Dokładnie taką samą praktykę opisywał mi człowiek, który pracował na kontroli jakości przy wtryskiwaczach do silników Diesla w PZL WZM „Delta”. Cywilne to były wyroby nie mieszczące się w wymogach produkcji dla wojska.
Mój osobisty przykład. Około roku 1992 kupiłem w Warszawie prawdziwy „zachodni” krem do golenia Wilkinson. Dopiero w domu z zaskoczeniem zobaczyłem, że pachnie zupełnie jak stary „socjalistyczny” Wars. Zacząłem czytać napisy na tubce i znalazłem, że producent jest w Bułgarii. Krem do golenia Wilkinson przywożony w tamtych czasach z Paryża pachniał inaczej, miał inną konsystencję, dawał inną pianę i inaczej działał na skórę.