Skocz do zawartości

Marudek

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    2 832
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    15

Zawartość dodana przez Marudek

  1. Wow a gdzie to można kupić? Przed chwilą googlałsem, ale nie znalazłem sklepu... Aaaaa już widzę adres www.
  2. Dzięki Marak za podpowiedź! Mam tą farbkę a nie wpadłem na taką kombinację. za to kombinowałem z ciemnoniebieską Valejo i efekt mi się nie podobał. Przetestuję jeszcze ten układ. Do malowania jeszcze trochę, bo muszę poprawić projekt szparunków na bak (dopiero teraz wyhaczyłem fotę z widokiem z góry). A czy macie może jakiś dobry patent na chrom? W SHLce przetestowałem kilka farb "chromopodobnych" - pożyczyłem nawet Alclad, ale nie chciałem go za dużo wychlapać i położyłem jedną cienką warstwę. Efekt OK, ale widzi mi się coś w rodzaju efektu lustra.
  3. Witaj Messer, Nie planuję kopiować modelu, który przynajmniej w dużej części można już kupić . Co prawda mam w planie zrobić kilka odlewów, ale to raczej dla siebie. Części poleruję bo dzięki temu wiem, że są doprowadzone do porządku nawet bez psikania podkładem albo innymi surfacerami. Poza tym, mam taką teorię (co prawda nie sprawdzoną), że lakier na wypolerowanej powierzchni łatwiej jest doprowadzić do wysokiego połysku niż malując na "chropowatej" powierzchni (jaka jest np po malowaniu podkładem w sprayu). Swoich części nie zamierzam malować podkładem, tylko je dobrze odtłuszczę, bo na niektórych częściach planuję malowanie kilkoma warstwami i nie chcę przesadzić z grubością powłoki lakierniczej. Co prawda rama, widelec i parę innych części będą pomalowane na czarny połysk, ale błotniki i bak mają być malowane czarnym połyskiem, potem srebrnym chromem i na koniec po częściowym zamaskowaniu - niebieskim metalikiem (próba wyszła ekstra ). Pozdrawiam, Marudek
  4. Dzięki Coppercat - cieszę się, że chciało Ci się to czytać .
  5. Witam w kolejnej części relacji. Trwało to trochę długo, ale w końcu przebrnąłem przez przygotowanie części przedniego zawieszenia. Najpierw jednak dokończyłem odbłyśnik przedniej lampy. Do kompletu brakuje jeszcze tylko imitacji żarówki. Następnie zająłem się rozebraniem przedniego widelca. Rozłożenie widelca nie obyło się bez kilku ułamanych (lub celowo odciętych) pinów. Usunięcie farby we wszystkich zakamarkach również proste nie było, ale pomogłem trochę zmywaczowi patykami kosmetycznymi. Konstrukcja rurowa widelca jest niezwykle trudna do wykonania w technologii wtrysku, dlatego nie zdziwiły mnie wszechobecne ślady łączenia form, przesunięcia (powstałe już chyba na etapie projektowania formy, bo niektóre elementy się spasowują, a inne nie). Cierpliwie usunąłem wszystkie linie łączeń, a następnie wypolerowałem powierzchnie. Odciąłem też łby śrub, które bardzo trudno byłoby zamaskować przy malowaniu. Ponadto wywierciłem otwory w miejscach, w których pozostały złamane piny. A oto efekty: Następnie na warsztat trafiły wszystkie drobiazgi mechanizmu amortyzacyjnego. Starałem się usystematyzować prace, żeby niczego nie pominąć. Wybierałem grupę kilku podobnych części i oczyszczałem ze śladów łączenia form, wypychaczy itd. Kolejnym krokiem powtórzonym na wszystkich częściach danej grupy, było szlifowanie kolejnymi gradacjami i polerowanie. Zestawowe nakrętki zastąpiłem mosiężnymi wyrobami firmy RB. Plastikowe bolce na których się one znajdują wstępnie spiłowałem do odpowiedniej średnicy używając do tego uchwytu do mikrowierteł, który stopniowo zaciskałem i okręcałem dookoła jego osi zbierając