-
Liczba zawartości
3 848 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
11
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez pmroczko
-
Xmen - ja bym się nie zgodził, że modelu nie ma - bo rendery pokazują przecież model, tyle że na razie (miejmy nadzieję) cyfrowy. W tym sensie ta dyskusja może być pożyteczna, gdyby jeszcze był czas to zmienić. Intensywność tej dyskusji pokazuje, że jest zainteresowanie tematem, to już dobry znak. Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
-
Cześć! Bardzo ładnie wyszedł. Te białe fragmenty robią wrażenie, najbardziej mi się podoba, jak linie podziałów na nich zaznaczyłeś - widzę tu talent! Na zielonym też bardzo ładnie. Co mi się mniej podoba to szkło, które wygląda jakoś tak mało przezroczyście - pociągnąłeś je matem? Na białym pasku z przodu też farba jakby trochę podciekła... Niezależnie od tego jest się już czym pochwalić - dziękuję, ze się podzieliłeś zdjęciami i życzę powodzenia w następnych projektach, pozdrawiam Paweł
-
Cześć! Ale dyskusja tu wynikła... Aż nie wiem od czego zacząć... To może krótko - to zdjęcie jest mocne: Jeżeli ten panel tak się otwiera, to nie ma innej opcji jak tylko taka, że wzdłuż zawiasu jego krawędź musi być prosta (plus ten mały łuczek z przodu). Ciekawe by było wiedzieć, co się stało, że w modelu jest inaczej. Jednak koniec końców, gdyby to był jedyny problem z tym modelem to było by całkiem nieźle, prawda? Gorzej, gdyby to był objaw jakiegoś głębiej leżącego błędu (np. błędny jeden z przekrojów kadłuba). Nadal większość potencjalnych nabywców tego modelu będzie miała problemy, żeby to stwierdzić samodzielnie... Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
-
Cześć! Ciekawe, że wracasz do tematu po takim czasie... Czy mógłbyś może napisać jakie ty z kolei miałbyś pytania albo uwagi? Mnie chodziło o to: To właśnie GBU-28. Ta długa rurowa sekcja w środku była na początku robiona z wycofanej z użytku lufy od haubicy. Jeszcze na szybko znalazłem taki obrazek: Warto dodać, że niebieski pasek oznacza bombę ćwiczebną. O haubicach można więcej przeczytać tu: https://en.wikipedia.org/wiki/GBU-28 Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
-
M59 155mm Long Tom AFV, M4 High Speed Tractor HB, 1:35
pmroczko odpowiedział Lipstein → na temat → [M]Warsztat
Cześć! Proponuję, poza analizą zdjęć, poszukać instrukcji do tego działa (TM - Technical Manual) - w niektórych instrukcjach narzędzia są dosyć dokładnie opisane. No a ten rammer będzie dosyć długi, bo nie tylko musi wejść spory kawałek w głąb zamka, ale jeszcze musi być miejsce, żeby w kilka osób go chwycić (TM powie też ile osób w tym uczestniczy)- 53 odpowiedzi
-
- m 4 speed tractor
- long tom
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
M59 155mm Long Tom AFV, M4 High Speed Tractor HB, 1:35
pmroczko odpowiedział Lipstein → na temat → [M]Warsztat
Cześć! Jeszcze zwróć uwagę, że rozładunek pocisków zwykle polega na rzucaniu ich bezpośrednio na glebę z paki - bez zapalnika i tak nie wybuchną a kto by ryzykował uszkodzenie pleców przy odbieraniu tego, one są naprawdę ciężkie... Pozdrawiam Paweł- 53 odpowiedzi
-
- m 4 speed tractor
- long tom
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
M59 155mm Long Tom AFV, M4 High Speed Tractor HB, 1:35
pmroczko odpowiedział Lipstein → na temat → [M]Warsztat
