-
Liczba zawartości
374 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez KayFranz
-
Jak-1b - ZTS Plastyk/Mastercraft 1:72 + dodatki własne
KayFranz odpowiedział Mikolaj75 → na temat → [L]Warsztat
Andrzeju - generujesz te profile z CMYK-a (w każdym razie ten z góry...) Zrób je w RGB, to będą trzymały właściwe kolory... -
hadzi, mógłbym prosić o przetłumaczenie tego: na polski? Czy to chodzi o napis "RVIII" na sterze czy o coś związanego z godłem? Jakiś inteligentny inaczej dziś jestem...
-
W uzupełnieniu Wojtkowej interpretacji fotografii ze str. 189 PKL1 dokładam to: Zaznaczyłem obszary, gdzie chyba dość jednoznacznie widać różnice w kolorach pokrycia boków kadłuba. Jeśli tło "słonika" ma być białe - to patrząc na kontrast między bielą szachownicy na sterze a kolorem steru oraz na kontrast tła godła i koloru boku kadłuba, widać, że ten na sterze jest inny. To samo widać na fotografii w PKL1, tyle że tam jest to widoczne w stosunku do pokrycia płatów. Czy te obszary były pokryte kolorem srebrnym, nie da się jednoznacznie powiedzieć, ale faktycznie - ich połysk oraz niewielka (o ile jest w ogóle) różnica w stosunku do koloru "blach" sugeruje takie rozwiązanie. W każdym razie interpretacja zaprezentowana przez Wojtka trafia do mnie. Czy ja mam coś ze wzrokiem czy też napis "RVIII" jest innej barwy niż "LUBLIN" oraz czerwień szachownicy? Oraz drugie - nie jestem do końca przekonany, że słonik miał białe tło. Na "mojej" fotografii też tło godła ze słonikiem wygląda na "mało białe"... Może go w ogóle nie było (czyli zastosowano kolor podkładu, albo może też stosowano tło np. srebrne). Mam foto Lublina "20" z LMEiP z 1929, gdzie wyraźnie widać, że biel numeru jest jaśniejsza niż tło godła ze słonikiem (który z kolei jest ciemniejszy niż kolor czerwieni na szachownicy, co sugerowałoby, że jednak jest niebieski a nie czerwony).
-
Niestety, tylko Auto (ISO 64-1600). Można co nieco "regulować" czułość kombinując z korektą ekspozycji (na "kółku sterującym" jest pod ikonką kwadratu podzielonego po przekątnej na +/-) P.S. Znalazłem instrukcję: http://www.videotesty.pl/m/pliki/instrukcje/Instrukcja-obs-ugi-do-aparatu-fotograficznego-Nikon-Coolpix-L19_EN_(videotesty.pl).pdf
-
Kojarzy mi się Skrzydlata Polska - rok 2009, numer gdzieś w połowie roku (maj? czerwiec?)
-
Mea culpa... albowiem gdyż zełgałem. Trwałem w oparach błędu, aż nadejszła jutrzenka i jakoby chmury się rozstąpiły, a światło słoneczne *** mnie po oczach... Panie Jarku, proszę wyciągnąć to "drewniane" śmigiełko z gablotki. Dziś rano odebrałem maila, a w nim była informacja jak wejść na archiwum - jeśli dobrze kombinuję z moją mikrą znajomością francuskiego - chyba uczelni albo biblioteki w Lyonie. Nieważne jak, ważne co tam zobaczyłem. Śmigło w samolocie RWD-5 Skarżyńskiego podczas przelotu było: 1. Niemalowane farbą, widać warstwy ciemniejsze (trzy na szerokości) i jaśniejsze (dwie). Powierzchnia śmigła jest bardziej matowa niż błyszcząca, a na pewno nie jest to lakier błyszczący. Mam zaćmę umysłową, znam ten sposób krycia, ale skleroza... To ma coś wspólnego z Chinami ) - wiem, kretyństwo, ale tak mi się to słowo kojarzy. 2. Logo (umieszczone na mniej więcej 40% promienia łopaty licząc od środka) wygląda na logo Szomańskiego. Logo (na czarno-białej fotografii) jest CIEMNIEJSZE niż powierzchnia śmigła. 3. Nie ma (nie widać) żadnych wzmocnień metalowych na krawędzi natarcia. 