Slash
Użytkownicy-
Liczba zawartości
311 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Slash
-
A kto powiedział, że źródłem światła jest elektryczność?
-
Owszem był ruiną, ale nie taką jak po II wojnie. Jednak po I wojnie z tej ruiny dość skutecznie się podniesiono. Mam momentami podobne wrażenie, ale to już zupełnie inny temat. No tak, ale wcześniej pisałeś: Realne porównanie wartości bojowej dwóch typów wozów musiałoby się odbyć na poligonie, a nie poprzez spekulacje o przebiegu wojny, która trwała az 6 lat! I o tym pisałem wcześniej... Wybacz, ale to Twoje uznaniowe przyznanie plusów i minusów. Żeby miało to sens należałoby przeprowadzić konkretne próby jak napisałem wyżej. Poza tym wszyscy skaczecie z roku na rok w porównaniach. Pisanie o 1942, a 1944 to bardzo duża już różnica. Sam T-34 z 1940 i 1943 to mogą być zupełnie różne czołgi pod wieloma względami. Porównujecie grubość pancerza. A co z jakością stali i techniką produkcji kadłuba. Nawet zauważalnie cieńsza płyta pancerza, ale z dobrej jakości walcowanej stali będzie trwalsza niż odlewane elementy pancerza wczesnych T-34 i Shermanów. Co z jakością i w ogóle obecnością oprzyrządowania optycznego? Do tego można dodać wiele. Choćby wentylacja, łączność radiowa, możliwości obserwacji otoczenia, dostępna przestrzeń dla załogi, łatwość wsiadania i opuszczania wozu przez załogę, obciążenie załogi zadaniami - T-34 zazwyczaj 4 członków załogi, Pz.Kpfw IV pięciu. Sylwetka pojazdów (wielkość celu, trudność ukrycia w terenie). Parametry balistyczne uzbrojenia - to akurat łatwo sobie sprawdzić. A czołgi radzieckie i amerykańskie walczyły samotnie? Od połowy wojny na froncie zachodnim pewnie amerykanie mieli więcej samolotów w dyspozycji niż czołgów. Lotnictwo przejmowało wręcz rolę przeciwpancerną, zwłaszcza u aliantów zachodnich. Do tego duże nasycenie w piechocie różna bronią przeciwpancerną. Czołg 20 tonowy to z punktu logistyki, a niemieckie łańcuchy logistyczne były dłuuugie, mniejszy problem niż 30 tonowy. Do tego ten 20 tonowy czołg zwalczał tego 30 tonowego na dystansie większym niż ten 30 tonowy tego 20 tonowego. PzII dawał rade ale jako co? Bo jako broń przeciwpancerna to chyba kiedy coś go zastępowało w tej roli. Czołg w ogóle nie prowadzi wojny. Sam jest bronią wsparcia jednostek pieszych. Tym bardziej nie "bierze odpowiedzialności" za wynik bitwy.... .Tak, np. tu: Ale mniejsza o to. Może zacznijmy od tego, że niemcy dysponowali różnorodnymi typami czołgów i utrzymywali ich produkcję ponieważ walczyli na bardzo różnych frontach. Zupełnie inne realia walki na wschodzi i zachodzie w tym samym czasie. Na wchodzie do walki na możliwie dużym dystansie z licznym przeciwnikiem potrzebne były czołgi pokroju Tygrysa. Do tego z czasem rosyjskie potwory tez mocno przybierały na wadze. Na zachodzie również liczny przeciwnik, ale dystanse dużo mniejsze. Tu częściej sprawdzał się właśnie czołg pokroju PzIV w większej ilości niż pojedynczy Tygrys czy Pantera. Do strzelania w Shermany KwK L/48 spokojnie wystarczy. A i mobilność większa więc większe możliwości taktyczne. Albo raczej wozów porzuconych w wyniku awarii technicznej. Co bywało lekko mówiąc częste w przypadku KW. Przenoszenie fabryk odbywało się pod niesamowitą presją czasu i mogło okazać się decyzją śmiertelną dla radzieckiej armii. Podobnie z resztą jak ich nie przeniesienie i zajęcie prze Niemców. Nie wiem, gdzie widziałeś upór Hitler do produkcji dwusilnikowych bombowców. Hitler za takie rzeczy nie odpowiadał. I nie bardzo był sens takowe przez niemców posiadać.