Z tego co widzę, mamy tu do czynienia z przyrządem, który po angielsku nazywa się "rammer" - potrzebny jest do tego, żeby po wprowadzeniu pocisku do lufy wsunąć go do samego końca na swoje miejsce, kiedy pierścienie prowadzące zetkną się z gwintowaniem lufy. Potem drugi raz jest on potrzebny, żeby włożyć ładunek miotający na tyle daleko, żeby dało się zamknąć zamek. Także różnica polega na tym, że wycior używa się od strony wylotu lufy i jest on zakończony szczotką albo czymś w rodzaju gąbki z wodą, a "rammer" jest używany od strony zamka i jest zakończony płasko, do popychania/przybijania pocisku i ładunku miotającego. Pozdrawiam Paweł- 53 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- m 4 speed tractor
- long tom
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
pmroczko odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Pamiętam, czytałem ten artykuł zaraz po tym jak się ukazał... Byłem pod wrażeniem długości listy (zresztą strasznie mało czytelnej). Nie wiem, czy słabo patrzyłem, ale chyba nie widziałem tu modelu Buccaneera - a taki model mi pod koniec lat 80-tych z Moskwy przywiozła, strasznie byłem podjarany jego wymiarami i ilością części, a długo nie wiedziałem co to za maszyna (oczywiście podpisane to było "myśliwiec szturmowy" czy jakoś tak). -
Cześć! Gdyby mój dziadziuś żył, to bym mu ten model zrobił w prezencie - dziadek w czasie wojny był robotnikiem przymusowym u bauera w okolicach Magdeburga i często wspominał swoją pracę z Lanz-Bulldogiem. Jak byłem mały często nam to opowiadał przed snem. A z tym traktorem było tak: Miał on silnik jednocylindrowy o pojemności w zależności od modelu 4,7L albo 10,3 L. Dziadek wspominał, ze w celu odpalenia go należało palnikiem podgrzać tę kulista część z przodu (wniosek: nie ma co tam za bardzo z farba kombinować, za to można zrobić okopcenia itd.) Jak już to było gorące, wyjmowało się kierownicę wraz z ośką, wkładało w odpowiedni otwór (zdaje się, że z boku) i kręciło kierownicą, żeby silnik odpalił. Jeżeli wszystko działało, to silnik wypluwał tę kierownicę po odpaleniu i można było jechać. Jak coś nie zadziałało, to kierownica zostawała i ciężko było ją odzyskać... Niektóre warianty nie były też wyposażone we wsteczny i żeby tym cofnąć należało zmniejszyć obroty do minimum i przy pomocy cyrkowego manewru pedałem gazu spowodować "odbicie" tłoka na kompresji tak, żeby silnik zaczął pracować w drugą stronę... Teraz już widzimy, jaka magiczną maszyną jest w porównaniu C-330 ze swoim rozrusznikiem, skrzynia biegów itp. nowoczesnymi wynalazkami... Życze powodzenia w budowie i pozdrawiam Paweł
-
[Pojazdy wojsk.] Zadajemy pytania. Otrzymujemy odpowiedzi.
pmroczko odpowiedział Złośliwiec → na temat → [M]Warsztat
Przeczytałem! Dobrze piszesz Endrju - trzeba rzeźbić, a nie intelektualizować. Chyba, że zależy Ci na intelektualizowaniu - to tak można do us*** smierci. Taka mała porada - jak nie wiesz, czy zrobić tak, czy tak, to prześpij się 15 minut i pomyśl jeszcze raz - człowiek niewyspany jest strasznie mało decyzyjny. Także polecam ten tip - rozwiązał mi całą masę problemów modelarskich. Pod rozwagę - jeżeli trafi się do pomalowania coś dużego na jeden kolor, to warto wtedy rozważyć wzięcie puszki sprayu i pójście gdzieś - na klatkę schodową, do garażu czy gdzieś, gdzie nikomu to nie zaszkodzi. Do malowania niewielkich detali, cieniowania itd. naprawdę dużo nie potrzeba. Fajnie by było mieć wyciąg, filtry itd. - ja nigdy nie miałem i też za bardzo mi tego nie brakuje. Kobita marudziła, że rozpuszczalnik śmierdzi to teraz czekam aż wyjdzie i maluję wtedy - też sie da. Pozdrawiam i życzę powodzenia Paweł -