4. Kołpak wyoblony, ale z ostrym zakończeniem, na pewno nie w formie stożka. Na czubku prawdopodobnie łeb śruby mocującej go do piasty śmigła. Gdyby fotograf miał inny obiektyw, to pewnie tzw. głębia ostrości sięgnęłaby do kabiny i wiedzielibyśmy, co tam pan Stasiu miał poustawiana za szybą przednią, ale niestety - nie zawsze jest kawior... I uważam kwestię kolorystyki śmigła za wyjaśnioną. Żadnych opowieści, opisów, bajań - tylko twardy dowód: fotografia, zrobiona chyba podczas postoju przed lotem z Lyonu do Casablanki. Nie mam co prawda pojęcia, co to za sztuczka z tą francuską przeglądarką, bo nijak nie mogę tego ani zapisać, ani nawet zrobić printscreen'a (mam czarne pole zamiast tego ekraniku). Trochę na technice się znam, Flasha, a nawet Javę - porozkręcam, ale tutaj wymiękłem. Nic, nawet przeglądnięcie cache'a z twardego dysku - zero. Wygląda to jakby to był jakiś film generowany on demand - możesz oglądać, ale nie możesz skopiować. Podejrzewam, że po oryginał trzeba się pofatygować na miejscu, przez internet to można tylko "polizać" Teraz coś innego, już do dotknięcia ;)) Polecam przeglądanie polskiej prasy, a zwłaszcza - na naszą okoliczność - tego zasobu: http://mbc.malopolska.pl/publication/publication?id=72099&tab=3 I tak, np. w wydaniu z 13 maja 1933 r. co widzimy? Swego czasu słyszałem opowieść o błędnym sposobie zapisu słowa RZECZ(Y)POSPOLITEJ i o tym, że brakującą literkę "Y" domalowano przy okazji poprawek przed tryumfalnym przylotem do Polski. Wygląda na to, że napis był poprawny. Przynajmniej z lewej strony. Co prawda jakość tego zrzutu - zapisanego w formacie mocno stratnym - jest słaba, ale chyba to "Y" widać. Jeśli jednak któryś z kolegów chciałby się wykazać albo po prostu, po ludzku - pomóc, to byłbym wdzięczny, gdyby w Archiwum Państwowym w Krakowie (bo tam jest oryginał gazety) wypożyczył sobie rocznik 1933 Ilustrowanego Kuriera Codziennego i sprawdził, co tam widać. Albo nawet zrobił fotkę (nr z 13 maja, str.5). Byle bez flesza, bo panie w bibliotekach jakoś nie lubią tych błysków - jak nie używasz, to (przynajmniej w Poznaniu) nie ma sprawy, a jak im zaczyna migotać, to nerwowe się robią. Jakoś nie planuję wyjazdu do Krakowa, więc "szukam jelenia" ;))) Po drugie - deska rozdzielcza wygląda na bardzo krótką (płytką), Oraz ustawioną znacznie wyżej niż np. na przekroju kadłuba wg ostatniej książki Wiesława Schiera. I dlatego też fajnie byłoby sprawdzić, jak to widać na oryginalnej fotografii, która zapewne jest lepszej jakości. W okresie od maja do początku sierpnia sporo pisano o Skarżyńskim, czasem nieźle się uśmiałem z "rzetelności" korespondenta. Jest też parę innych fotografii - 15 maja, str.4 albo okładka z 10 czerwca. Jakby co - to tez "zamawiam" kopie cyfrowe. Proponuje zrobić kilka ujęć tej samej fotografii, bo wiem z doświadczenia, że w warunkach słabego oświetlenia bez flesha, czas naświetlania może być problemem. Dobrze jest usiąść przy oknie i zapewnić sobie jak najlepsze oświetlenie. Kolejny gift jeszcze leży w kioskach i Empikach. Nazywa się POLSKA ZBROJNA. Polecam numer sierpniowy, a w nim rozkładówkę ze stron 96 i 97. Od razu wyjaśniam - to nie jest to samo śmigło, co sfotografowane w Lyonie. Na pewno inne jest logo (mam pismo, więc od razu zwróciłem uwagę) oraz tutaj widać wzmocnienia krawędzi natarcia. Nie mogę zidentyfikować tego logotypu, cały czas mam wrażenie, że to logo Albatros Flugzeugwerke, tyle że w 1933 AFW od dwóch lat nie istniało, a po drugie nie spotkałem dotąd śmigła ich produkcji. A może to coś innego? Ktoś kojarzy ten znaczek poniżej? Fragment (mam nadzieję, że redaktory z PZ nie będą do mnie "szczyloć"): Proszę myśleć i pisać, a Pan Jarek - proszę robić...
-
A teraz? Panie J. - przecież wiem, że potrafisz czarować i w tym zakresie... A "szósteczka" jest właśnie u chirurga, trwa operacja plastyczna. Zakaz włażenia osobom spoza personelu.
