Skocz do zawartości

Merten

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    892
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Merten

  1. Pasuje!
  2. No niby tak i pisana jest po tzw. "długich samogłoskach". Z drugiej strony mamy miasto Neisse (Nysa) i płynącą przez nią rzekę Neiβe (Nysa Kłodzka). Ale już nie potrafię powiedzieć dlaczego tak. Chyba wynika to z tradycji.
  3. Z mapy z 1938 roku wynika, że König-Straβe.
  4. Dzięki za cynk! Fajnie, że wagon, ale ja bardziej lubię te z okresu międzywojennego, które podczas wojny były jeszcze używane. Ten za nowoczesny dla mnie, bo z lat 40-tych....
  5. Samochodów. A model ładnie się prezentuje. Zwłaszcza, że podstawka to już w ogóle super. Jakbym miał się przyczepić, to spoina między cegłami powinna być biała. W każdym razie zlewa się z kolorem cegieł. Ale może to wina zdjęć?
  6. No to pierwszy: Nakładki na gąsienice, które w oryginale były gumowe, zniknęły również pod rdzą. Zakładam, że i tak wiesz, ale żeby nudno nie było....
  7. E tam. Jakie małe? Się ludzie gapią, ale w ciszy. Mi się podoba. Wszystko co o artylerii ma u mnie +10 do zaj...stośći.
  8. Ostatnie fotki przed położeniem podkładu. Ale nadal do poprawek. Po położeniu podkładu widzę, że mimo szlifowania obręczy kół zostały ślady po dwuczęściowej formie i jeszcze trzeba nad tym popracować.
  9. Jakoś ostatnio wolniej mi idzie, ale tak przed świętami dodałem na sucho koła. Nie do końca doklejona plandeka i jeszcze nie ma sznurka, który mocował ją do paki, hamulca ręcznego i tak dalej. Porównałem też z Artilleriefahrzeug 5. Oczekiwałem, że Heeresfeldwagen 2 będzie jakoś wyraźnie mniejszy, bo mniej ładowny (1200 zamiast 2000 kg), ale nie jest. W sumie jak się nad tym zastanowić, to nie powinno dziwić. Af 5. służył z założenia do przewożenia pocisków do ciężkich haubic, a one były ciężkie, a nie zajmowały dużo miejsca. Główną różnicę widać w masywności kół. I co najmniej tyle było (chociaż oczywiście zależy jak liczyć). Wszystkie dywizje piechoty do transportu artylerii używały koni i dopiero w drugiej połowie wojny część z nich zastąpiono przy użyciu ciągników RSO. Ale to tylko do lekkich haubic, a większość sFH 18 w całej niemieckiej armii byłą ciągnięta przez zaprzęgi konne. Zresztą transport samych dział, to nawet nie pół biedy. Gorzej, że transport amunicji odbywał się w taki sam sposób, a to spowalniało artylerię jeszcze bardziej i ograniczało jej rolę. Więc jak się czyta we wspomnieniach niemieckich generałów "jak to można było prowadzić wojnę manewrową gdyby nie Hitler", to... już lepiej baśnie braci Grimm poczytać.
  10. Polecam Bookdepository...
  11. Heimdal wydał rzeczywiście parę fajnych książek. A da się to kupić trochę taniej (koło 270 PLN) i bez kosztów wysyłki.
  12. Mam nadzieję, ze masz na myśli to jak wyglądają odlewy, a w nich najgrubsza część szprychy (środek) są zasłonięte nadlewkami. Właściwa grubość, to tak jak na tych wydrukowanych (żółtych) i ta wydaje mi się ok...