oliardi - Mariusza nie trzeba reklamować! Nie trzeba go nawet przedstawiać! A bardziej serio - gdzie Ty w tym opisie widzisz jakikolwiek konkret? Cytuję - "Producent podkreśla, że po wyschnięciu można go stosunkowo łatwo usunąć dzięki wykorzystaniu papieru ściernego lub pilnika. Specjalna nasadka, stanowiąca też swoisty dozownik, pozwala na bardzo precyzyjne nakładanie kleju na klejone powierzchnie." Ja bym to zakwalifikował jako żart, może nawet okrutny w przypadku początkujących modelarzy. Gdybym pracował w marketingu to bym powiedział, że klej z gwiazdką też można stosunkowo łatwo usunąć przy pomocy gumówki a posiada także dozownik umożliwiający bardzo precyzyjne nakładanie go na powierzchnię o wymiarach 10cmx10cm. Ależ oczywiście, że 20 PLN można wydać w jeszcze gorszy sposób. Dla mnie zawsze cenna była możliwość uzupełnienia kleju prawie że na każdym rogu kiedy byłem w mieście, albo w wiejskim sklepie kiedy przeniosłem się na wieś - mając w sprzedaży klej z gwiazdką i potrafiąc go używać (bo nie jest to najprostsze) nie musiałem się o ten akurat materiał martwić. Gdybym się nastawił "tylko Tamka" to gdyby mi zabrakło kleju musiał bym z robotą kilka dni czekać na przesyłkę. To tyle mojego marudzenia - pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
-
Na podanej stronie kosztuje to dwie dychy - jeszcze niedawno za te pieniądze można by mieć dziesięć tubek z Mariuszem Pudzianowskim Edit: właśnie sprawdziłem, aktualna cena takiego kleju na dziś to 2,49 PLN - polecam
-
Często tak jest, że materiały "specjalnie dla modelarzy" to zwykły towar sprzedawany 10 razy drożej albo jakieś odpady... Np. pędzel z logo Humbrola czy Revella jest gorszy i droższy od porównywalnego pędzla kupionego w sklepie dla plastyków itd...
-
Pierwszy jak raz do Wietnamu!
-
(P)kto ma model Flakpanzer T-34 z Dragona?
pmroczko odpowiedział hamp → na temat → Giełda [WOP] Wymienię Oddam Przyjmę
Cześć! Myślę, że tu możesz się bez problemu wykazać własną inwencją - ci co spawali te wieżę wtedy to też założę się, nie mieli rysunków do tego... Kiedyś rozmawiałem z weteranem przeciwpancernej jednostki SS na froncie wschodnim - on mi mówił, że mieli na podwoziu T34 przeciwpancerną 75-kę obudowaną płytami pancernymi dookoła. Spróbuj na podstawie tego co napisałem zbudować model - będziesz miał coś o zbliżonej dokładności jak model Dragona. Niestety, w wielu przypadkach chcąc zbudować jakiś fajny model jesteśmy skazani na domysły - chyba, że niesamowitym fuksem natrafi się na jakieś zdjęcie albo rysunek. A i tak może to być ciekawa przygoda... Życzę powodzenia w budowie i pozdrawiam Paweł PS. Jak będziesz to budował, to staraj sobie wyobrazić, że jest bardzo zimno, masz do dyspozycji tylko złom i palnik acetylenowy i spieszy ci się... -
Filcem może niebezpieczeństwo jest mniejsze - tyle że trzeba uważać na temperaturę, żeby to nie zaczęło się grzać, bo też się kłopot może zrobić
-
Ja bym odradzał - równiej będzie z ręki. Ja do płaskich powierzchni używam papieru ściernego owiniętego wokół bloku korka, a do trochę bardziej zagiętych owijam mniejszy kawałek papieru wokół gumki do mazania. Taka elektryczna szlifierka zrobi Ci dołki w każdej bardziej miękkiej powierzchni zanim zdążysz powiedzieć mississippi!