-
Dokładnie. Stało się - fornirowe śmigiełko: do gablotki. W czasie przelotu samolot Skarżyńskiego miał śmigło (od Szomańskiego) pomalowane na czarno i jeszcze na dodatek matowym lakierem (dla uniknięcia odblasków). Ciemny kolor śmigła widać na fotografiach z Brazylii. Drewniane, jaśniejsze i przede wszystkim śliczne, bo bez śladów zużycia zostało wymienione na okoliczność pokazywania samolotu po przelocie. Róbta, róbta - konkurencja nie śpi.
-
Panie na niebiesiech! Co ja się tej Wilgi nr 126 w kamuflażu naszukałem... Young - zamiatam kapeluszem przed Waszmością...
-
Farby - mieszanie, rozcieńczanie i takie tam podobne
KayFranz odpowiedział robert p → na temat → Tajniki modelarstwa
A ja chodzę do warsztatu rowerowego. Stare, wyjechane łożyska kulkowe dają za "dziękuję"... -
Mikołaj - śledź, śledź... Ten model to m.in. efekt wielu miesięcy grzebania w archiwach, przeglądania dziesiątków fotografii, czytania fragmentów z przedwojennej literatury, megabajty maili... Parę rewolucyjnych rzeczy w tym modelu będzie, choćby ten wylot wentylacji pod kadłubem, nie mówiąc o tym, co dopiero w kabinie. Otwartej tym razem, panie Jarku? W każdym razie Jarek definitywnie rozwiązał dylemat: czy na podszybiu, przed pilotem była druga busola czy też sztuczny horyzont? Jak widać - odpowiedź brzmi: ...
-
Krzywo zeznajesz... RWD-1 nigdy nie ukazał się w Małym Modelarzu. W 1965 wyszła wycinanka z RWD-2.
-
No to wio... Pudełko (solidnej raczej konstrukcji) ozdobione dość niedbale przyklejonym arkusikiem z grafiką - nawet ładną, w każdym razie przyciągającą oko. Zauważyłem błędy stylistyczne i kompozycyjne w liternictwie "okładki" oraz źle przyciętą krawędź (jakby zaprojektowana na większy wymiar) - dałem za to "plusa ujemnego", co wraz z plusem za grafikę i sztywność pudła - wyzerowało licznik. Dobra, zobaczymy kotku, co masz w środku... Dwa woreczki - w jednym kadłuby i połówki płatów, w drugim - drobnica, poza tym blaszka oraz dwie kartki "instrukcji". Łapię za papiery, a tam - HARDKOR TOTALNY... No, niby wiem, że żywiczne modele to nie dla "miętkich" są, ale bez przesady - przecież jak ktoś zagraniczny to zobaczy, to pomyśli, że u nas komputery to na węgiel brunatny chodzą. Trzeba to było od łapy rysować? Mój sierżant w wojsku lepsze szkice robił, bo z jego gryzmołów to przynajmniej od razu coś rozumiałem. Z tym, że błędów ortograficznych robił więcej. Ale też i więcej wyrazów pisał. Żeby nie było, że uprzedzony do pisma obrazkowego jestem: Za instrukcję - minus. I to pogrubiony. Blaszka wygląda na wytrawioną poprawnie, bez skaz, ale za to znalazłem babola - stopień wejściowy nie był na konstrukcji odciągu wzmacniającego podłużnicę dolną po prawej stronie, tylko przy drzwiach wejściowych na lewej burcie. Trzeba go usunąć i dorobić samodzielnie. Pokutuje błąd zrobiony w planach z PKL/1, a wystarczyło chociaż cofnąć się do str. 232, żeby to zobaczyć, nie mówiąc o innych fotografiach. Ale nie jest to błąd rażący, więc ogólnie za metal damy plusika oraz fotografie - od frontu i od zadka: Wygląda na to, że model był opracowany na podstawie planów z Polskich Konstrukcji Lotniczych (tom 1, 2004) - w każdym razie dość wiernie leży obrysem na tych planach. Za geometrię - plus. Wyjdzie w praniu, czy mam rację. Na zbliżeniach sterów widać, że odwzorowanie pokrycia na użebrowaniu jest nietrafione, łagodnie mówiąc. Tu inne ujęcie: Pokrycie nie przypomina płótna napiętego na żebrach - raczej jest to krajobraz wyżynny - raz górka, raz