieć, że to mój pierwszy "zachodni" model - wcześniej miałem tylko "Plastyki", "Plasticarty" i modele z Sojuza. Te szwedzkie kalkomanie, jakbym dobrze poszukał, to bym pewnie jeszcze znalazł! Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  21. Dzień dobry! Bardzo dziękuję za komentarze! Robertas - jak najbardziej, mam to na uwadze. Znalazłem, że można by tu użyć farby Hataka 067, ale czy miałbyś jakieś inne propozycje jakiej farby można by użyć żeby oddać ten odcień? Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  22. Dzień dobry! Biorę się za ten model z Hasegawy: Postanowiłem go wykonać w jednokolorowym malowaniu US Army, jako weterana z Wietnamu po przeróbkach: (Nie, mój nie będzie miał "szczęki") Sam model ma bardzo ładną powierzchnię, ale widać już trochę że nie jest to najnowszy wypust, zwyczajowo kabina załogi jest bardzo prosta... Mam zamiar ten model potraktować dosyć ulgowo, ale dźwignie skoku ogólnego po prostu muszę uzupełnić. Nie mogę też pozwolić na ziejącą dziurę pod nogami strzelca. Na razie mam tyle: Dziekuję za uwagę, pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  23. Dzień dobry! No i to by był już koniec mojej relacji - zaledwie po dwóch latach maszyna już skończona: Dziękuję za uwagę, pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  24. Cześć! Czasem to mam wrażenie, i to nie tylko w modelarstwie, że ludzie którzy uciekają w fantazję to czasem im się po prostu nie chce, bo gdyby dobrze poszperali, to rzeczywistość jest czasem bardziej niesamowita od ich wymysłów. Np. u mnie w rodzinie miała miejsce historia która brzmi jakby ją jakiś profesjonalny autor telenoweli napisał... Tak samo ten Kondensator wygląda jakby ktoś na prochach go narysował - a zimna wojna zna jeszcze bardziej odjechane maszyny... Ale world of tanks jest nieubłagane, dzieci programistów też chcą jeść a każdy czołg się w końcu kiedyś znudzi, więc trzeba ciągle wymyślać nowe! Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  25. Cześć! Tak patrzę i rodzą się dwa pytania: Jak i po co? Ciężko porównywać ten wóz ze zdjęcia z wieżą jak kiosk ruchu z "żółwikiem" ISa. Amerykanie 70 lat próbowali w czołgu automat ładowania zamontować a w Abramsach do dziś jest to z ręki robione. No i kwestia po co? Co miało by dać to drugie działo? Może drugi strzał zaraz po pierwszym, przy założeniu, że jeździmy z dwoma załadowanymi rurami, ale czy mamy wtedy pewność, że mamy dobrze dobrany pocisk do celu który się trafi? Zdecydowanie działo które można szybko i sprawnie załadować lepiej by tu zadziałało - tak jak w T-55! Pozdrawiam Paweł
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.