-
Liczba zawartości
1 258 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
5
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez toled
-
W moje rączki wpadł dość dawny, bo z 2016 roku wypust Aoshimy. Otóż jest to Pagani Huayra - Overseas Edition i przyznam szczerze, że kupiłem go oczami, z uwagi na przepiękne zdjęcie na pudełku A w środku: 4 ramki czarne 2 ramki szare 1 ramka czerwona 1 ramka chromowana 1 ramka w kolorze aluminium matowe 2 ramki białe 2 x nadwozie - białe oraz przeźroczyste 4 opony - guma syntetyczna 1 ramka bezbarwna Instrukcja, kalkomania i maski na szyby do malowania Czyli w stylu Aoshimy - nawalone ramkami i częściami tyle, że głowa boli. Plastik dość gruby, jakość niezła, ilość szczegółów przeciętna. Można nabyć dodatkowo zestawy waloryzacyjne od Aoshimy lub bardzo drogi zestaw od Hobby Design. Oszklenie bardzo klarowne, bez rysek. Grubość oszklenia na poziomie innych producentów. To co mi się bardzo spodobało w tym zestawie to dwa nadwozia, a raczej przednia i tylna klapa - z plastiku białego i przeźroczystego oraz w pełni otwierane wszystkie elementy nadwozia - przód, tył, drzwi. Na minus - szkoda, że Aoshima nie dodaje kalkomanii carbonowych, bo w tym modelu będzie tego mnóstwo. Opony sztuczna guma, z bocznymi napisami i dobrze odwzorowanym bieżnikiem. To co lubię u Aoshimy - ramka w kolorze matowym aluminium, bardzo ładnie wygląda. Aczkolwiek nie wszystkie części z tej ramki powinny być w takim kolorze. Dla osób, które składają modele Aoshimy tutaj nie będzie żadnego przeskoku - ta sama jakość co np. w Diablo GT, Aventadorach i innych. Dla osób nowych w temacie modeli, ten zestaw może na dzień dobry przytłoczyć ilością części, jednak składa się przyjemnie, a dodatkowy zestaw waloryzacji od Aoshimy jest tani. Moja ocena: 4+/5 Ładne pudełko zachęca do zakupu, można zrobić model w przeźroczystymi elementami albo pomalowany na przepiękne kolory np. perłowa czerwień. Dodatkowym atutem jest otwierane w pełni nadwozie. Tak jak wcześniej wspomniałem, żal że nie ma kalkomanii imitujących carbon - można kupić jeden, dwa arkusze i zrobić sobie szablony, ale roboty będzie mnóstwo.
-
No ba, bo H2R czeka Dzisiaj mi doszła owiewka z Decalcas do H2R - już wycięta, minimalnie jeszcze cieńsza od Twojego tworu. Oryginalna przeciwpancerna może się schować przy niej Jeszcze tylko zestaw kalek carbonowych muszę dopaść, bo coś w moich sklepach go nie widuję póki co
-
No to git. Jeszcze tylko 4 elementy do takiego malowania
-
-
Za 350zł masz kompresor z butlą, który nie będzie cały czas pracował. Tym to sobie możesz paznokcie malować. Kupowanie kompresora bez butli jest bezsensowne. Do tego aerograf - trochę lepszy, który posłuży lata - 600zł, tańsze - 300zł, ewentualnie budżetówka np. Fine-Art za 100zł, na start ujdzie, ale z czasem pewnie będziesz chciał malować czymś lepszym. Nie oszukujmy się - chcesz mieć sensowny sprzęt na start - licz 600-700zł za aero + kompresor.