  13. Ostatnio spowolnienie, ale są pierwsze odlewy kółek. Ciemne plamki to nierozpuszczony w żywicy pigment.
  14. No jasne i dlatego one też były zrobione w pierwotnym wydruku, tylko, ze trochę za cienkie i nie było ich widać na fotografii. Teraz, jak pisałem, pogrubione do 0,15 mm i już całkiem dobrze je widać. Dodane też blachy, które wzmacniały szprychy osadzone w kole. No krytych wagonów, którymi przewożono konie, już mam parę zrobionych. Ale faktem jest, że jak się pomyśli, że w jednej baterii artylerii ciężkiej było blisko 200 koni (na 12 haubic), a do wagonu wchodziło 12 koni, to się robi z tego całkiem pokaźny pociąg... Edit: w końcu wszystko pochrzaniłem. W baterii były standardowo 4 haubice i na nie przypadało 200 koni. W zmotoryzowanej baterii na to samo wystarczało koło 30 samochodów i 5 ciągników. W dywizjonie (na 12 ciężkich haubic) było więc 800 koni. Jak sobie wyobrazić wielkość stajni, które trzeba było utrzymywać i ilość ludzi do obsługi... I jak to w starym kawale było: ilość gwiazdek na fladze Niemiec symbolizuje ilość wygranych wojen światowych.
  15. Merten

    Modele Bronco

    A używasz do nich rozcieńczalnika Vallejo, czy próbujesz zamiennikami, albo wodą? Z dedykowanym rozcieńczalnikiem nie powinno być kłopotu.
  16. @Mariusz 72 Dziękuję za czujność, bo mnie zawiodła. Ad 1. Obręcz niby jest, ale racja, że nie widać za bardzo. Trochę ją przeskalowałem i teraz będzie miała 0,15 mm (w oryginale to 5,25 mm co też nie jest do końca niemożliwe) i to jest to co już spod druku wychodzi. Ad 2. Oczywiście, że w oryginale podział na sekcje był, ale tu odpuszczę, bo musiałbym szpary w kole mocno powiększyć (co najmniej do 0,15 mm). Poniżej tego słabo wychodzą linie wklęsłe w 3D. A w rzeczywistości szpar 0,5 cm w kołach trudno się było spodziewać . No chyba, ze się miały za chwile rozpaść. Tak więc to odpuszczam. Ad 3. No oczywiście zagapiłem się. Koło przeskalowywałem sobie ze zrobionego wcześniej jeszcze innego kółka do Ersatzfeldwagena 40 (to już na inna opowieść oczywiście) i tam tych blaszek łączących szprychy z kołem nie było... no i tak zostawiłem. Dorobione. Nitów już na nich nie będzie. Trudno. Za małe. No i środek koła oczywiście jest cofnięty w stosunku do obwodu. Dzięki jeszcze raz, bo miałem dziś zalewać silikonem...
  17. Kolejny temat po "Artilleriefahrzeug 5." o pojazdach artylerii osadzony w wątku "Räder müssen rollen für den Sieg! ", czyli o tym co będzie stać na wagonach. A właśnie najpopularniejszymi pojazdami amunicyjnymi w I-szej części wojny były schwerer Heeresfeldwagen 2 (sHF 2). Ogólnie rzecz biorąc wyglądały tak jak na poniższym zdjęciu: Pojazd miał masę 770 kg i ładowność 1,2 tony (800 kg mniej niż "typowo amunicyjny" Artilleriefahrzeug 5.), a holowany był przez 4-6 koni. W kolumnie amunicyjnej baterii ciężkich haubic etat przewidywał 8 takich wozów. No i tu na warsztat trafia bardzo leciwy model, bo pochodzący z 1977 roku przepak z nieistniejącej już firmy ESCI, do której z lat 80-tych został mi duży sentyment, bo wtedy kleiłem jej modele pancerne w skali 1:72 (ehhh, ale to było!). Inna sprawa to dlaczego na forum nie było jeszcze relacji