Majek
Użytkownicy-
Liczba zawartości
3 288 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Majek
-
E no, ale czasem jakies zasadzki na transporty robili, nie? Ruch oporu, la resistance, te sprawy... Czy nie robili? Bo w sumie, to sie nie znam.
-
Zestawu nie kupuj, bo kiepski aerograf w nim jest. Z kolei sam ten aerograf, co go pokazales, jest zasilany od dolu. Nie wiem, nie uzywalem tego konkretnie, ale generalnie nie jestem przekonany do aerografow z dolnym zasilaniem. Kup lepiej EW770 i nie kombinuj. Jezeli chodzi o kompresory, to na temat MA-1000 zostalo powiedziane juz chyba wszystko. Tego drugiego nie znam, ale patrzac na parametry, wydaje sie byc on jeszcze lepszy od MA-1000 (wieksza wydajnosc i wieksze cisnienie).
-
Dokladnie tak.
-
Chcialbym zobaczyc to ustrojstwo w akcji... Te 23-ki musza sporo halasu robic.
-
Jedna uwaga tylko. Ten palak - uchwyt dla pasazera. Nie jest on za gruby troche?
-
No tak... Przeciez nie ma nic za darmo... Zazwyczaj maluje cisnienim w granicach 1.5 bara, wiec zanim spadnie z dokladnie 3.3 bara do 1.5, kiedy to kompresor sie zalacza, to mam chwile ciszy. Ale jak dalej maluje, to kompresor pracuje juz caly czas, a po skonczeniu malowania pracuje dalej, zeby nabic z powrotem ponad te 3 bary. Pierwotny zamysl byl taki, zeby wymienic presostat na taki, ktory by umozliwial regulacje momentu zalaczenia i wylaczenia kompresora (oryginalny ma to na sztywno ustawione) w okolicach cisnienia roboczego, w zakresie powiedzmy 1.3 - 1.7 bara. Mnie akurat klepanie nie przeszkadza, zbiornik dalem glownie po to, zeby ustabiliziwac cisnienie, wiec nieco inna filozofia sie kierowalem. Chodzilo glownie o to, zeby kompresor wlaczal sie czesciej, ale na krocej i utrzymywal w ukladzie cisnienie bliskie temu roboczemu. Czyli zaczynam malowac, po chwili kompresor sie wlacza i przy stalym przeplywie podczas malowania ciagle pracuje utrzymujac stale cisnienie robocze, a zaraz po skonczeniu malowania pracuje jeszcze chwilke doslownie, zeby nabic ciut powyzej roboczego i sie wylacza. W tej chwili, zanim nabije 7 litrow do 3.3 bara, to sie musi napocic i solidnie nagrzac. To tak, jakby musial przepompowac 21 litrow powietrza o cisnieniu atmosferycznym, przy czym wraz ze wzrostem cisnienia, rosna rowniez opory, co z kolei powoduje, ze pod koniec nabijania, kompresor tak sie nagrzewa, ze jest na granicy wylaczenia termicznego (bo nalezy pamietac, ze MA-1000 ma zabezpieczenie przed przegrazniem). Mam tez wrazenie, ze im wyzsze cisnienie, tym mniejsza wydajnosc urzadzonka. Tak nalogike, w duzym uproszczeniu - 7 litorw, przy cisnieniu 3.3 bara to jest ok. 23 litrow czynnika. Przy wydajnosci 17l/min powinien sobie z przepompowaniem takiej ilosci poradzic w niecale poltorej minuty. Nigdy czasu nie lapalem, ale wydaje mi sie, ze trwa to sporo dluzej, co sprawia, ze dluzej pracuje na coraz wiekszym obciazeniu i coraz bardziej sie nagrzewa. Dlatego musze odczekac chwile, zeby sobie ostygl, zanim zaczne malowac. Nie jest to wielki problem w zasadzie, gdyz jak cos robie przy modelu i wiem, ze bede malowal, to poprostu nie spuszczam powietrza z ukladu, tylko zakrecam reduktor, zeby cisnienie nie parlo na zawor w aerografie. To tyle moich filozofii, mam nadzieje, ze conieco wyjasnilem...
