filipsg
Użytkownicy-
Liczba zawartości
1 836 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez filipsg
-
Odważna teza jak na kogoś, kto broni MC bardziej niż niepodległości Różnica między Armą a MC jest taka, że to ta druga firma ordynarnie wprowadza ludzi w błąd tym co przedstawia na pudełkach, i to ta druga firma przepakowuje modele tak złe i stare, że można by się zastanawiać, czy w myśl KC "nie mają właściwości, które rzecz tego rodzaju powinna mieć ze względu na cel w umowie oznaczony albo wynikający z okoliczności lub przeznaczenia". No i najważniejsze - tandeta spod szyldu MC wyznacza pewien standard jakości powszechnie dostępnych modeli na polskim rynku. Tak długo jak najprościej dostępnym dla przeciętnego konsumenta modelem na rynku polskim jest zmęczony P.11 w pudełku MC, tak długo Arma z pojedynczym zapadnięciem na kadłubie obroni się przed każdym sądem, bo wykaże że i tak znacznie przewyższa polskie standardy w branży. Pozwolę sobie zacytować myszatego-obrońcę mistercrafta z sąsiedniego wątku, bo te słowa ładnie pasują do świętego oburzenia na armę: Serio? Chcecie się bawić w świętą inkwizycję modelarską? Coraz bardziej odjechane pomysły. Co następne ? Pozwolenie od najwyższej izby nadzoru na produkcję? Ma być tylko ładnie, merytorycznie i sklejalnie na minimum poziomie ( po akceptacji najwyższej rady modelarskiej). Nikt nie będzie produkował zabawek z plastiku i nazywał tego modelami! No way! No pasaran! Trzeba zastrzec to słowo!!! A !co! Ale jaja... A teraz znów poważnie - czy jeśli uznajemy, że model jest zabawką, w przypadku Army drogą i odjechaną, ale jednak zabawką, to czy w zabawie jakkolwiek przeszkadzają jamki skurczowe? No nie. To dalej jest pełnowartościowy produkt, tak jak pełnowartościowymi zabawkami są nieśmiertelne przepaki łosi i puławszczaków w pudełkach MC. Wybrzydzanie starych pierników, że radio jest złe, nitów za mało, a do tego muszą użyć trochę więcej szpachli jest w tym kontekście tak pomijalne, jak chociażby narzekania kolekcjonerów klocków Lego, że klocki minimalnie różnią się odcieniem albo dostali lekko przetarte pudełko, które im niby obniża wartość kolekcjonerską.
-
Jest dokładnie tak jak mówisz. Błędy merytoryczne i uproszczenia nie są wadami produktu, tak jak wadą samochodu nie jest to że jest w czyimś odczuciu za głośny albo ma niewygodny fotel, bo akurat nie pasuje do kształtu czyichś czterech liter. Model ma oddawać rzeczywistość w całkowicie subiektywnie narzuconym przez producenta stopniu, i nie da się wykazać że mustang Army jest "wadliwy" względem, dajmy na to, mustanga Tamki. @myszaty litości, gdybyś przeczytał więcej niż tylko tytuł działu KC to wiedziałbyś, że: "Wada fizyczna polega na niezgodności rzeczy sprzedanej z umową. W szczególności rzecz sprzedana jest niezgodna z umową, jeżeli: 1) nie ma właściwości, które rzecz tego rodzaju powinna mieć ze względu na cel w umowie oznaczony albo wynikający z okoliczności lub przeznaczenia; [czyli nie nadaje się do bycia plastikowym modelem do sklejania, np. przez zły rodzaj tworzywa] 2) nie ma właściwości, o których istnieniu sprzedawca zapewnił kupującego, w tym przedstawiając próbkę lub wzór; [Arma ani żaden inny producent modeli nie zapewnia, że model jest doskonałym odzwierciedleniem rzeczywistości, więc powodzenia z udowadnianiem czegokolwiek w tym zakresie. Co do głównego sloganu Army, czyli hasła "najlepszy mustang na rynku" raczej wszyscy są zgodni] 3) nie nadaje się do celu, o którym kupujący poinformował sprzedawcę przy zawarciu umowy, a sprzedawca nie zgłosił zastrzeżenia co do takiego jej przeznaczenia; [Ten przepis właściwie nie ma zastosowania w modelarstwie, chyba że kupując w sklepie zastrzegasz, że chcesz tym Mustangiem polecieć nad Kolonię i z powrotem...] 4) została kupującemu wydana w stanie niezupełnym [tu wyjaśnienia są zbędne] Zwracam uwagę, że wadą towaru nie jest to, że jest zdaniem kupującego za drogi Co więcej, żeby w ogóle móc skorzystać z prawa do zwrotu w przypadku rękojmi, wadą fizyczna musi być istotna, o czym tu zdecydowanie nie ma mowy. Żeby było jeszcze śmieszniej, to sprzedający może się zwolnić z rękojmi jeśli wykaże, że kupujący wiedział o wadzie przed zakupem. Więc jeśli naczytacie się recenzji i zostawicie pod nimi komentarze, to liczcie się z niezerową możliwością, że producent pomacha wam przed nosem screenem z fejsa albo z forum i powie, że przecież wiedzieliście o wadzie i nawet narzekaliście przez nią na producenta Prawo do zwrotu towaru zamówionego przez internet w ciągu 14 dni nie ma nic wspólnego z reklamacją czy rękojmią i w prawie unijnym jest uzasadniane głównie prawem konsumenta do oceny produktu na żywo i przemyślenia zakupu. I fakt, możesz na tej podstawie zwrócić towar z naprawdę dowolnego powodu, ale nie mieszaj tego z rękojmią.
