Skocz do zawartości

Hubert Kendziorek

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1 342
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    10

Zawartość dodana przez Hubert Kendziorek

  1. Na gondolach silników też trzeba jeszcze odrobinę szpachli lub CA, nie wiem co preferujesz do żywicy (ja wolę CA). Ze zdjęciami z Google nigdy nie wiadomo. Te z poprzedniego postu było widać przez czas jakiś, na tyle że zdążyłem skomentować, zanim zniknęły. Fajny model wychodzi, dawaj dalej Pozdrawiam Hubert
  2. Tak jest to rozwiązane w modelu AZ w 1:48 - indywidualne rury wydechowe; sporo zabawy, żeby było równo. Może tu wystarczyłoby pocienić ścianki od środka w górnej części i zmienić nieco kształt dolnej części otworów, nacinając je pod kątem bardziej odpowiadającym pochyleniu wydechów i ewentualnie "odchudzając" listwę łączącą wydechy? Powodzenia, pozdrawiam Hubert
  3. Dzięki, Spitonie . Jedziemy dalej. Kabinka pasuje tak sobie, ale odrobina szpachlówki powinna załatwić sprawę. Pozdrawiam Hubert
  4. Nowe szaty Arsenala. Niestety, w trakcie poprawiania dołu musiałem przerwać prace... ale do nich powrócę oczywiście. Pozdrawiam Hubert
  5. Książka dojechała przedwczoraj... niezły wynik tak przy okazji, no ale trzeba było czekać na dodruk - wracam zatem do pracy nad węgierskimi pojazdami. Niestety, w całej książce jest dosłownie jedno zdjęcie wnętrza pojazdu. Pokazuje ono tył fotela, plecy i hełm kierowcy oraz kawałek haubicy i wewnętrznej strony kazamaty. Na pocieszenie, w książce jest jeszcze jedna fotografia mojego Zrinyiego, której wcześniej nie widziałem. Z tego zdjęcia jak dla mnie nasuwają się dwa wnioski. A mianowicie: 1) tył oparcia fotela kierowcy jest niewątpliwie pomalowany dość jasnym lakierem, na którym wyraźnie widać odpryski i zadrapania. Obstawiam kolor analogiczny do stosowanego w wypadku niemieckich pojazdów. Wewnętrzna strona kazamaty pancernej nie wygląda już tak jasno, co może wskazywać na zielony kolor, ten sam jaki zastosowano na zewnątrz pojazdu - z innych zdjęć wynika, że na pewno wewnętrzne strony włazów i pokryw były malowane kolorem kamuflażu. 2) jak chodzi o urządzenie pomieszczenia załogi, mam wolną rękę A skoro mam wolną rękę, do środka powędrują: 1) ściana oddzielająca przedział silnikowy, dorobiona z hipsu - szablon już sobie zrobiłem, 2) fotele załogantów z żywicy, oryginalnie przeznaczone do Quad Gun Tractora Italeri 3) pojemniki na amunicję, amunicja i inne klamoty, oryginalnie przeznaczone dla Hummela. Bardzo się cieszę, że mogę się znowu za niego zabrać. Pozdrawiam Hubert
  6. Ależ ładna maszyna by była. Teraz to już musisz go skończyć, zapowiada się piękny model. A nie ma ich wielu na forach. Będę kibicować. Pozdrawiam Hubert
  7. Hubert Kendziorek

