Skocz do zawartości

filipsg

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1 825
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez filipsg

  1. Wersja deluxe jest z założenia kierowana do najwęższego grona modelarzy, więc nic dziwnego że akurat ona zostaje w magazynie, patrząc po wątkach na forach śmiem twierdzić że Iskra była sukcesem Army Widać szykuje się bardzo dużo pudełek mustangów, że w magazynku Army trzeba było zwolnić aż tyle miejsca. Ciekawe tylko, czy to już były ostatnie sztuki deluxe'a, czy jeszcze ktoś się na te żywice kiedyś załapie...
  2. Ważny news - Arma Hobby wietrzy magazyny, i można kupić edycję Deluxe za śmieszne pieniądze
  3. Moim skromnym zdaniem jakościowo jest przepaść, własnych zdjęć chwilowo nie zrobię ale tu jest ładne porównanie: https://www.kfs-miniatures.com/1-72-dauntless-engine-for-hasegawa-quickboost/ Ten zestaw kalkomanii też mam i prezentuje się dobrze, ale żadne dostępne alternatywy nie przychodzą mi do głowy.
  4. Czeka na mnie w szafie ten sam zestaw, więc masz we mnie wiernego widza Rozważ jeszcze silnik od Quickboosta, wygląda o niebo lepiej niż zestawowy klocek. Ważna uwaga do malowania - tego 2-S-12 raczej nie ma sensu brudzić, bo z tego co wiem jest to "propagandowy" samolot Leppla i Liski - z drugiej strony nie widziałem nigdy zdjęcia tak oznaczonego samolotu, więc zastanawiam się czy taki samolot w ogóle istniał. Niestety nie zrobisz z niego tak łatwo samolotu z samej bitwy, bo brakuje małych "12" do umieszczenia na stateczniku i dużych "12" na górnych powierzchniach skrzydeł. Do tego chyba nie zgadza się wielkość gwiazd na skrzydłach, a samolot najpewniej miał oznaczenie S-12 (samoloty odnalezione na wraku USS Lexington mają już dwuczęściowe kody).
  5. Akurat trafiłeś kulą w płot, bo IBG systematycznie realizuje niemal wszystkie swoje zapowiedzi, a temat Lublina z tego co pisali przy okazji premiery Dory bynajmniej nie umarł
  6. Ale ten najgorzej leży w planach, od razu widać
  7. Typ Fubuki z FineMoldsa to piękne modele, ale szkoda że skąpią i na kablu demagnetyzacyjnym, i na kalkomaniach z oznaczeniami dla okrętów sprzed 1941.
  8. Pierwszy raz w tym roku poczułem ducha Świąt
  9. Sprzedam przeuroczy okręcik Tamki w 1/700, nowy i kompletny. Cena - 60 złotych. Możemy się ugadać na odbiór osobisty w Trójmieście albo wysyłkę. Dostępny na olx z tanią wysyłką: https://m.olx.pl/d/oferta/hmas-vampire-model-tamiya-1-700-CID767-IDMQooD.html
  10. To będzie najgorętszy wątek w historii Modelworka
  11. Nie znam ani jednego modelu za sto złotych, który to model polecałbym dzieciakowi na pierwszy model. To po pierwsze. Za sto złotych można kupić cztery modele First to Fight, trzy samoloty Airfixa, albo dwa modele niszczycieli od Tamiya. Wszystkie świetne dla początkujących. Po drugie, proszę sobie teraz kupić współczesne wydanie tych "skarbów" z lat 70-tych, odlane po kilku dekadach pracy form i sprawdzić, czy jakość odlewu jest taka sama jak w '74. Zaręczam, że nie. I w związku z tym, po trzecie, uważam że tak, Mustang od Army dla początkującego modelarza wciąż jest lepszym wyborem niż jakikolwiek przepak prehistorycznych modeli, bo poziom skomplikowania instrukcji wynika po części z możliwych ingerencji w części dostosowanych dla konkretnych wariantów malowania, a po części z blaszek. Jeżeli zrezygnujemy z blaszek i modyfikacji zestawu, to okaże się że ten mustang jest niewiele bardziej skomplikowany niż każdy inny model samolotu z silnikiem tłokowym, a na pewno prostszy w montażu od dowolnego dwupłatowca. Owszem, są tam małe części, ale proszę pokazać mi w takim razie model, który takich części nie ma. Po czwarte, firmy modelarskie zwykle oznaczają modele mniej, a nie bardziej zaawansowane. Wyjątki? Eduard oznacza swoje ProfiPaki, ale wkłada tam te same wypraski co do teoretycznie prostszych Weekendów, więc i tak oba są zwykle zbyt skomplikowane dla początkujących. Revell ma swój system oceny trudności, ale można go o kant... potłuc, bo opiera się tylko na liczbie części i chyba żaden model plastikowy nie schodzi u nich poniżej 3 w skali 1-5. Poza tymi wyjątkami wszystkie duże firmy modelarskie to w takim razie "oszuści", bo Tamiya, Academy, Hasegawa czy Airfix pakują swoje modele w dokładnie identyczne pudełka, i nie wiadomo czy w środku jest prościutki model z lat 80.