-
Liczba zawartości
12 746 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
19
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Solo
-
Nie to że ja bym zrobił lepiej, bo nigdy takich obić nie próbowałem, ale robiłeś to jakimś chipping fluidem, czy jakoś inaczej?
-
Te obicia trochę chyba nie wyszły... Trochę nienaturalne i jakoś tak odwracają uwagę od reszty modelu.
-
Kładzenie kalek italeri płyny gunze
Solo odpowiedział Headhunter88 → na temat → Kalkomania, szablony
Bywa niestety, jeśli pomieszczenie jest trochę zakurzone. Ja lubię przed kładzeniem jakiegoś lakieru (np. przy barwieniu owiewki) spryskać okolicę zraszaczem - pyłem wodnym. Wtedy wszystko co w powietrzu spada i przykleja się do podłoża. Przede wszystkim warto żeby było wszędzie czysto i odkurzone. -
Tak, F-16 Tamki na moje oko ma kalki wydrukowane tak samo jak te do F-14. Na oko i w dotyku wyglądają jak z tej samej drukarni (zresztą zdaje się jest to nawet na obu napisane).
-
Bardzo mi się to maleństwo ("maleństwo", hehe) podoba. Fajnie go pomalowałeś, bardzo subtelnie zróżnicowałeś powierzchnię, lubię to w szarych maszynach. Żałuję że nie zaaplikowałeś mocniejszego washa, choć z drugiej strony w tych grubych liniach podziału nie wiem czy to by dobrze wyglądało. No i psuje trochę wrażenie dość nierówna powierzchnia w okolicach kabiny, jakby było widać miejsce łączenia, choć może to jest jakaś linia podziału, nie jestem pewien. Summa summarum - model wyszedł bardzo fajny.
-
Co do tych kalkomanii to byłbym ostrożny. One na oko wyglądają identycznie jak te do F-16, a tamte są koszmarne: sztywne jak z blachy, praktycznie nie da się ich ułożyć na zaokrąglonych powierzchniach. Żeby kolorowe paseczki położyć na rakietach, musiałem kalki od razu traktować Solem, który je zmiękczał.
-
Po pierwsze: porównałem z modelem Hobby Bossa, nie Academy. Academy nie miałem w ręku w tej skali. Po drugie: jak widać na zdjęciach, ten model Hobby Bossa wcale nie jest taki kiepski, przynajmniej jeśli chodzi o detale. Po trzecie: szew na owiewce to nie widzimisię Tamki, tylko efekt stosowanej technologii (slide mold, o ile dobrze pamiętam, czy jak to się nazywa). Nie da się zrobić owiewki o przekroju w kształcie Ω w jednoczęściowej formie. Zresztą usunięcie takiego szwa to jest robota na 10 minut, a i tak owiewkę zawsze warto wypolerować, bo jakieś ryski zawsze się trafią.
-
Kładzenie kalek italeri płyny gunze
Solo odpowiedział Headhunter88 → na temat → Kalkomania, szablony
Nie słyszałem o takiej metodzie polerowania kalkomanii, więc nie powiem. Lepiej ich jednak chyba nie ruszać niczym ściernym, bo jeszcze zedrzesz. Rób tak jak planujesz, powinno być dobrze. Co do kolejnego modelu: po prostu napisz w nowym temacie model jakiego samolotu chcesz kupić, to Ci ludzie powiedzą której firmy warto i jak wygląda sytuacja z kalkomaniami. Kalkomanie zawsze można dokupić z zewnątrz, na rynku nie brakuje gotowych zestawów (choć z reguły trzeba ściągać z zagranicy, a to trochę kosztuje), nie trzeba niczego robić na zamówienie, no chyba że masz taką fantazję. -
Ja wczoraj ostatni raz zaglądałem na MH chyba koło północy i Tomcaty były, ciągle w ilości ponad 10 sztuk (), dlatego tak mnie zdziwiło to że dziś nagle okazało się że wszystko poszło na pniu.