z klejenia tego już 43 letniego modelu????? Nikt nic? Model nie jest zachwycający jeśli chodzi o poziom szczegółów i składa się tak naprawdę z ledwie około 30 części, co akurat nie jest takie złe, bo potrzebuję takich wozów do ustawienia na platformach co najmniej kilka i zamierzam pójść w kopiowanie w żywicy. Więc tym łatwiej. Zanim jednak do tego dojdzie, to należy się kilka poprawek, bo mam wrażenie, że ci którzy ten model projektowali nie widzieli na oczy planów, ani chyba samego pojazdu. Po pierwsze sama "paka". W modelu wygląda to tak: W rzeczywistości było tak: Pomijając kształt tylnej ściany różnica polega też na burtach. W modelu lekko odchylają się na boki (podobnie w furmance),a w rzeczywistości były pionowe. Tutaj po poprawce: Kolejna kwestia, to rozstaw osi. Jak było widać na pierwszym zdjęciu. To co zrobił producent modelu wygląda tak jak widać niżej. Dość śmiesznie nawet. Na modelu, na razie "tak tylko złożone" powinno być tak: No i oczy ranią te koła. Nomem omen: konia z rzędem temu kto potrafi je doprowadzić do jakiegoś sensownego wyglądu. Tym bardziej, że choć średnicę mają dobrą (oryginalnie 1224 mm), to już grubość nie. Oryginalnie miały 70 mm, czyli powinny mieć 2 mm, a nie 1,5 mm jak zrobił producent. To chyba zresztą pomyłka z kołem z lżejszego wozu Hf 1, który miał koła tej samej średnicy, ale 50 mm. Ale na drukarce, to już nie takie trudne:
  18. Prawie koniec. Na drugim z wozów brakuje jeszcze łopat i kilofa. Brudzić bardziej nie zamierzam, bo pojazdy mają być w transporcie, a przed załadunkiem obsługi jednak musiały trochę ogarnąć sprzęt. W efekcie psiknąłem po kołach i na dolnej części paki trochę Tamiyą XF-57 Buff, który (po mojemu) dość dobrze może oddawać pył z okolic Sewastopolu, które kojarzą mi się z wapieniem. Aha! W tym moim przydługim wątku/wątkach o przewożonej artylerii, to ma to być przerzucanie 24. Dywizji Piechoty spod Sewastopola pod Leningrad latem 1942 roku. Taka koncepcja. No i dlatego też postanowiłem pokryć obręcze kół od pojazdów warstwą rdzy, bo to ze dwa tygodnie w podróży co najmniej i miało prawo "podrdzewieć". Na żywo wyglądało ok, a na zdjęciach już nie, bo wygląda na za bardzo pordzewiałe. Cztery pierwsze fotki przed i dwie ostatnie po zmyciu części rdzy (robione suchymi pastelami). Pewnie kiedyś przy okazji zamawiania kalkomanii do wagonów pokuszę się o zrobienie jakichś dla tych wozów. Ze zdjęć z epoki wynika, że oznaczenia baterii, symbole dywizji, czy kolejne numery pojazdów występowały na wozach konnych dość często. I tu po zmyciu części rdzy z kół. Na tym zapasowym zostawiłem, ale tu na zdjęciu coś "za równo wygląda". Chyba jeszcze coś z nim pokombinuję...
  19. No to drugi do kompletu przed malowaniem. Zostało mi jedno źle wydrukowane koło, ale to widać tylko z jednej strony, więc zamontuję z tyłu. A! I łopaty i kilofy mi się skończyły i coś tam trzeb a będzie dodrukować.
  20. W trakcie malowania. Trochę przetarć do "żywego drewna". Koła oklejone taśmą, żeby nie zapryskać metalizera. No i wóz przymierzony do innej platformy. Na tą akurat wchodzą dwa takie wozy. Platforma zrobiona parę lat temu i jeszcze nie postarzona.