materiał z bolca. Następnie na siłę nakręciłem każdą nakrętkę. Dało mi to imitację gwintu, dzięki któremu mogę nakrętki wkręcać jak w oryginale. Dolne dźwignie prowadzące widełek (te części podobne do lizaków), musiałem mocno zmodyfikować. W wojskowej wersji część w kształcie lizaka jest tylko po prawej stronie motocykla. Tymczasem cywil miał identyczne dźwignie po obu stronach. Musiałem więc przerobić lewą dźwignię tak by wyglądała jak prawa. Ponadto w zestawie podkładka sprężynująca (w kształcie gwiazdy Dawida) jest odlana na prawej dźwigni. Nie wygląda ona tak jak te w oryginale więc ją zeszlifowałem i dorobiłem nowe podkładki o odpowiednim kształcie. Od podstaw powstały też nakrętki skrzydełkowe. Z części przedniego hamulca usunąłem łby śrub i wymieniłem pręt cięgna (plastikowy nie trzymał skali). Ponadto zmodyfikowałem górny uchwyt tego pręta. Następnie na warsztat poszedł licznik prędkości. Zależy mi na tym, żeby tarcza miała oddzielną wskazówkę i licznik przebiegu. Dlatego kalka z zestawu nie będzie mi potrzebna. Kiedy zacząłem frezować wnętrze obudowy licznika (żeby umożliwić głębsze osadzenie tarczy), stało się podobnie jak z obudową lampy – tym razem przeciąłem frezem ściankę obudowy. Musiałem więc zrobić nową od podstaw. Z części zestawu, na którą według instrukcji należało nakleić kalkomanię zrobiłem pierścień szkiełka. Szkiełko również podrasowałem, bo zdaje się kiedyś kapnął na nie klej. Wystarczyła chwila polerowania i skaza zniknęła. Wreszcie zająłem się mocowaniem błotnika. Pałąki w zestawie Italeri są nieco uproszczone. Ponadto ich grubość jest zbliżona do grubości rurek widelca, co jest dalekie od oryginału. Ponadto przesunięcie form jest znaczne, że usuniecie śladu łączenia zmieniłoby profil w przekroju z okrągłego na eliptyczny. Dlatego wykonałem nowe pałąki z drutu grubości 1 mm. Końcówki z mocowaniami wykonałem z igły iniekcyjnej 1,2 mm. Ponadto, w tak zwanym międzyczasie zajmowałem się zbiornikiem paliwa. Musiałem zmyć nie tylko farbę, ale też szpachlę. Poprawiłem klejenie dzięki czemu zniknął stopień na łączeniu (który wcześniej był szpachlowany). Po oszlifowaniu i wypolerowaniu zająłem się uzupełnieniem wycinka w prawym dolnym rogu baka. Nie wiem czemu to służyło, ale wersja wojskowa miała tam wcięcie, którego nie ma cywil (ani nawet wczesne wersje 3HW). Brakujący fragment baka uzupełniłem masą Milliput, wyszlifowałem na odpowiedni kształt i wypolerowałem. Najtrudniejszym elementem będzie wykonanie stacyjki z zegarami, któ®a znajdowała się po środku baka. Pozdrawiam, Marudek
  6. Witaj Marak cieszę się, że tu zaglądasz. Już tłumaczę jak tłoczę Najpierw przygotowuję kopyto. U mnie jest to wkręt do drewna z Milliputem. Może to być również inna masa chemoutwardzalna (jak na przykład Ośmiorniczka - ważne żeby po utwardzeniu była odporna na wysoką temperaturę). Po utwardzeniu Milliputa wytoczyłem na wiertarce odpowiedni kształt i potem ręcznie przeszlifowałem na gładko. Oprócz kopytka do tłoczenia potrzebna jest jeszcze opalarka no i materiał. Ja użyłem twardej folii PVC o grubości 0,7 mm. Kopyto wkręcam w trzonek starego młotka, a opalarkę włączam i kładę na krawędzi stołu. Folię trzymam w pobliżu dyszy aż zmięknie, a wtedy szybko naciągam ją na kopyto. Czasem robią się zmarszczki, które można poprawić zbliżając wytłoczkę (z korytem w środku) do opalarki i naciagnięcie odpowiednich miejsc. W zależności jak dużego kawałka folii użyjesz konieczne może być trzymanie jej w metalowych klamrach, a poprawki można zrobić naciągając folię kombinerkami.