-
To jakie zadania narzucisz na dany typ czołgu nie definiuje zupełnie tego czy jest dobrym czy złym projektem. Japończycy genialnie udowodnili, że pancernik Yamato nie jest okrętem przeciwlotniczym. Ale to nie znaczy, że byłby złym pancernikiem. Cały czas oceniasz konstrukcję z punktu widzenia historii działań wojennych. Oceń z perspektywy technicznej. Jakości produkcji, jakości surowców, zamontowanego oprzyrządowania, parametrów balistycznych uzbrojenia, jakiś innych danych taktyczno technicznych. A to któryś był lub jest? Czołg powstał jako wsparcie piechoty i co jakiś czas historia się zapętla. Przepraszam, ale trochę mnie bawią takie sformułowania. W miarę udowodniony zamiar podbicia świata to mieli bolszewicy, a teraz chyba państwo islamskie. Jak dla mnie to o co chodziło III Rzeszy nie do końca wiadomo. Sama wojna wybuchał żeby ruszyć gospodarkę. I chyba nie wiedzieli co z tą wojną dalej robić. To nie swoboda projektów, a ogólnie wysoki poziom rozwoju cywilizacyjnego. W Niemczech po I wojnie światowej, w co większym mieście znajdowały się zakłady produkujące samoloty. Tam ogólnie produkowano dużo różnych rzeczy i było wiele zakładów. Produkcja również stała na wyższym poziomie. Nie pilnowano jak w ZSRR żeby nikt nic nie miał. W tym czasie dla wielu radzieckich lotników lub czołgistów przed pójściem do wojska szczytem techniki z jaką mieli styczność była lampa naftowa albo rower. Podczas, gdy w Niemczech nawet prości robotnicy pracujący na kolei mieli do dyspozycji wagony z prysznicami i fotelem dentystycznym. W Związku Radzieckim podobnie mogło się żyć najwyżej w dużych ośrodkach miejskich.
-
Słusznie i ciekawie piszesz, tylko zwróć uwagę na to jaką perspektywę przyjąłeś. Piszesz i oceniasz z dzisiejszego punktu widzenia. To nie do końca jest tak, że po 1942 roku Niemcy przestali się znać na prowadzeniu wojny i projektowaniu sprzętu. To co Niemiecka armia reprezentowała w 1939 i 1941 roku to były rzeczy ściśle zaplanowane i opracowane wcześniej. Zarówno zasady działania i organizacji armii jak i konstrukcje pojazdów. Później wojna to już była co raz bardziej improwizacja ze strony niemieckich decydentów którzy specjalistami od prowadzenia wojny i tworzenia uzbrojenia nie byli.... Nie zgodzę się, że Pz.Kpfw IV był już w 1942 konstrukcją słabą. Poza tym spróbuj nagle prowadząc wojnę na dwóch frontach przestawić całkowicie produkcję na inny typ. To wymaga osobnych zakładów i linii montażowych. Przestawić całą logistykę, produkcję części zamiennych które równocześnie będzie trzeba produkować dla większej ilości typów, wyszkolić na nowo załogi, instruktorów. Później pozmieniać wszystko to co zostanie zweryfikowane w praktyce na polu bitwy itp itd.... Co do słabości Pz.Kpfw IV, wyobraźcie sobie hipotetyczny pojedynek 1 na 1 z ówczesnym T-34, Shermanem itd. To nie są konstrukcje w niczym lepsze, a w wielu aspektach gorsze i o wiele przydatniejsze jako bliskie wsparcie piechoty aniżeli broń stricte przeciw pancerna. W 1944 roku również. Jeśli ktoś widzi przegraną Niemiec między innymi w typologii sprzętu, niech wyobrazi sobie sytuację w której hipotetycznie w 1943 Niemcy dysponują czołgami amerykańskimi lub radzieckimi, a oni niemieckimi. Wojna w Europie skończyła by się w kilka miesięcy.