-90. czy najnowsze, zaawansowane opracowanie. No, chyba że ktoś poświęci 30 sekund na sprawdzenie metek z cenami i wyciągnie z nich jedyne logiczne wnioski. Ja sam mistercrafty sklejałem właśnie mniej więcej w wieku 7-8 lat i skutecznie zniechęciły mnie do modelarstwa na kolejnych kilka lat, dopóki nie odkryłem pewnego sklepu internetowego i nie zamówiłem w nim kilku najtańszych modeli Revella i Airfixa. Pewnie mógłbym wtedy wydać całą tamtą kwotę na jeden zaawansowany model samolotu, a potem płakać że mnie oszukali, ale jakimś cudem przyszło mi do głowy bardziej sensowne rozwiązanie. Po piąte i ostatnie, bawi mnie niesamowicie, że najpierw pojawiają się inwektywy pod adresem Army, że nie ostrzegają przed poziomem trudności modelu, a w reakcji na moją uwagę, że takie ostrzeżenie jest tam pod postacią sugerowanego minimalnego przedziału wiekowego, wchodzimy na klasyczny poziom wykładu o tym, jak to starsi ludzie dostrzegają niuanse, kiedyś były modelarnie, a teraz to nie ma, młodzież tylko w tych smartfonach siedzi... To w końcu co ma być na tych pudełkach? Producent pisze prostym, polskim językiem na pudełku, że model nie jest przeznaczony dla dzieci poniżej 14 roku życia, ale jest oszustem, bo ktoś nie umie czytać i kupuje go 7-latkowi? I to są te niuanse, które dostrzega się zależnie od wieku? @letalinoznaczają tak swoje zestawy Junior, Expert i Deluxe, ale to bardziej kwestia bogactwa zestawu niż jakiejś obiektywnej trudności. Iskra z jedną gwiazdką jest trudniejszym modelem niż Wildcat z dwoma czy trzema.
  12. Jako wnuk któremu wciskano parę lat temu nieskładne mistercrafty zapewniam, że żaden wnuk by się na Armę nie obraził, a nawet gdyby - to znaczy, że w ogóle nie po drodze mu z modelarstwem. Nie znam firmy, która by oznaczała wszystkie swoje skomplikowane modele w jakiś rzucający się w oczy sposób. Jak ktoś chce prosty model dla dzieci to są zestawy oznaczone jako startery, albo zestawy do łatwego montażu tak jak to robi Zvezda. Najlepszym kryterium poziomu skomplikowania modelu jest zawsze cena, jeśli kupującego nie zastanawia, że jeden Mustang kosztuje 40 złotych, a drugi 100, to chyba żadne oznaczenia na pudełku mu nie pomogą. Poza tym na każdym modelu w polskiej dystrybucji pojawia się adnotacja, że nie jest przeznaczony dla dzieci poniżej 14 roku życia. A jeśli 15-latek nie poradzi sobie z czymś tak samoskładalnym jak nowe zestawy Army... No to z modelami za 30 złotych też by mu nie poszło, a gdyby trafił na Mistercrafta to poległby na etapie pasowania połówek kadłuba. Nie rozumie Pan pojęcia nieuczciwości.
  13. Czyli jednak coś się rusza u nich na taśmie produkcyjnej, świetnie!
  14. Italeri już oficjalnie wznawia w grudniu swoją świnkę
  15. na pewno nie aż tak kłopotliwe jak DZIURY GROZY na modelu Army
  16. Odważna teza jak na kogoś, kto broni MC bardziej niż niepodległości Różnica między Armą a MC jest taka, że to ta druga firma ordynarnie wprowadza ludzi w błąd tym co przedstawia na pudełkach, i to ta druga firma przepakowuje modele tak złe i stare, że można by się zastanawiać, czy w myśl KC "nie mają właściwości, które rzecz tego rodzaju powinna mieć ze względu na cel w umowie oznaczony albo wynikający z okoliczności lub przeznaczenia". No i najważniejsze - tandeta spod szyldu MC wyznacza pewien standard jakości powszechnie dostępnych modeli na polskim rynku. Tak długo jak najprościej dostępnym dla przeciętnego konsumenta modelem na rynku polskim jest zmęczony P.11 w pudełku MC, tak długo Arma z pojedynczym zapadnięciem na kadłubie obroni się przed każdym sądem, bo wykaże że i tak znacznie przewyższa polskie standardy w branży. Pozwolę sobie zacytować myszatego-obrońcę mistercrafta z sąsiedniego wątku, bo te słowa ładnie pasują do świętego oburzenia na armę: Serio? Chcecie się bawić w świętą inkwizycję modelarską? Coraz bardziej odjechane pomysły. Co następne ? Pozwolenie od najwyższej izby