  7. Witam, Cieszę się, że Was to zainteresowało. Zamiennik powstał z plexi 3mm. Co prawda nowa soczewka jest nieco grubsza od tej z zestawu, ale za to lepiej się będzie trzymać w Chromowanym pierścieniu klosza. Najpierw z Plexi wyciąłem kółko i doszlifowałem je tak, by ciasno pasowało w pierścieniu, który zrobiłem ze zniszczonego klosza zaciemniającego. Następnie pilnikiem papierowym nadałem jej obły kształt. Tym samym bardzo porysowałem jedną z powierzchni. Ale potem stopniowo przywróciłem jej przezroczystość szlifując papierami 400, 600, 1000, 1200 i 1500 w tej kolejności. Następnie polerowałem zwykłą, dwustronną polerką do paznokci i na koniec użyłem takiej samej polerki (tylko już podniszczonej) i pasty polerskiej do lakierów samochodowych. Efektem była plastikowa soczewka jeszcze bez linii rozpraszających światło. W międzyczasie w programie typu CAD wyrysowałem układ linii soczewki Italeri. Wymiary zdjąłem suwmiarką. Po wydrukowani na papierze samoprzylepnym wyciąłem kółko z wzorem i delikatnie je zwilżyłem (czyt. pośliniłem ). Dzięki temu łatwiej było przykleić wzór do zaokrąglonej powierzchni soczewki. Potem ostrym skalpelem prowadzonym przy giętkiej linijce (z jakiejś starej ramki od blaszek) poprowadziłem cięcia. Udało się za pierwszym podejściem
  8. Ciekawe po co im ta zbroja. przecież to przed niczym nie chroniło...
  9. Witam, Mam do zrobienia prezent "na szybko", więc muszę przerwać prace nad moim mikro projektem i zabrać się za motór. Dawno temu od Silvera ze starego PWMu dostałem częściowo sklejony model Triumpha 3WH. Właśnie z niego planuję zbudować model pierwowzoru wersji militarnej - czyli Triumpha Tiger 80 (80-tka w nazwie jest od jego średniej prędkości w milach/h). Tak ma wyglądać mój model w galerii No może malowanie będzie z deczko inne. Ogólnie prace będą przebiegać od końca instrukcji, tak by jak najłatwiej dało się demontować poszczególne elementy. Niestety nie będzie łatwo, bo model jest sklejony klejem, który topi plastik dlatego debonder, aceton, ani inne krety nie dają rady takim łączeniom... Pierwszym efektem "demolki" jest to, że od nowa musiałem zrobić klosz przedniej lampy (przy rozpiłowywaniu obudowy z kapturem zaciemniającym porysowałem część z zestawu). Ogólnie nowy klosz podoba mi się bardziej niż ten z zestawu Italeri a jak się zabrałem za obudowę lamy, to też ją popsułem... To znaczy trzeba było zeszlifować stacyjkę i podstawę obrotomierza, bo w "cywilu" nie ma ich na lampie, tylko na zbiorniku paliwa. Po zeszlifowaniu zbędnych wypukłości plastik był juz tak cienki, że pękł mi w palcach. Musiałem więc wykonać kopyto i wytłoczyć nową obudowę. Na zdjęciu niżej widać kolejne etapy powstawania nowej obudowy: A tu są części lampy - klosz, obudowa i połowa odbłyśnika: Pozdrawiam, Marudek
  10. Hmmm, szkoda takiej bryki. A model piękny - aż można tężca dostać od samego patrzenia
  11. Ekstra model! Będę tu często zaglądał. Powodzenia w budowie
  12. Witam w kolejnym odcinku z cyklu "slice me nice" Tym razem pod nóż, a właściwie piłę poszedł lewy pływak. Dno pływaka będzie pełne. Imitację poszycia dna wytermoformowałem z folii PVC. Pozdrawiam, Marudek
  13. Witam po długiej przerwie, Wreszcie udało mi się skończyć szkielet kadłuba. Przed malowaniem chciałbym mieć kompletne wnętrze, dlatego zająłem się wpasowaniem tablicy przyrządów. I po odcięciu części prawego skrzydła, które będzie odsłonięte od spodu - zająłem się wyposażeniem kokpitu. Pozdrawiam, Marudek
