Hej.
Skala 1:72, pędzel (i brak możliwości przesiadki na aero, dlatego podziękuję życzliwym doradzającym tę opcję ;)).
Maskuję owiewki standardową metodą: delikatnie i precyzyjnie zaklejam szybki taśmą maskującą tamyi, wklejam do modelu i potem jadę już pędzelkiem cały kadłub. Przy myśliwcach, a mianowicie Spitifre'ach, Corsairze i mustangu to zadziałało ślicznie, owiewki są ładne i zgrabne. Problem się zaczął, kiedy kleiłem Sztukasa: http://www.troybuiltmodels.com/ns/images/items/ESMJU87D-80BCN.jpg Owiewka jest złożona z kilkunastu maleńkich szybek (przypomnę, że to skala 1/72), które w pocie czoła zamaskowałem i okleiłem możliwie jak najdokładniej. Problem zaczął się przy zdejmowaniu maskowania: jakbym tego delikatnie nie robił, "ramki" schodziły razem z taśmą - gdzieś tak połowę udało mi się ocalić, ale reszta nie chciała się trzymać za żadne skarby. Przy prostszych owiewkach to zjawisko nie zachodziło. Jak to przeskoczyć? Podejrzewam, że rozwiązaniem może być cieńsza warstwa farby, ale jak to zrobić bez aero?
Malowałem bez podkładu - może to dlatego? Czy podkład coś tu da w ogóle, pozwoli położyć cieńszą warstwę farby? Sprawa jest o tyle kłopotliwa, że na warsztacie mam kolejnego Sztukasa, a potem, o zgrozo, Heinkla 111 ;) Z góry dzięki za pomoc!