-
Kładzenie kalek italeri płyny gunze
Solo odpowiedział Headhunter88 → na temat → Kalkomania, szablony
No niestety, dużo tutaj nie zrobisz, bo film kalkomanii po prostu jest prawdopodobnie gruby i rzuca się w oczy. Ponoć jest jakiś preparat do aerografu, który znacząco rozpuszcza kalkomanie i lepiej "wtapia" w plastik, ale ja nie próbowałem. Ja bym spróbował mocno pokryć te kalkomanie finalną warstwą lakieru bezbarwnego, prawdopodobnie matowego - może by to trochę przykryło ten film. -
Niestety, muszę Cię rozczarować - nie skorzystałem z tej życiowej oferty MH.
-
No tak, nie zauważyłem. No to widocznie już ustalili cenę graniczną, skoro po 350 schodzi to jak woda...
-
Tak jeszcze z ciekawych rzeczy - wczoraj w MojeHobby TT było ponad 10 sztuk, jeśli wierzyć ich informacji o stanach na ich stronie. Dziś modeli brak, a cena... spadła do 352 zł... http://www.mojehobby.pl/products/Grumman-F-14A-Tomcat-16864948.html
-
Nnnie... Szkoda mi go zepsuć.
-
Weź pod uwagę, że to jest zdecydowanie i bezdyskusyjnie najlepszy model F-14 w 1:48. To musi kosztować. Na zachodzie ten zestaw sprzedaje się, a że Polska... Kto tam w Japoni przejmuje się Polską. Kalkomanie to poziom zestawów Cartografa, a więc taki prawdziwy top. Z drugiej strony mogli dorzucić zegary do tablic przyrządów (są tylko kalki z ekranami) i darować sobie kalkomanie z pasami do foteli. Warto jednak pochwalić za bardzo szczegółowe kalkomanie na rakietach, kalki na pylonach, fotelach pilotów, a nawet na ich hełmach, kalkomanie na goleniach podwozia. Postarali się. No nie, tak nie jest - może kilka przykładów. Uzbrojenie: tak naprawdę na obu wypraskach z uzbrojeniem mamy do zmontowania co najmniej 5 różnych rakiet. AIM-9G/H lubM, AIM-54A lub C, oraz AIM-7E. W przypadku Sidewinderów wystarczy podmienić przednią część korpusu, w przypadku Phoenixów - środkową. W ten sposób Tamka nie musiała robić oddzielnych wyprasek dla AIM-54C i AIM-9L/M, wszystko jest na tej jednej i w przypadku wypuszczenia późniejszych wersji Tomcata, można użyć te same części. Podobnie jest np. z częściami do "ogonka bobra", kokpitem, wylotem działka i kilkoma innymi elementami. Wystarczy żeby Tamka wypuściła małą wypraskę z tymi elementami, odpowiednimi dla aktualnie wydawanego Tomcata i gotowe - nie trzeba robić nowych wyprasek kadłuba czy kabiny. Koszty i oszczędności. Dla modelarza jest trochę trudniej, ale w końcu to jego, nie Tamki problem. Inna sprawa to podejście innych producentów w tym temacie. Taki GWH potrafi wyprodukować piękne zestawy uzbrojenia w ogóle nie pociętego, dla konkretnego typu maszyny. Z drugiej strony jest jeszcze Kitty Hawk, który tnie wszystko, łącznie z kadłubem, na małe kawałki, żeby potem z tego jak z klocków składać różne wersje tej samej maszyny. Tamiya jest tu gdzieś pośrodku, aczkolwiek w przypadku uzbrojenia wolałbym żeby takiego cięcia nie było.
-
Nie no, kupię AMK, no chyba że coś wyjątkowo spartolą. O ile go w ogóle wydadzą.