-
A nie sądzisz, że skoro to wieża pochodzenia okrętowego to mogli ją pozyskać z... marynarki? Skoro Ratte miał posiadać wieżę z pancerników typu Scharnhorst (jak podaje wikipedia) to miałby wieżę trzy działową, nie dwu jak model. Z resztą. We wspomnianej Norwegii jest osadzona taka wieża, o dziwo pochodzi z pancernika Gneisenau, a nie z Ratte. Być może istniał w Rzeszy jakiś studyjny projekt gigantycznego czołgu, ale ktoś kto miał choć odrobinę pojęcia o inżynierii, produkcji, logistyce czy ogólnym prowadzeniu wojny nie mógł brać takiego pomysłu na poważnie. Takie pytanie na koniec. Do czego miałby Ratte strzelać z tych dział na forncie? Do T-34 albo Shermana? Już Pak88 i Pak 128 były aż nadto
-
Obawiam się, że Ratte to nie tyle objaw gigantomanii w III Rzeszy co mokry sen miłośników wunderwaffe. Większość tych "sekretnych projektów Rzeszy" pewnie nie ma więcej lat niż szerokopasmowy internet. Wówczas na pewno, a i raczej dziś nie ma technicznych możliwości zbudowania czegoś takiego z zachowaniem cech użytkowych. Pomijam już jakikolwiek zastosowanie i zasadność posiadania takiego "czołgu" w arsenale...
-
IV Warszawska Fiesta Modelarska - 11-12 czerwca 2016
Slash odpowiedział Ostach → na temat → Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
Po to wymyślono interpunkcję, cudzysłów i inne takie, żeby można było trafnie przekazywać co się ma na myśli... ćwicz dalej i nie miej do mnie pretensji o własne mało precyzyjne sformułowania. Myślę, że przeprosiny to się w pierwszej kolejności należą modelarzowi, którego obrażasz już w drugim poście. Nie Twój interes kto ile ma farb, co nimi maluje, jak wkleja sobie "klapy" i czy spędza czas i pieniądze na plastikowe model czy wyjazd do Sopotu... A jeśli mowa o moderatorze to powinien tu sprzątnąć poczynając od Twoich zbędnych wynurzeń. -
IV Warszawska Fiesta Modelarska - 11-12 czerwca 2016
Slash odpowiedział Ostach → na temat → Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
Chciałeś dopiec autorowi modeli bo postąpił inaczej niż Ty byś to zrobił... [CIACH ADMIN] proszę bez personalnych wycieczek. Te elementy to lotki nie klapy. Mała różnica. -
IV Warszawska Fiesta Modelarska - 11-12 czerwca 2016
Slash odpowiedział Ostach → na temat → Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
Dzieciom wolno więcej , to stolik juniorów Mylisz się to stolik seniorów. Tak to stolik seniorów. Autor wypowiadał się na temat modeli, że zainspirował się pogłoskami, że prawdopodobnie Łoś i Czapla prezentowane na salonie w Paryżu w 1936 mogły być tak pomalowane. -
Model zapewne bardzo ładny. Tylko szkoda, że zdjęcia wyglądają jakby zrobione na papierze ściernym.....
-
Liczę na malowanie z okładki
-
i pewnie masz na to jakieś kwity
-
A malowałeś już tym aerografem w ogóle? Możliwe też, że wcześniej w wyniku błędów w użytkowaniu farba dostała się tam gdzie nie powinna i pozatykała potrzebne luzy pomiędzy elementami. Możliwe też, że po prostu nie był umyty, nawet zaschnięta farba w dyszy może powodować złą pracę iglicy.