    Su-33 Kinetic 1/48

    Wspaniałe, efektowne wykonanie - a przy tym nie przesadzone. Dysze i ogólnie cały rejon układu napędowego - pierwsza klasa. Zrób może jakieś zdjęcia na lustrze, fajnie byłoby zobaczyć także spód. Pozdrawiam Hubert
  8. Kokpit prawie kompletny, do doklejenia zostały już tylko elementy celownika oraz rurki do pompy paliwa za zagłówkiem pilota, ale to po pomalowaniu widocznych elementów IJA Green. Pozdrawiam Hubert
  9. Spokojnie, ja się tak łatwo nie zniechęcam, a tu raczej nie ma się czym zniechęcać, przynajmniej na razie. Ten samolot zdecydowanie wart jest (choćby i większej niż zwykle) odrobiny wysiłku. Do końca roku się z nim uwinę Edit: Zrobiłem jeszcze jedną fotkę w dziennym świetle - to mniej więcej tak wygląda w naturze. Na pewno szaroniebieski do poważniejszej poprawy, reszta - moim zdaniem wymaga tylko lekkiej korekty, która przy okazji zróżnicuje nieco powierzchnie modelu. Pozdrawiam Hubert
  10. Dzięki, innych co do zasady nie robię Tymczasem była wolna chwila i kamuflaż wymalowany. Traktuję to jako zamknięcie pierwszego etapu malowania, teraz trzeba nanieść poprawki w niektórych miejscach łączenia barw i przy tej okazji będę lekko różnicować odcienie. Na fotografiach widać resztki bluetaca - do usunięcia oczywiście. Niestety, przy zdejmowaniu masek przez nieuwagę urwałem kabinkę... stąd ślady kleju, to też trzeba będzie poprawić. Co do kolorków: Tamiya, dobór na podstawie instrukcji od D.520. Pozdrawiam Hubert
  11. Nie jest to może wycinanka kurpiowska, ale mam nadzieję, że coś oryginalnego z tego wyjdzie. Kamuflaż na prawym skrzydle i usterzeniu poziomym to wyłącznie moja własna inwencja - nie ma zdjęć, nawet instrukcja milczy w tym temacie. Pozdrawiam Hubert
  12. Przeszlifowane wstępnie, kleję sobie teraz blaszki, co tam da się odzyskać z zestawu Eduarda. Nad tymi muszę się zastanowić. Pokrywy podwozia z zestawu są bardzo słabe. Pokrywy QB - fajne. Ale te osłony goleni z blaszki Eduarda wymiatają - i chyba potnę te pokrywy z QB, dokładając im część od Eduarda. Pozdrawiam Hubert
  13. Dzięki Też jestem zdania, że to jeden z najładniejszych samolotów z okresu II Wojny Światowej. A może i w ogóle, spośród kiedykolwiek produkowanych. I fajnie, że Czesi zrobili jego model, w bardzo przyzwoitym stylu. Pozdrawiam Hubert
  14. Uczę się, ciągle się uczę i staram się walczyć wręcz, nie polegać na automacie. Był taki moment, gdy jakimś cudem, wiedziony instynktem dyletanta, w miarę dobrze ustawiłem lustrzankę, ale potem oddałem ją do czyszczenia matrycy i za czorta nie umiem tego odtworzyć. Prawdę mówiąc to też kwestia ciągłego braku czasu, kiedy tu modelować, a co dopiero oswajać sztukę fotografii - żeby fotografować, trzeba mieć co ;). Dzięki za komentarz Pozdrawiam Hubert
  15. Jedziemy dalej. Kabina wzbogacona o blachy Eduarda. Wymieniłem między innymi siedzisko pilota. Kolor to H79 + ciemnoszary wash AK Interactive. Widoczne z zewnątrz elementy kokpitu będą pomalowane kolorem kamuflażu, czyli IJA Green. Wkleiłem też stateczniki poziome QB. Dopasowanie takie sobie, będzie trzeba nieco spiłować w miejscu połączenia z kadłubem. Plusem jest to, że można je będzie lekko wychylić. Poważniejszy problem ujawnił się na spodzie kadłuba - tu dopasowanie jest bardzo słabe, widać szczelinę między dolną powierzchnią płata a oprofilowaniem spodu kadłuba - trzeba kleić partiami. Rozwierciłem też lufy działek w kadłubie i dokleiłem okablowanie silnika. Oczywiście z blaszki Eduarda. Jak wyschnie, zobaczę czy problem spodu da się rozwiązać dociskając oprofilowanie do skrzydła. Następny krok to odrobina szpachlówki i szlifowanie. Pozdrawiam Hubert
  16. No... nie są. Były poprawiane po zdjęciu masek, w kilku miejscach podszedł metalik, poza tym przy szlifowaniu powierzchni po malowaniu metalik wgryzł się w czerwony... walczyłem, ale niestety nie wyszło idealnie. Dzięki za komentarz. Udało mi się dzisiaj z rana złapać wolną chwilę w dziennym świetle. Kombinowałem z różnymi ustawieniami, f16 do 22, różne wartości ISO, ale nie większe niż 800. Nadal to nie są dobre zdjęcia, ale chyba lepsze niż dotychczas. Pozdrawiam Hubert
  17. Bardzo fajnie wyszły te płachty, rozumiem że w ruch poszedł wałek do ciasta? Widać zamiłowanie do porządku. Workowi na prawym błotniku jakiś węzełek ze sznura wypadałoby zrobić. Pozdrowienia Hubert