-
Cześć! Miałem kilka razy tak, że szlifowałem powierzchnię na gładko, potem malowałem farbą i robił się dołek. W takich przypadkach jedyny sposób to zmienić wypełnienie na coś, co nie będzie reagować z farbą. Raz np. po pomalowaniu wyszpachlowango i gładko wyszlifowanego dachu busa podkładem Motip wyszły straszne ślady: I to się powtórzyło dwa albo trzy razy, aż zastosowałem szpachlówkę w sprayu Motipa - jak ręką odjął. Także trzeba mieć czasem trochę szczęścia albo intuicji przy doborze odpowiedniej chemii... Powtórne szlifowanie i malowanie tym samym może oznaczać powtórkę z rozrywki Życzę powodzenia w dalszych pracach i pozdrawiam Paweł
-
Cześć! Poczytałem Twoje artykuły - swoją droga dzięki za opisanie tego wszystkiego - i mogę napisać, że jestem przekonany przynajmniej na tyle, żeby spróbować tego SP-BKLa wykonać jako niebieskiego. Zawsze lubiłem, żeby moje modele czymś się wyróżniały... Swoja drogą, jak się tak zastanowić, to mamy bardzo mało czasami wiedzy na podstawie której robimy nasze modele - zwłaszcza, jeżeli chodzi o pierwowzory sprzed teraz już powoli 90 albo i 100 lat. Gdyby ktoś miał jeszcze jakieś ciekawe informacje na temat, to bardzo chętnie się zapoznam. Z góry dziękuję i pozdrawiam Paweł
-
Dzień dobry! Chciałbym Was poprosić o uwagi co do malowania samolotów RWD - dotychczas byłem pod wrażeniem, że główny trend w ich malowaniu (aeroklubowym) to biały (albo zbliżony ) kolor góry z czerwonym przodem i czerwonymi napisami. Niedawno, omawiając możliwość opracowania kalkomanii dla jednego z samolotów którym w Aeroklubie Poznańskim latała Wanda Modlibowska - SP-ANL albo SP-BKL - spotkałem się z opinią, że był to samolot w wariancie "niebieskim" - z przodem i napisami w kolorze niebieskim. Ponieważ zachowane zdjęcia są czarno białe, więc trudno tu potwierdzenie... Czy ktoś z Was ma może jakieś informacje na ten temat - jak to z tymi niebieskimi samolotami było? Z góry dziękuję za pomoc, pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
-
Cześć! Podoba mi się, jak z tego wejściowego klocka wychodzisz na całkiem ładny model, good save jak to mówią na zachodzie. Życzę powodzenia w dalszych pracach i pozdrawiam Paweł
-
Dzień dobry! To ja może ad.6 - włókno wyciągane z polistyrenu na gorąco. Jest to bardzo dobry materiał do wykonywania różnego rodzaju naciągów, które muszą być - cóż - naciągnięte. Do wielkich zalet tego materiału należy cena, która kształtuje się w okolicach zera (zakładamy, że wykorzystujemy odpad) i możliwość znalezienia materiału w docelowym kolorze co często eliminuje konieczność malowania takich linek. Krótko o pracy z takim materiałem: Najpierw należy wyciągnąć polistyren na gorąco w celu uzyskania włókna o odpowiedniej średnicy. Ja w tym celu wybieram prosty fragment ramki pomiędzy 5 a 10 cm. Czasem wręcz może pomóc występowanie na środku takiego fragmentu zgrubienia po odciętym skrzyżowaniu, czy czegoś w tym stylu - bezpieczniej jest wziąć po prostu prosty odcinek. Do prac na gorąco jako źródło ciepła stosuję zapalniczkę Zippo. Od razu piszę - nie róbcie tego na warsztacie w obecności rozpuszczalników, papierów itd. - może lepiej przenieść się do łazienki albo chociaż do kuchni? Ja stawiam zapalona zapalniczkę i nad płomieniem zaczynam ogrzewać ramkę. Trzymam ją jedną ręką, obracam i przesuwam, tak, żeby nagrzać trochę większą masę tworzywa niż tylko jeden punkt nad płomieniem. Kiedy widać, że ramka zaczyna się giąć, jeszcze sekundę grzeję a potem łapię drugi koniec plastiku drugą ręką, odsuwam znad płomienia i wyciągam. Tu trzeba trochę doświadczenia i wyczucia, żeby nie zerwać włókna. Grubość uzyskanego włókna zależy od stopnia nagrzania materiału wyjściowego i od szybkości rozciągania. Przy wolnym rozciąganiu można dostać kilka centymetrów pręta o średnicy powiedzmy 1mm, a przy