-
Jeśli już musi być ta podstawka to wolałbym jednolity kolor, np. coś udającego beton. W kolorach flagi będzie odciągać uwagę od modelu i utrudni jego oglądanie. Ale może odtwarzasz coś realnego tylko o tym nie wiem? A w ogóle gdyby to był mój model to ograniczył bym się np. do czegoś takiego jak zrobił Flach pod Twardym ostatnio, a jeśli model docelowo ma być brudny to wmontowałbym go w jakąś podstawkę z kawałkiem terenu.
-
Czy farby olejne można rozcieńczać i malować benzynką?
Slash odpowiedział daffy → na temat → Jak to zrobić i jak pokazać
Ja czasem kładę kilka kolorów na kilku modelach w ciągu kilku godzin. Czy Twój argument leży na łopatkach? -
Oj dużo zmienia. Na modelu samolotu o drewnianym śmigle nie zrobisz metalowych zadrapań, może inaczej też będą na drewnianym wyglądać uszkodzenia od kawitacji.
-
Co do podstawki. Myślę, że najlepsze są takie które wspomagają ekspozycję modelu, a nie przerastają go formą bądź odbierają uwagę. Ale oczywiście jak kto lubi.
-
A widziałeś kiedyś z surowego drewna śmigło? Zawsze będzie impregnowane, malowane itd. Gładsze lepiej pracuje. I z założenia powinno być gładkie.
-
Też chętnie zobaczę metalowe śmigło na lotym M-11. Dla ścisłości, malowane amelinowom farbom się nie liczą
-
Tygrysek "PzKpfw VI 'Tiger' I Ausf.E", Revell 1:72
Slash odpowiedział Goomich → na temat → [M]Galerie
Żart raczej nie, widziałem podobnie zaczynających na żywo. Odnośnie koloru plastiku już napisano. Dodam, że malując staraj się nanosić mniej farby, bo te plamy momentami aż ociekają. Przydałoby się też chyba trochę rozcieńczyć. Przy rurach wydechowych masz nie odcięte wypychacze z ramki, te sterczące "kółeczka". -
Niedostatki w umiejętności posługiwania się tekstem to chyba taka "niepełnosprawność" XXI wieku, niestety tylko z pozoru niegroźna.
-
Ale czy ktoś zaprzecza? Raczej wszyscy się zgadzają. Chodzi o to by zrobić to w sposób możliwie nie budzący wątpliwości dla pobocznych obserwatorów, którzy nie wiedzą, że to akurat takiej osoby model. Najprościej zrobić to chyba bez przybijania pieczątki i tyle. Gdyby to tak zrobiono nie byłoby w ogóle tematu, a nagrodzony byłby tak samo szczęśliwy.
-
Nagroda "za wytrwałość" etc. dla niepełnosprawnego to robienie z człowieka przedstawienia które tylko będzie piętnować jego ułomność..... Najprościej jest wręczyć nagrodę, dyplom, medal takie same jak wszystkim innym, najlepiej na środku i najoficjalniej jak się da. Pieczątka moim zdaniem jest w tej sytuacji nie potrzebna. Niestety dla postronnych bez znajomości kontekstu będzie tylko generować negatywne odruchy i emocje. A to działa na niekorzyść dla imprezy, organizatora, ludzie niepotrzebnie się denerwują, a najbardziej poszkodowany może być ten chłopka jeśli usłyszy opinie postronnych nt. wyróżnienia jego modelu. Tak przynajmniej mi się zdaje. Samo wręczenie nagrody, gdzie sytuacja była jasna dla wszystkich obesrwujących, na pewno w nikim nie wzbudziło jakiś wątpliwości.
-
. Urwane anteny, zaje.. Bany model, jednostkowe przypadki, przestawianie, wzięły sie z kosmosu?? Pewnie ci co nie wygrali dyplomu teraz próbują się doczepić
-
"Sztuka" to zazwyczaj określenie czegoś za czym kryje się jakaś wartość, a na to trzeba trochę popracować. Chyba, że mówimy o "sztuce" sprzedając jajka i fajki na sztuki. W takim razie przepraszam i rozumiem, że "wykład" był za trudny.