nadzoru na produkcję? Ma być tylko ładnie, merytorycznie i sklejalnie na minimum poziomie ( po akceptacji najwyższej rady modelarskiej). Nikt nie będzie produkował zabawek z plastiku i nazywał tego modelami! No way! No pasaran! Trzeba zastrzec to słowo!!! A !co! Ale jaja... A teraz znów poważnie - czy jeśli uznajemy, że model jest zabawką, w przypadku Army drogą i odjechaną, ale jednak zabawką, to czy w zabawie jakkolwiek przeszkadzają jamki skurczowe? No nie. To dalej jest pełnowartościowy produkt, tak jak pełnowartościowymi zabawkami są nieśmiertelne przepaki łosi i puławszczaków w pudełkach MC. Wybrzydzanie starych pierników, że radio jest złe, nitów za mało, a do tego muszą użyć trochę więcej szpachli jest w tym kontekście tak pomijalne, jak chociażby narzekania kolekcjonerów klocków Lego, że klocki minimalnie różnią się odcieniem albo dostali lekko przetarte pudełko, które im niby obniża wartość kolekcjonerską.
  17. Jest dokładnie tak jak mówisz. Błędy merytoryczne i uproszczenia nie są wadami produktu, tak jak wadą samochodu nie jest to że jest w czyimś odczuciu za głośny albo ma niewygodny fotel, bo akurat nie pasuje do kształtu czyichś czterech liter. Model ma oddawać rzeczywistość w całkowicie subiektywnie narzuconym przez producenta stopniu, i nie da się wykazać że mustang Army jest "wadliwy" względem, dajmy na to, mustanga Tamki. @myszaty litości, gdybyś przeczytał więcej niż tylko tytuł działu KC to wiedziałbyś, że: "Wada fizyczna polega na niezgodności rzeczy sprzedanej z umową. W szczególności rzecz sprzedana jest niezgodna z umową, jeżeli: 1) nie ma właściwości, które rzecz tego rodzaju powinna mieć ze względu na cel w umowie oznaczony albo wynikający z okoliczności lub przeznaczenia; [czyli nie nadaje się do bycia plastikowym modelem do sklejania, np. przez zły rodzaj tworzywa] 2) nie ma właściwości, o których istnieniu sprzedawca zapewnił kupującego, w tym przedstawiając próbkę lub wzór; [Arma ani żaden inny producent modeli nie zapewnia, że model jest doskonałym odzwierciedleniem rzeczywistości, więc powodzenia z udowadnianiem czegokolwiek w tym zakresie. Co do głównego sloganu Army, czyli hasła "najlepszy mustang na rynku" raczej wszyscy są zgodni] 3) nie nadaje się do celu, o którym kupujący poinformował sprzedawcę przy zawarciu umowy, a sprzedawca nie zgłosił zastrzeżenia co do takiego jej przeznaczenia; [Ten przepis właściwie nie ma zastosowania w modelarstwie, chyba że kupując w sklepie zastrzegasz, że chcesz tym Mustangiem polecieć nad Kolonię i z powrotem...] 4) została kupującemu wydana w stanie niezupełnym [tu wyjaśnienia są zbędne] Zwracam uwagę, że wadą towaru nie jest to, że jest zdaniem kupującego za drogi Co więcej, żeby w ogóle móc skorzystać z prawa do zwrotu w przypadku rękojmi, wadą fizyczna musi być istotna, o czym tu zdecydowanie nie ma mowy. Żeby było jeszcze śmieszniej, to sprzedający może się zwolnić z rękojmi jeśli wykaże, że kupujący wiedział o wadzie przed zakupem. Więc jeśli naczytacie się recenzji i zostawicie pod nimi komentarze, to liczcie się z niezerową możliwością, że producent pomacha wam przed nosem screenem z fejsa albo z forum i powie, że przecież wiedzieliście o wadzie i nawet narzekaliście przez nią na producenta Prawo do zwrotu towaru zamówionego przez internet w ciągu 14 dni nie ma nic wspólnego z reklamacją czy rękojmią i w prawie unijnym jest uzasadniane głównie prawem konsumenta do oceny produktu na żywo i przemyślenia zakupu. I fakt, możesz na tej podstawie zwrócić towar z naprawdę dowolnego powodu, ale nie mieszaj tego z rękojmią.
  18. Dla sklejaczy odrzutowców to chyba chleb powszedni, z ich żywicznymi kokpitami, podwieszeniami, i potężnymi arkuszami kalkomanii
  19. Bardzo, bardzo fajny Pytanko - czy na którymś ze swoich Swordfishów miałeś dziwne "wykwity" na elementach kadłuba? Kiedyś miałem pierwsze wydanie Swordfisha i części wyglądały świetnie, ale niedawno kupiłem ostatnie wydanie i części kadłuba wyglądają strasznie.
  20. Czyli poprawili seryjne formy, co raczej zasługuje na docenienie niż punktowanie "znawców" i "rżnięcia głupa".
  21. filipsg