szybkim rozciąganiu można zejść poniżej 0,1mm i mieć tego prawie dwa metry (tak jak rąk wystarczy). I teraz - jeżeli tak uzyskane włókno wkleimy na miejsce klejem CA, żeby utworzyć np. antenę linkową samolotu to warto spróbować ją porządnie naciągnąć, obcinać na długość dopiero po solidnym przyklejeniu. Przy naciągach dwupłatowców wklejałem polistyrenowe włókna w uprzednio przygotowane otwory. I najlepsze - lekkim luzem linek nie trzeba się przejmować. Po lekkim podgrzaniu taka polistyrenowa linka najpierw lekko obwiśnie, a potem - PSZTING! - naciągnie się jak struna od gitary. Za każdym razem ten efekt mnie szokuje... Do podgrzewania takich linek także używam mojej zapalniczki - z tym, że model z wklejoną linką znajduje się wtedy około pół metra nad płomieniem. Tu już naprawdę trzeba uważać, żeby nie przepalić linki nad którą pracujemy. Warto też zastanowić się nad innymi linkami w okolicy, jeżeli takie są - chociaż tu aż takiego problemu nie ma, bo one też ewentualnie wyluzują się ale potem naciągną. Oczywiście im więcej linek tym większy problem. Może, żeby nie być gołosłownym dwa przykłady anten zbudowanych powyżej opisaną metodą: To tyle z mojej strony - dziękuję za uwagę, pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
-
M59 155mm Long Tom AFV, M4 High Speed Tractor HB, 1:35
pmroczko odpowiedział Lipstein → na temat → [M]Warsztat
Cześć! Nie żebym był jakimś ekspertem od artylerii... Pierwsza rzecz, która się rzuca w oczy to to, że ten płot jakoś tak dziwnie stoi, w sensie, że on by przeszkadzał w chodzeniu dookoła tej haubicy. Do tego trochę dziwnie ten zamek wygląda, tak jakby oporopowrotnik nie cofnął całości z powrotem na swoje miejsce... ? No i też bardzo dziwne jest, że brakuje jednej połówki wyrównoważnika (equilibrator) - tej srebrnej rurki co wygląda trochę jak siłownik na górze. Co do tych desek to nie jest zły pomysł, chociaż warto było by mieć jakiś "podkład" na to. Generalnie artylerzyści to nie lubią zbyt mokrych miejsc - artylerię najlepiej postawić na wzniesieniu a tez nie jest dobre, żeby proch mókł... W ogóle nie jest prosto zrobić działo z otoczeniem. Mój bohater w tych tematach zrobił to tak: http://cs.finescale.com/fsm/modeling_subjects/f/3/t/153324.aspx?page=4 Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł- 53 odpowiedzi
-
- m 4 speed tractor
- long tom
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Cześć! IIWŚ to nie jest moja najsilniejsza strona, ale podoba mi się że robisz risercz do konkretnej maszyny. "Twój" samolot jest o tyle trudny, że jak widać po "bombkach" sporo czasu udało mu się przeżyć. W związku z tym nie dość, że skoncentrowałeś się na konkretnym samolocie, ale musisz jeszcze zdecydować w którym dniu chcesz go pokazać. No bo przed inwazją nie miał pasów w ogóle, w sam D-Day to podejrzewam komplet (dół i góra) a już w lipcu kazano je usunąć z górnych powierzchni samolotów (https://en.wikipedia.org/wiki/Invasion_stripes). Co do pasów inwazyjnych to warto pamiętać, że były one malowane w pośpiechu i w warunkach polowych. Chopaki mieli na to tylko dwa dni. Prawie na pewno nigdy nie były namalowane tak ładnie i równo jak na co lepszych modelach. Te zielone wstawki na górnych powierzchniach to w wielu jednostkach bombowych była próba poprawienia maskowania samolotu. Warto poszukać innych samolotów z tej samej jednostki przy założeniu że w ramach jednostki wprowadzano te same rozkazy z różnych poziomów dowodzenia i co najważniejsze interpretowali to i wprowadzali w życie ci sami ludzie. To życzę powodzenia w budowie i pozdrawiam Paweł
-
Cześć! Wygląda dobrze! Na zieleń jest patent - jeżeli całość jest odpowiednio stabilna... To można od góry lekko prysnąć z aerografu ciemniejszym kolorem i będzie ładnie... To pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