-
Kładzenie kalek italeri płyny gunze
Solo odpowiedział Headhunter88 → na temat → Kalkomania, szablony
A może byś pokazał na czym polega problem? -
Dziś dotarło do mnie pudło z ww. modelem, tak więc poniżej krótki in-box zestawu. Tytułem wstępu: nie ukrywam że model oceniam bardzo wysoko, jeśli chodzi o jakość wyprasek, poziom detali, linii podziału, nitów etc. Bez dwóch zdań to najlepszy model Tomcata na rynku, podejrzewam że w każdej skali. Odrębną sprawą jest horrendalna, zaporowa cena zestawu (ok. 400 zł w naszych sklepach), co czyni model raczej mało opłacalnym w zakupie. No ale cóż, jest jaka jest. Postaram się w trakcie in-boxu porównywać co ciekawsze elementy zestawu z analogicznymi z zestawu Danger Zone (Hobby Boss) Eduarda. A oto sam model. Tamiya zapakowała zestaw w dość duże, solidne pudło ze sztywnej tektury (miejsca na wypraski nie brakuje - nie jest ciasno w środku), z bardzo ładnym malunkiem rzeczonego kocurka. Zestaw zawiera części umożliwiające wykonanie bardzo wczesnych wersji A maszyny (block 85 i 95), z lat 70. Dla porównania: rozmiary pudeł Danger Zone i zwykłego F-14 Hobby Bossa. Pudełko Tamki jest wyraźnie mniejsze. Co w środu? 12 wyprasek z szarego plastiku, jedna z przezroczystego, torebka z tulejkami i śrubkami, 3 arkusze kalkomanii, jeden arkusz masek, instrukcja montażu i kolorowa instrukcja malowania wszystkich dostępnych wersji (3 sztuki) maszyn. Pierwsza wypraska to główne elementy górnej części kadłuba, plus część nosowa maszyny. Jak widać poniżej, jakoś wyprasek jest bardzo, bardzo wysoka, detale są ostre i szczegółowe, linie podziału bardzo wąskie i stosunkowo głębokie, tak więc nie powinno być żadnego problemu z kładzeniem jakiegokolwiek washa. A tu rzeczone detale pokazane na zbliżeniu. Ślicznie wszystko jest zarysowane, detale są bardzo subtelne, ale też i bardzo wyraźne. Jeśli miałbym się czepiać na siłę, to brakuje mi w tym modelu lekkiego zróżnicowania paneli, jak w swoim F-14D zrobił Fine Molds, lekko różnicując zmatowienie ich powierzchni w niektórych miejscach. A tu rzut oka na część nosową myśliwca. Wszystkie panele, luki inspekcyjne i nitowanie są wyraźnie zaznaczone. Tamiya dostarczyła dwie wersje air-bagów, w zależności od tego czy skrzydła modelu będą założone czy rozpostarte. Tych części nie trzeba kleić, wystarczy zamontować je na wcisk. Można je w dowolnej chwili wyjąć i włożyć, już po zakończeniu budowy modelu. Identyczna sytuacja jest z uszczelniaczami (nie wiem jak to się po polsku nazywa: sealing plates). Z nieznanych mi powodów górna połówka kadłuba została dodatkowo podzielona na dwie części. Plackowaty tył ponoć idealnie spasowuje się z przodem, ale po co to zrobili - nie wiem. Możliwe że późniejsze wersje A+/B/D różnią się czymś na tym obszarze i dlatego, ale nie jestem tego pewien. Dla porównania ta sama część kadłuba w wykonaniu Hobby Bossa. Co ciekawe, choć detale i linie nie są tak subtelne, to jednak ta część nie wypada źle w porównaniu z Tamką. Kolejna wypraska to tylko dolna część kadłuba, mocno porozcinana jak widać. Naturalnie poziom detali jest taki sam. W oczy rzucają się dość ubogie w szczegóły fragmenty wnęk podwozia głównego. Małe zbliżenie na szczegóły. Bardzo podobają mi się takie drobiazgi, jak fajnie odtworzone wyrzutnie flar na końcu maszyny, czy zróżnicowanie wysokości niektórych paneli. I to samo w HB - jak widać nie jest wcale dużo gorzej, choć naturalnie detale są bardziej toporne. Czas na elementy silnika. W przeciwieństwie do HB, Tamiya nie bawi się w detalowanie tego co w środku