dolinka, a w środku bruzdy. Pierwsza myśl to "zeszlifować i nakleić własne żebra", ale szlifowanie żywicy... = NIE LÓBIEM. Można też stery zrobić od nowa, ale nie po to wydajemy kasę na model, aby robić samemu. To samo jest na powierzchniach bocznych kadłuba. Minus. Linie podziału są różnej grubości, głębokości i krzywizny, niestety. O ile na płatach to nie jest problem, to te na kadłubie trzeba sobie zrobić od nowa. Na płatach nie - bo skrzydła były kryte sklejką i żadnych linii podziału tam nie było - połączenia arkuszy były oklejane taśmą płócienną i całość lakierowana. Wystarczy zaszpachlować te bruzdy... Mam wrażenie, że linie były wykonane przy znikomym użyciu linijki, przymiaru czy jakiegokolwiek podobnego w działaniu przyrządu. Minus. Tzw. drobnica prezentuje się nie najgorzej (paprochy na fotografiach to efekt pośpiechu przy fotografowaniu, a nie trwała ozdoba powierzchni detali). Nosze - fajne, ale żeby je pokazać trzeba wyciąć drzwi - a to przy grubości kadłuba może być szlabanem dla purystów. Ci, którym nie przeszkadza, że będą miały grubość niczym wrota od schronu atomowego - pewnie otworzą wnętrze. Ponieważ kabina pilota znana jest tylko z fragmentów widocznych na paru fotografiach - uznaję, że jest poprawna, nie jestem w stanie przyczepić się do czegoś. O ile dobrze odczytałem "instrukcję"... Tutaj - krzyżyk. Ogólnie mówiąc, jak to w przysłowiu - na bezbabiu i słoń baba. Do tej pory był tylko model Broplanu, ale ten nowy nie jest znaczącym postępem jakościowym. Krawędzie kadłuba wyglądają jakby w oryginale użyto rur kanalizacyjnych, są zbyt zaokrąglone, a powinny być to ostre "kanty". Nierówne otwory okien i drzwi proszą o dogłębne zapoznanie się z pilnikiem. Sporo szlifowania czeka nas też przy obróbce kadłuba i płatów, o ile uda nam się ich połówki dopasować - na oglądanym przeze mnie egzemplarzu były nieźle powyginane. Krawędzie spływu płata są cienkie, co mile zaskakuje, patrząc na inne utrudnienia. Motór - nie jest zły, ale konkurencja z Zielonki robi lepsze. Dodatkowym smaczkiem jest brak jakichkolwiek kalkomanii w zestawie, ale za to w dołączonej ulotce sugerowane jest kupno ich w firmie WAJKERT. Schemat malowania - dobrze, że wiem jak powinien wyglądać, bo nie domyśliłbym się z tejże ulotki. Oczywiście żadnych kołków do pasowania nie ma (a w każdym razie nie zobaczyłem ich), więc na pierwszy model nie polecam. Na drugi też. Aha, wynik meczu: wygrały minusy. Za możliwość pomacania modelu dziękuję panu Jarkowi. I jako tzw. puentę w recenzji zadam pytanko - nie ma ktoś niepotrzebnego, zalegającego w szafie modelu Lublina R-XVIb z Broplanu? Nie musi mieć kalkomanii.
-
Obiecane: Dopisane o 22:26. Sam się śmieję z siebie... Porozstawiałem lampki, zrobiłem podkład, położyłem model na wydrukach, wyjąłem suwmiarkę, aby pokazać i pomierzyć pewne szczegóły, słowem - in-box zapowiadał się tzw. wzorcowy. I nagle uświadomiłem sobie, że Marta zabrała mi na wyjazd aparat... W poniedziałek przyniosę z pracy Canona. Przepraszam tych, którzy dziś czekali - zupełnie nie pomyślałem. Jak ktoś jest superniecierpliwy, to mogę wyjąć rozlatującego się Olympusa, ale nie ręczę za jakość.
-
Wrzucę wieczorem, mam w domu foto rozbitego SP-BNO, zrobione od tyłu (chyba jest w PKL4 - jak kto może, to niech mnie uprzedzi, bo dziś mam trochę latania i będę wolny po zmierzchu). Wyraźnie widać tam zarys liter AO..., trzeciej nie za bardzo, bo to była tylko kreseczka I. SP-AOI został wykreślony z rejestru pod koniec 1936.