-
-
Ja również głosem jestem za tym, byś poczekał i odłożył pieniądze. Tradycyjny kompresor AS-186 z butlą to koszt ok. 400zł. Chcąc kupić jakiś badziew, który ledwo dmucha stracisz te pieniądze i już nie będziesz miał normalnego sprzetu. Nie od razu Rzym zbudowano, ja też nie raz musiałem sobie odmówić czegoś lub poczekać kilka miesięcy, by kupić to co chciałem. Ewentualnie jak nie chcesz kupować i masz odrobinę podstawowej wiedzy, to kompresor tzw. "lodówkowiec" A koniec końców zastanów się, czy w ogóle potrzebny Ci aerograf i kompresor, bo pędzlem po odpowiedniej nauce też można malować cuda. Modelarstwo mimo wszystko jest niestety dość drogim hobby oczywiście mniej lub bardziej zależnie od kategorii. Dla przykładu motocykl Kawasaki H2R z Tamiyi + komplet dodatków do niego wyszedł mnie prawie 600zł, a jeszcze trzeba doliczyć z 50zł na farby. Niestety początki w tym hobby są najgorsze, bo musisz nakupić gratów o ile czujesz smykałkę do tego hobby. Z mojego doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że wyposażenie warsztatu w miarę dobrej jakości sprzęt, który posłuży Ci lata (np. H&S Evolution Silverline używałem ponad 7 lat bez żadnych awarii, do czasu aż mi ukradli, podobnie z kompresorem AS-186) , farby i akcesoria dla kategorii cywile kosztowało mnie ponad 1500zł. Więc musisz odpowiedzieć sobie na pytanie, czy Cię stać na to hobby, bo pewne koszty musisz ponieść i ich nie przeskoczysz.
-
Pęknięcia powstały bo poszły grube warstwy farby na siebie w krótkim czasie. Jak tyle osób twierdzi, że nie jest idealnie to ja nie będę udawał, że jest super i muszę to lepiej ogarnąć, nie będę odwalał lipy, skoro taka widownia i liczy, że model będzie wysokiej jakości EDIT: kurła, zamieniam się w Bartasa, koła też zmyłem - było dobrze, ale stwierdziłem, że jak zamaskuję w innej kolejności, to uzyskam o wiele lepszy i dokładniejszy efekt
-
Dobra, to zmywanko i jeszcze raz
-
-
Zobaczę, co jeszcze mogę z tym zrobić, pierwszy raz robię taką imitację zamszu więc to zasada prób i błędów. Może jeszcze popracuję gąbka ścierną, jakimiś farbami, ale żeby siedzieć nad tymi kilka dni to mi się nie będzie chciało Do tego muszę zapisywać czego użyłem, bo jeszcze mam kilka elementów do pokrycia, a fajnie jakby były takie same. Istotną sprawą, że zdjęcia z bliska nie oddają rzeczywistego wyglądu przedmiotu, jakbyś zobaczył to na żywo, to odczucia są całkowicie inne.
-
Na foto wydaje się dość jasna, na żywo jest ciemniejsza. Możliwe, że jeszcze ją psiknę jakimś ciemnym odcieniem, bo ogólnie wstrzelić się w kolor zamszu nie jest łatwo - to jest taki szary, jakby z fioletowo-niebieskawym minimalnym odcieniem, do tego jak przejedziesz po nim ręką i ułoży się materiał to jest ciemniejsze lub jaśniejsze Jakby ktoś chciał wiedzieć - tzw. mikrobalony nazywają się też jako "lekki wypełniacz do żywic". Sypiemy odpowiednią ilość do farby, oczywiście bardzo nam to ją zagęści. Psikam na dyszy 0.5mm - ledwo daje rade - ewidentne minimum , i szczerze nawet 0.8mm do tego będzie potrzebne.
-
Miałem taką jak w instrukcji, chociaż ta Twoja też może działać
- 15 odpowiedzi
-
- fiat 500f 1968 - italeri 1/12
- fiat 500f
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Ogarnąłem deskę do końca. Wyszlifowałem zamsz gąbka 5000 , psiknąłem mgiełkami jasnoszarego i czarnego. Teraz jest piknie i więcej nie kombinuję, bo popsuję Wstępnie też męczę drzwi.
-
Dzisiaj jakoś to idzie. Pokryłem deskę zamszem, na żywo standardowo o wiele lepiej się prezentuje, a już milion razy lepiej niż sam Zero Paints. Zrobiłem też w końcu osłony termiczne.
