Witam,
Prace nad „ażurowym” Dżejkiem trwają. Przy wykonywaniu koronkowej roboty bardzo przydatne są moje nowe narzędzia.
Przyrżnia firmy JLC jest moim zdaniem warta każdej ceny i bez Marudzenia zapłaciłem ile chcieli. Dzięki niej mogę bardzo precyzyjnie pociąć na plasterki kadłub i pływak.
A tak wyglądał model po wycięciu wręg (szczerze mówiąc ta zabawa tak mi się spodobała, że wyciąłem więcej plasterków niż potrzeba. Dopiero jak sprawdziłem ile wręg było od końca kabiny do początku ogona – wybrałem co drugą, żeby ilość wręg się zgadzała z oryginałem).
Następnie wybrałem z plasterków miąższ i mam gotowe do użycia wręgi.
Następnie wybrałem frezami wnętrze kadłuba w części ogonowej i wkleiłem belkę statecznika pionowego.
Na tym zdjęciu widać prawie wszystkie części potrzebne do zrobienia szkieletu kadłuba. Brakuje tylko osłoniętej części grzbietu i brzucha oraz wręg w przedziale kabiny. Początkowo planowałem wykonać grzbiet i brzuch z vacu formowanej folii, ale zacząłem się obawiać, czy takie części udźwigną ogon. Alternatywą będzie wykonanie tych części z blaszki mosiężnej 0,1 mm. Ale najpierw spróbuję z folią, bo ten ogon prawie nic nie waży, a zgodnie z radą miga oskubię też statecznik poziomy . Podłużnice to spłaszczony drut miedziany (pojedyncza nitka z wiązki wyprasowana Grubą Berthą).
Tak wyglądają moje podłużnice z bliska.
A teraz przedstawiam Wam Grubą Berthę