-
Przygotowując sobie małą recenzję Lublina i przykładając model do planów, porównywałem kontury odlewów z fotkami i całkiem przypadkiem znalazłem coś w swoich zbiorach. Widać to też na tej dolnej fotografii zamieszczonej w poście Jarka K. z 16 kwietnia z 21:47. Spod liter BNO widać zamalowaną poprzednią rejestrację. Czyli górna powierzchnia płata (a pewnie i spodnia) nie mogła być "drewniana". Obstawiam srebrzankę, dość rzadko położoną - na końcach skrzydeł też przebijają spod niej litery P.C.K. Nie ma liter PCK na sterze - a tam to na pewno pomalowano srebrzanką, bo nie widać różnicy odcienia. Używam określenia "srebrzanka" na stosowaną przed wojną mieszaninę cellonu i pyłu aluminiowego, używaną bardzo często do malowania. I nie jest to chyba dobra wiadomość dla chcących budować SP-BNO - trzeba najpierw zrobić fakturę drewna na płacie, potem stare oznakowania, potem to wszystko pociągnąć rzadkim srebrem, a na koniec nowa rejestracja i krzyże.
-
Chyba JA zrobię... No, dobra - tak poważnie, to jutro go obfotografuję, bo teraz w domu miejsca nie ma. "Grupa trzymająca władzę w kuchni" jedzie na dłuuugi weekend - a kto widział kobiece pakowanie, ten wie o co leci. Jarek - a moją opinię "gębową" o tym modelu też upublicznić?
-
Jarek, mówisz pewnie o tych planach: autorstwa Feliksa Pawłowicza. Te zostały wykonane na podstawie jeszcze wcześniejszych, opublikowanych w Modelarzu w latach 60-tych. Dawaj priva (kayfranz -at- wp.pl), znam dojście do tych polskich... Jakbyś jeszcze nie był zdecydowany do wykonania konkretnego egzemplarza - jedno malowanie "szesnastki" jest gotowe (od paru lat...):
-
Dla jasności - za LEGUNA Jarek dostał 94 pkt., o oczko mniej niż za model mistrzowski... Zwycięski model jest w innym wątku: http://modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=29605
-
..he,he... Już się nie wykręcisz - musisz się przyznać!
-
W praktyce raczej to drugie. Ta srebrna farba, zwana swojsko "srebrzanką" była mieszaniną cellonu oraz pyłu aluminiowego i w efekcie końcowym nie miała tak silnego odblasku, jaki mają lakiery błyszczące. Ale i określenie szarosrebrny w zasadzie też by pasowało. W każdym razie - na pewno nie srebrny BŁYSZCZĄCY. Jak się przypatrzeć fotografiom srebrnych RWD-8, to nie widać, aby coś z otoczenia odbijało się w pomalowanych powierzchniach, więc to określenie "matowa" jest tu jak najbardziej zasadne. Ja bym użył srebrnego metalizera ModelMastera (aluminium), chociaż nawet te zwykłe farbki MM (chyba nazywają się po prostu Silver Enamel, nie mogę dobrze odczytać, bo mam upaćkaną buteleczkę) mają tak drobny pigment, że ujdą. I tak na to warto dać lakier półmat, bo jakakolwiek chropowatość powierzchni pomalowanej w tej skali wygląda niedobrze.
-
Tylko po lewej: Ten arkusz kalkomanii od PWS-a może wystarczyć na kilka modeli samolotów z Dęblina. Krój cyfr numeru ewidencyjnego z kalkomanii Mirage jest niepodobny do stosowanego przez PWS i nie spotkałem RWD-8 o tak wysokim numerze z podobnym krojem. PWS stosował szablon z cyframi blokowymi, a nie szeryfowymi. Spójrz zresztą na str. 175 PKL t.IV/I i na następne. Szkic oznakowania tego samolotu: Arkusz kalkomanii do 34-341: Uprzedzając następne pytanie: nie mam już żadnego arkusza...
-
Babol... Obie "70" powinny być czarne. Dodatkowo brakuje godła SPL - było obustronnie na stateczniku pionowym. Ale popatrz np. na to: http://www.mojehobby.pl/show_file.php?src=%2Fzdjecia%2F3%2F1%2F0%2F1239_72138-2.jpg
-
Moses, sprawdź priva...
-
Panie i Panowie, Wysoka izbo... Oprócz wykorzystania możliwości aparatu jest jeszcze druga droga poprawienia fotografii - program komputerowy. Nie musi to być zaraz topowy (jak np. Photoshop) - wystarczą darmowe GIMP czy zwykły IrfanView. Czas wykonania tego demo, łącznie z powieszeniem na forum - ok. 3 minuty. Podkręcenie fotografii to chyba najprzyjemniejsza część roboty przy relacji. Oraz dająca znaczący przyrost "współczynnika achów nad modelem"...
