Kurczę, jakbym czytał czepialską opinię Josteina o kolejnym wypuście Army jak by to powiedzieli producenci Hurricane'a - how the tables have turned...
W przypadku płóciennego Hurricane'a tych nieszczęsny airfixowych linii podziału nie ma aż tak dużo, więc zupełnie nie rażą. Brakujące fragmenty blachy - prosta praca ze szpachlą, zupełnie jak w pewnym Fokkerze.
Jedyne poważne przypadłości tego modelu to faktycznie koła oraz, co tradycyjne dla Airfixa, płaska tablica przyrządów. Airfix dał jednak radę miejscami zrobić bardziej filigranowe detale niż Arma (pedały i drążek w kokpicie, chyba także kółko ogonowe i osłony podwozia), a do tego moim skromnym zdaniem cała wnęka podwozia głównego w Airfiksie wygląda lepiej niż plastikowa wnęka w Armie. Koniec końców jeden model może bez wstydu stać obok drugiego.
Last but not least, Airfix jest znacznie bardziej przyjazny dla modelarza, a w przypadku modelu za 20 złotych to akurat dość istotne. Nikt w Anglii nie wpadł na "genialny" pomysł rozpoczynania konstrukcji od wklejania na stałe wnęk podwozia głównego, Airfix nie ma też problemów z otworami ustalającymi które nie pasują do odpowiednich kołków.