maszyny. Mamy więc tu wypraskę z dyszami i wszystkimi rupieciami które widać od strony dyszy jak i od strony wlotów powietrza. Dysze silników są naturalnie w pozycji otwartych i zamkniętych, do wyboru (albo do wymieszania). To co rzuca się w oczy, to bardzo cienkie krawędzie tych części, niewiele grubsze niż żywiczne odpowiedniki Airesa czy Eduarda. W prawym górnym rogu zdjęcia widać też ładnie zdetalowaną osłonę antyodblaskową, z prawidłowo, skośnie umieszczonym otworem na soczewkę projektora HUD. Małą rzecz ale fajna. Na tej samej wyprasce znajdziemy też elementy tablicy przyrządów i paneli bocznych RIO... ... jak i pilota. A tak prezentują się dysze zestawowe na tle dyszy Eduarda (ciemniejsza) i Airesa (obie wersje do zestawu HB). Dodam jeszcze, że średnica dyszy Tamki u nasady to 24,00 mm, natomiast Airesa to ok. 24,15 mm. Prawdopodobnie więc powinny pasować. A tu jeszcze porównanie z dyszami z zestawu Hobby Bossa. Detale są ok, ale grubość ścianek i brak detali wewnątrz to minusy chińskiego zestawu. Jako że są na tej samej wyprasce, to pokażę: tablice przyrządów Hobby Bossa na tle tamkowych. Szczerze mówiąc, prawie nie ma różnicy. Następna wypraska to głównie elementy kabiny. Boczne i tylne panele, burty. Bardzo to szczegółowe, wszystkie przyciski i wajchy są bardzo wyraźne, dość ostre, malowanie tego pędzelkiem powinną być czystą przyjemnością. Wanna pilotów to pusta skorupa. Wygodna sprawa dla producenta, widać że można spodziewać się kolejnych wersji Tomcata. Na tle elementów kabiny Tomcata Tamiya, te same elementy HB wypadają całkiem nieźle. Są na pewno nieco mniej finezyjne, ale równie szczegółowe. Skrzydła. Górna i dolna część, plus mechanizm. Tamka bardzo fajnie rozwiązała temat montażu i malowania skrzydeł. Najpierw montujemy mechanizm, na który, jak rękawiczki, nakłada się pomalowane i sklejone skrzydła, które nie muszą być na stałe przyklejone. Rzut okiem na detale: nie można niczego zarzucić. No i tylko szkoda, że nie ma odtworzonej mechanizacji płata... A tu porównanie skrzydeł HB i tamkowych. Kolejna wypraska to elementy stateczników i wlotów powietrza. Nie wiem na ile to prawda, ale czytałem że ponoć wloty powietrza są tak idealnie spasowane, że po raz pierwszy nie ma potrzeby szukania bezszwowych kanałów dolotowych. Zobaczymy. Stateczniki nieco bliżej. Wielka szkoda że światełka zostały odlane w jednym kawałku z płatami. Niestety, jeśli chodzi o szkło Tamka nie popisała się. A tu nieco bliższe spojrzenie na wlot powietrza i elementy komory głównego podwozia. Na tej samej wyprasce znajdziemy także palety do zawieszenia pocisków AIM-54A Phoenix. No i znowu porównanie z częściami Hobby Bossa. Jak widać ten ostatni to zestaw do nieco późniejszej wersji Tomcata, co widać po specjalnych wzmocnieniach płatów stateczników widocznych na samej górze tych części. Mała wypraska (2 sztuki w zestawie) z elementami fotela, oraz sterami wysokości. Znajdziemy tu też zbiornik paliwa i koła podwozia głównego i przedniego. No i szofera. Piękne fotele, bardzo ładnie zdetalowane. Jak i pilot. Koła do sklejenia z dwóch połówek, szkoda że Tamka nie zrobiła felg i opon oddzielnie. Ale detal bez zarzutu. Porównanie tychże kół z żywicznymi Wheelianta (lewe), Hobby Bossa (góra, same felgi bo opony są gumowe) i Eduarda (prawe). Naturalnie koła Tamki mają nieco inne felgi, ze względu na wersję maszyny - różnią się od tych ww. wymienionych. Następna wypraska to niemal wyłącznie elementy podwozia i wnęk podwozia. Tutaj jest już różnie. Na pewno elementy przedniej wnęki są bardzo