-
No niby mam zbiornik, ale klepania wcale mniej nie slysze... Jest to 7 litorwy zbiornik od opryskiwacza ogrodowego, wiec zeby go "nabic" do tych 3 bar, to sie musi ten kompresor naklepac niezle... A malowania w ciszy jest raptem kilkadziesiat sekund. W zasadzie najwiekszym bonusem wynikajacym z obecnosci tego zbiornika jest stabilne cisnienie i mozliwosc jego regulacji/kontroli za pomoca reduktora z manometrem... Tak to wyglada w calosci: W miejsce recznej pompy, ktora pierowtnie sluzyla do nabijania zbiornika, wkrecony jest aluminiowy "czop" z otworem pod standardowy calowy gwint sotosowany w pneumatyce (musialem sobie we wlasnym zakresie dorobic te czesc, gdyz gwint w otworze na pompke byl mocno niestandardowy) i od niego wychodzi reszta armaturki, czyli kolanko, reduktor, szybkozlaczka i przewod biegnacy do aerografu... W zblizeniu tak sie to prezentuje: Natomiast na dole, w miejscu gdzie pierwotnie wkrecalo sie wezyk do opryskiwania, zrobilem zasilanie zbiornika: Tu znowu zastosowalem aluminiowa przejsciowke (tez musialem ja sobie dotoczyc, bo znowu gwint na kroccu w zbiorniku byl niestandardowy). Na zdjeciu widac "profesjonalnie" wykonane uszczelnienie silikonem sanitarnym... Przepraszam za taki lakoniczny opis, ale w tym momencie moje zdolnosci psycho-fizyczne sa mocno ograniczone i mam problemy z wyartykulowaniem wlasnych mysli (pracowity weekend mialem). Jezeli macie jakies konkretne pytania, walcie smialo, postaram sie Wam pomoc.
-
Byc moze... Chodzilo mi bardziej o to, ze motor, ktory widzialem mial napedzane kolo w wozku i caly uklad przeniesienia tego napedu.
-
No tak, teraz sobie przypomnialem, ze kiedys siedzialem na takim motorze z koszem z czasow wojny... Nie pamietam, czy byl to akurat BMW (chociaz wcale nie wykluczone). Jego wlasciciel trocho o nim poopowiadal. Generalnue sprzet byl odrestaurowany, na chodzie i ciagle uzywany w celach rekreacyjnych. Sobie chlopaki pomykali nim po roznych lasach, nie lasach, tak dla frajdy... Wlasnie kolo w koszu bylo tam napedzane. Byl normalnie mechanizm roznicowy wraz z blokada dyferencjalu. gdzies w okoiach baku byla dzwignia do blokowania dyfra... Gosc mowil, ze nie ma dolu i wertepu, z ktorego by nie wyjechal...
-
"Fabryczne" swiatla przeciwmgielne w przednim zderzaku tez bym usunal i zrobil je od nowa... Mam nadzieje, ze nie bediesz zakladal tej wielkiej paskudnej pletwy na klape bagaznika? Jak zamierzasz rozwiazac sprawe pojedynczej koncowki wydechu w zestawie i podwojnego wydechu w Twoim wykonaniu? Bedziesz musial usunac oryginalny tylny tlumik i jakos rozgalezic wydech...
-
Auf dem Niemandsland = ICM + Toro Model + Emhar + ... w 1:35
Majek odpowiedział FAZZY_bez_humoru → na temat → [D]Warsztat
Nie za grubasny ten drucik, jak na wikline? -
Sturer Emil [Stepy Donskie 1942] Trumpeter 1/35
Majek odpowiedział Jakub W. → na temat → [M]Warsztat
Hmm... Dol jest pomalowany na czarno... Co nie zmienia faktu, ze gora jest przepalona. -
No i bardzo fajnie. A czego sobie zawinszowala w zamian?
-
[projekt grupowy] Tigermeet, czyli latające kociaki...
