To nie perspektywa, to raczej kwestia konwencji.
Tak samo jak narracja filmowa rozwija się według określonej konwencji, tak samo moim zdaniem modelarstwo stosuje coś w tym stylu.
No bo faktycznie, z reguły powierzchnia samolotu jest zwyczajnie gładka, trudno tam dopatrzyć się jakiś marmurków, cieniowania paneli, czy zaakcentowanych linii podziału.
Ale z drugiej strony, gdyby model zrobić w podobny sposób jak prawdziwy samolot, wyszedłby raczej mało ciekawie, zabawkowo.
Stąd techniki upiększające, zwane przez niektórych efekciarstwem, które dużo dają, choć niekoniecznie w temacie realizmu.
Ale każdy maluje tak jak woli.
Sorry za offtop, maluj dalej tego B-52 jak uważasz za słuszne.