dobrze i szczegółowo zdetalowane. Tutaj nie ma w zasadzie do czego się przyczepić. Trochę bardziej ubogie są wnęki podwozia głównego, które samo w sobie może nie ma zbyt wielu elementów, ale jednak można je było chyba trochę lepiej odtworzyć. Warto zauważyć, że w przeciwieństwie do modeli F-16C, Tamka tym razem mocno ograniczyła ślady po wypychaczach nie tylko na elementach podwozia czy we wnękach. W ogóle prawie ich nie ma od strony malowanych powierzchni, głównie są widoczne po drugiej stronie plastiku. Czasami naturalnie się gdzieś trafiają, ale stosunkowo bardzo rzadko. Miłe. Samo podwozie jest wykonane solidnie i dość szczegółowo. Dla porównania, tak to wygląda w Hobby Bossie. Czyli całkiem przyzwoicie. I podobnie jest z wnękami podwozia głównego. Dwie ostatnie wypraski z szarego plastiku to uzbrojenie. Tamka dała dokładnie to co przenosiły maszyny w tamtym okresie, czyli 4 sztuki AIM-54A Phoenix, 8 sztuk AIM-7E Sparrow i 4 sztuki AIM-9G/H Sidewinder. Pociski są świetnie odtworzone, w zasadzie to nie wiem czy jest sens zamieniać je na żywice Eduarda. Zabrakło tylko szklanych kopułek w Sidewinderach. Rakiety Phoenix i Sidewinder są niestety bardzo mocno pocięte (Sidwindery aby wybrać wersje rakiety, ale nie wiem dlaczego Phoenixy), zobaczymy czy da się łatwo to złożyć całość bez śladów łączenia. Sparrowy są na szczęście niepokawałkowane, wystarczy tylko dokleić lotki i gotowe. Uzbrojenie HB nie jest tak ładne. Szkło. Tamka nie zaszalała i nie wykonała w przezroczystym plastiku żadnych światełek (poza reflektorem goleni przedniego podwozia), czy też głowic Sidewinderów. Nie potrafię tego zrozumieć, szczególnie że wykonali zamiast tego soczewkę projektora HUD, czy ekran radaru dla RIO - wszystko szklane. Szkoda. Owiewki i wiatrochron są wykonane perfekcyjnie: piękny, niemal nie deformujący obrazu, przezroczysty plastik. Jest niestety szew do usunięcia. Ciekawym pomysłem jest wykonanie wiatrochronu jako jednej części z elementem kadłuba. Rzeczony wiatrochron z kawałkiem kadłuba. I sama owiewka. W porównaniu z Tamką, HB był znacznie bardziej hojny jeśli chodzi o oszklenie. I to tyle jeśli chodzi o plastik. Kalkomanie. Tamiya zaszalała i do zestawu dorzuciła dwa wielkie arkusze (mały na zdjęciu to arkusz korygujący) bardzo ładnych, szczegółowych kalkomanii. Umożliwia to wykonanie 3 maszyn do wyboru w 3 malowaniach: - VF-84 Jolly Rogers (no wiadomo...) - VF-2 Bounty Hunters - maszyna irańskiego lotnictwa. Kalkomanie są bardzo dobrze wydrukowane, z matowym i sprawiającym wrażenie cienkiego filmem, wszystkie napisy eksploatacyjne są wyraźne. Do uzbrojenia także nie brakuje kalkomanii. Kto lubi nakładać kalki (jak ja), ten będzie miał co robić, kto nie lubi... cóż, jest ich chyba kilkaset... Pytanie tylko czy te kalkomanie nie będą aby tak sztywne i trudne w kładzeniu jak te do F-16CJ. Kalkomanie nieco bliżej i szczegółowiej. Instrukcja montażu. Klasyczna, jak to w przypadku Tamki. Wszystko bardzo czytelne i wyraźne, wytłumaczone łopatologicznie i bardzo, bardzo szczegółowo. Dość powiedzieć, że nawet podają kolory jakimi należy malować poszczególne przyciski w kabinie pilotów. Serio. Wadą instrukcji jest użycie - jak to u Tamki - wyłącznie kolorów farba Tamiya. Jak szaleć to szaleć (no ja myślę, za 4 stówki...) - producent dorzucił do pudełka 3 bonusy: wielki, kolorowy arkusz na kredowym papierze, ze szczegółami malowania wszystkich wersji i z instrukcjami kładzenia kalkomanii... Sporą ulotkę z informacjami o Tomcatach... ...oraz maski do maskowania. Maskowania owiewki