  14. Noooo, nawet na chwilę wziąłem ją na warsztat, ale chyba jeszcze trochę poczeka...
  15. Marudek

    I-17, Amodel 1/72

    Jak pięknie wszystko razem pasuje! Będę kibicował
  16. Hej net_sailor coś tam pokombinuję z pojedynczego włókna z nici dentystycznej. Tylko jeszcze nie rozgryzłem kolejności działań, bo najpierw będę musiał koszyk pomalować, a dopiero potem wklejać flaczki, tylko jak zaplotę cały koszyk, to do środka nie będzie już dostępu... Może kilka podłużnic na brzuchu wkleję na sam koniec już pomalowane. Uwielbiam takie zagwostki!!! To w modelarstwie najbardziej mi się podoba (no może jeszcze kombinowanie nietypowych materiałów). Żeby było ciekawiej szkielet w przedziale kabiny planuję od wewnątrz pomalować kolorem Interior Green, a z zewnątrz - Aotake.
  17. Witam, Wczoraj zacząłem montować podłużnice. Świetna zabawa!
  18. Spoko, na pierwszej stronie jest obrazek z moim planem odzierania
  19. Hej net_sailor, To jest dobre pytanie . Chociaż wątek ma w nazwie słowo "cutaway", które może sugerować dowolne pocięcie prezentowanego przedmiotu (np. takie chmurkowate wycięcia z krawędzią pomalowaną na czerwono), to ja tego raczej nie lubię. W tym modelu będę się starał zdejmować poszycie zgodnie z liniami podziału. Co prawda tak pozdejmowane panele poszycia trudno by było zobaczyć w 1:1 (chyba, że podczas rekonstrukcji w muzeum). Ale według mnie takie otwarcie modelu nieco lepiej odwzorowuje rzeczywistość, ponieważ daje jako takie pojęcie o podziale arkuszy poszycia.
  20. Hej skikut87 jeszcze wszystko przed Tobą Ostatnio nie wiele udało mi się popracować nad modelem, ale jakieś postępy widać. Na początku zająłem się grzbietem kadłuba. Wytermoformowałem go z folii PVC. Następnie, w tak przygotowanym blistrze wyciąłem otwór kabiny. Płatek już wcześniej wydawał mi się bardzo wiotki i obawiałem się, czy utrzyma on ciężar ogona. Jednak po wklejeniu miedzianych podłużnic, grzbiet znacznie się usztywnił. Zadowolony z tego efektu postanowiłem zrezygnować z wklejania części poszycia na brzuchu kadłuba. Potem sprasowanej miedzi użyłem do wykonania imitacji żeber w części kabinowej. Następnie dokleiłem grzbiet i w części ogonowej wkleiłem wycięte wcześniej żebra. Jedno z żeber jest źle wklejone, ale poprawię je przed montażem podłużnic. Pozdrawiam, Marudek
  21. To po co pilot Nie lubię takich rakiet, ale niedawno podziwiałem jeden z Twoich modeli i chętnie obejrzę warsztat kolejnego - tym bardziej, że tą skalę bardzo lubię
  22. Witam, W związku z redukcją mojej kolekcji łodzi latających i hydroplanów w skali 1/48. Oferuję sprzedaż powyższego modelu lub jego wymianę na inne łodzie latające lub hydroplany w skalach 1/72 lub 1/144.
  23. Hej Beecker, a zmyje to Humbrola? Dostałem częściowo sklejony model malowany pędzlem Humbrolami. Gdyby Wamod sobie z tym poradził, to może weszłoby na warsztat... Sorry za off topa.
  24. Attaboy!
  25. Wow - sam nie mam takiej foty. Wielkie dzięki!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.