  18. Bardzo fajny. A co do malowania to mogło to mniej więcej tak wyglądać. http://www.redbanner.co.uk/History/ace_aircraft/Galchenko/Galchenko_Las.html Ze wzniosem płatów ICM się nie popisał. Ale poza tym to jeden z moich ulubionych zestawów w tej skali. Pozdrawiam Hubert
  19. Wszystko to prawda, z tym tylko że nie jest to moja wiedza, ale osób najwyraźniej dobrze zorientowanych w japońskich źródłach, wedle których przeważa opinia, że zbiorniki bambusowe (a takie tu mamy) lub drewniane były malowane kolorem "Ki-Midori No. 7" czyli "Yellow-Green No. 7", takim groszkowo-zielonym. Pozdrawiam Hubert
  20. Zrobiłem jedną, wyszła słabo i poczułem niedosyt. A że samolot bardzo ładny i nie tak oklepany, jak inne dzieci DB 60X, to sypnęło kilkoma świetnymi warsztatami i galeriami tu i ówdzie. Dzięki za komentarz Pozdrawiam Hubert
  21. No, ja mam jeszcze dwa do zrobienia. I je zrobię. Oby wyszły lepiej, niż dwa poprzednie.Dzięki za komentarz. Tymczasem jeszcze kilka zdjęć z innego aparatu, niestety kompaktu. Ciągle nie potrafię optymalnie ustawić lustrzanki, poległem. Ale będę próbował, w końcu się nauczę. Pozdrawiam Hubert
  22. Były wzorowo zabezpieczone, a opakowanie nie uszkodzone, dokupiłem też kabinkę vacu i jest nienaruszona. Reklamacje odpuściłem sobie, bo po pierwsze raczej z tych akurat części nie będę korzystać, a po drugie czekałem na nie dość długo (zamówiłem gdy okazało się, że kokpitu najpewniej nie będzie) i nie chcę już znowu budowy zatrzymywać. Trzeba czyścić warsztat i rozpoczynać kolejne. Dzięki za ofertę pomocy , bywam w Warszawie bardzo często, zawsze przejeżdżam koło nich co najmniej dwa razy, te blachy jednak były na zamówienie. Pozdrowienia Hubert
  23. Dziękuję wszystkim za oglądanie warsztatu i komentarze - zapraszam do galerii. Pozdrawiam Hubert
  24. Do galerii wędruje moja druga Jaskółka - tym razem ostatni seryjnie produkowany jej wariant, czyli Kawasaki Ki-61-II Kai Hien, w barwach 56. Sentai, lotnisko Itami w Prefekturze Hyōgo, 1945. Model produkcji RS Models najpewniej reprezentuje produkcyjną wersję Ki-61-II-KAIa: uzbrojoną w 2 x 12.7 mm (.50 in) karabiny maszynowe w skrzydłach oraz 2 x 20 mm działka w kadłubie. W tej wersji powrócono do skrzydeł z Ki-61-I-Tei, wydłużono o 220 mm kadłub, powiększono usterzenie pionowe, zaś napęd stanowił silnik Ha-140, odpowiednik DB-605. Maszyna, którą moja miniatura ma z założenia przedstawiać, najwyraźniej została pozbawiona uzbrojenia w skrzydłach, przypuszczalnie w celu zmniejszenia wagi i poprawy osiągów. Pod koniec wojny, 56. Sentai użytkowała prawdopodobnie cztery takie samoloty, przy czym znane mi są dwie fotografie, ukazujące maszyny zdobyczne, już po zakończeniu działań wojennych. Na tej fotografii widać dwie takie maszyny: Porównując z linią modeli Hasegawy wypust czeskiej firmy oceniam dosyć wysoko. Widoczne są pewne podobieństwa (dzięki czemu żywiczny kokpit dedykowany Hasegawie ładnie się zmieścił), jednak jest i wiele różnic, na korzyść tej lub tamtej firmy. Mankamentami są słabsze spasowanie elementów (na przykład pokrywa działek montowanych w kadłubie) i ogólnie gorsza ich jakość: nieco chropowate powierzchnie, bardzo słabe oszklenie (zalecałbym zamiennik), niektóre detale zaś są trochę "mydlane". Typowe cechy produkcji typu short-run i nie powinny średnio zaawansowanemu modelarzowi sprawić problemu. Na korzyść czeskiego modelu przemawia natomiast nieco lepszy podział technologiczny (obudowa chłodnicy pod kadłubem z jednego elementu), głębsze wnęki podwozia głównego - a poza tym nie ma alternatywy, gdy ktoś chce zbudować tą wersję Jaskółki bez poważnego przerabiania zestawu wyjściowego. Z modelu jestem średnio zadowolony, nawarstwiło się wiele błędów przy wykańczaniu, ale kolejne lekcje zostały przeze mnie odebrane. Wątek warsztatowy znajdziesz tu. Zapraszam do oglądania i komentowania. Wybaczcie tylko proszę słabe zdjęcia. Pozdrawiam Hubert
  25. Dzięki. Też jestem zadowolony, zwłaszcza że nie dawałem czarnego błyszczącego podkładu. Tymczasem dokupiłem sobie żywiczne pokrywy, są lepsze niż zestawowe. Pozdrawiam Hubert
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.