i wiatrochronu naturalnie. Żeby nie było jednak za dobrze, maski nie są ponacinane, a jedynie ich kontury wydrukowane na samoprzylepnym papierze maskującym. Cóż, no nie popisali się z tym elementem. Dodatkowo w zestawie mamy jeszcze śrubki i tuleje do montażu skrzydeł i sterów wysokości. The End. Podsumowanie: model jest w pyteczkę, delikatnie mówiąc. Początkowo nie robi jakiegoś oszałamiającego wrażenia, ale gdy zaczyna się oglądać dokładniej poszczególne wypraski, to jednak jest coraz lepiej i lepiej. Tamiya bez dwóch zdań zrobiła najlepszy model F-14 w skali 1:48. Poziom szczegółów i jakość wyprasek są lepsze niż to co Tamka zrobiła w przypadku F-16. Widać że wszystko jest przemyślane, dopracowane, wręcz dopieszczone. Podejrzewam że gdy zrobię ten model, w ogóle nie spojrze na inne Tomcaty w moim składziku. No cóż, na szczęście jest jeszcze cena, która potrafi nieco otrzeźwić i popsuć zabawę. Ale coś za coś. ZALETY: - niesamowita jakość detali - wąskie i bardzo wyraźne linie podziałów i nity - świetna jakość wyprasek - interesujący i niegłupi podział technologiczny - świetnie wyglądające kalkomanie - bardzo dobrej jakości dokumentacja dołączona do zestawu - bardzo atrakcyjne wersje malowania WADY: - cena, no co tu dużo mówić, dla wielu zaporowa niestety - brak wielu istotnych elementów z przezroczystego plastiku (np. świateł) - tylko bardzo wczesna wersja myśliwca - brak mechanizacji skrzydeł - sporo elementów jest mocno pociętych, co utrudni budowę - można uznać za wadę to, że w pudle jest tylko jedna, bardzo wczesna wersja maszyny.
-
Tego nie neguję, ale nie o tym pisałem.
-
Ze wszystkiego można wycisnąć fajny model, jeśli się potrafi i chce. Detal Tamki w porównaniu z detalem Hasegawy to są dwa światy, spasowanie jest ponoć (bo Tamki nie kleiłem) nieporównywalne, więc tutaj nie warto nawet pisać. Przewagą Hasy są ruchome powierzchnie sterowe których model Tamiya nie ma. No i oczywiście cena, Hasegawa jest o połowę tańsza, ale jak na mój gust nie warta nawet tych pieniędzy które za nią chcą w sklepach.
-
Będzie raczej wyglądać jak ubogi kuzyn z Korei Północnej w porównaniu z Tamką.
-
Moja rada: wrzuć zdjęcie oryginalnej maszyny jaką chcesz zrobić, napisz jakimi farbami (marka) chcesz ją pomalować, wtedy są duże szanse że ludzie pomogą Ci dobrać właściwe kolory. Zadawaj na forum precyzyjne pytania, wtedy masz szansę na uzyskanie satysfakcjonującej odpowiedzi.
-
Moje doświadczenie mówi mi, że to zbyt ryzykowne i najlepiej zaschnięta farba wchodzi w reakcję z rozpuszczalnikiem.
-
Nie wiem co to znaczy głębia, ale cienkie warstwy lakieru bezbarwnego zabezpieczają kolejne etapy weatheringu i czasami po prostu nie da się bez tego, bo np. ścierając nadmiar olejnej z modelu, można zetrzeć przy okazji wash z linii podziału, jeśli się go nie zabezpieczyło lakierem. W encyklopedii podkreślają to wiele razy, że można i trzeba zabezpieczać w ten sposób poszczególne etapy weatheringu, żeby nie zniszczyć tego co zrobiło się wcześniej. No nie da się: po malowaniu trzeba zabezpieczać kalkomanie, wash, weathering - nie da się skończyć na lakierze na farbie.
-
Nooo, zakładanie że w plastiku AMK wyrzeźbi to wszystko co pokazują w renderach to spore ryzyko. Ok, może i faktycznie zrobią bardziej zdetalowany model niż Tamka, ale jestem niemalże pewien, że finezja detali, szerokość linii podziału itp. będą gorszej jakości niż tamkowe. Dlaczego? Bo wiem jak zrobili Kfira i MiGa-31. No ale zobaczymy. Co do in-boxa - zrobię go, postaram się porównać ten model z tym co oferuje Hobby Boss.