  21. Zainteresowanie jest, bo to nie koniec końskich wybryków tutaj i zaraz zaczynam kolejne... Jak to zwolnienie lekarskie sprzyja klejeniu. Prawie koniec przed malowaniem. Parę drobiazgów do doklejenia, do poprawki nity, bo na zdjęciach widzę, ze coś tam schrzaniłem, no i w trakcie malowania mam nadzieję ułożyć plandekę i naciągnąć sznurki. No i motyw kolejowy się pojawia, czyli platforma/węglarka typu "Halle". Wielka ta furmanka. W zasadzie zajmuje cały wagon. Ale nie mówię, że to docelowa platforma, na której będzie ustawiona. Zresztą mam w planie zrobienie drugiej. Bateria artylerii miała jednak trochę wozów i to bardzo różnych typów.
  22. No właśnie, to od początku wydaje mi się w tym wozie dziwne. Przejrzałem masę fotek, rysunków tych bardzo starych (z czasów pruskich) aż do w miarę współczesnych i rzeczywiście w wozach konnych oś skrętu jest osadzona bardzo blisko, lub po prostu na osi z przednimi kołami. Tymczasem tu jest jakoś dziwnie. Cała podłoga wozu wygląda na taką "samonośną", a nie jak w "normalnych furmankach" gdzie rama jest konstrukcją z solidnych belek, na których posadawia się tylko delikatną pakę z cienkich desek. No i ta oś oparta jest w tym miejscu zaznaczonym strzałką. Tam jest taka "tuleja", czy może lejek przytwierdzony do podłogi i przez niego przechodzi trzpień prowadzący do całej... nazwijmy do przedniej osi z wszystkimi dodatkami. Tu widać jeszcze lepiej. To zupełnie inny, ale też bardzo ciężki pojazd z końca XIX wieku (schwerer Bettungswagen). I też przednia oś jest wysunięta przed mocowanie w podłodze. Jak mówiłem szukałem analogii, bo na konstrukcji furmanek to już kompletnie się nie znam, ale (chyba) jednak była w tym jakaś metoda. Może właśnie tak sobie radzono ze skręcaniem z bardzo ciężkimi pojazdami? A w lżejszych rzeczywiście skręt był montowany na osi? Nie dam się za to pokroić, ale tak mi to wygląda. Dziwi mnie tylko to rozwiązanie o tyle, że siła która działała na ten zaczep osi musiała być potężna, a główny nacisk nie szedł na oś ale za nią, a w efekcie (tak na zdrowy rozum) to łatwo się to wszystko mogło wyłamać. Ciągle mam więcej pytań niż odpowiedzi, ale co tam. Robię. Inne pojazdy, które będę robił są już lepiej udokumentowane.
  23. Jako, że projekt ma być szybki, to staram się szybko działać... Poskładany jako tako, trochę na sucho, trochę już poklejone. Dyszel założony tylko do fotki, ale w transporcie będzie zdemontowany i będzie wisiał na lewej burcie. Tu widać schodek/podest z tyłu. Oś chyba musi być bardziej z przodu, tu tylko przyłożona do fotki. No i jeszcze do dorobienia hamulec. I jeszcze dwa słowa w kwestii przewożonego ładunku. Wydrukowałem sobie kosze/tuby wiklinowe na pociski oraz skrzynki na ładunki miotające i łuski. Teoretycznie Artilleriefahrzeug 5. miał przewozić 36 pocisków (z opakowaniem ~50 kg sztuka) oraz ładunki miotające: 9 skrzynek po 4 ładunki. W skrzynce były 4 blaszane puszki z ładunkami miotającymi. I to wypełniało 2 tony ładowności pojazdu, podczas gdy do strzelania potrzebny był jeszcze jakiś zapas łusek, które wprawdzie były kilkorazowego użytku, no ale jednak parę takich skrzyń po 3 łuski by się przydało, a to już przekracza ładowność Af 5. jakoś sobie pewnie z tym radzono, ale też nie wożono ich na przodkach do haubic, bo te były i tak o wiele za ciężkie jak na transport konny. Wydruk jeszcze ciepły i dlatego odkształcone łuski.