    Mistercraft

    Wszystkie pokazane oryginalne wydania tych modeli są dostępne od ręki, nie mam pojęcia o czym piszesz. I nie wiem jaką wartością dodaną ma być ta "polska kalkomania" (piszę w cudzysłowie, bo ciężko mówić o polskości bez polskich znaków i w barwach biało-bordowych), skoro i tak będziesz musiał wydać kolejne 20-30 złotych na takie kalkomanie do polskich śmigieł, które jakoś przypominają oryginał. Koniec końców, kupując oryginalne włoskie wydanie i osobno kalkomanie od poważnego polskiego producenta wydasz mniej więcej tyle samo, co na kolejną kpinę z logotypem MC.
  22. Wszystkie modele Fujimi, ewentualnie nowy Akagi z Hasegawy. Wszystko inne (stare Hasegawy, Tamiya) jest mocno poniżej obecnych standardów.
  23. filipsg

    Mistercraft

    Spokojnie, wszystko można zwrócić, a tu nawet trzeba Dopiero teraz zauważyłem że zjadło im polskie znaki w "uwaga śmigło", niesamowite, myślałem że tylko chińscy producenci mają problemy z polskimi napisami
  24. filipsg

    Mistercraft

    Jak to było? "Przynajmniej mają ciekawe kalkomanie"? Przesunięcia kolorów widać już na miniaturach, a husara możnaby równie dobrze wymalować z ręki Ale winszuję, że dali radę ze sformułowaniem "Polski Husarz", gdyby nazwali go "Polski Huzar" to w ogóle bym się nie zdziwił.
  25. Królu złoty! No pewnie że nie ma, już się wpisuję na listę chętnych
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.