-
Dla sklejaczy odrzutowców to chyba chleb powszedni, z ich żywicznymi kokpitami, podwieszeniami, i potężnymi arkuszami kalkomanii
-
100-lecie RAF-u - Fairey Swordfish Mk.I, Airfix, 1/72
filipsg odpowiedział abtb → na temat → [L]Galerie
Bardzo, bardzo fajny Pytanko - czy na którymś ze swoich Swordfishów miałeś dziwne "wykwity" na elementach kadłuba? Kiedyś miałem pierwsze wydanie Swordfisha i części wyglądały świetnie, ale niedawno kupiłem ostatnie wydanie i części kadłuba wyglądają strasznie. -
Czyli poprawili seryjne formy, co raczej zasługuje na docenienie niż punktowanie "znawców" i "rżnięcia głupa".
-
Wszystkie pokazane oryginalne wydania tych modeli są dostępne od ręki, nie mam pojęcia o czym piszesz. I nie wiem jaką wartością dodaną ma być ta "polska kalkomania" (piszę w cudzysłowie, bo ciężko mówić o polskości bez polskich znaków i w barwach biało-bordowych), skoro i tak będziesz musiał wydać kolejne 20-30 złotych na takie kalkomanie do polskich śmigieł, które jakoś przypominają oryginał. Koniec końców, kupując oryginalne włoskie wydanie i osobno kalkomanie od poważnego polskiego producenta wydasz mniej więcej tyle samo, co na kolejną kpinę z logotypem MC.
-
Wszystkie modele Fujimi, ewentualnie nowy Akagi z Hasegawy. Wszystko inne (stare Hasegawy, Tamiya) jest mocno poniżej obecnych standardów.
-
Spokojnie, wszystko można zwrócić, a tu nawet trzeba Dopiero teraz zauważyłem że zjadło im polskie znaki w "uwaga śmigło", niesamowite, myślałem że tylko chińscy producenci mają problemy z polskimi napisami
-
Jak to było? "Przynajmniej mają ciekawe kalkomanie"? Przesunięcia kolorów widać już na miniaturach, a husara możnaby równie dobrze wymalować z ręki Ale winszuję, że dali radę ze sformułowaniem "Polski Husarz", gdyby nazwali go "Polski Huzar" to w ogóle bym się nie zdziwił.
-
Królu złoty! No pewnie że nie ma, już się wpisuję na listę chętnych
-
Od czasu premiery Wildcata "troszeczkę" podrożało nam w kraju właściwie wszystko, więc doszukiwanie się przy obecnej sytuacji gospodarczej jakichś niecnych zamiarów producenta jest, delikatnie mówiąc, słabe. Jeśli spojrzymy na całą rodzinę mustangów w 1:72, to możemy porównać tę cenę chociażby do Tamki (~60 zł za ładny model bez jakichkolwiek dodatków, ze słabymi kalkomaniami), Airfixa (~30 zł za toporny, ale składalny model bez żadnych fajerwerków), Brenguna (~70 zł za short-runa bez fajerwerków), czy AZ (~60 zł za model brzydszy niż Tamka, z brzydszymi kalkomaniami i wciąż bez dodatków). Przedział cenowy 70-100 to za taki 'multimedialny' zestaw nowy standard, i targowaniem się na forach niczego nie zmienimy. Zresztą przywołane tu profipacki eduarda też podrożały, Spitfire'y idą po 60 a MiGi-21 (z podobną ilością plastiku) dobijają do 80.
-
Hola hola, to jest cena w post-brexitowej Wielkiej Brytanii, w Polsce będzie taniej. Modele IBG które u nas kosztują ok. 40 złotych, tam w przeliczeniu przekraczają 50.