  24. Tak, tak, to kolejny temat z cyklu Räder müssen rollen für den Sieg! Tym razem bardziej "koński" niż "kolejowy". Jako, że kondycja nie za bardzo dopisuje, żeby kończyć teraz parowóz postanowiłem się skupić na czymś mniejszym i dającym szansę na zakończenie w relatywnie krótkim czasie. Rozgrzebaną mam masę kwestii i chciałbym wreszcie dla zdrowia psychicznego coś dokończyć. A będzie tym razem nie o kolei, ale o tym co ma być nią przewożone. Kiedyś koncept był taki, że na platformy kolejowe chcę załadować baterię ciężkich haubic z niemieckiej dywizji piechoty i do tego poza samymi działami potrzeba też trochę nietypowych pojazdów. Jakieś 2,5 roku temu zarzuciłem tu na forum pytanie o pomoc w znalezieniu informacji o takim pojeździe jak Artilleriefahrzug 5. Cisza z Waszej strony, ale nie dziwię się, bo ciężko z materiałami. Znalazłem tak naprawdę tylko trzy zdjęcia tego pojazdu z okresu II. wojny światowej. To forsowanie rzeki już zamieszczałem w wątku na “Walkaround”. To przed załadunkiem na platformy kolejowe No i holowany przez sowiecki STZ 5. Niestety bardzo mało wyraźne. Poza tym trafiają się podobnej konstrukcji pojazdy z okresu I wojny, bo tak naprawdę ten pojazd początkowo (od 1903 roku) występował jako Fußartillerie-Munitionswagen 02, czyli wóz amunicyjny artylerii pieszej. Trafiłem na taki też niezbyt wyraźny i tylko z boku rysunek techniczny z początku XX wieku. . Sama konstrukcja tego wozu amunicyjnego zresztą sięga swoimi korzeniami co najmniej do Wojen Napoleońskich. Dla porównania fotka zachowanego egzemplarza z Le Grande Armee. To tak w kwestii innowacyjności niemieckiej armii... Koncept jest dokładnie taki sam. Solidna, długa skrzynia ładunkowa o niskich burtach i podobny układ kół. Dwa słowa o tym pojeździe, bo nie jest to zwykła furmanka, a taki bardziej “Królewski Tygrys” wśród furmanek. Artilleriefahrzeug 5 (inne oznaczenie schwerer Munitionswagen 02) na początku II-wojny był na wyposażeniu kolumn transportowych w bateriach haubic sFH 18. Teoretycznie przypadał jeden taki wóz na każdą haubicę, czyli 4 na baterię. Każdy wóz miał wyjątkowo dużą ładowność, bo aż 2 ton, co pozwalało na przewiezienie 36 pocisków 150 mm oraz ładunków miotających do nich. Pomimo, że w opisach technicznych trafiłem na informację, że do holowania Af. 5 używano 4-6 koni, ale etaty przewidywały po 8 koni na ten wóz i to bardziej odpowiada tym 2-tonom ładowności. No i powstaje sobie ten pokrak i jak widzicie bez dokładnych planów, z niewyraźnych zdjęć i z minimalnych danych technicznych (całe szczęście udało się znaleźć wymiary kół!). Tak więc po dokładnym projektowaniu z rysunków technicznych, drukowaniu 3D, wypalaniu laserami i innymi bajerami teraz mam odskok w czystą improwizację i zgadywanie typu "a co tam mogło być pod spodem?"
  25. Odmeldowuję się. Służba zdrowia działa, żyję i bardzo chcę Wam pokazać jak wygląda skończony BR-57, ale jak nie chcecie zobaczyć lokomotywy z dwoma kominami, albo innego pokractwa, to jeszcze trochę trzeba poczekać aż się wzrok skalibruje. Może z miesiąc.... Ale @Adams, no proszę wklej jakąż fotkę poglądową...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.