Muszę zaprotestować przeciwko deprecjonowaniu pojęcia vintage. Nie jest to synonim niedbalstwa, czy braków warsztatowych.
Vintage nie wyklucza malowania nowoczesnymi farbami, ani używania wszelkich dostępnych modelarzowi technik. Nikt nie maluje już Wilbrami, ani nie klei Hermolem jak w czasach PRL.
Cała zabawa polega na tym, żeby zbudować porządny model, o ile to możliwe najlepszy jaki kiedykolwiek zbudowano ze stareńkiego zestawu. Chociaż wiadomo, że "każdy orze jak może"
To jest też vintage, bo zestaw jest z 1978 roku:
To chyba mnie źle zrozumiałeś. Bo dla mnie rzeczony wintydż to górnolotne/"szlachetne" określenie wykonania na poziomie dostępnych materiałów i umiejętności z początku lat 80-tych czyli końca mojej podstawówki.
Jak liczy się data premiery modelu to moja Pantera też jest wintydż bo o 2 lata starsza ode mnie