-
Chwilę poczekaj, Cromwell i Centaur miały tyle wariantów że jakiejś kombinacji IBG na pewno nie zrobi, wtedy wejdziesz z rękodziełem cały na biało
-
Patrząc po zdjęciach jestem skłonny stwierdzić, że to Hasegawa ma lepszą owiewkę, niższą i bardziej "rozpłaszczoną"
-
https://www.tapatalk.com/groups/72nd_aircraft/new-sbd-3-dauntless-from-flyhawk-t12183.html Widać kilka wyraźnych różnic między Hasegawą i Flyhawkiem - m.in. zupełnie inny kształt osłony kabiny i najwyraźniej skopana przez Chińczyków osłona silnika, więc trzeba będzie ten samolot porządnie porównać z planami.
-
Właściwie wszystko co robili do tej pory było zachwycające, i okręty, i pojazdy. Merytorycznych baboli też raczej ciężko było u nich uświadczyć, więc tym dziwniejsze że coś takiego się wydarzyło.
-
Jasny gwint, faktycznie wygląda to strasznie. Dobrze że jeszcze nie sprzedałem swojej Hasegawy z kompletem żywic, będzie trzeba to ocenić na chłodno
-
Nie pójdzie, bo to wciąż nie jest zły model, ale Flyhawk pod względem detali rozkłada go na łopatki, rendery były już tu wrzucane. Teoretycznie mogą się tam zdarzyć jakieś merytoryczne babole, ale Flyhawka o takie nie podejrzewam Z drugiej strony dla wielu sklejaczy Hasegawa będzie wciąż pierwszym wyborem, bo kosztuje połowę tego co FH.
-
[K] Jakiś okręt japoński w 1:700 z dodatkami
filipsg odpowiedział Grzes1982 → na temat → Giełda [K] Kupię
-
Na Kaszubach to Gwiazdor, ale nie wiem czy zdąży, skoro IBG zapowiada dostępność najwcześniej w połowie grudnia
-
Okrętowe nowości i zapowiedzi modelarskie
filipsg odpowiedział Jędrek → na temat → [O]Nowości i In-Boxy
No to gratuluję szczęścia, z tego co widzę kupiłeś ostatni egzemplarz w Polsce. Tym bardziej porównanie Takoma z coraz trudniej dostępnym, limitowanym wariantem modelu traci sens Z tego co widzę można trafić jeszcze na limitowanego Lutzowa za... 300 złotych. Mój świadomy wybór jest taki, że nie kupiłbym Derfllingera bez spodniej części kadłuba nawet gdyby kosztował 50 złotych. Jeśli mam do wyboru dopłacić 30 złotych do podstawowego Flyhawka żeby dostać lepszą blachę i pełny kadłub, albo dopłacić (w najlepszym razie) niecałe 100 złotych za fajerwerki do waterline'a, to wybieram to pierwsze. -
Okrętowe nowości i zapowiedzi modelarskie
filipsg odpowiedział Jędrek → na temat → [O]Nowości i In-Boxy
I to już z cłem? Weź pod uwagę, że dziś już tak tanio modelu z Chin nie kupisz, jeśli tyle zapłaciłeś wcześniej, to takie porównanie jest już bez sensu. Zwykły Derfflinger FH w Martoli kosztuje 120zł, i to jest odpowiedni materiał do porównania. Poza tym wszystkie wydania Flyhawka były od linii wodnej, co mi po połowie okrętu? -
-
Okrętowe nowości i zapowiedzi modelarskie
filipsg odpowiedział Jędrek → na temat → [O]Nowości i In-Boxy
Zdjęcia Derfflingera i Lutzowa od Takoma są już w sieci, i gdyby ktoś jeszcze miał wątpliwości - tak, to Flyhawk https://www.1999.co.jp/eng/10813505?utm_source=scalemates&utm_medium=cpc&utm_campaign=marketplace https://www.1999.co.jp/eng/10813500 W pojedynczych wydaniach wygląda na to, że Takom dołożył od siebie spód kadłuba, a Snowman blaszkę - fajną, chyba bardziej rozbudowaną niż podstawowa blaszka dodawana przez Flyhawka. Martola wycenia Derfflingera u siebie na 153 złote, więc cena jest bardzo zachęcająca. -
A gdzie jest mowa o robieniu z agresora ofiary czy stawianiu jakichkolwiek znaków? Wojna jako taka średnio nadaje się na zabawki, nieważne jaka historia lub ideologia stoi za tym czy innym czołgiem. Z kolei z perspektywy zainteresowania historią i edukacji jest kompletnie nieistotne, jakiej nacji pojazd i z jakimi symbolami dostanie dzieciak do zabawy - od uśmiechniętego plastikowego Niemca nikt nie wyrośnie na neonazistę. To my, dorośli, dorabiamy ideologię do zabawek. Jeszcze inna sprawa że tamte "kontrowersyjne" zestawy Cobi były ściśle kolekcjonerskie i ich targetem byli dorośli/nastoletni zbieracze, więc były mniej więcej tak kontrowersyjne jak sklejane na tym forum modele.