Majek odpowiedział Praetorian → na temat → [L]Warsztat
Chyba nie przeczytales tego watku ze zrozumieniem... Tu nie chodzi o jakiekolwiek malowanie, tylko o "tygrysie"... -
Przemek R nie o to pytal... Nie czym EW770 rozni sie od Iwaty, tylko od pseudo Iwaty... Odpowiedz brzmi - niczym. EW770 to jest jedna z odmian p-Iwaty. Konkretnie, jest podroba tego sprzetu: http://www.iwata-medea.com/products/airbrush/micron/cmcplus_info.jsp Natomiast jezeli chodzi o to, czym rozni sie od innych p-iwat, to glownie chodzi o mozliwosci regulacji. Ten model jest najbardziej wypasiony (podobnie, jak najbardziej wypasiony jest oryginal w ofercie Iwaty). Ma mozliwoasc regulacji przeplywu powietrza (zaworek pod dysza), mozliwosc latwego (przez wyciete w rekojesci okienko) ustawienia wstepnego otwarcia dyszy (czyli to, jak bedzie farba leciec "bez trzymanki", w sensie bez odciagania spustu) no i oczywiscie ograniczenie maksymalnego otwarcia dyszy (pokretelko na "dupce" rekojesci). Ubozszy model ma tylko regulacje wstepnego (ale w tym celu trzeba rozebrac aerograf - odkrecic rekojesc) i maksymalnego otwarcia dzyszy. Jeszcze ubozszy model ma tylko regulacje wstepnego otwarcia, tak jak powyzej (tez trzeba rozebrac aerograf, zeby wyregulowac). Takie sa z grubsza roznice powmiedzy poszczegolnymi p-iwatami. Do tego dochodza jeszcze warcjacje na temat zbiornika z farba (gorny lub boczny).
-
Juz to zostalo napisane wiele razy, ale powtorze... EW770 jest chyba najrozsadniejszym wyborem. Wypasiony aerograf (w sesnie jego funkcjonalnosci) za relatywnie niewielkie pieniadze. No chyba, ze chcesz sie szarpnac na oryginal/pierwowzor, jak zwal, tak zwal (jakas Iwate, czy innego Pasche)l... Ale wtedy musisz sie liczyc z wydatkiem od 500-600 w zwyz...
-
Sie to wanty i sztagi nazywa...
-
Moze tu chodzi o gale banderowa?
-
No jestem pod wrazeniem, musze przyznac... Sporo pracy wlozyles w uszczegolowienie kiepskiego zestawu i swietnie to zaprocentowalo. Model przentuje sie super, nie moge sie napatrzec normalnie. Jedyne, czego moglbym sie czepic, to malowanie. Troche Ci miejscami poszarpane przejscia miedzy kolorami plam wyszly, gdzieniegdzie widac troche niedokladnosci. Ale nie psuje to koncowego efektu, tym bardziej, ze sa to naprawde drobiazgi (latwe do poprawienia). Troche tez widac, ze to jednak pedzel, ale jak mawiaja, "wyzej nerek nie podskoczysz". No, chyba, ze to na zdjeciach tak tylko wyglada. W kazdym razie gratuluje udanego smiglaka i to naszego - rodzimego
-
O, nastepny Twoj Crusader. Najs. I skala fajna.
-
No niby tak, ale jezeli ladunek byl zaopatrzony w jakis magnesik (tak, jak to mialo miejsce w przypadku ladunkow przyklejanych do burt), ta raczej nie powinien spadac, bo sie powinen przylepic... Oczywiscie sprawe by rozwiazalo polozenie zimmeritu na plaskich powierzchniach, ale i tak mieli z tym za duzo zabawy. Poza tym, z tego, co gdzies czytalem, nie bylo to do konca skuteczne zabezpieczenie.
-
Z tymi srubami, to jest cos na rzeczy... Ja chcialem kiedys odkrecic ten uchwyt na aerograf, zeby sobie go przymocowac w jakims wygodniejszym miejscu. Skonczylo sie na tym, ze ukrecilem leb sruby...
-
A ja tak przy okazji, troche offtopujac, mam pytanie do znawcow tematu. Patrze na zimmerit, fajnie wykonany, swoja droga i sie zastanwiam... Do czego sluzyl, to wiadomo... Ale przeciez wystarczylo przylepic jakis ladunek wybuchowy nie do burty, tylko nawet rzucic na ktoras plaska powierzchnie kadluba lub strop wiezy i "po japkach". Jak to bylo?
-
A tam od razu reklamowac... Moze to klacze?
-
Tu masz zdjecia dwoch samolotow z Minska: viewtopic.php?p=63999#63999
