Obiecałem sobie że nie zacznę nic nowego dopóki nie skończę tego wszystkiego co mam pozaczynane, ale guzik z tego wyszło.
Z Bytomia (świetna impreza) wróciłem z ślicznym "brzydactwem" w postaci YF-23 firmy HOBBY BOSS w skali 1:48, no i nie mogłem się powstrzymać.
Jako że model nie jest skomplikowany i ma parę części na krzyż, postanowiłem posklejać go prosto z pudła, w ramach relaksu (zaczęte mam przeróżne kaszany).
Jedyne co chciałem dołożyć to figurka pilota w kokpicie (co na to poradzę że lubię "hipki" w kabince ).
W zestawie mamy fikcyjne, dwubarwne malowanie, kalki też są jakieś "dziwne", mam na myśli oznaczenia pirotechniki (trójkąty) pod owiewką i godła skrzydła myśliwskiego, symbole są ładnie wymalowane ale literki jakieś takie z "kosmosu" (może to technologia przejęta w Roswell ).
Też mam zamiar zrobić go w malowaniu typu "co by było gdyby" (dlatego w tytule wpisałem F-23) ale wzorowanym na pierwszym prototypie "wdówki", to jest cały samolot w kolorze Gunship Gray.
Kończę z pitu pitu i wstawiam zdjęcia (na razie nie za wiele).