-
Urobiłem się dzisiaj jak dzika świnia, ale kawał roboty odwalony Carbon zszedł mi prawie cały, zostały ścinki na przednie klosze. Czeka mnie to samo we wnętrzu tylko z innym splotem. Waloryzacja silnika, to będzie przy tym robótką na godzinę Wjechał też nowy odcinek z malowania bezbarwnym:
-
No i dobrze, bo wygląda świetnie
-
Nissan R35 GT-R Type 1.5Liberty Walk Liberty Walk 1:24
toled odpowiedział Przemek R → na temat → [C]Warsztat
Tradycyjnie dla świętego spokoju 12h i więcej. Najlepiej odpuścić na 24h i mieć większą pewność, że nie będzie kłopotu. U mnie po 24h w nieoptymalnej temperaturze 15 stopni lakier jest już okej, można trzymać w łapach, ale przypuszczam, że gdybym bardzo mocno nacisnął, to jeszcze paluch by został. To samo tyczy się matowienia, jak nie wyschnie, to zrobisz głębokie rysy od papieru i będziesz miał big problem. Zasada stara jak świat - dajesz warstwę i robisz sobie inne rzeczy Dlatego ja budę robię albo na początku albo gdzieś w środku. Spokojnie sobie schnie, a w tym czasie mam inne rzeczy do robienia. -
-
Finito na dzisiaj. Puściłem tam gdzie trzeba AK Extreme Metal Chrome. Ładnie siadł. Oczywiście felgi nie będą całe w tym kolorze:) Z testu łyżeczek, które już wyschły najbardziej podoba mi się ta z tuningowanym Zero Paints. Może na fotce szału nie robi, ale na żywo najbardziej przypomina ten zamsz. Kwestia modulacji kolorów i może być bardzo blisko odwzorowania tego co chcę uzyskać.
-
Wielki test łyżeczki! Wszystko robione na dyszy 0.5, bez większej staranności. Od lewej: 1. Mikrobalony położone na mokrą farbę 2. Zero paints teksturowana 3. Zero paints tuningowana mikrobalonami.
-
Z serii wujek Toled uczy świeżaki: Jeżeli po matowieniu zostaje nam taka powierzchnia ze świecącymi fragmentami oznacza to, że jeszcze są nierówności i broń boże nie przechodzimy do etapu polerki: Matowimy aż będzie wyglądać mniej więcej tak:
-
No tak Już dawno dorosłem do etapu, że jak coś spierdzieli się, to nie wina rzeczy której używałem, a moja
-
Z tej perspektywy wygląda strasznie grubo ta warstwa i wyobliły się kąty proste Ja kiedyś się jarałem lakierami 2K, ale potem mi przeszło - ich połysk jest czasem aż zbyt mocny i trzeba mieszać proporcję Ale kto co lubi, pewnie jak ktoś ma wprawę to i Sidolux wypoleruje na połysk O bezbarwnym można pisać poematy i robić milion sporów. Jeżeli efekt końcowy będzie ekstra, to i nawet łzami jednorożca sobie można malować To co taka cisza w warsztacie, no i Cayman cały czas żyje z tego co widzę, czyżby się udało?
-
Duxon pasuje do modelarstwa tyle, co ja do zakonu. Tym sobie możesz malować samochód 1:1, a nie modele Sam sposób kładzenia zwiększa ryzyko, że pierwsza warstwa zeżre lakier, co już doświadczyłeś w Porsche jak Ci zadrapania wyszły. To właśnie dzięki temu, że Duxon rozpuścił farbę i wyszło wszystko na wierzch. U mnie nie masz nawet ryski, chociaż nie pieściłem się z budą w przygotowaniu do malowania. Gdybym GX-a dał w 1.5 mokrej warstwy na model, to już bym mógł go od razu zmywać Ale oczywiście czekam z niecierpliwością jak położysz Duxona na swoje Porsche i nie zrobisz z niego Multipli
